Pasjoniści

Zgromadzenie Męki Pana naszego Jezusa Chrystusa, Pasjoniści
Congregatio Passionis Iesu Christi (CP)

Dane teleadresowe

Dom Prowincjalny
ul. Zamieniecka 21
04-158 Warszawa
tel. (22) 870 52 84
strona internetowa: www.passio.info.pl

 

Historia

Założycielem Zgromadzenia Pasjonistów jest Paweł Franciszek Danei, który po obłóczynach przyjął imię Paweł od Krzyża. Urodził się 3 stycznia 1694 roku w Ovadzie, włoskim miasteczku niedaleko Aleksandrii (Piemont). Był najstarszym z sześciorga dzieci Łukasz i Anny Marii, którzy to dawali mu dobry przykład głębokiej wiary w Boga i szczerej pobożności.Choć Paweł chciał się uczyć, jednak z powodów finansowych posłanie go do szkoły nie było możliwe. Uczył się sam i z pomocą miejscowych duchownych (karmelitów i kapucynów). Był obdarzony wyjątkową pamięcią, dzięki czemu mógł sobie przyswoić podstawy kultury ogólnej i teologicznej.

W wieku 18 lat (1713 r.) podczas słuchania kazania głoszonego przez swego proboszcza, Paweł zdał sobie sprawę z całej swojej niedoskonałości i małości wobec Boga, pojawił się u niego nawet strach wobec Boga i ciągły niepokój o zbawienie. Po odprawieniu spowiedzi generalnej podjął postanowienie: „oddać się świętemu i doskonalszemu życiu”.

W tym duchu dał posłuch wezwaniu skierowanemu przez papieża Klemensa XI w roku 1715, aby wierni zaangażowali się w krucjatę wspomagającą Wenecję broniącą chrześcijaństwa przed Turcją. Przybył więc do Cremony, aby zaciągnąć się do wojska. Jednak wyprawa nie wyglądała tak jak sobie to młody, przepełniony ideałami chłopak wyobrażał. Wojsko przez długie tygodnie nie wyruszało z miejsca, życie żołnierskie niosło ze sobą wiele przykrych incydentów. Mimo wszystko ten czas nie pozostanie dla zakonodawcy zmarnowany, później jako kaznodzieja wielokrotnie swoją opieką duszpasterską będzie obejmował właśnie żołnierzy.

Podczas kolejnego postoju wojska 20 lutego 1716 roku (był to dzień po Środzie Popielcowej) Paweł udał się do kościoła by nawiedzić Najświętszy Sakrament podczas nabożeństwa czterdziestogodzinnego. W czasie adoracji stało się dla niego jasne, że jego powołaniem nie jest obrona wiary orężem. Powraca wiec do swojego domu rodzinnego. W tym czasie jego życie duchowe rozwija się pod wpływem wewnętrznych natchnień. W wieku 23 lat, zapragnął prowadzić życie pokutne w ubóstwie.

W tym samym roku na drodze wiodącej z Cremolino (tam czasem uczęszczał do kościoła) do ojcowskiego sklepu w Ovadzie przydarzyło się Pawłowi i jego młodszemu bratu coś niezwykłego. Obydwaj oni wpadli do wartko płynącej rzeki Olby. Nie było nikogo pobliżu, kto mógłby usłyszeć ich wołanie o pomoc, gdy nagle ukazała się Piękna Pani, która podawszy każdemu z nich rękę, pomogła wydostać się na brzeg. Był to dla Pawła pierwszy znak nad przyrodzonej opieki.

W roku 1718 pod natchnieniem Ducha Świętego zrozumiał, że wolą Bożą jest to „by zgromadzić towarzyszy i żyć z nimi, mając na celu ożywienie w duszach świętej bojaźni Bożej.”

Latem 1720, gdy po przyjęciu Komunii Świętej powracał z kościoła kapucynów do domu ujrzał siebie przybranego w czarną opończę z białym krzyżem na piersi; pod krzyżem zaś widniało wypisane białymi literami święte imię Jezus. Wtedy uświadomił sobie, ze ma nosić taki żałobny habit na pamiątkę Męki Pańskiej oraz ożywiać „wdzięczną pamięć o Niej w duszach wiernych”.

