Ks. Alojzy Jan Ficek – o trzeźwość ludu śląskiego!

100218c.png We wspólnotach paulińskich klasztorów, 18 lutego każdego roku, w czasie wieczornych modlitw przywołuje się konfratra, ks. Alojzego Jana Fiecka, kanonika wrocławskiego, komisarza biskupów, archiprezbitera, zmarłego w 1862 roku w Piekarach Śląskich. O Nim to napisał w 1849 roku wybitny jezuita o. Karol Antoniewicz, kaznodzieja i misjonarz: „Chcesz poznać prawdziwego kapłana na wzór Chrystusa? — jedź do Piekar."
9 maja 1990 roku, minęła 200-setna rocznica Jego urodzin.


Przypomnienie postaci tego duszpasterza, działacza społecznego,
inicjatora ruchu abstynenckiego na Górnym Śląsku, wydawcy, nabiera
wyjątkowej aktualności w bezpośredniej bliskości zakończonego (28 X
1990) Synodu w Rzymie, poświęconego kapłaństwu.

Ksiądz A. J. Fiecek, konfrater pauliński, człowiek o wymiarze maryjnym, wyprzedził epokę różnorodnością metod duszpasterskich. Pozostaje wyzwaniem dla duszpasterzy w czasach trudnych przemian.

Jan Alojzy Fiecek urodził się 9 maja 1790 r. w Wielkim Dobrzyniu. Wyuczył się na nauczyciela. Zanim podjął urząd nauczyciela postanowił zostać kapłanem. Na początku pomagał Mu starszy brat, ks. Sebastian Fiecek a później wuj, ks. kanonik Sobiech, rektor Seminarium Duchownego we Wrocławiu. Studia teologiczne młody seminarzysta kontynuuje w Krakowie, dokąd udał się za wstawiennictwem ks. dziekana Włodarskiego z Kamienia.

Święcenia kapłańskie przyjął w Krakowie dnia 19 lipca 1817 roku. Do roku 1826 pełnił obowiązki proboszcza w Ziemicach, a w latach 1826—1862 proboszcza i kustosza sanktuarium w Piekarach, o czym świadczy obraz ks. Alojzego Fiecka w bazylice piekarskiej.

Czasy, w których żył i działał były trudne. Po upadku powstania listopadowego na ziemiach polskich skoncentrowano uwagę nie tylko na walce niepodległościowej, ale raczej na postępie kulturalnym i gospodarczym. W kontekście ówczesnej sytuacji politycznej akcentowano potrzebę oświaty wśród ludności wiejskiej oraz podniesienia kultury rolnej, a zwłaszcza unowocześnienia form działalności gospodarczej w rozwijającym się przemyśle. Na określenie tego rodzaju działalności pojawia się pojęcie „pracy organicznej". W zaborze pruskim idea „pracy organicznej" była propagowana przede wszystkim przez działaczy rekrutujących się z duchowieństwa. Do wybitnych działaczy społecznych należał ks. Fiecek.

W modelu pracy organicznej w ujęciu ks. Fiecka mieszczą się następujące formy działania: walka z alkoholizmem, rozwój piśmiennictwa narodowego i pomoc charytatywna. Istotny element pracy organicznej ks. Fiecka stanowiła działalność duszpasterska z wyraźnie zaakcentowanym rysem pobożności maryjnej.

Ksiądz Fiecek wyniósł z domu rodzinnego umiłowanie Matki Bożej. Jego pobożność maryjną niewątpliwie umacniały tradycje pielgrzymkowe w rodzinnej parafii Wielko-Dobryńskiej na Jasną Górę, o czym świadczy dotąd leśna kapliczka położona niedaleko kościółka św. Rocha z obrazem Matki Boskiej Częstochowskiej, zakupionym przez pielgrzymów na przełomie XVIII i XIX wieku.

