Rostworowski Piotr E.C., Nawrócenie serca warunkiem odnowy życia zakonnego

o. Piotr Rostworowski E.C.

NAWRÓCENIE SERCA WARUNKIEM ODNOWY ŻYCIA ZAKONNEGO

Pierwsza konferencja do Wyższych Przełożonych Zakonów Męskich – Zebranie Plenarne, Jasna Góra 14.V.1974 r.

 

W naszych wspólnych zebraniach, Czcigodni Ojcowie, poruszany najróżniejsze problemy naszego życia zakonnego. Problemy te są żywotne, jeżeli stanowią podstawę zderzenia naszego życia zakonnego z problemami dzisiejszego świata. Ta rzeczywistość stawia nam bardzo dużo trudności i zagadnień, ale nasze braterskie rozmowy dotyczyły raczej naszej wspólnoty. O nich mówiliśmy i wielkie dobro ich mieliśmy przed oczami, chcielibyśmy dziś pomyśleć o nas samych, o problemach naszego osobistego życia, o naszej osobistej wierności. Rzeczywiście nasze przełożeństwo nie może być oddzielone od naszego życia osobistego. Posłannictwo, które nam zostało powierzone przez Chrystusa, łaska, która towarzyszy temu posłannictwu, ma wpływ kształtujący na całe nasze życie osobiste. Tych rzeczy nie można oddzielać, tak jak życie świętego Pawła nie było tylko powierzchownie związane z jego powołaniem apostolskim. Apostolstwo to było w nim ta „dynamis”, ta moc Boża, płynąca od Ojca przez Syna w Duchu Świętym i on przez tę moc był porwany i kształtowany. A więc jego posłannictwo apostolskie i jego życie osobiste były niezmiernie głęboko ze sobą związane.

Głosił Ewangelię jako potęgę Boża – virtus Dei ad salutem omnium credentium, głosił i nie mógł nie głosić jak Jeremiasz, chociaż to głoszenie sprowadzało na niego same nieszczęścia, bo łaska apostolstwa była w nim i musiał jej być posłuszny.

Stał się jakąś tajemniczą jednością z tą Bożą nowiną. A więc posłannictwo kształtuje, urabia człowieka chrześcijanina, który jest posłany. Byłoby źle, gdyby było inaczej, bo wówczas między funkcją a życiem stworzyłaby się jakaś przepaść, jakiś dystans, jakiś dualizm i wtedy nie moglibyśmy udźwignąć przełożeństwa. Gdybyśmy wewnętrznie go nie przeżywali, gdyby ono było jakby obok nas, to nie moglibyśmy go wytrzymać. Ono musi się zjednoczyć z nami, chociaż musimy być zawsze gotowi od niego odejść. Jeżeli więc mamy posłannictwo przełożeńskie w tym momencie dziejów tak szczególnym, kiedy takie siły, takie zmagania, takie zagrożenia dla całej cywilizacji, dla całej ludzkości, gdy dostrzegamy jak te kraje o starej chrześcijańskiej kulturze dzisiaj niemal przodują w różnych występkach.