W późniejszym widzeniu ukazała mu się Matka Najświętsza przywdziana w tę samą szatę, jaką ujrzał poprzednio. Nosiła na piersi znak Męki Pańskiej: białe serce, nad nim krzyż na czarnym tle. W środku serca wypisane były białymi literami łacińskie słowa (zapisane częściowo łacińskim, częściowo greckim alfabetem) Jesu XPI Passio z trzema gwoździami. Najświętsza Panna wyjaśniła Pawłowi, że jest tak ubrana na znak żałoby po śmierci Syna i dodała: „Musisz założyć zgromadzenie, którego członkowie będą tak samo odziani i w którym będzie trwała nieustanna żałoba z powodu męki i śmierci mego umiłowanego Syna.”

Rozeznanie woli Bożej rozpoczął z pomocą swego kierownika duchowego. Potem przy swym biskupie Francesco Alborio di Gattinara, który po wysłuchaniu spowiedzi generalnej Pawła i obserwując jego duchowe przemiany w dłuższym już czasie, był ostateczne przekonany o wiarygodności tego, co Danei mu przedstawił. Przyzwolił na przyjęcie przez niego czarnego habitu pokutnego dnia 22 listopada 1720 roku (datę tę uznaje się za początek naszego zgromadzenia).

Udzielił mu następnie wskazówki, by odbył czterdziestodniowe rekolekcje, notując dzień po dniu wszystko, co się wydarzy w jego duszy. W tym czasie miał też napisać regułę dla zgromadzenia. W roku 1721 stara się w Rzymie o zatwierdzenie napisanej w Castellazzo reguły, jednak nie otrzymuje audiencji u papieża. W maju 1725 roku papież Benedykt XIII słownie zachęcił Pawła do tworzenia grupy towarzyszy i wprowadzenie w życie natchnień zesłanych od Boga.

W 1927 roku Założyciel ze swoim rodzonym bratem udaje się do Rzymu gdzie próbuje uzyskać pisemne zatwierdzenie swoich reguł. Przyjmuje wtedy wraz z bratem pracę w szpitalu San Gallicano. W tym samym roku z rąk Benedykta XIII otrzymują święcenia kapłańskie.

W 1728 roku opuszcza Rzym i udaje się na Monte Argentario, do pustelni św. Antoniego którą objął już w roku 1720 po przyjęciu habitu. Dnia 11 lipca 1728 r. Paweł i jego sześciu współbraci publicznie złożyli pierwszą profesję trzech ślubów zakonnych, dodając czwarty: szerzenia nabożeństwa i kultu Męki naszego Pana Jezusa Chrystusa. Pierwszym i dość długo jedynym naśladowcą św. Pawła był jego rodzony brat sługa Boży Jan Chrzciciel Danei.

Głównym polem działalności duszpasterskiej Pawła było głoszenie misji i rekolekcji ludowych, przeprowadził około 180 misji i 60 rekolekcji. Prowadził wielkie kampanie misyjne. Mówił zawsze o Męce Pańskiej jako o największym objawieniu miłości Boga. Dopełniał braków miłości poprzez surowe życie i liczne akty pokuty. Podczas rekolekcji z zamiłowaniem udzielał sakramentu pokuty, w konfesjonale potrafił spędzać nawet 12 godzin dziennie. Podejmował się również duchowego kierownictwa wielu osób. Nie bał się pracy w warunkach trudnych, na które jednak nigdy nie narzekał.

W duchowości chrześcijańskiej Paweł od Krzyża otrzymał miano „Księcia dusz opuszczonych”. Mimo, iż Klemens XIII nie przyjął reguł (powodem była ich surowość), Paweł nie ulega zniechęceniu i po przejrzeniu ich przez życzliwego Pawłowi bp. Cavalieri dnia 15 maja 1741 r. papież Benedykt XIV reskryptem zatwierdza Zgromadzenie Ubogich Kleryków Bosych pod wezwaniem Najświętszego Krzyża i Męki Pańskiej i jego reguły na prawie diecezjalnym. W 1746 r. ten sam papież jeszcze raz potwierdza zgromadzenie jednak nadal o ślubach prostych.

