Echeverria A. R. FSC, Urok życia konsekrowanego

Wstęp

Na zakończenie Międzynarodowego Kongresu Życia Konsekrowanego szczerze dziękuję wszystkim za uczestnictwo w nim. W sposób szczególny i w imieniu wszystkich pragnę wyrazić nasze serdeczne podziękowanie za wspaniałą i owocną pracę Głównej Komisji i wszystkich innych Komisji, jak również za wkład Sekretariatów dwóch Unii Przełożonych Wyższych i Sekretariatu Kongresu, zespołu moderatorów i za przygotowanie Instrumentum laboris; za refleksje teologów, które nas ubogaciły, i za pomoc w organizacji Kongresu, zaofiarowaną z bliska czy z daleka, bezpośrednio czy pośrednio. Serdeczne podziękowanie kieruję pod adresem ks. abpa Rodé, członków Kongregacji Instytutów Życia Konsekrowanego i Stowarzyszeń Życia Apostolskiego i wszystkich zaproszonych.

W specjalny sposób pragnę wspomnieć zakonników i zakonnice, którzy w ciszy i ukryciu, może także w cierpieniu, poprzez ich życie ofiary i poświęcenia dla Królestwa realizują to wszystko, a może i więcej, o czym tutaj mówiliśmy. Ich wkład był na pewno drogocenny i pożyteczny w momencie dokonywania podsumowania i formułowania wniosków. Są oni znakiem nowego modelu czy wzoru życia konsekrowanego, do którego powinniśmy wszyscy dążyć i nim żyć.

Moje słowa, bardziej niż pozdrowieniem, niech będą umocnieniem i ukierunkowaniem przyszłej pracy, którą z wielkim zaangażowaniem, ofiarą i nadzieją zapoczątkowaliśmy przygotowaniem i samą realizacją Kongresu, w jedynym celu – wprowadzenia w życie zaproponowanego tematu: Rozeznać, co Bóg czyni między nami, aby odpowiedzieć na wyzwania naszych czasów i budować Królestwo Boże[1]. Chciałbym jednak, mimo iż jest to zadanie prowokacyjne, zatrzymać się nad tym zagadnieniem, bez chęci dawania gotowych rozwiązań, po to, by praca Kongresu nie zredukowała się do czystego studium i refleksji. Skłaniają mnie do tego również duch i słowa instrukcji Będąc w drodze i rozpoczynając od Chrystusa, stwierdzające, że życie zakonne, aby być wyrazem Zmartwychwstałego Pana, musi rozwijać się i potwierdzać poprzez wciąż nowe formy[2].

1. „Urok” i „deziluzja” (pozbycie się złudzeń)

Wydaje mi się, że naglącym obowiązkiem, jaki mamy wobec życia konsekrowanego, jest przywrócenie mu całego jego „uroku”. Słowo „urok” odnosi się do tego wszystkiego, co rodzi radość ze wzajemnego porozumienia, silne przyciąganie, łagodną świeżość i pobudzający optymizm. Od niego pochodzi wdzięk i sympatia, wyobraźnia i fantazja. On promieniuje siłą, entuzjazmem i oczekiwaniem.

W opozycji do „uroku” mówimy o „deziluzji”. To jest to, co rodzi frustrację, monotonię, rozczarowanie. Kto się czuje tym ogarnięty, przyjmuje postawę ustępliwą, poddając się rezygnacji, pozostawiając innym podejmowanie decyzji, które powinien podjąć osobiście. Postawa deziluzji rodzi złe samopoczucie, zmęczenie, staje się niejako grobem złudzeń i czasami prowadzi do żalu nad decyzjami wcześniej podjętymi. W wielu częściach świata przeżywamy epokę postindustrializmu, bardzo skomplikowaną i pluralistyczną. W świecie zglobalizowanym i zinformatyzowanym pesymizm i postawa pozbycia się złudzeń, spotęgowane przez problemy społeczne i polityczne, które w tym momencie zawładnęły ludzkością, dotyczą również Kościoła. Życie konsekrowane znajduje się w samym sercu Kościoła, jako element o decydującym znaczeniu dla jego misji[3]. Z tego też powodu nie jest ono wolne od globalnego kryzysu, w którym się znajdujemy. D. Aleixandre powiedziała: doświadczamy frustracji, ponieważ nie odnaleźliśmy się w dążeniu do życia pełnego, którego tak bardzo pragnęliśmy. Jest to wyzwanie dla wszystkich zakonników i zakonnic. Jak sprawić, by życie konsekrowane dojrzewało tak, aby stawało się pociągające i wzbudzało sympatię, nie tylko, by być podziwiane, ale również, by zachęcało do zaangażowania się w nie, rodziło zachwyt, pociągało, a przede wszystkim, by było narzędziem zbawienia dla świata?

