Franciszkanki Szpitalne

Zgromadzenie Sióstr Pielęgniarek Trzeciej Reguły św. Franciszka, Franciszkanki Szpitalne
Congregatio Sororum III Ordinis S. Francisci Infirmis Ministrantium

Dane teleadresowe

ul. Kłodzka 25
57-360 Ołdrzychowice
tel. (0-74) 868-93-36, 868-90-90
e-mail: [email protected]
strona internetowa: www.franciszkanki.pl

Historia

iek XIX, a ściślej jego druga polowa, zapisała się czarnymi zgłoskami w historii ludności Górnego Śląska. Trudna sytuacja społeczna wsi po uwłaszczeniu chłopów związana była z rozwarstwieniem klasowym. Powstawał bardzo ubogi bezrolny proletariat wiejski. Złą sytuację pogarszały częste nieurodzaje ziemniaków, które stanowiły przecież podstawę wyżywienia wsi. Nieurodzaj ziemniaków w 1845 i 1847 roku na Śląsku spowodował epidemię tyfusu głodowego. Zachorowało wtedy 80 tysięcy osób, z których 16 tysięcy zmarło. Najmocniej ucierpiały na skutek głodu ówczesne powiaty: bytomski i pszczyński.

W powiecie pszczyńskim w 1847 roku zmarło o 4500 os6b więcej niż w roku poprzednim. W niektórych parafiach (Goczałkowice, Studzionka, Bzie i Bojszowy) zaraza dotknęła 20% mieszkańców. Wskutek epidemii tyfusu około 10 tysięcy osieroconych dzieci czekało na pomoc. Cierpiący ludzie, dzieci pozostawione bez opieki czekali na pomocną dłoń drugiego człowieka. Jednymi z tych, którzy nie pozostali obojętni na ludzką tragedię były właśnie siostry franciszkanki z Telgte, z dopiero co powstałego, nie zatwierdzonego jeszcze zgromadzenia.

Na wieść o panującej na Górnym Śląsku epidemii cztery pierwsze siostry zgłosiły się do Ojca Założyciela i wyraziły chęć wyjazdu na Śląsk. Były między nimi: s. Maria Elżbieta Schlütter, s. Maria Klara Hüssing, s. Maria Paula Botiger i s. Małgorzata Bergmann. Ojciec Christoph Bernsmeyer, założyciel, udzielił im pozwolenia, a o potrzebne na podróż pieniądze postarało się miasto Münster.

Proboszcz z Telgte wystawił im list polecający, w którym napisał: Panny te od kilku lat żyjąc wraz z kilkoma innymi we wspó1nocie prowadziły zawsze prawdziwie chrześcijańskie życie. Z bezwarunkową gotowością, ofiarnością i zręcznie pielęgnowały chorych w ich domach prywatnych, tak, iż: zdobyły sobie przychylność całej parafii.

Ze strony władz miejskich również otrzymały list polecający, w którym starosta hrabia Korf- Smchmissing prosił wszystkie władze, do których zwrócą się te siostry, o udzielenie im wszelkiej pomocy, jakiej będą potrzebowały. 29 lutego 1848 roku trzy siostry z matką Elżbietą Schlütter na czele opuściły Telgte i przez Berlin udały się na Śląsk. Do Wrocławia przybyły 4 marca 1848 roku. Niezwłocznie zgłosiły się do ówczesnego metropolity wrocławskiego arcybiskupa Melchiora von Dieppenbrocka i wyraziły chęć służenia ludziom dotkniętym epidemią.

Biskup skierował je do Studzionki w ówczesnym powiecie pszczyńskim. Tam 11 marca 1848 roku siostry rozpoczęły pracę pielęgniarsko-opiekunczą w tymczasowym szpitalu. Z heroicznym poświęceniem pracowały do końca sierpnia 1848 roku.

Po wygaśnięciu epidemii siostry swoje kroki skierowały do Mikołowa, gdzie zajęły się wychowaniem 82 osieroconych dzieci i pielęgnacją chorych. W bardzo krótkim czasie pozyskały serca tutejszej 1udnosci, a pszczyński starosta wystawił im wspaniałe świadectwo.

O siostrze Elżbiecie pisał m.in.: "…z niespotykanym poświęceniem, wytrwałością i sumiennością spełniała ona podjęte obowiązki. Jej kilkumiesięcznej pracy niejeden chory zawdzięcza powrót do zdrowia, niejeden duchowo i fizycznie zagubiony swój ratunek. Pod jej kierownictwem szpital tymczasowy w Studzionce zyskał sławę najlepszego szpitala w powiecie. Miłość, szacunek i wdzięczność pójdą za nią wszędzie, a gdyby musiała nas kiedyś opuścić i powrócić do swojej ojczyzny, wszyscy mieszkańcy powiatu nie zaprzestaną upraszać u Boga błogosławieństwa i łask dla swojej dobrodziejki…"

W Mikołowie od września 1848 roku pozostały już tylko dwie siostry – K1ara Hüsing i Paula Botiger. W tym samym czasie w Opo1u proboszcz kolegiaty Karl Alojzy Gaerth widząc potrzeby czasu nosił się z zamiarem otwarcia przytułku dla sierot. Wychowaniem dzieci miałyby się zająć siostry zakonne. W tym tez celu zakupił stary gmach klasztorny po sekularyzowanym zakonie dominikańskim. Koszty remontu budynku przekroczyły znacznie możliwości finansowe księdza Gaertha, który obciążony długami musiał wydzierżawić wyremontowane już pomieszczenia.

