Franciszkanie: Jubileusz o. Ludwika Bartoszaka

100410i.png Pół wieku, to długi czas. Właśnie pięćdziesiąt lat minęło od Mszy św. prymicyjnej, którą młody o. Ludwik Bartoszak odprawił we franciszkańskim kościele w swym rodzinnym Gnieźnie 5 kwietnia 1960 r., kilka miesięcy po przyjęciu sakramentu święceń.
W prowincji św. Maksymiliana Braci Mniejszych Konwentualnych o. Ludwik Bartoszak, to postać znakomicue wszystkim znana. Człowiek otwarty, pogodny – zawsze niemal uśmiechnięty, którego usposobienie i natura są wciąż młodzieńcze. Pełen zapału i pomysłów nieodmiennie realizuje w swym życiu ideał franciszkański.

O. Ludwik urodził się i wychował w Gnieźnie w rodzinie wielodzietnej. Jego wczesne lata przypadły na trudny wojenny okres. Ojciec franciszkanina brał udział w Powstaniu Wielkopolskim, był żołnierzem słynnej Armii Poznań. Swe życie zakonne zaczynał w Łodzi-Łagiewnikach, gdzie odbył roczny nowicjat i studia filozoficzne; tajniki teologii poznawał zaś w Krakowie, gdzie także otrzymał święcenia niższe – subdiakonat – z rąk biskupa Karola Wojtyły. Na kapłana wyświęcony został w Łodzi, w roku 1960.

Swoją codzienną posługę o. Ludwik podejmuje tak, jak wszystko w swym życiu – z uśmiechem, zapałem i pewnością, że skoro Pan Bóg jest z nim, to wszystko jest możliwe.

Przez pięćdziesiąt lat swej kapłańskiej posługi o. Ludwik pracował w wielu franciszkańskich placówkach, m.in. w Wyszogrodzie, Lęborku, Łęknie, Koszalinie (gdzie odnawiał katedrę, która wówczas należała do franciszkanów), Łodzi, Niepokalanowie. Szczególnym miejscem jego posługi było łódzkie osiedle Dąbrowa, które nie miało wówczas świątyni (warto dodać, że mieszkało tam sześćdziesiąt tysięcy osób!) Dzięki jego wytrwałości dziś na Dąbrowie stoi ogromny kościół.

Ważnym punktem na mapie franciszkańskich dróg o. Ludwika była Białoruś. Tam Jubilat zostawił kawał swego serca, niosąc Chrystusa wiernym, którzy przez wiele, wiele lat nie mieli swego księdza.

Obecnie o. Ludwik pracuje w parafii w Koszalinie. Jego charakterystyczną (rozpoznawalną w mieście!) posługą jest duchowa opieka nad więźniami w Areszcie Śledczym i Zakładzie Karnym. Od dziesięciu lat jest kapelanem tych, którzy przebywają w zamknięciu. Skoro sami nie mogą przyjść do kościoła, Kościół w osobie franciszkańskiego zakonnika (z nieodłącznym rowerem!) przychodzi do nich. Tę niełatwą posługę, którą pełni od dziesięciu lat, podejmuje tak, jak wszystko w swym życiu – z uśmiechem, zapałem i pewnością, że skoro Pan Bóg jest z nim, to wszystko jest możliwe.

Jedną z wielkich pasji o. Ludwika jest muzyka. Sam od wielu lat gra na trąbce, a swą miłość do muzyki potrafił przelać na innychxzakladając m.in. orkiestry dęte (w Koszalinie przy franciszkańskiej parafii Podwyższenia Krzyża Świętego orkiestra istnieje do dziś i wspaniale się rozwija).

Pięćdziesiąt lat po swej pierwszej Mszy św. odprawionej w kościele franciszkanów w Gnieźnie o. Ludwik znów stanął przy ołtarzu, pod obrazem Pani Gniezna. Na jego jubileusz przyjechali znamienici franciszkańscy goście: Minister Prowincjalny o. Adam Kalinowski, o. Bonawentura Górski, wieloletni kaznodzieja (który wygłosił jubileuszowe kazanie), o. prof. Iwo Zieliński, znany filozof z KUL-u i Gnieźnianin jednocześnie; Mszę św. koncelebrował także kustosz Sanktuarium Matki Bożej Pocieszenia, Pani Gniezna, o. Jacek Korsak, oraz pochodzący z Gniezna o. Robert Zbierański; nie zabrakło także o. Klaudiusza Dębskiego, kursowego kolegi o. Ludwika. Byli także bliscy Jubilata, przede wszystkim brat z rodziną.

W kazaniu o. Bonawentura pragnął wymienić zasługi o. Ludwika, jednak zaznaczył, iż ten wyraźnie tego mu zabronił. O. Bonawentura zatem, nie mogąc nie posłuchać głosu Jubilata, powiedział jedynie o tym, co można byłoby wymienić przy takiej okazji…! Zatem dzięki pomysłowi o. Bonawentury zebrani usłyszeli o pięknej pracy, która wydała wiele owoców trwających do dziś; pracy wykonanej przez zakonnika, który w swej skromności nie chciał być chwalony. A doprawdy byłoby za co.

Na koniec Eucharystii przemawiał o. kustosz Jacek, o. Prowincjał Adam, po nim zaś życzenia składali przedstawiciele grup parafialnych, wierni i rodzina. Wreszcie przemówił sam Jubilat dziękując przede wszystkim Bogu za wszystkie łaski; dziękował także ludziom za życzliwość, modlitwę i dobroć. Podziękowanie należy się w tym miejscu także koszalińskiej orkiestrze, która zajęła się aniamcją muzyczną Mszy św.

Niechaj Pani Gniezna, Matka Pocieszenia, ma Ciebie, dostojny Jubilacie w swej nieustannej opiece i wyprasza Ci siły, byś – jak dotąd – z zapałem szedł śladami św. Franciszka wypełniając Bożą wolę!

Więcej: www.gniezno.franciszkanie.pl.