2. Elementy strukturalne, które „zachwycają”

Ograniczając się do najważniejszych spraw, w sposób zwięzły wskażę na pewne aspekty, w których życie konsekrowane może odzyskać swój „urok” i znowu stać się przepowiadaniem kultury i stylu życia alternatywnego wobec tych, które są w świecie i w dominującej kulturze[4]. 

2.1. „Świeżość” Jezusa jako centrum

Osoba Jezusa Chrystusa i Jego przesłanie były i są nadal podstawą życia konsekrowanego. Nigdy nie zostało to podane w wątpliwość. Pierwsza zasada odnowy, jaką wskazał Sobór, brzmi: Odnowa życia zakonnego obejmuje zarówno nieustanne powracanie do źródeł wszelkiego życia chrześcijańskiego i do pierwotnego ducha, stanowiącego natchnienie dla instytutów, jak też ich przystosowanie do zmienionych warunków naszej doby[5]. Wyjaśnieniem tej myśli są słowa: Ostateczną normą życia zakonnego jest naśladowanie Chrystusa, ukazane w Ewangelii. Wszystkie instytuty winny więc uznać ją za swoją najwyższą regułę[6]. Sądzę, że wszyscy podjęliśmy nadzwyczajny wysiłek, aby odzyskać nasze charyzmaty i ducha zgromadzenia, ale nie jestem całkowicie pewien, czy naszą najwyższą regułą jest Ewangelia. Dwie ikony, które Kongres poddał pod refleksję, Samarytanka i Samarytanin, są znakami pełnymi nadziei co do tego, kto ma zajmować pierwsze miejsce w każdym zgromadzeniu i instytucie. Dokument roboczy, mówiąc o nowym, rodzącym się modelu życia konsekrowanego, przyjmuje zaproszenie Soboru do wzięcia na nowo Ewangelii jako pierwszej reguły[7]. Można by postawić zarzut, że charyzmat służy właśnie temu, by otwierać nas na bogactwo Jezusa Chrystusa, którego nic i nikt nie może zrozumieć w Jego totalności. To prawda. Istnieje jednak duża różnica pomiędzy uważaniem środków za cel i celu za środki.

Wszyscy poznali świeżość i nowość, emanującą z Jezusa, gdy pozostawia to, co stare, i czyni Swoim nowe. Zaprasza do dania odpowiedzi, czy to osobistej, czy wspólnotowej, w każdej chwili i okoliczności, w zgodzie z duchem Ewangelii i bez stawiania warunków. Ponadto właśnie w tym miejscu możemy przywołać słowa: Nowe wino w nowych bukłakach. Sama postać Jezusa wzbudza entuzjazm i coraz więcej specyficznych charyzmatów, które mogą pomóc skierować wzrok na Jezusa, ku Niemu musi być skierowanych.

