„Pójdźcie za mną, a uczynię was rybakami ludzi” – wywiad z Misjonarzem Kombonianinem

Z Koniuszowej, małej podsądeckiej wsi, dotarł aż do południowo wschodnich krańców Afryki. Kombonianin, przez ostatnie dwa lata przebywający na misji w Mozambiku. Optymista z ogromnym poczuciem humoru, fan piłki nożnej oraz miłośnik książek historycznych. Mowa o Ojcu Andrzeju Filipie, który 12 maja przyjął święcenia kapłańskie w rodzinnej parafii, a dzień później odprawił swoją pierwszą Mszę Świętą.

Poniżej wywiad z o. Andrzejem.

1.    Niespełna trzy tygodnie temu przyjął Ojciec sakrament kapłaństwa w kościele p.w. Podwyższenia Krzyża w Mogilnie. Czy fakt, iż uroczystość święceń odbyła się nie w Bazylice Katedralnej w Tarnowie, a w rodzinnej parafii, miał dla Ojca znaczenie, wpłynął na przeżywanie tej chwili?

Było to dla mnie bardzo ważne, ponieważ świadkami udzielanego mi sakramentu kapłaństwa mogła być cała moja rodzina i wszyscy parafianie. W poprzednich uroczystościach, ślubów wieczystych i diakonatu, nie było to możliwe, gdyż odbyły się one w Mozambiku. Myślę, że będąc misjonarzem, który wyszedł z tej wspólnoty ta uroczystość była ważna też dla całej parafii. Podkreśliła jej charakter misyjny oraz potwierdziła, że wiara tutaj jest żywa i otwarta na wszystkich braci w wierze.

2.    Dlaczego zdecydował się Ojciec wstąpić właśnie do Zgromadzenia Misjonarzy Kombonianów Serca Jezusowego?

Od początku poszukiwania mojej drogi, aż do wstąpienia do Zgromadzenia Misjonarzy Kombonianów minęło dość dużo czasu. Moja odpowiedź na powołanie do tej służby rodziła się i przekształcała, kiedy byłem w szkole średniej. Na początku myślałem o wolontariacie, chciałem wyjechać na misje jako misjonarz świecki. Ta pierwsza myśl powoli przekształcała się w ostateczną decyzję aby wyjechać na misje jako kapłan, poświęcając się całkowicie służbie Bogu i ludziom. Wtedy zacząłem szukać konkretnego zgromadzenia misyjnego. Zdecydowałem się wstąpić do Misjonarzy Kombonianów, ponieważ jest to Zgromadzenie misyjne, którego członkowie pracują aż na czterech kontynentach. Ponadto bardzo zafascynowała mnie postać św. Daniela Comboniego – założyciela tego zgromadzenia – jego poświęcenie i oddanie w służbie najbiedniejszym i najbardziej opuszczonym.

3.    Chociaż święcenia kapłańskie przyjął Ojciec kilkanaście dni temu, przez ostatnie dwa lata przebywał na misjach w Mozambiku. Na czym polegała praca tam –
w dalekiej Afryce?

Przez ten czas w Mozambiku pracowałem z młodzieżą, organizując spotkania formacyjne dla katechistów i pomagając w katechezie. Odwiedzałem wspólnoty chrześcijańskie przewodnicząc w nich celebrację Słowa Bożego. W Mozambiku,
a szczególnie w prowincji, w której pracuję, przeważa jeszcze religia tradycyjna, mająca swoje korzenie w kulturze i tradycji plemiennej. Myślę, że teraz Kościół w Mozambiku się umacnia. Z większą ilością problemów borykał się zaraz po odzyskaniu niepodległości przez Mozambik, ponieważ był wiązany z władzą kolonialną. Nie mam nowych statystyk religijnych, ale z tych starszych wynika, że Chrześcijan było około 45,6% z czego 24,1% katolików.

4.    Powiedział Ojciec, że prowadzi nabożeństwo Słowa Bożego. Czym jest ta celebracja i na czym polega?

Nabożeństwo Słowa Bożego nie jest sprawowaniem Mszy Świętej. Jej istotą jest słuchanie Ewangelii oraz jej rozważnie, gdy nie jest możliwa obecność kapłana.