Jednym z najemców pomieszczeń poklasztornych został zarząd działającego w Opolu Towarzystwa Katolickiego. Jego członkowie podjęli zarzucony czasowo przez księdza Gaertha pomysł i postanowili doprowadzić do urządzenia w gmachu sierocińca. Celem opieki nad dziećmi po porozumieniu z Kuratorium Zgromadzenia w Telgte, 13 kwietnia 1849 roku sprowadzono z Mikołowa siostry franciszkanki, które 7 maja rozpoczęły swoją pracę w sierocińcu. Zaopiekowały się szesnaściorgiem dzieci w wieku szkolnym i czterema bezdomnymi dziewczętami. Gdy pod koniec 1849 roku w mieście wybuchła epidemia cholery, obie siostry zajęły się pielęgnacją chorych.

Zaistniała konieczność wybudowania szpitala. 23 kwietnia 1851 roku sporządzono akt założycielski Szpitala św. Wojciecha. Pomimo, że była to instytucja znajdująca się pod auspicjami Kościoła katolickiego, zagwarantowano w dokumencie, że niezależnie od wyznania ubodzy chorzy opolanie znajdą w nim bezpłatną opieką. Lekarzem naczelnym został dr Heer, a siostry franciszkanki stanowiły personel pielęgniarski. Stopniowo szpital rozbudowywano, zwiększała się również ilość pracujących sióstr, np. w 1896 były 34 siostry, a w roku 1910 już 60 sióstr.

Aktywność sióstr nie ograniczała się tylko do pracy w szpitalu, lecz obejmowała również pielęgniarstwo środowiskowe i działalność charytatywność np. bezpłatnie wydawane obiady. Praca sióstr zyskała powszechne uznanie tych, którymi się opiekowały, ich rodzin, a nawet władz miejskich. Z czasem siostry franciszkanki swoją działalnością zaczęły obejmować coraz więcej placówek w różnych miejscowościach Śląska.

Założyciel

O. Jan Krzysztof Bernsmeyer urodził się 15 maja 1777 r. w Verl we wschodniej Westfalii. Gdy pobierał nauki w gimnazjum św. Jana Nepomucena w Rietbergu, prowadzonym przez ojców franciszkanów, zafascynował się duchowością św. Franciszka i postanowił wstąpić do klasztoru w Hamm. Miał wtedy 24 lata. 13 września 1801 roku otrzymał habit i imię zakonne Krzysztof. Rok później w święto Podwyższenia Krzyża Świętego złożył uroczystą profesję zakonną.

Po złożeniu ślubów zakonnych został przeniesiony do klasztoru w Warendorf, gdzie podjął studia filozoficzne, a w 1804 teologiczne. W owych czasach zdobywanie wykształcenia teologicznego we własnych ucze1niach klasztornych kolidowało z obowiązującym prawem państwowym. Zakonni kandydaci do kapłaństwa mieli obowiązek odbywania studiów na wolnomyślicielsko nastawionych uniwersytetach państwowych. Przełożeni zakonni chcąc ustrzec kleryka Krzysztofa przed konsekwencjami tego zarządzenia, zadecydowali, aby wcześniej przyjął święcenia kapłańskie. Otrzymał je 24 stycznia 1805 roku z rąk biskupa z Münster, Gaspra Marksa Lipperta.

Po święceniach pozostał w klasztorze w Münster. Było to niezgodne z prawem państwowym, ponieważ rząd pruski zażądał od władz zakonnych konsultowania każdej zmiany personalnej w klasztorach, czego nie dokonano przy przeniesieniu ojca. Kazano mu opuścić Münster. Gwardian klasztoru ojciec Herkulanus Salzmann skierował list do miejscowych władz administracyjnych z prośbą o pozostawienie ojca Krzysztofa w Münster, gdyż jest potrzebny w pracy duszpasterskiej. Władze pruskie przychyliły się do tej prośby i ojciec Krzysztof mógł uzupełnić swoje studia teo1ogiczne. Po ich ukończeniu otrzymał zlecenie posługi duszpasterskiej w pątniczej miejscowości Telgte, gdzie czczono Matki Bożej Bo1esnej.