W żadnym z krajów trzeciego świata nie ma takiego wyuzdania seksualnego ani takiego kultu pieniądza jak w naszych krajach o starej chrześcijańskiej kulturze. To są wszystko jakieś wydarzenia w skali światowej, które mówią o znaczeniu szczególnym tego momentu, o jego charakterze zwrotnym i niezmiernie odpowiedzialnym i niebezpiecznym. Widzimy również rozpętanie sił chaosu, które dzisiaj bardzo uderzają w człowieka, które starają się wtargnąć do wnętrza wspólnot zakonnych. I w tym czasie powierzona nam jest troska pasterska i z tym połączone jeszcze nowe zadanie, udział w ukształtowaniu własnym oblicza Kościoła, którego Kościół żąda dziś od swoich członków. Kościół bardzo się mobilizuje, nie chce poddać się rozbijającym siłom, ale rozumie, że aby mógł stawić czoło jednego potrzebujemy, tego co jest istotne. Potrzeba nawrócenia w Kościele dzisiejszym, to jest przede wszystkim zwrot ku swojej historii, ku swojej naturze w myśli Boże objawionej i ku temu wszystkiemu wspólnoty kościelne i wszyscy chrześcijanie muszą dążyć. Chodzi o to, by być wiernym sobie, by się uwolnić od wszystkiego, co się przykleiło do niego, a co do niego nie należy, jak wodorosty do kadłuba okrętu, aby odnaleźć swoją własną naturę przez Boga ukształtowaną. W tym wysiłku Kościoła zasadniczo jednokierunkowym kierowanym ku własnej prawdzie Kościoła udział biorą wszystkie wspólnoty, wszystkie diecezje, wszystkie parafie, wszystkie instytuty zakonne aż do poszczególnych osób włącznie. Wszystko dąży do tego jednego, by stać się sobą, tym prawdziwym sobą, tym, którego nie lubię, ale którego w swojej wizji miłującej Bóg pomyślał i zaplanował, tym jak … powiedział, że człowiek nie może wziąć niczego, co by mu nie było dane z nieba. Tylko to jest twoje, co ci jest dane. Po nic innego ręki nie wyciągaj, bo choćbyś co wziął, nie będzie twoje. Tylko to, co ci Bóg daje, jest twoje, ale to jest naprawdę twoje. To co jest prawdziwe dla mnie osobiście, to jest prawdziwe i dla wspólnoty zakonnej, bo tylko jeśli będzie całkowicie sobą, będzie w całym … swojej wagi, wówczas nie będzie w nim martwej tkanki, wówczas będzie życiem i radością, płodnością, będzie obfitował i owoce przynosił.

W swojej książce opisującej pod szczególnym kątem widzenia historię zakonu trapistów, Merton odwołuje się do faktu, że struktury zakonne, że zakon może odejść od głównego swojego nurtu, może zejść na boczne kanały i wtedy już tak nie będzie owocował, trzeba wrócić na swój grunt, który zawsze jest aktualny. Widzimy, że dokumenty kościelne nie godzą się z różnymi tendencjami, które chcą zakony ograniczyć do pewnej epoki, a potem niech sobie zakonnik odchodzi, dzieło zakonnika spełnione. Jak się czyta dokumenty Kościoła, to się widzi, że zakon ma ogromną jakąś siłę adaptacji, to jest chyba ich cecha. Nawet bakterie sprawiają lekarzom trudności, bo się umieją dostosować do antybiotyków i tak każda istota żywa, a więc i zakon, który ma życie w sobie, w którym jest charyzmat, łaska, moc Ducha Świętego. Wszystko więc w Kościele dąży do celu. Kierownictwo duchowe to najlepsze, to prawdziwe, to jest to, które powie człowiekowi … Żeby wyzwolić w tym człowieku jakąś radość i promienność, żeby pokazać co do niego należy, co jest jego, a co nie jego.

Znam jedną osobę zakonną, wychowawczynię dzieci. Jest mistrzynią wypatrywania. Ona w tym dziecku upośledzonym potrafi odgadnąć, co jest jego, co może rozwinąć, a co trzeba ustawicznie korygować. To co jest prawdziwe w odniesieniu do osób indywidualnych, to jest prawdziwe również w życiu wspólnot. Wszystko dąży, aby można o nim opowiedzieć to, co Anioł Gabriel o Maryi: „Quod in ea natum est de Spiritu Sancto est” – To co się w Niej narodziło jest z Ducha Świętego. Nie tylko sam Syn Boży, którego porodziła fizycznie, ale wszystkie Jej myśli i czyny były w z Ducha Świętego, nic w Niej nie było …, dlatego Ona jest Opiekunką tego nawrócenia Kościoła do swojej istoty, bo Ona zawsze była sobą, wciąż sługą Ojca. Prorok Ezechiel mówi o tajemniczych istotach żywych, które widział …