Ksiądz Fiecek najgłębiej został związany z Matką Boską Jasnogórską przez przyjęcie do konfraterni paulińskiej na Jasnej Górze. Z przeżywania tej więzi czerpał siłę do swoich apostolskich poczynań na Śląsku. W konfraterni odnajdował swoją kapłańską tożsamość zorientowaną patriotycznie, wyrażoną m. in. umiłowaniem Matki Boskiej, Królowej Korony Polskiej. Właśnie udział w konfraterni paulińskiej stanowił inspirację do zdynamizowania pobożności maryjnej na terenach Śląska, a zwłaszcza w sanktuarium w Piekarach.

Znamiennym przejawem czci okazywanej Matce Boskiej Częstochowskiej przez ks. Fiecka było wzniesienie 60-cio metrowych wież piekarskiego kościoła, ze szczytu których można było zobaczyć Jasnogórskie Sanktuarium. Dostrzegane z daleka wieże stanowiły symbol więzi obydwu maryjnych sanktuariów: narodowego i śląskiego.

Ksiądz Fiecek często nazywał się „pieskiem Maryi" lub Jej „najniższym sługą", zaś Matkę Boską „swoją Matką Boską".

Jego pobożność maryjna pozostawała ściśle zespolona z poczuciem więzi narodowej. Dla ludu śląskiego stawała się ona nośnikiem wartości katolickich i narodowych, o czym świadczy m. in. wypowiedź: „Póty będzie lud górnośląski katolickim, póki będzie śpiewał swe godzinki, póki zachowa swój śpiew polski." (Katolik 1889, nr 10).

Niezwykłą troską otaczał język ojczysty, który według Niego stanowił rękojmię przynależności do Kościoła rzymsko-katolickiego: „Jeżeli lud górnośląski zapomni mówić po polsku, to popadnie w protestantyzm albo schizmę". „Lud tak się boi o język ojczysty jak matka, której chcą dziecko zabrać" (Katolik 1881, nr 74; 1885, nr 37).

Zdaniem ks. Fiecka katolicyzm stanowił na Górnym Śląsku ostoję języka polskiego. Bardzo często powtarzał on pielgrzymom w Piekarach: „Tak długo silnej wiary między ludem śląskim jak długo języka ojczystego."

Kult maryjny ks. Fiecka stanowił inspirację dla wielu Jego poczynań apostolskich. Matce Bożej powierzył zmagania o trzeźwość ludu śląskiego.

Wraz z franciszkaninem — reformatą, o. Stefanem Brzozowskim, uroczyście ogłosił na sumie 2 lutego 1844 r., w święto Matki Boskiej Gromnicznej, krucjatę trzeźwości. (…) Tego dnia wielu mieszkańców Piekar nie udało się na jarmark, przy okazji którego nadużywano alkoholu. Zmagania o trzeźwość ludu śląskiego łączył ks. Fiecek z misjami, podczas których wpisywał do Bractwa Trzeźwości. Własnym nazwiskiem otworzył listę zobowiązujących się do abstynencji. Prawie wszyscy parafianie włączyli się do Bractwa. O rozmiarach tej akcji świadczy informacja landrata bytomskiego przekazana do Opola, że 40 tys. z powiatu bytomskiego przystąpiło do Bractwa Trzeźwości. Tego samego roku, w okresie wielkanocnym z powiatu rybnickiego przystąpiło do Bractwa 50 tys. (…) Do ruchu abstynenckiego garnęła się nade wszystko ludność polska. Ruch ten stał się okazją pierwszej wielkiej mobilizacji mas ludowych na Górnym Śląsku o niespotykanej dotychczas skali.

Na Górnym Śląsku Bractwo liczyło w tym czasie około 300-500 tys. członków rekrutujących się przede wszystkim z robotników, którzy składali przyrzeczenie całkowitej abstynencji. Lud śląski w ten sposób odzyskiwał wolność moralną i swoją tożsamość narodową. Tak skuteczna akcja musiała wywołać sprzeciw strony niemieckiej. O. Stefan Brzozowski został zmuszony do opuszczenia granic państwa pruskiego.