W 1769 r. papież Klemens XIV bullą „Supremi Apostolatus”, po przejrzeniu i poprawieniu przez specjalną komisję reguł, zatwierdza zgromadzenie na prawach papieskich. Ostateczne potwierdzenie zgromadzenie ma miejsce miesiąc przez śmiercią Pawła w roku 1775 uczynił to papież Pius VI bullą „Praeclara virtutum exempla”. Zgromadzenie ze ślubami prostymi zostało obdarzone przywilejami zakonów o ślubach uroczystych.

 

Założyciel

Św. Paweł od Krzyża to postać mało dziś znana poza kręgiem znawców duchowości XVIII w. Wśród tej kategorii teologów zyskał sobie jednak sławę największego mistyka swojego stulecia. Współcześni znali go natomiast jako niezmordowanego misjonarza, człowieka czynu i troskliwego, mądrego kierownika duchowego.Pochodził z północno-zachodnich Włoch, urodził się w miasteczku Ovada koło Genui, w roku 1694. Był pierwszym dzieckiem sklepikarza Łukasza i Anny Marii z domu Massari. Interesy rodzinne nie układały się dobrze i Paweł od dzieciństwa musiał pomagać swemu ojcu. Okazało się zresztą, że miał talent do tego typu pracy. Chłopak był spokojny, samodzielny, pobożny. Rodzina mogła więc pokładać ufność w jego staraniach i talentach. Nikt w domu nie wyobrażał sobie życia bez Pawła.

Jego jednak ciągnęło do rzeczy większych i donioślejszych. Najpierw, jako 19-letni młodzieniec, zaciągnął się do armii weneckiej, która miała bić się z Turkami zagrażającymi chrześcijańskiej Europie. Myślał, że jako krzyżowiec odda swe życie Bogu. Ale szybko odkrył, że nie była to jego droga. Postępowanie „chrześcijańskiej” armii miało niewiele wspólnego z obroną ideałów religijnych, o wiele zaś więcej ze zwykłą wojaczką. Uciekł z obozu szkoleniowego dla żołnierzy z nowego zaciągu.

Prawdopodobnie nie mógł wrócić do domu, bo bał się, że szukają go jako dezertera. Istnieją przypuszczenia, że podróżował wtedy na Bliski Wschód jako marynarz. Po prawie dwóch latach wrócił jednak i dalej pracował z ojcem. Wuj, ksiądz kanonik Jan Krzysztof Danei, postanowił go ożenić. Zapisał mu prawie cały swój pokaźny majątek, ale pod warunkiem, że Paweł znajdzie sobie żonę. Niezwykłe pragnienia nie dawały mu mimo wszystko spokoju.

Szukał sobie miejsca w stowarzyszeniach religijnych, w których mógł spełniać swą posługę jako świecki katolik i wzrastać duchowo. To jednak nie dawało mu możliwości oddania całego serca Bogu. Oficjalnie zrzekł się więc spadku po ks. Janie Krzysztofie, zachowując sobie z całego majątku tylko brewiarz. Za tym radykalnym wyborem poszedł następny.
Na nowej drodze.

W listopadzie 1720 r., mając prawie 26 lat, otrzymał od biskupa swej rodzinnej diecezji strój pokutny, podobny do zakonnego, i zaczął pisać regułę dla zakonu, który zamierzał założyć. Chciał, aby ten zakon był wspólnotą ludzi, którym przyświeca tylko jeden cel: oddać wszystko Bogu i żyć w całkowitym ubóstwie. Do zrealizowania tych marzeń było jeszcze daleko. Stolica Święta nie zaaprobowała jego reguły zakonnej. Paweł został potraktowany na Lateranie, w ówczesnej siedzibie papieży, jak pospolity włóczęga. Trudno się temu dziwić. Drogę z Castellazzo do Rzymu przebył boso i bez ciepłej odzieży. Pokrwawione nogi, zwichrzone włosy, ślady zmęczenia i nędzny, dziwaczny strój nie budziły zaufania papieskich kamerdynerów.