A więc, Drodzy Ojcowie, nawrócenie, jakie nam wskazuje Kościół dziś, to nawrócenie w sobie, do tej nova creatura, o której mówi Apostoł do Galatów, ale ten ogólny kierunek nawrócenia Kościół przewiduje. Stale w różnych swoich dokumentach i wypowiedziach Ojca świętego mamy konkretne wskazania dla swojej własnej odnowy w różnych organach tego wielkiego organizmu. Działają różne prawa tej odnowy, ale jedno z nich nas specjalnie dotyczy, a mianowicie, że nawrócenie wspólnoty, aby było w pełni owocne, wymaga nawrócenia tych, którzy w tym momencie łaski zostali powołani jako przełożeni wspólnot, ażeby stali się w szczególny sposób narzędziem tej łaski odnowy. Tak Kościół nas przełożonych traktuje. Nie mówi, że cała odnowa ma iść od przełożonego, bo i oddolnie, od zewnątrz, ze wszystkich stron idzie ta odnowa, niemniej Bóg, jak pokazuje. Pismo święte, ludzi przez ludzi uświęca, stawia wymagania specjalne tym, którzy stoją na czele, zwłaszcza jeżeli chodzi o tę przemianę. Oni mają być narzędziami odnowy, w planach Bożych mają działać te Boskie moce, których to tajemnicze brzemię dzisiaj jakoś odczuwamy. A więc my mamy być nawróceni, o ile nie chcemy narazić się na wielką odpowiedzialność przytłumienia łask działania Ducha Świętego w Kościele. W momencie zwrotu dziejów czujemy jak bardzo musimy być zjednoczeni z Bogiem, jak potrzebujemy mocy. Powiedziane jest, że nawet Jeruzalem będzie deptane przez narody. W Apokalipsie mówi się nawet o tym …, które musi być deptane i tylko miejsce najświętsze nie będzie deptane. A więc zdajemy sobie sprawę, że tylko kiedy naprawdę będziemy zjednoczeni z Bogiem, to mamy wtedy gwarancję przetrwania próby, ale nawet widzimy z dziejów Kościoła, że i ciała świętych były deptane i miażdżone.

Nie możemy powiedzieć, Czcigodni Ojcowie, że brakuje nam światła do spełnienia tego wielkiego dzieła odnowy. Bóg daje nam dzisiaj przez Kościół tyle światła jak chyba w żadnej epoce. Ta niesłychana troska ze strony Kościoła, która nas na każdym kroku oświeca i wskazuje nam drogę. Dlatego te wskazania Kościoła obowiązują nas, bo nie będzie odnowa dokonana w zakonach, jeżeli my nie będziemy ludźmi przejętymi, to jest warunek nawrócenia całego Kościoła. Dlatego w naszym rozważaniu poruszymy pod kątem naszego osobistego życia i przełożeństwa niektóre zasadnicze myśli żądań Kościoła pod adresem życia zakonnego czy wspólnot zakonnych.

W tych wszystkich dokumentach, które czytamy dużo jest różnych prawd, ale wybijają się na plan pierwszy pewne kluczowe myśli i te kluczowe myśli muszą nas kształtować i nasze wspólnoty i nas samych, na przykład uderza nacisk położony na prymat konsekracji nad wszystkimi innymi dziełami jakie są udziałem zakonnika. Ciekawe, że dzisiaj różne ruchy, prądy postępowe raczej skłaniają ku świeckości, a Kościół z takim naciskiem podkreśla ten element najbardziej sakralny – prymat konsekracji i to cechuje rozwój życia Kościoła, bo widać właśnie kierunek działania łaski, właśnie kierunek działania łaski jakoś odwrotnie do tego kierunku laicyzacji, który dostrzegamy.