Działalność ks. Fiecka i O. Brzozowskiego przyniosła błogosławione skutki. Tajny radca rejencyjny z Opola p. Schiisk w memoriale rządowym donosił: „Po upływie jednego roku działania, za staraniem dwóch kapłanów przeszło 500 000 osób wyrzekło się napojów „wyskokowych". Z końcem 1845 r. zbankrutowało 85 gorzelni a 206 stanęło, bo odbiorców na wyroby gorzelniane nie było. 48.000 wiader gorzałki mniej niż w poprzednich latach sprzedano. Kasy rządowe przez ustanie gorzelni utraciły 254 484 twardych dochodów podatkowych". (Ks. St. Drobny. Jan Alojzy Fiecek, „Skarb Rodzinny" rok II, nr 7, s. 156).

Na Górnym Śląsku krążyło o ks. Fiecku wówczas powiedzenie: „Jak raz Kościuszko pod Szczekocinami tak Fiecek walczył z trzeźwości wrogami; bronił na Śląsku Królestwa Bożego, nie szczędził zdrowia ni życia własnego". Ks. Józef Czempiel, późniejszy propagator dzieła trzeźwości z Piekar, pisał: „Z Piekar rozlała się ta fala na sąsiednie wioski, a stąd na dalsze okolice i powiaty; w końcu nawet przekroczyła granice Śląska i posunęła się do Galicji, do Królestwa, do Poznania i sięgnęła nawet Węgier i Moraw. W wyniku takiej akcji powstały Bractwa w: Mysłowicach, Bogucicach, Woźnikach, Bytomiu."

Propagatorami trzeźwości stawali się również inni proboszczowie górnośląscy: Szafranek, Purkop, Markiewka, bracia Stabikowie. Przyjmowanie do Bractwa miało swoją wymowną oprawę. Po kazaniu miejscowy proboszcz publicznie wyrzekał się używania napojów alkoholowych, a więc dawał świadectwo, a potem przystępowali kolejno mężczyźni i kobiety powtarzając treść tej samej przysięgi. Każdy członek Bractwa otrzymywał książeczkę z wypisanym nazwiskiem, kilku wersetami biblijnymi i obrazkiem Matki Bożej.

Zainicjowany na Górnym śląsku ruch trzeźwości objął również swoim zasięgiem Morawy, Czechy, Węgry, Królestwo Polskie, Małopolskę. To opatrznościowe dzieło walki o trzeźwość popierał kard. Melchior Dieppenbrock. Dzięki jego wstawiennictwu Bractwo uzyskało zatwierdzenie w 1851 r. przez Piusa IX. Stanowiło to niezwykłą nobilitację.

3 lutego 1890 r. Biskup diecezji wrocławskiej nakazał erygowanie Bractwa Trzeźwości we wszystkich parafiach, a następnym dekretem z dnia 23 III 1901 roku polecił ich afiliację od Arcybractwa w Piekarach.

Kolejnym przedsięwzięciem, które powierzył Matce Bożej ks. dziekan Fiecek z Piekar była budowa nowego kościoła. W Wigilię Zwiastowania N.M.P. w 1842 r. w „Śląskim Tygodniku Kościelnym" ogłosił odezwę, w której oznajmił czytelnikom: „zamierzam zbudować w Piekarach za akcje po 5 talarów, których, kapitał Pan Bóg, a procenty Matka Boska w niebie wypłacać będą, a poręczone mają być mszą św. wotywną odprawianą w każdą sobotę". Nie trzeba było długo czekać na uzyskanie niezbędnego dla dzieła funduszu. Poświęcenie kamienia węgielnego miało miejsce w następnym" roku. Wznoszenie świątyni połączone było z utrwalaniem postaw trzeźwości. W czasie budowy robotnicy składali przysięgę, że nie będą pić wódki („opary piekielnej"), palić papierosów i przeklinać, żeby nie stracić Bożego błogosławieństwa. Ks. Fiecek zapraszał robotników do uczestniczenia w sobotniej mszy św. wotywnej w ramach godzin pracy. Budowano nowy kościół tak, że wokół starego kościółka wznoszono mury nowego. W drewnianym kościółku dochodziło do zadymiania i zaciemniania, gdyż nieustannie paliły się świece i lampy. Ostatnie nabożeństwo w tym kościele odbyło się 30 VIII 1846 r.

