Damietta Peace Initiative w Kenii

091031e.jpg "Damietta Peace Initiative” to organizacja, którą założyli kapucyni w Afryce, wspiera pokojowe współżycie wyznawców różnych religii i członków lokalnych plemion. Poniżej publikujemy relację z prac tej organizacji w Afryce.

Nairobi, Kenia – Czuję się trochę nieswojo będąc
jedynym Europejczykiem w tym morzu nędzy. Wokół mnie ubogie chaty,
często tylko z dwoma pomieszczeniami, które służą za dom. Drogi pełne
kurzu, śmieci, odpadków, pozostałości po plastikowych opakowaniach,
razem wszystko ugniecione tworzy nawierzchnię ulic. Smród dobywający
się z wąskich kanałów, do których ludzie wylewają wszystkie
nieczystości, jest po prostu nie do zniesienia. W gęstwinie prostych
uliczek tysiące osób żyje w bardzo ograniczonej przestrzeni.
Chrześcijanie różnych wyznań żyją razem z muzułmanami i wyznawcami
tradycyjnych religii afrykańskich.

Ale co tu robi niemiecki
kapucyn pośród tych nędznych chatek i złomu po urządzeniach
elektronicznych? Towarzyszy mi br. Calist, kapucyn z Kenii i pani
Fatma, muzułmanka, mieszkająca w Kibere. Br. Calist jest krajowym
koordynatorem organizacji „Damietta Peace Initiative”, którą założyli
kapucyni w Afryce w celu wspierania pokojowego współżycia wyznawców
różnych religii i członków lokalnych plemion. Odwiedzamy grupę PACT
(Pan-African Conciliation Team, Panafrykańska Grupa Pojednania). Grupa
odzwierciedla różnorodność osób, które żyją w Kibere.

Kilka
muzułmanek spotyka się różnych osób, także u młodych matek
chrześcijańskich, prawie zawsze bezrobotnych, zresztą jak większość
żyjących tu ludzi. Dyskutują, w jaki sposób zapłacić za maszynę do
szycia mimo bardzo skąpych środków finansowych. Niektórzy członkowie
grupy nauczyli się szyć ubrania, aby w ten sposób zarobić na
utrzymanie. „Damietta Initiative” nie daje pomocy finansowej. Już sam
fakt, że ludzie starają się pracą własnych rąk, pokojowo i solidarnie z
innymi wyjść z nędzy jest owocem działania Damietty. Ale skąd wziąć
pieniądze na maszynę do szycia? Chociaż bardzo trudno jest zaspokoić
najbardziej podstawowe potrzeby życiowe, zakup maszyny jest ich
wspólnym projektem. Po dyskusji ustalono, że na następne spotkanie
każdy przyniesie po 100 KES. Kilka dniu później – w niedzielę –
odwiedziliśmy grupę PACT w Madare. W kościele katolickim 50 dzieci
świętuje rozpoczęcie roku szkolnego. Najpierw w małych grupkach
nauczyciele i rodzice dyskutują na temat zachowania się dzieci wobec
nauczycieli i swoich rodziców. Rozważają różne sposoby godnego i
pokojowego rozwiązywania konfliktów. Potem jest moment zabawy, dzieci
recytują swoje wiersze, tańczą i śpiewają.

Pięcioletnie dziecko
mówi: „Tato, nie dotykaj mnie tam, nie dotykaj mnie w ten sposób, bo
powiem o tym, zobaczysz”. Słuchając go nie wierzyłem własnym uszom. Br.
Calist wyjaśnił mi, że te rzeczy zdarzają się w slamsach bardzo często.
Nędza slamsów ma wiele aspektów. Oprócz braku środków do życia, jest
także ogromny problem z przemocą we wszystkich jej odmanach i
wynaturzeniach.

Dlatego praca Damietty jest tak bardzo ważna i
potrzebna, uczy bowiem ludzi żyć pokojowo i wspólnie pracować nad tym,
aby wydostać się z sytuacji nędzy i upokorzenia.
 
 
Za: Biuro Prasowe Kapucynów.