1 stycznia 1812 roku do sekularyzacji i kasaty klasztorów męskich. Dotknęło to również klasztor w Münster. Ojciec Krzysztof został oficjalnie zwolniony ze ślubów zakonnych. Pomimo tego starał się być wiernym franciszkańskiemu ideałowi życia zakonnego. Trudne czasy, niemożność życia we wspó1nocie zakonnej, dokuczliwa samotność nie doprowadziły go do stagnacji i załamania się jego wiary. Pozbawiony zakonnej wspólnoty i zmuszony do zdjęcia habitu przeniósł się na stałe do Telgte i oddał się trosce o przybywających tu pielgrzymów.

Siłę do życia i pracy czerpał u stóp Matki Bożej Pocieszycielki Strapionych, tak bardzo Czczonej w Telgte. Na ile pozwalała mu na to jego duszpasterska dzialalność6, odbywał wędrówki do oko1icznych wsi i zagród. Odwiedzał Chorych i starszych ludzi. Widział ich samotność i bezradność. Poznał wielką nędzę, jaka panowała na wsi. Powoli krystalizowała się w nim myśl niesienia pomocy biednym i chorym. Sam jednak nie był w stanie zaradzić 1udzkiej nędzy. Jego zainteresowanie ludzkim cierpieniem zachęciło młode kobiety do niesienia pomocy potrzebującym.

W tym samym czasie w Münster przebywał br. Serwacjusz Józef Tennersch (franciszkanin), który po kasacie swojego klasztoru zajął się osieroconymi dziećmi bez względu na ich pochodzenie społeczne. Po nawiązaniu kontaktu z o. Krzysztofem, przybył do Telgte, gdzie obydwaj postanowili założyć sierociniec dla trzydziestoosobowej grupy chlopców. W sierocińcu miały pracować kobiety, które już wcześniej współpracowały z o. Krzysztofem. Na ten cel zakupiono działkę położoną na zachodnich obrzeżach Telgte, którą w miejscowej gwarze nazywano "auf der Hülle".

Chciano rozbudować stojące na działce stare leprozorium. Ani władze kościelne, ani państwowe nie zezwoliły jednak na otwarcie sierocińca. Ojciec Krzysztof przeznaczył ten obiekt na szpital, który istnieje do dziś pod wezwaniem św. Rocha. W Münster działało już wówczas Zgromadzenie Sióstr świętego Klemensa, zajmujące się wyłącznie pielęgnacją chorych w szpitalu. Ojciec Krzysztof będąc bystrym obserwatorem, postanowił więc założyć zgromadzenie, w którym "siostry miłosierdzia" oprócz pracy w szpitalu w sposób szczególny pielęgnowałyby chorych w domach prywatnych.

2 lipca 1844 roku ojciec Krzysztof przyjął pierwsze kandydatki do nowicjatu. Ich zakonne życie miało opierać się na Regule świętego Franciszka. Dzień ten uważany jest za datę założenia naszego Zgromadzenia. Niewiasty, które już uprzednio czynne były w pielęgnowaniu chorych, stanowiły rdzeń nowego zgromadzenia. Idąc za wzorem Chrystusa oraz wypełniając charyzmat św. Franciszka, który zajmował się trędowatymi i ludźmi dotkniętymi zaraźliwymi chorobami, wybrały one pielęgnowanie ubogich i chorych, jako swój wkład w dalsze realizowanie Chrystusowych dzieł miłosierdzia. Młode zgromadzenie musiało przezwyciężać wiele trudności, ale prowadziło nieustraszenie swą pracę.

Ojciec Krzysztof przez cztery lata był prezesem i przełożonym sióstr. W roku 1848 został przez miejscowego biskupa Jerzego Müllera odwołany ze swego stanowiska, wyznaczono mu jedynie funkcję spowiednika i kapelana. Coraz bardziej odsuwany od swego dzieła, w opinii swoich współbraci w kapłaństwie oraz wiernych był uznawany za tego, który "budował na piasku". Ze względu na posunięty wiek i kłopoty ze zdrowiem domagano się, aby uregulował prawo zakupionej przez siebie własności. Zażądano od niego także uporządkowania wszystkich spraw materialnych. W swoim testamencie z 18 czerwca. 1855 roku przekazał siostrom na własność szpital "auf der Hülle". Ponadto w testamentalnym zapisie wyraził życzenie, by szpital pozostawał w ścisłej łączności z Domem Macierzystym w Münster, mieszącym się przy kościele świętego Maurycego. Dla siebie o. Krzysztof nie zatrzymał nic. Wdzięczność i uznanie za dobroć serca okazano mu dopiero u kresu jego życia. Władze państwowe, doceniając jego zasługi w roku 1855, gdy obchodził złoty jubileusz kapłaństwa, odznaczyły go Orderem Czerwonego Orła IV klasy.

Zmarł w opinii świętości 2 czerwca 1858 roku, w 82 roku życia i w 54 roku kapłaństwa. Pochowany został na cmentarzu parafialnym w Telgte. 11 października 1950 roku otwarto grób i przeniesiono doczesne szczątki o. Krzysztofa na cmentarz sióstr franciszkanek przy jego szpitalu w Telgte.