Poświęcenia okazałego kościoła, godnego sanktuarium, dokonał, z polecenia ks. Biskupa wrocławskiego, ks. Goerth, kanonik katedry wrocławskiej, w uroczystość Narodzenia N.M.P. 1846 r.

1 października 1846 roku odwiedził Piekary król Fryderyk Wilhelm IV, który udzielił księdzu Fieckowi pozwolenia na budowę wysokich wież.

Na uroczystość konsekracji nowego kościoła — 22 sierpnia 1849 r. przybył ks. kard. Melchior Diepenbrock, ordynariusz wrocławski. Przy pierwszym spotkaniu się z olbrzymią liczbą pielgrzymów w Piekarach powiedział: „Jeżeli kiedykolwiek to szczególnie w tej uroczystej chwili życzyłbym sobie posiadać dar języków, którego Duch Święty udzielił Apostołom i ten mały palec dałbym ochoczo za to, gdybym przynajmniej kilka słów potrafił wam powiedzieć w waszym polskim języku, Kochani Górnoślązacy moi, lecz chociaż czasy takich cudów już minęły, zjawił się tu jednak inny cud wiary i miłości katolickiej, mocą którego przewielebny ks. Fiecek zbudował ten kościół Matki Boskiej, który jutrzejszego dnia ma być konsekrowany". Konsekracja nowego kościoła odbyła się z udziałem ponad stu duchownych. W ciągu sześciu dni ks. biskup udzielił sakramentu bierzmowania czternastu tysiącom osób z całej okolicy. Wówczas też ks. kardynał Diepenbrock wyróżnił księdza Fiecka tytułem kanonika honorowego oraz przekazał kościołowi monstrancję — dzieło złotnika z Nysy, Marcina Vogelhunda, którą podarowała cesarzowa austriacka, Eleonora, Ojcom Jezuitom w Opolu, zarekwirowaną w 1810 przez rząd pruski. Tę monstrancje odkupił kard. Diepenbrock w roku 1846 za 600 talarów.

Z okazji wybudowania kościoła w Piekarach ks. Fiecek zatroszczył się o wykonanie medalika z wizerunkiem Matki Boskiej z jednej strony i widokiem nowego kościoła z drugiej.

Ksiądz Fiecek, niezmordowany duszpasterz maryjny, wziął udział uroczystym proklamowaniu przez Piusa IX w Rzymie dogmatu o Niepokalanym Poczęciu N.M.P. Wówczas to spotkało Go najwyższe uznanie. W czasie audiencji, udzielonej Biskupowi Wrocławskiemu i księdzu Fieckowi, Pius IX powitał duszpasterza z Piekar słowami: „Salve, serve Mariae."

Aktywny ponad miarę ludzką proboszcz i kustosz sanktuarium pierwszeństwo przyznawał łasce Bożej. Stąd też nie tylko głosił kazania o Maryi jako Matce łaski Bożej, ale dużo czasu poświęcał na posługę w zakresie sakramentu pojednania, a jak wówczas mówiono spowiadaniu. Nazywano go „więźniem konfesjonału".

Proboszcz piekarski rozwijał duszpasterstwo przez prasę i oświatę, położył duże zasługi dla szerzenia polskiej książki na Śląsku. W 1847 roku założył drukarnię polską w Piekarach. Wspólnie z T. Heneczkiem wydawał „Tygodnik Katolicki", organ Towarzystwa Mariańskiego. Z Jego inspiracji ukazywał się ks. B. Piekoszewskiego „Dostateczny śpiewnik kościelny i domowy wraz z książką modlitewną" (Piekary 1849, 1903) zawierający ponad 500 pieśni, wśród nich wiele maryjnych i pielgrzymkowych. Napisał „Krótką wiadomość o kościele i obrazie cudownym N.M.P. w Niemieckich Piekarach na Górnym Śląsku z dodatkiem nabożeństw i modlitw" (Piekary 1849). Wydał „Żywoty świętych" ks. Piotra Skargi (1842, 1849—602) a także ks. F. Jaroszewicza „Matka Świętych Polska" (I—IV, Piekary 1850). Gromadził książki polskie, zapewne drukowane także wówczas na Jasnej Górze, przeznaczał duże sumy na wykup książek likwidowanych przez cenzurę pruską.