5.    Jakimi ludźmi są wierni ze wspólnoty w Muxúngue? Jak przebiega współpraca z nimi?

Wierni z Muxungue są ludźmi prostymi, dążącymi do poprawienia swojej sytuacji socjalnej, co może troszkę przeszkadza w organizacji spotkań i formacji. Bardzo często zajmują się szukaniem płatnego zajęcia lub pracowaniem kosztem pogłębiania swojej wiary. Współpraca z nimi przebiega dość dobrze. Młodzież uczestniczy w specjalnych spotkaniach dla nich, włączają się w prace fizyczne. Pod koniec 2010 roku rozpoczęliśmy budowę nowej kaplicy. Cała wspólnota zaangażowała się w to dzieło. Mieszkańcy, przy współpracy z jednym z kombonianów, zorganizowali transport materiałów budowlanych – pomogli w przewozie kamienia, piasku i wody. Przy budowie innej z kaplic, wspólnota ofiarowała część pieniędzy potrzebnych na pokrycie kosztów związanych z budową.

6.    Czy my, katolicy z Polski moglibyśmy się od nich czegoś nauczyć?

Na to pytanie jest mi trudno odpowiedzieć… Chociaż myślę, że jest coś czego możemy się od nich nauczyć. Mianowicie w Mozambiku liturgia jest bardziej żywa, dłuższa
i nikt nie patrzy na zegarek podczas Mszy Świętej, że za długo trwa. Charakterystyczna dla większości Afrykańczyków jest chęć upiększenia nabożeństwa śpiewem i tańcem, dlatego też dziękczynienie po komunii świętej jest bardzo radosne. Więc może i nasza liturgia mogłaby być przeżyta z większym zaangażowaniem wszystkich a nie tylko niektórych.

7.    Z jakimi trudnościami borykają się Misjonarze Kombonianie w Mozambiku?

Do głównych trudności należą przede wszystkim: jeszcze zbyt mała liczba misjonarzy pracujących (przez co są to większe obszary terytorialne parafii) oraz ilość parafii które mają nasze wspólnoty. Nas jest trzech we wspólnocie i obecnie mamy dwie parafie oddalone od siebie o 70km. W każdej z nich jest po 24 wspólnoty, najdalsze wysunięte od centrum parafii do 45km. Do niedawna nasza wspólnota, w której pracowało też trzech misjonarzy, miała jeszcze trzecią parafię oddaloną o 160km.
W innej części Mozambiku nasze wspólnoty mają nawet 100 i więcej kaplic dojazdowych a pracuje tam dwóch misjonarzy. W wielu placówkach nasza praca to jeszcze pierwsza ewangelizacja. Oznacza to, że parafie dopiero się formują, istniejące wspólnoty chrześcijańskie dopiero się tworzą i umacniają. Z tym wiąże się również formacja liderów wspólnot, katechetów, co jest równoznaczne z wysokimi kosztami finansowania, na które parafii często nie stać.

8.    W pracę misjonarza wpisane jest niebezpieczeństwo. Tydzień temu na oficjalnej stronie internetowej Misjonarzy Kombonianów ukazał się artykuł o przemocy wobec duchownych właśnie w Mozambiku. Misjonarze mają zatem więcej odwagi niż inni duchowni?

Myślę, że misjonarze jak i duchowni miejscowi mają tę odwagę do świadczenia
o Jezusie tam gdzie pracują. Jeśli misjonarz jest narażony na niebezpieczeństwo to
i inni duchowni też. Oczywiście musimy zwrócić uwagę czym jest ono spowodowane. W Mozambiku rośnie fala przemocy, która uderzyła również w zgromadzenia. Komisja Instytutów Zakonnych w Mozambiku jest przekonana, że u podstaw tej przemocy leżą: nędza i nierówności społeczne. Da się stwierdzić, że jej ofiarą może być każdy, nie tylko misjonarze.

9.    Czy ludzie świeccy mogą zaangażować się w wielkie dzieło misyjne? Jak można pomóc Misjonarzom Kombonianom?

Oczywiście, że mogą! Jest kilka możliwości takiego zaangażowania. Dla tych którzy  by chcieli, jest możliwość wyjazdu na misje jako świeccy, oczywiście po wcześniejszym przygotowaniu [by uzyskać więcej informacji – napisz: [email protected]]. Kolejnym jest modlitwa w intencji misjonarzy, pracujących na misjach. Modlitwa jest dla nas bardzo ważnym wsparciem duchowym. Kolejną formą zaangażowania jest również pomoc finansowa. Nie mamy innych dochodów, dlatego właśnie ta forma wsparcia pozwala nam pracować na misjach
i realizować kolejne projekty. Podsumowując, aby nasza praca misyjna była owocna potrzebujemy wsparcia ludzi dobrej woli.

10.    Czy misjonarzem jest się przez całe życie? 

Tak, jest się nim  przez całe życie i w każdym zakątku świata. Powiem więcej, przez to, że nasz Kościół jest misyjny, nie tylko misjonarz jest powołany do tej służby, ale również każdy chrześcijanin.

Rozmawiała Jadwiga Jelińska

Za: www.kombonianie.pl