Ponadto reguła napisana przez Pawła była bardzo surowa, nie zawierała natomiast pewnych elementów, które są konieczne w tego typu dokumentach prawniczych. Przy okazji zdarzyły się jednak dwie ważne rzeczy. Najpierw po drodze, której część Paweł odbył statkiem żeglugi przybrzeżnej, zobaczył miejsce, do którego miał wracać wiele razy: Monte Argentario. Ta lesista góra zdawała się wyrastać z morza. Spokój, samotność, jakie zdawały się na niej panować, obudziły tęsknotę Pawła do życia pustelniczego.

Natomiast już po nieudanej wizycie w pałacu papieskim, Paweł złożył w bazylice Santa Maria Maggiore ślub, że do końca życia będzie starał się ożywiać w sercach i umysłach ludzi pamięć o Męce Jezusa Chrystusa. Powrócił więc do Castellazzo z jasno wytyczonym celem. Do jego pełnej realizacji droga wydawała się jednak ciągle daleka. Zaczęło się od wyjazdu z domu. Dnia 22 lutego 1722 r. Paweł i jego brat, Jan Chrzciciel, udali się w drogę na Monte Argentario. Ich entuzjazmu nie podzielała ani rodzina, ani biskup, który miał nadzieję, że dwaj bracia będą żyć i pracować na terenie jego diecezji. Dając im listy polecające na podróż, nie taił swego sceptycyzmu.

Pobyt w pustelni nie trwał też zbyt długo. Jeśli bracia chcieli, aby dołączyli do nich inni, musieli iść między ludzi. Po roku wyjechali więc na południe Państwa Kościelnego, do diecezji Gaeta. Paweł wygłosił tam rekolekcje dla seminarzystów, choć nie był ani kapłanem, ani formalnie nie należał do żadnego zakonu. Bracia Danei powrócili więc na Monte Argentario i zastali tam małą grupkę pustelników. Paweł stał się jej przywódcą, a reguły przez niego napisane przyjęto jako zasadę życia.

Nadzieja na założenie zgromadzenia wkrótce upadła z powodu niestałości powołań towarzyszy, a Paweł z bratem przemieszczali się po całym Półwyspie Apenińskim w poszukiwaniu nowej kolebki zakonu. Wreszcie wiosną 1725 r. bracia zawędrowali do Rzymu. Pobyt ten okazał się błogosławieństwem. Spotkali bowiem w Rzymie ludzi, którzy pomogli im udoskonalić regułę, co zbliżyło upragniony moment powstania zgromadzenia upamiętniającego Mękę Jezusa. Już 25 maja Paweł, w rozmowie z papieżem Benedyktem XIII, otrzymał zezwolenie na tworzenie wspólnoty.

Przy okazji znaleźli możliwość zatrzymania się w Wiecznym Mieście na dłużej. Mieli tam pracować w nowo otwartym szpitalu San Gallicano na Zatybrzu. Praca ta była szczególnie trudna dla nich, kochających ciszę i modlitwę. Tu musieli przebywać ciągle w tłumie ludzi i większość dnia przeznaczać na posługę przy chorych. Poza tym mogli, korzystając z przerw w pracy, uzupełnić swoje wykształcenie i przygotować się do przyjęcia święceń kapłańskich. Święcenia kapłańskie przyjęli w bazylice św. Piotra na Watykanie 7 czerwca 1727 r.