W krótkim szkicu nie sposób ukazać pełnego obrazu wieloaspektowej działalności Konfratra paulińskiego. Proboszcz piekarski często porównywany ze świętym Proboszczem Janem z Vianei, Jemu współczesnym, wywarł znaczny wpływ na pogłębienie pobożności maryjnej, która w Jego życiu i posłudze miała wymiar społeczny o narodowych barwach.

Więź tworzona przez Księdza Fiecka między sanktuariami: Jasną Górą i Piekarami znalazła symboliczne dopełnienie w geście Jana Pawła II, gdy podczas I Pielgrzymki w Sanktuarium Narodu otrzymaną tutaj stułę przekazał dla sanktuarium piekarskiego z zapowiedzią odwiedzin Śląska w następnej pielgrzymce.

Ks. Jan Górecki,
Nowy Bytom

artykuł opublikowany w: Miesięcznik ‚Jasna Góra’. Rok IX. Nr 1(87) styczeń 1991 r., s. 54-58.


Ks. Jan Ficek (1790 – 1862), proboszcz z Piekar Śląskich

Słynna na cały świat majowa pielgrzymka mężczyzn do Piekar Śląskich podąża śladami apostolskiej działalności ks. Jana Ficka. Przedrukowujemy wspomnienie o nim, gdyż Krucjata Wyzwolenia Człowieka swymi korzeniami sięga akcji trzeźwościowych znanych na Śląsku w XIX wieku.

Duszpasterz

Jan Nepomucen Alojzy Ficek (Fietzek) urodził się w Wielkim Dobrzeniu 9 V 1790 r. Święcenia kapłańskie otrzymał 19 VII 1817 r. z rąk bp. Jana Pawła Woronicza. […] Przez trzy lata był duszpasterzem w Czeladzi k. Siemianowic. W latach 1820-1826 był najpierw administratorem, a później proboszczem w Piekarach Śląskich. W 1834 r. został mianowany dziekanem bytomskim, rok później komisarzem pszczyńsko-bytomskim, a w 1838 r. kanonikiem honorowym wrocławskiej kapituły katedralnej. Zmarł 18 II 1862 r. Został pochowany w podziemiach piekarskiego kościoła. Na płycie grobowej umieszczono słowa, jakże trafnie określające jego postać: Sacerdos eximius (Kapłan wyjątkowy).

Ksiądz Jan Ficek zasłynął jako znakomity kaznodzieja i rekolekcjonista, organizator misji ludowych i krzewiciel trzeźwości, wreszcie orędownik polskości na Śląsku. Był również animatorem polskiego ruchu wydawniczego. Wspólnie z Teodorem Heneczkiem doprowadził do założenia drukami w Piekarach, gdzie drukowano w języku polskim modlitewniki, żywoty świętych i prasę katolicką. Wspólnie z nim w latach 1848-1850 wydawał "Tygodnik Katolicki".

Był również twórcą licznych bractw i stowarzyszeń kościelnych. Jako pierwszy na Śląsku kapłan rozpoczął odprawianie nabożeństwa majowego. Zachęcał do częstego odprawiania Drogi Krzyżowej. Dzięki jego staraniom w 1849 roku ukończono budowę w Piekarach, znanym ośrodku kultu Matki Boskiej, nowego kościoła, wzniesionego ze składek parafian i licznie przybywających do sanktuarium pielgrzymów. Nade wszystko jednak zasłynął jako organizator pracy trzeźwościowej na Śląsku.