Pamiętam kiedy w Belgii mogłem się kontaktować z dziełem księdza … – Akcja Katolicka J.O.C. – Chrześcijańska młodzież robotnicza, ogromnie dynamiczny ruch młodych ludzi zapalonych, głęboko wierzących, głęboko przekonanych, a jednak doświadczenie apostolstwa Kościoła – to zderzenie doprowadziło do odczucia potrzeby kontemplacji. Bardzo ciekawe, że Akcja Katolicka nie wystarcza i oto powstają instytuty świeckie, życie konsekrowane, potrzeba w życiu ludzi konsekrowanych, ażeby móc to dzieło uświęcania świata prowadzić. Nie wystarczyła ta pełna zapału, dynamizmu, wiary młodzież katolicka robotnicza. Różni ludzie oddawali się całkowicie Bogu w Kościele. Tak się rozmnożyły te instytuty świeckie, te grupki – Duch Święty jakby dawał znać: konsekracja, całkowite oddanie Bogu, to jest ta moc, która ma się sprzeciwiać tej desakralizacji. Dlatego też i dzisiaj Kościół ceni te dzieła różne prowadzone przez zakony mają wielkie znaczenie, to jednak podkreśla u zakonników życie konsekrowane, to jego złączenie z Bogiem całkowicie i bez reszty. I stąd kiedy taki ma być zakonnik, to pod tym kątem my musimy nasze życie zrewidować, pod kątem jakiegoś ewangelicznego radykalizmu. Zakonnik jest znakiem tego absolutu miłości, absolutu oddania się Bogu, a przez to Absolutu Boga, bo Bóg jest tym jedynym, nieporównywalnym, Najwyższym, dla którego wszystko jest.

Pamiętam, że była ankieta wśród młodzieży akademickiej jakieś 12 lat temu na temat życia zakonnego. Młodzi chrześcijanie wypowiadali się, jedni negatywnie, inni pozytywnie o życiu zakonnym. Wypowiedzi, które najbardziej były nadprzyrodzone, mówiły, że zakony, zwłaszcza zakony kontemplacyjne, są potrzebne. Ich modlitwy i cierpienia powinny być rzucone na szalę tego świata. Nie było ani jednej odpowiedzi, by powiedziała to najprostsze: Będziesz miłował Pana Boga swego ze wszystkiego serca swego, ze wszystkiej myśli swojej. Tu jest ta racja najprostsza – miłość Boga jest podwaliną wszystkiego.

Jeśli chcemy, aby nasze wspólnoty wielbiły Boga … bo dzisiaj wszystko się spłaszcza, bo dzisiaj nawet i pierwsze przykazanie miłości, na pierwszy plan wysuwa się drugie, a jeżeli się porządek między tymi dwoma przykazaniami miłości zmieni, stanowimy … wtedy nasza działalność może być filantropią, dobrocią, ofiarnością, co kto chce, ale to już nie będzie to, to nie będzie ta teologiczna miłość Trójcy Świętej, synowska, która jest przedmiotem pierwszym. A więc to musimy rozwijać, bo zakonnik w świecie jest stróżem tego pierwszego przykazania miłości. Drugie też jest ważne, ale według właściwego porządku. Bo tak łatwo zaciera się różnica między wiarą a jakimś ateistycznym humanizmem, co może nas ściągnąć łatwo z drogi. Nie wytrzymamy togo ciśnienia świata, jeśli nie będziemy sami bardzo blisko Boga. Dlatego musimy czuwać, bo trzeba nam tego zasolenia, tego stężenia, oby sól nie zwietrzała, bo jeśli zwietrzeje, na nic się nie przyda, tylko aby była wyrzucona i podeptana przez ludzi. My wiemy, Drodzy Ojcowie, jak się rzecz ma, to deptanie przez ludzi. I przedtem nas zwalczali, ale jakoś szanowali, a jeśli ta sól w nas zwietrzeje, nie będzie w nas czci Bożej /?

(konferencja spisana z taśmy magnetofonowej, nieautoryzowana, z brakami w tekście)