Kto naprawi Kościół?

Do dialogu, opartego na dobrej woli, uczciwości i kompetencji, wzywa kościelnych „liberałów” i „integrystów” ojciec Maciej Zięba.

Były przełożony Polskiej Prowincji Zakonu Kaznodziejskiego zamieścił swój apel w tekście zatytułowanym „Zdeformowany obraz Kościoła”, który opublikował dziennik „Rzeczpospolita”.

„Czy da się poważnie porozmawiać o Kościele w Polsce? Im dłużej żyję, tym większe targają mną wątpliwości” – rozpoczyna swój tekst o. Zięba. Ubolewa, że dyskusja ta „nadal nie przekracza poziomu refleksji, iż wszelkie zło płynie z tego, że »do liturgii dopuszczono wiernych świeckich«, takiego czy innego wywiadu w »Gazecie Wyborczej« (lub »Naszym Dzienniku«), czy też zdjęcia z Nergalem”.

Zdaniem dominikanina, w Polsce brakuje debaty, „której podstawą jest próba zrozumienia stanowiska adwersarza, budowanie na tym, co wspólne, i próba zmniejszenia podziałów, a nie dezawuowanie przeciwników (imputowanie im niecnych intencji), ferowanie jednoznacznych wyroków (obarczanie ich winą za wszelkie zło) i utwierdzanie się we własnych racjach”.

„Po pierwsze, jeśli dialog ma być w ogóle możliwy, to jeżeli nie ma po temu jednoznacznych i starannie sprawdzonych dowodów, nie wolno zakładać złej woli u osób, z których poglądami się nie zgadzam” – stawia pierwszy z warunków rzeczowej dyskusji o polskim Kościele o. Zięba.

Postuluje, by „przyjąć, że zarówno o. Wiśniewski, ks. Zieliński, ks. Boniecki, Tomasz Terlikowski czy ks. Lemański (…) w swych działaniach kierują się tym samym dobrem Kościoła” i choć „różnią się w jego odczytywaniu, często w sposób znaczący, z powodów różnorakich doświadczeń, różnic w wykształceniu, indywidualnej wrażliwości, różnorodnych powołań w Kościele, ale nadal są braćmi (…) w Chrystusie”.

Jako drugi warunek debaty były prowincjał polskich dominikanów wymienia „uczciwość w ocenach, która przekracza ideologiczną percepcję rzeczywistości”.

„To znaczy, że zakaz wystąpień dany księdzu Isakowiczowi-Zaleskiemu rozważamy w podobnych kategoriach jak zakaz wystąpień księdza Bonieckiego (a nie, że z definicji zakaz dany księdzu z mojego »obozu« jest niesłuszny, gdy ten drugi jest słuszny jak najbardziej) i oceniamy wedle tych samych kryteriów (bez względu na to, czy materiały IPN obciążają o. Hejmę, bp. Wielgusa czy ks. Czajkowskiego), że zastanawiamy się nad merytoryczną słusznością lub niesłusznością argumentów, a nie nad tym, czy przytacza je »Gazeta Wyborcza« czy też »Nasz Dziennik«, »Niedziela« czy »Gość Niedzielny«, »Tygodnik Powszechny« czy »Idziemy«” – tłumaczy o. Zięba.

Apeluje wreszcie do zabierających głos w sprawach kościelnych o „znajomość teologii i historii Kościoła”, gdyż – jak podkreśla – „dzięki niej możemy odróżniać sprawy istotne od drugorzędnych, uczymy się poczucia tajemnicy i złożoności problemów, bogactwa katolickiej wiary, pułapek i szans kryjących się w relacji wiara i kultura, Kościół – świat czy też Kościół – państwo”.

„Napięcie na linii integryści – liberałowie nie musi zamieniać się w walkę, jeśli tylko spełnione są trzy powyższe kryteria: dobrej woli, uczciwości i kompetencji” – twierdzi o. Zięba i zapewnia: „Znam paru publicystów (choćby Pawła Milcarka, Pawła Lisickiego, Filipa Memchesa czy też Dominika Zdorta), których zapewne należy zaliczyć do »integrystów« (a oni uważają mnie za »liberała«), spełniających owe kryteria w swoich publikacjach”.

„Czytam owe teksty z namysłem, ważę zawarte w nich racje i konfrontuję z moimi poglądami. Jest to lektura twórcza – także przez konfrontację – wyrywająca z inercji, pogłębiająca i poszerzająca mą katolickość. (…). Te i inne różnice nie przeszkadzają nam w uznawaniu naszej katolickości (a wyznam, że bywa bolesne, gdy bracia i siostry w wierze – a nie ludzie z zewnątrz – oskarżają o intelektualną przewrotność i defekty moralne), a także we wzajemnym szacunku i poczuciu, że zależy nam na dobru Kościoła” – przekonuje zakonnik.

„Jestem więc pewien, że ani ideologiczni liberałowie, ani ideologiczni integryści z pewnością nie naprawią Kościoła. Raczej zadadzą mu kolejne rany. Czy naprawią go nieideologiczni integryści i liberałowie? Tego nie wiem. Ale mogą sobie wzajemnie pomagać w reperowaniu siebie. A to jest najlepsza metoda naprawiania Kościoła” – konkluduje o. Zięba.

jg, sz, dominikanie.pl / rp.pl / kn

Za: www.dominikanie.pl