Początki działalności trzeźwościowej

Druga połowa osiemnastego wieku to okres zalewu pijaństwa, ogarniającego wsie i miasteczka Górnego Śląska*. Jego przyczyną stała się powszechna uprawa ziemniaków. Nadwyżki w ich produkcji kierowano do licznych gorzelni (podobnie czyniono też z nadwyżkami zboża), co przyczyniło się do wzrostu produkcji wysokoprocentowych alkoholi. Pod koniec stulecia produkcja wódki w porównaniu z wyrobem piwa wzrosła już czterokrotnie. Spożycie alkoholu mimo ubóstwa ludności było wysokie, karczmarze bowiem dawali chłopom wódkę na kredyt.

Na Śląsku jedna karczma przypadała na 250 mieszkańców. W niektórych miejscowościach regionu były one jeszcze liczniejsze. W parafii mysłowickiej na przykład na 2400 mieszkańców przypadało 16 karczm, czyli jedna na 150 osób; podobnie w Tarnowskich Górach, gdzie przy liczbie 3900 parafian było 26 szynków. Karczmy prowadzili Żydzi, którzy od połowy XVIII wieku licznie się tu osiedlali.

Wzrastające na Górnym Śląsku pijaństwo przez długi czas traktowane było przez duchowieństwo wyłącznie w kategoriach moralnych. Pierwszym, który zwrócił uwagę na ten problem jako główny powód degradacji społecznej Górnoślązaków, był ks. Jan Alojzy Ficek. W swej działalności wykorzystał on doświadczenia proboszcza z Siołkowic, ks. K. J. Equarda, który 17 XII 1843 r. założył w swojej parafii Towarzystwo Trzeźwości. Nie miało ono jednak większego "wzięcia" wśród parafian siołkowickich. Tego, co nie udało się ks. Equardowi, dokonał ks. Ficek. Obaj zresztą wymieniali ze sobą doświadczenia dotyczące powstrzymania fali alkoholizmu. Ks. Ficek prowadził także korespondencję z innym wielkimi działaczami trzeźwościowymi, [m.in. z księdzem K. M. Selingiem z Osnabrück oraz irlandzkim działaczem trzeźwościowym o. Theobaldem Mathew].

[…] Ks. Ficek publicznie odmawiał w kościele modlitwę w intencji osób uzależnionych od alkoholu – Memorare oraz modlitwę w formie wiersza, którą sam ułożył: "Ach Najświętsza Panno z Piekar wizerunku, Uprośże już pomoc od zgubnego trunku! Uproś dawną trzeźwość, a z nią chleba dostatek, Boć już płacze z głodu dużo nędznych dziatek".

Początek akcji trzeźwości miał dać jarmark, kończący się zwykle wielkim pijaństwem, zaplanowany przez omyłkę (niewykluczone, że celowo) na uroczystość Matki Boskiej Gromnicznej 2 lutego 1844 r. W tym czasie w Piekarach przebywał o. Stefan Brzozowski. Ksiądz Ficek, wykorzystując jego obecność, polecił mu wygłosić owego dnia pierwsze kazanie na temat konieczności rozpoczęcia walki z pijaństwem i zorganizowanie w tym celu Towarzystwa Trzeźwości.

Po płomiennym kazaniu o. Brzozowskiego akces do Towarzystwa Trzeźwości zgłosiło kilkuset parafian piekarskich i wielu przybyłych do Piekar na uroczystości Matki Boskiej Gromnicznej pielgrzymów. W ciągu kilku dni do księgi Towarzystwa zapisało się 1161 mężczyzn oraz 1042 kobiety. Zaś wieść o powstaniu Towarzystwa "rozeszła" się po całym Śląsku. [Z księdzem Fickiem współpracowało wielu księży, którzy poparli swym autorytetem i zaangażowaniem akcję trzeźwości].

Akcja dała w krótkim czasie dobre rezultaty. W ciągu sześciu tygodni od zainicjowania ruchu do Towarzystwa wstąpiło 30 tysięcy osób, a po dwóch latach liczyło ono już 200 tysięcy członków.