2.2. „Atrakcyjność” duchowości

Temat duchowości jest związany z powyższym tematem. Osoba Jezusa zrodziła w tym, kto Go poznał i kontemplował, pewną określoną duchowość. Duchowość chrześcijańska nie jest niczym innym, jak przyjęciem tego samego ducha Jezusowego i przebyciem drogi, którą wszyscy ludzie muszą przebyć, zmierzając do Boga. Który z aspektów jest najbardziej pociągający dla mężczyzn i kobiet naszych czasów? Jednym z najbardziej znaczących zjawisk dzisiaj jest głód Boga, który się ujawnia na tysiące sposobów, w Kościele i poza nim. Każdy człowiek przejmująco pragnie wody życia[8], spotkania z Jezusem[9]. Musimy jednak uznać, że nie wszystkie drogi prowadzą w ten sam sposób do Boga.

Św. Jan od Krzyża mówi o odrzuceniu każdego pośrednictwa, które staje pomiędzy nami a Bogiem: nieodrzucone są przeszkodą dla ducha, bo na nich zatrzymuje się dusza i duch nie może wzlecieć do tego, co jest niewidzialne. To właśnie była jedna z przyczyn, dla których Zbawiciel powiedział uczniom, iż lepiej jest, by On odszedł od nich, bo inaczej nie przyjdzie Duch Święty (J 16, 7). Dlatego również Marię Magdalenę, która po Zmartwychwstaniu przypadła do Jego stóp, oddalił, by umocniła się w wierze (J 20, 17)[10]. Nie powinniśmy przypadkiem dokonać zasadniczej zmiany w naszym stylu modlitwy? W wielu przypadkach formuły pobożnościowe – już rutynowo powtarzane – zastąpiły świeżość, która prawdziwie prowadzi do spotkania z Bogiem.

Prawdziwy mistyk – jak Jezus – nie traci z oczu historii, wręcz przeciwnie, zmierza się z nią; łączy swoje życie duchowe i religijne z codziennością i z troską o bliźnich; doświadcza świata i na tyle, na ile w nim żyje – z osobami i z naturą – poszerza samego siebie i formy, w których Bóg się objawia. Kto doświadcza Boga we wszystkim, będzie działał jak Jezus, otwierając się w swoim życiu na ubogich, jako tych, którzy stanowią część jego projektów; uporządkuje swoje życie, środowisko go otaczające, społeczeństwo, używając kryteriów Ewangelii i żyjąc w prostocie.

2.3. „Siła” misji

Życie konsekrowane, bardziej niż będąc pociągające samo w sobie, przyciąga swoim stylem życia i celami specyficznymi dla każdego instytutu. Misja zapisała najpiękniejsze i najbardziej śmiałe strony ich historii. Życie konsekrowane, ze swojej natury, nie może pozostać zamknięte w sobie, jest natomiast wezwane do ogołocenia i poświęcenia się, jak Jezus, na służbę pokrzywdzonym. Ponadto samo życie konsekrowane staje się misją, tak jak było nią całe życie Jezusa[11]. Budowanie Królestwa i współpraca z planem Jezusa stają się skutecznym bodźcem do pokonywania w sposób spontaniczny i z radością prób i trudności, jakie niesie ze sobą radykalny wybór życia konsekrowanego. Wszystko to potwierdza bardzo rozpowszechnione przysłowie: Mając ideał, używa się każdego środka, żeby go osiągnąć. Kto jako zakonnik czy zakonnica jest prawdziwie przekonany o podstawowym celu swojego życia, przezwycięży każdą przeciwność, aby ten cel osiągnąć, i jego radosna, optymistyczna i ufna obecność będzie najlepszym sposobem przekazywania innym, że warto żyć tego typu powołaniem i że nadaje ono sens życiu.

Znaki czasu, odczytywane w świetle wiary, są najlepszym bodźcem do rozbudzenia entuzjazmu i zainteresowania misją, a w konsekwencji do życia odnowionego i wiernego pójścia za Jezusem. Nieczęsto w historii ludzkości był przeżywany tak bardzo głęboki kryzys wartości. Jednakże niewiele razy mieliśmy możliwość wyodrębnienia nowego modelu życia konsekrowanego, który odpowiadałby na wyzwania, jakie się pojawiają, biorąc pod uwagę Ewangelię i osobiste zaangażowanie, by nią żyć.