Na początku marca następnego roku bracia powrócili na ukochaną górę, do samotni. Od 1730 r. zaczęli głoszenie misji ludowych w okolicznych miejscowościach. Sprawiło to, że ich życie i postawa stały się nieco szerzej znane. Przybywali więc ludzie chcący podzielić ich charyzmat i stworzyć wspólnotę zakonną. Już w 1733 zaczęła się budowa klasztoru. Przerwała ją wojna (1733-1735). Paweł nawet w tym czasie wykonywał intensywnie swą misjonarską posługę. Nie pomijał też walczących wojsk. Miał dobre kontakty z obydwiema stronami konfliktu. Wykorzystał je między innymi, by nie dopuścić do działań, które mogły spowodować duże ofiary w ludziach i wielkie cierpienia okolicznej ludności. W dniu 14 września 1737 dokonano konsekracji kościoła przy klasztorze na Monte Argentario.
Apostoł

Rok później Paweł otrzymał uprawnienia identyczne jak kaznodzieje papiescy. Było to dla niego ogromne wyróżnienie i wyraz uznania jego wielkiej pracy misjonarskiej. Najważniejszym wydarzeniem było jednak zatwierdzenia reguły zakonnej i pierwsze śluby zakonne, które Paweł, Jan Chrzciciel i czterech innych towarzyszy ze wspólnoty na Monte Argentario, złożyli 11 czerwca 1741 r. Paweł przyjął przydomek „od Krzyża”. W tym czasie niepewności i borykania się z piętrzącymi się trudnościami Paweł wiele wycierpiał. Nękało go poczucie, że to co robi, jest zupełnie bezużyteczne, że traci najlepsze lata swego życia na gonienie za wiatrem. Ale Paweł modlił się i szedł dalej za głosem, który słyszał w swoim sercu.

Po uzyskaniu akceptacji papieża zazdrość innych o mało nie doprowadziła do upadku jego dzieła. To też kosztowało go wiele łez. Nie uciekał jednak przed cierpieniem, nie szukał łatwego sukcesu. Był świetnym mówcą poruszającym tłumy. Każdy zakon byłby dumny z takiego kaznodziei i misjonarza. Nie musiał przeżywać lęków, rozterek, jakie niosło ze sobą założenie nowego zakonu. Byłby może nawet bardziej znany dzisiaj jako święty rodziny franciszkańskiej, z którą sympatyzował, czy jako karmelita (bo u tych zakonników pobierał pierwsze nauki). Poszedł ciernistą drogą wyjątkowego powołania, którym Bóg go obdarzył.

Na tej drodze dojrzał do zrozumienia, ze Męka Jezusa Chrystusa to największe i najbardziej zachwycające dzieło Bożej miłości. Zrozumiał też chyba, że cierpienie (czasem nawet bezowocne w doczesnej perspektywie) jest najważniejszą częścią naszego życia, bo to nim mierzymy wierność Bogu i własnemu sumieniu. Nie szukał sukcesu, nie patrzył na efekty, nie liczył, gdzie jego działanie przyniesie większy owoc. Interesowało go tylko, czy robi właśnie to, czego chce od niego Bóg.

Głębokie życie w bliskości Boga i miłość, nakazująca przez całe życie pełnić Jego najświętszą wolę, uczyniły z Pawła od Krzyża wielkiego eksperta jeśli chodzi o problemy duchowe. Rady i umocnienia w wierze szukały u niego mniszki klauzurowe i ważne osobistości z życia politycznego ówczesnej Italii. Spowiadali się u niego biskupi i kardynałowie, ale miłosierne słowo znajdował też dla najprostszych mieszkańców małych miejscowości, wieśniaków, a nawet przestępców chcących porzucić złą drogę.

Tę cichą misję Pawła od Krzyża możemy poznać dzięki wielkiej ilości zachowanych listów. Ich adresaci przechowywali je jak skarb, bowiem przez wiele lat były one głosem mądrego nauczyciela, pomagającym w trudnych sytuacjach. Swe oryginalne refleksje na temat życia zakonnego zapisał też w małej książeczce „Traktacik o śmierci mistycznej”. Pracowite życie Pawła dobiegło końca 18 października 1775 r. Złożony chorobą, wyczerpany, mieszkał w Rzymie, na parterze klasztoru, który sąsiadował z bazyliką św.św. Jana i Pawła, męczenników. Paweł przeżywał przed śmiercią bardzo intensywne doświadczenia mistyczne. Jego pełne cierpień, także wewnętrznych, życie znalazło pogodny epilog. Zostawił po sobie testament, który stara się wypełnić jego duchowa Rodzina.