Jasna Góra: Górale żywej wiary

W kolorowych, regionalnych strojach i przy skocznej muzyce już po raz 30. weszli na Jasną Górę górale. Jubileuszowa Piesza Pielgrzymka Góralska dotarła w niedzielę, 31 lipca na plac przed jasnogórski Szczyt.
Pod hasłem: „Z Maryją w komunii z Bogiem” ok. 1200 osób w 4 grupach: z Bachledówki, Orawy, Nowego Targu i Rabki, przemierzyło około 360 km. Przez 9 dni kierownikiem pielgrzymki był paulin o. Sebastian Gierszewski.

 
Pierwszą pielgrzymkę górali zainicjował w 1982 r. w stanie wojennym o. Mieczysław Łacek. Pątnicy tradycyjnie wyruszają z kaplicy Matki Bożej Jasnogórskiej znajdującej się w Domu Wypoczynkowym Ojców Paulinów na Bachledówce.

„Biorę zawsze grupę pielgrzymów z parafii i wędrujemy z góralami – mówi ks. Wojciech Pelczarski z parafii św. Faustyny Dziewicy z Częstochowy, pielgrzymował z grupą z Rabki – Uczucia są piękne, to, że idziemy do Matki Bożej, zawierzamy się, wiele jest przeżyć w czasie drogi. Każda pielgrzymka jest inna, każda niesie ze sobą przeżycia, to jest bardzo potrzebne człowiekowi, zwłaszcza tym, co są z Częstochowy. Pielgrzymkę Góralską wyróżniają nie tylko stroje i muzyka, ale wiara tych ludzi, niesamowita ufność. Biorę ludzi z Częstochowy, by zarazili się wiarą ludzi gór".

„Na pielgrzymce dzieje się dużo niesamowitych rzeczy, spotyka się i poznaje wspaniałych ludzi. Pielgrzymka to nie tylko nasze wędrowanie, to jest to, że nas przyjmują ludzie, na noclegi, zadają nam po drodze to, co mają, kawałeczek chleba, coś do chleba, herbatka, zawsze ciepłe serce. Zawsze po tym trudzie wiemy, że ktoś nas przyjmie i możemy spokojnie odpocząć – opowiada Józef Zatłoka, po raz pierwszy na pielgrzymce, z grupy Bachledówka – Na pielgrzymkę się idzie, bo jest to naprawdę głębsza refleksja. Jak ktoś ma pytanie, co to jest wiara?, Czy mam wiarę? – to niech idzie na pielgrzymkę. To jest pierwszy krok, do sprawdzenia, co to jest wiara. Bo na pielgrzymce dzieją się rzeczy, których człowiek by nie spotkał żyjąc codziennością, choćby to, że nie przeszkadza deszcz, nie przeszkadza wiater, spiekota, nie przeszkadza ból nóg i tak jakby czas się zatrzymał".

Centralnym punktem pielgrzymki była Msza św. odprawiona o godz. 19.00 w bazylice. Eucharystii przewodniczył i homilię wygłosił bp Jan Szkodoń, biskup pomocniczy arch. krakowskiej.

Słowa powitania i pozdrowienia w imieniu Jasnej Góry wypowiedział o. Anzelm Frączek, paulin. Mówił: „Witam was zmęczonych, ale szczęśliwych. Szczęśliwych sercem przepełnionym ogromną radością i nadzieją, bo wszelkie wasze trudności, kłopoty i problemy, dziękczynienia nie są już waszą własnością. Śpiewacie przecież: ‚Prowadź nas Matko przez polskie role, niech zaśpiewają Ci górale, niech Ci do tronu niesą nowiny z każdego domu i dziedziny’. Wszystko to co nieśliście podczas pielgrzymki na Jasną Górę, jest już własnością Matki, tej Dobrej Matki z Jasnej Góry, do której w trudzie i z wielkim poświęceniem poprzez góry, łąki, lasy pielgrzymowaliście, jako góralska brać w duchu miłości, w duchu wiary i w duchu nadziei".

„Pielgrzymka, jubileuszowa pielgrzymka jest podsumowaniem waszego dotychczasowego życia, a zarazem pielgrzymka jest drogowskazem na przyszłość, bo nasze życie jest pielgrzymowaniem – mówił w homilii bp Jan Szkodoń – Słyszeliśmy w Ewangelii, ‘tłumy poszły za nim pieszo, za Panem Jezusem’ – tym była pielgrzymka na Jasną Górę? Pieszo szliście za Panem Jezusem, wspierała was Matka Najświętsza. Kiedy codziennie widziałem, że znów deszcz, myślałem o was, ale dowiedziałem się, że nie było najgorzej. Kończąc pielgrzymkę w niedzielę, w ostatnim dniu lipca, przyjmijmy jako światło na przyszłość Ewangelię o rozmnożeniu chleba. Można pielgrzymkę porównać do wspaniałego duchowego posiłku, to rozmnożenie chleba dokonywało się na pielgrzymce i niech się dokonuje w przyszłości".

„Drodzy bracia i siostry razem z wami się modlę, i za was, i proszę was, abyście również moje biskupie troski przedstawili Matce Najświętszej, Bóg wam zapłać! Bogu dziękuję za was, Panu dziękuję. Pielgrzymka jest zwycięstwem i pielgrzymka jest po to, abyśmy w Bogu z pomocą Matki Bożej zwyciężali" – podsumował kaznodzieja.

„Pielgrzymowało się bardzo dobrze, ale pogoda nam dokuczała, bo cały czas padał deszcz, może tylko dwa dni były pogodne, i to było uciążliwe z dziećmi – podkreśla Ania Orzechowska z Nowego Targu, mama najmłodszej pątniczki 8-miesięcznej Ani – Będziemy czekać cały rok, tak jak każdego roku, żeby znów przyszedł lipiec".

o. Stanisław Tomoń
BPJG/ mś 

 
Zobacz również: www.pielgrzymkagoralska.pl