2.4. „Przejmujący krzyk” ludzkości

Dla mężczyzn i kobiet naszych czasów jednym z najbardziej niepokojących i bolesnych problemów jest brak wymiaru człowieczeństwa. Przemoc i terroryzm, głód i dyskryminacja osiągnęły wymiary, budzące niepokój. Przejmujące wołanie o świat bardziej sprawiedliwy i ludzki staje się każdego dnia coraz mocniejsze i jednocześnie, szczególnie dla młodego pokolenia, staje się imperatywem, aby dać na nie odpowiedź i uczynić świat bardziej ludzkim.

Jest oczywiste, że my, zakonnicy, nie możemy żyć na marginesie tych prądów humanistycznych, które rozbudzają optymizm i nadzieję wśród wielkiego bólu i cierpienia. Musi to zacząć przenikać w nasze struktury, nie teoretycznie, ale praktycznie. Musimy pokazywać ludzkie oblicze Kościoła; musimy być nosicielami życia, jak Samarytanin, i przekaźnikami człowieczeństwa, na co dzisiejszy świat jest bardzo wrażliwy: Osoby konsekrowane czynią widzialną, poprzez ich konsekrację, miłującą i zbawczą obecność Chrystusa… są przedłużeniem Jego człowieczeństwa[12]. Przy niektórych okazjach przeważają struktury nad wartościami ludzkimi, których mamy być nosicielami, i spotykamy się z postawami, które nie mają nic wspólnego z Ewangelią i naśladowaniem Chrystusa.

Być ludźmi znaczy nie tyle uczynić życie konsekrowane light (jak „produkty light” – może lżej strawne, ale pozbawione niektórych składników i właściwości), co stać się zdolnymi do stawiania osoby na pierwszym miejscu, ponad ustalonymi normami i określonymi interesami. To nigdy nie było łatwe. Stąd jednak rodzą się prawdziwe wspólnoty, w których zgodność ducha i ideałów prowadzi do jedności i dzielenia się. Dokument roboczy zawiera słowa, które może zostały pominięte, a odzwierciedlają to, o czym teraz mówimy: Jeśli się nie zwróci uwagi na podłoże ludzkie, które powinno podtrzymywać życie konsekrowane, z łatwością buduje się na piasku[13]. Doświadczenie Założycieli i Założycielek oraz ich współpracowników staje się przykładem tego, co zostało powiedziane powyżej. Zjednoczyło ich nie jakieś prawo czy norma, ale wspólny ideał i pragnienie zapoczątkowania charyzmatu, uważanego za potrzebny w dziele ewangelizacji i w budowaniu Kościoła.

2.5. „Zachwycająca” równowaga: osoba – struktura

Osoba jest motywem i centrum misji Kościoła, jak to głosił z mocą Papież Paweł VI na zakończenie Soboru Watykańskiego II. Etyka i nauki humanistyczne są zgodne co do tego, że należy traktować osobę jako rzeczywistość najbardziej spoistą czy też jako podstawę każdej rzeczywistości. Wszystko do niej zmierza i wszystko zależy od tego, co jej dotyczy, co pomaga w jej realizacji i w dojrzewaniu. Te zasady można zobaczyć, wprowadzone w życie, w postawach i w nauczaniu Jezusa. Inaczej Jego słowa: Szabat został ustanowiony dla człowieka, a nie człowiek dla szabatu (Mk 2,27) nie wywołałyby żadnego sprzeciwu. Jan Paweł II w swojej pierwszej encyklice, uważanej za dokument programowy Jego pontyfikatu, jasno stwierdza: Człowiek jest pierwszą drogą, po której winien kroczyć Kościół w wypełnianiu swojego posłannictwa, jest pierwszą i podstawową drogą Kościoła, drogą wyznaczoną przez samego Chrystusa[14].

