Gdańsk, Gdynia i Kaszubi z Helu – u celu wędrówki

100813e.png Znad polskiego morza, znad Bałtyku szli na Jasną Górę pątnicy 28. Pieszej Pielgrzymki Arch. Gdańskiej. W trasie spędzili ponad dwa tygodnie!
Po przemierzeniu 480 km Jasnogórskiej Pani pokłoniło się 490 osób w 5 grupach. Przewodnikiem całej pielgrzymki był ks. Wiesław Wiśniewski. Wędrowało 13 księży, 12 kleryków, 6 diakonów i 5 sióstr zakonnych. Pielgrzymowanie trwało 16 dni. Hasłem tegorocznej wędrówki były słowa: „Bądźmy świadkami miłości”. Najmłodszy pielgrzym miał 12 lat, najstarszy 75.

Na powitanie pielgrzymów przyjechał abp senior Tadeusz Gocłowski.
„Jakżesz inny był rok ten pierwszy, kiedy szedłem z nimi, 83′ pewnie. I
to jest ciekawe, że kiedy się patrzy na uczestników tej pielgrzymki,
nic się oni nie starzeją! – mówi abp Gocłowski – To jest jedna
diecezjalna pielgrzymka, która skupia tak bardzo zróżnicowane w swoim
kształcie historycznym miasta – 1000-letni Gdańsk, 84-letnia Gdynia, no a
Kaszubi od zawsze, od wieków – gospodarze tej ziemi”.

W pielgrzymce gdańskiej wędruje grupa Kaszubów, która pokonuje
najdłuższą trasę w Polsce. 297 osób wyruszyło w trasę 25 lipca z miasta
Hel, wędrując 19 dni i przemierzając ponad 640 km. Kierownikiem Pielgrzymki Kaszubskiej z Helu na Jasną Górę jest od wielu lat ks. Jan Perszon.

„Jest strona internetowa, co zabrać, co się przyda, a w praktyce się
okazuje, że najważniejsza jest pewnie motywacja, Boża miłość, która
pozwala cierpienie i krzyż przezwyciężyć. No i zdrowe w miarę nogi,
wygodne buty – mówi o przygotowaniach do pielgrzymki ks. Jan Perszon – Jedna trzecia grupy jest pozawijana, bo to czasem ścięgna, otarcia i bąble. Ale wszyscy szczęśliwie szli”.

Pielgrzymka zachowuje kaszubskie tradycje: sztandary, chusty, napisy
na koszulkach, hymny, ludowe piosenki kaszubskie. W czasie pielgrzymki
liturgia słowa czytana była w jęz. kaszubskim, a ks. Jan Perszon
wygłaszał homilie po kaszubsku.

Jak zapowiada ks. Jan Perszon, w przyszłym roku jubileuszowa, 30.
Piesza Pielgrzymka Kaszubska będzie jeszcze dłuższa. „Chcemy iść przez
Jasną Górę, Kalwarię Zebrzydowską na Krzeptówki w Zakopanem, a stamtąd
do Lewoczy na Słowacji (gdzie znajduje się sanktuarium maryjne Mariánska
hora, najpopularniejszy cel pielgrzymek słowackich katolików – przy.
BPJG). To będzie 1040 km, 29 dni wędrówki. Zapraszam wszystkich
chętnych, to taki rodzaj Bożego szaleństwa…” – zachęca z uśmiechem ks.
Jan Perszon.

Grupa gdyńska wędrowała 18 dni, od 26 lipca. Liczyła ok. 150 osób.
„Czasy są takie, że nie wszyscy sobie mogą pozwolić na to, żeby 18 dni
być poza domem – mówi ks. Krzysztof Czaja
z grupy gdyńskiej – Ja sam już chodzę wiele lat, więc mogę powiedzieć,
że w tej chwili widzę większą religijną dojrzałość. To są naprawdę dla
wielu ludzi rekolekcje w drodze. Z wielkim uznaniem my, księża patrzymy
czasem na to, jak niektórzy zaciskają zęby i idą do przodu, idą dalej.
Jedni drugich w tej drodze wspomagamy, byle do Matki Bożej, byle do
przodu”.

Przewodnik grupy gdańskiej (w której wędrowało ok. 120 osób) ks. Jerzy Stolczyk
podkreśla, że pątnicy w większości podołali trudom pielgrzymki.
„Niektórzy raz czy dwa musieli podjechać, bo młodzież jest jednak trochę
słabsza niż to kiedyś bywało”.

„Pielgrzymka zaczęła się bardzo deszczowo, pierwsze dwa dni to w
zasadzie non stop ulewa, potem już w kratkę, pod koniec już całkiem
dobrze – słoneczko nas przygarniało swoim ciepłem – opowiada ks. Wiesław Wiśniewski,
przewodnik całej pielgrzymki – Różnorodność pogody jest pewnym
kłopotem, powodującym wiele kontuzji, ale służby medyczne, które mamy w
każdej grupie, dzięki ich posłudze udało się wszystkim dojść”.

Pątnicy z arch. gdańskiej uczestniczyli we Mszy św. o godz. 18.30 w Kaplicy Matki Bożej. Eucharystii przewodniczył i homilię wygłosił abp Tadeusz Gocłowski.

Za: Biuro Prasowe Jasnej Góry.