Kapucyni: Golgota Młodych

100828b.pngCiemność była nam potrzebna, żeby doświadczyć radości z poranka
rozesłania – mówił br. Piotr Wardawy w czasie Eucharystii kończącej
czwartą kapucyńską Golgotę Młodych. Dziś każdy z nas stanął na swojej osobistej
plaży, z której wyruszy do Niniwy. Przez pięć dni Golgoty przyglądaliśmy
się swojemu życiu  z wnętrza Krzyża, jak z wnętrza wielkiej ryby.
Szukaliśmy miejsc od których i do których uciekamy. Uczyliśmy się jak
przezwyciężać swój strach, wołać do Boga, nawet gdy znajdujemy się w
otchłani. -Szkolenie zostało zakończone. Jesteśmy wzmocnieni do tego,
żeby dać świadectwo z radości spotkania z Bogiem – podsumował  br.
Piotr.

Szkolenie zakończyło się niestety w deszczu, co
utrudniało nieco zwinięcie namiotowego miasteczka, ale jak zapewniał
główny organizator – zmniejszyło traumę spowodowaną wyjazdem. Koniec
zawsze jest trudny, ale nie można się na nim zatrzymywać. Zostaliśmy
wyposażeni w cenne wskazówki, które, jeśli zostaną potraktowane
poważnie, mogą stać się bardo pomocne w poszukiwaniu szczęścia. Wyjazd z
Serpelic niczego nie kończy. Wręcz przeciwnie. Zaczyna. Co zaczyna?
Drogę przez naszą życiową kalwarię, na szczycie której, bez wątpliwości
czeka na nas Chrystus. Nie umęczony, ale zmartwychwstały. Tak jak ten z
ikony San Damiano.

Małgorzata Michalska

Zobacz galerię zdjęć: golgotamlodych.pl/


Próbowałeś kiedyś złamać jedną zapałkę? Żadna filozofia. A spróbuj
wziąć całe opakowanie zapałek i złamać je jednym ruchem. Niekoniecznie
jest to takie proste.

Dlatego ważne jest to,
żeby po zakończeniu Golgoty nie zostać samemu. Spotkanie dobiega końca.
Doświadczyliśmy 5. dni bycia razem. Czasu modlitwy, konferencji, spotkań
w grupach. Stworzyliśmy tu w Serpelicach swoistą wspólnotę. Tematem
dzisiejszego dnia było "Miasto potężne", którym jest Kościół. A Kościół
to nie jest jednolita grupa. W jego skład wchodzą różne wspólnoty, które
go tworzą.

Przygotowując temat tegorocznego spotkania,
chcieliśmy pokazać młodym ludziom "miasta iluzji", w które uciekają od
problemów. Niespodziewanie, wśród wypowiedzi uczestników zaczeły się
przeplatać wypowiedzi, że to "Golgota Młodych" mogła stać się jednym z
takich "miast ucieczki".

Miejscem, gdzie pośród rówieśników można zapomnieć na chwilę o swoich problemach.

Jednak
byłaby to tylko pokusa, aby wykreować sobie kolejne złudzenie. A na
dłuższą metę życie nie może być złudzeniem. Prędzej czy później nastapi
bolesne zdarzenie z rzeczywistością. Dlatego program całego spotkania
jest skonstruowany tak, by przygotować uczestników na to, że … nie
będzie łatwo. – Nikt nie obiecywał, że będzie łatwo – mówiła w rozmowie
po porannej konferencji Joanna Najfeld.

Kościół to "miasto
potężne", ale też miasto, o które/w którym trzeba walczyć. Dzisiejsze
konferencje wygłosili ludzie, którzy przez swoją pracę mają dużą
styczność z mediami. A jest to środowisko bardzo specyficzne, w którym o
"pewnych rzeczach" się nie mówi. Bo tak jest łatwiej, wygodniej,
prościej. Jak Jonasz, który z lęku przed głoszeniem w Niniwie ucieka do
Tarszisz.

W dzisiejszym świecie w ogóle o "pewnych rzeczach" się
nie mówi. Bo co oni pomyślą? Nie będą się ze mną przyjaźnić. Bo to takie
niemodne. Ale czy aby na pewno na dłuższą metę?

Zobacz galerię zdjęć: golgotamlodych.pl/