Niemniej ta droga, od strony praktycznej, jest pełna przeszkód. W naszym apostolstwie potępiamy, i słusznie, złe aspekty globalizacji, pragniemy, aby każdy naród i pojedyncze osoby, zachowując swoją kulturę, potrzeby i interesy, zaakceptowały pewną linię polityczną, przyjęły określone programy ekonomiczne, próbując zrozumieć, że służą dobru narodu itd. Dla uzasadnienia tego wszystkiego powtarzamy, że nie są szanowane prawa ludzkie, kultura i indywidualność osoby. Te same racje powinny charakteryzować życie konsekrowane. Łatwo można utracić równowagę, zapomnieć, że każda osoba jest jedyna i niepowtarzalna, i zastosować w życiu zakonnym kulturę mocniejszego, właściwą dzisiejszemu społeczeństwu, jak to powiedział T. Radcliffe[15].

Dla zachowania równowagi pomiędzy osobą a strukturą trzeba wziąć pod uwagę decentralizację życia konsekrowanego. Jeszcze nadal dominuje styl eurocentryczny, co oznacza, że inkulturacja w życiu zakonnym jest obowiązkiem jeszcze do wypełnienia. Należy uszanować i dowartościowywać różne duchowości i różne formy przeżywania życia konsekrowanego, również w łonie samych instytutów. Wspólnotę się tworzy nie dlatego, że żyje się pod tym samym dachem, ale dlatego, że się wypełnia tę samą misję, ze specyfiką i kulturą każdego. W tym sensie należy pozwolić, by duchowość wschodnia i nowych kontynentów pomogła nam zrozumieć dogłębniej Ewangelię i byśmy pozostali również otwarci na wzajemne ubogacenie się poprzez dialog ekumeniczny i międzyreligijny, dobrze wiedząc za św. Piotrem, że: Bóg naprawdę nie ma względu na osoby. Ale w każdym narodzie miły jest Mu ten, kto się Go boi i postępuje sprawiedliwie (Dz 1,34-35).

Zakończenie

Dziś bardziej niż kiedykolwiek mamy potrzebę wynaleźć, odnowić i iść naprzód w wolności (Gabriel Ringlet).

Wynaleźć – nowe odpowiedzi na przemiany społeczne, ekonomiczne i polityczne narodów, w których się zakorzeniliśmy, wrażliwi przede wszystkim na tych, którzy pozostają poza dobrodziejstwami globalizacji, zarówno w krajach bogatych, jak i biednych.

Odnowić – nasze struktury, by spotkać Boga w życiu wspólnotowym, w posłudze bliźnim, w życiu codziennym we współpracy ze świeckimi.

Iść naprzód wolni – jak Jezus i z ogniem Jego pasji. Świadomi, że nie żyje się nim (ogniem) automatycznie, bez otwarcia się, ale w postawie nawrócenia, na potężne działanie Boga Ojca, Syna i Ducha Świętego, który rozpala serce pasją ku ludzkości.

Budować życie konsekrowane w kręgu tych postaw nie jest rzeczą łatwą. Prawdopodobnie dlatego, że oddalają nas od naszych zabezpieczeń, by nas oddać zwyczajności. Przypomnijmy sobie jednak, że właśnie tu Samarytanka i Samarytanin doświadczyli nowości i atrakcyjności Jezusa. Rozpoczynając więc od codzienności, przeżywanej w stylu i w duchu Ewangelii, możemy przywrócić jego „urok”. 

(tłum. DB)


[1] Dokument roboczy na Kongres, 4. Od tego miejsca będzie cytowany: DR.

[2] Instrukcja Kongregacji ds. Instytutów Życia Konsekrowanego i Stowarzyszeń Życia Apostolskiego, 12 marca 2002, nr 2.

[3] Vita consecrata, 3.

[4] Ripartire da Cristo, 6.

[5] Dekret Perfectae caritatis, 2.

[6] Ibid., 2 a.

[7] DR, 73.

[8] Ibid., 59.

[9] Ibid., 63.

[10] Droga na Górę Karmel, Ks. II, Rozdz. 11,7.

[11] Vita consecrata, 72.

[12] Vita consecrta, 76.

[13] DR, 40.

[14] Redemptor hominis, 14 a.

[15] Religious Life After 11.th September, 9.