Rozwój akcji

Władze administracyjne przyjęły wobec podjętej przez Kościół akcji trzeźwościowej postawę początkowo wyczekującą, a nawet nieufną. Z pewnością wielki wpływ na takie zachowanie władz miała presja wywierana przez właścicieli gorzelni i karczm, bowiem oprócz aspektu ekonomicznego (spadek dochodów) konflikt ten miał niejednokrotnie charakter polityczny lub wyznaniowy. Dopiero widoczne po pewnym pozytywne skutki działań na rzecz trzeźwości spowodowały, iż władze administracyjne doceniły wysiłek duchowieństwa w tym względzie.

Według relacji landrata bytomskiego, w tamtejszym powiecie nastąpił wyraźny spadek przestępstw pospolitych, na ulicach widziało się znacznie mniej pijanych (jeśli się to zdarzyło, wyszydzani byli oni przez przechodniów). Nastąpiła wyraźna poprawa dyscypliny pracy w hutach, kopalniach i innych zakładach.

[…] Po zapoznaniu się z wynikami akcji trzeźwości prowadzonej przez ks. Ficka i innych księży, biskup wrocławski [Melchior Diepenbrock] wydał [w roku 1846] list pasterski, w którym wyraził głęboką wdzięczność za "wielkie dzieło duchowego rolnictwa". [Biskup ten osobiście poświęcił nowo zbudowany kościół w Piekarach. W ten sposób chciał też osobiście podziękować ks. Fickowi za wielkie dzieło otrzeźwienia, którego ten dokonał].

Ogólnie biorąc, w latach 1844-1847 akcja trzeźwości rozwijała się coraz pomyślniej. Pielgrzymi podążający do Piekar z różnych stron podzielonej zaborami Polski, po zapisaniu się do bractwa, propagowali jego idee w Poznańskiem, Krakowskiem, w Galicji, na Morawach, a nawet w Czechach i na Węgrzech. […]

Kres szeroko zakrojonej akcji trzeźwościowej położyła epidemia tyfusu, która nawiedziła Górny Śląsk w latach 1847-1848. […] Wśród ludności zagrożonej epidemią zapanowało przekonanie, że można ją zwalczać przy pomocy alkoholu, który traktowano jako doskonały środek zapobiegawczy. Spowodowało to stopniowy upadek akcji trzeźwościowej. […]

Akcja trzeźwości, rozpoczęta przez ks. Ficka w 1844 r., nie była przypadkową inicjatywą religijną i społeczną. Proboszcz piekarski oparł ruch trzeźwościowy na głębokiej, maryjnej pobożności ludu górnośląskiego. Nie bez powodu patronką całego ruchu Towarzystwa Trzeźwości a potem Bractwa Trzeźwości została Matka Boska Gromniczna – patronka spraw beznadziejnych. [Akcja nastawiona była, zgodnie z dziewiętnastowieczną wiedzą o problemach alkoholowych przede wszystkim przeciwko spożywaniu wódki].

Ks. Ficek liczył także na poparcie jego wysiłków przez władze administracyjne. Postulował, aby zwiększyły one kontrolę wydawanych koncesji i opodatkowały produkcję alkoholu na tyle wysoko, by właściciele gorzelni zmuszeni zostali do podniesienia ceny wódki. Spodziewał się także, że policja wzmoże kontrolę w karczmach i innych miejscach wyszynku. Pijaństwo bowiem zaczęło się szerzyć także wśród dzieci i młodzieży. Policja – zdaniem organizatorów ruchu – powinna zwrócić uwagę na tych karczmarzy, którzy różnymi sposobami zmuszają ludzi do picia. Takim szynkarzom należałoby odebrać uprawnienia do wyszynku.

Proboszcz piekarski uważał ponadto, iż nie wystarczy ludziom odebrać alkohol, nic nie dając w zamian. Proponował na przykład zaprowadzenie w każdej parafii ludowej kasy oszczędności, w której ludzie mogliby gromadzić pieniądze z przeznaczeniem na jakiś godziwy cel. Był też gorącym orędownikiem idei powstania specjalnej gazety ludowej, której redakcja mieściłaby się w Opolu.

Do podtrzymania dyscypliny wewnętrznej w bractwie używano różnych sposobów. Do najskuteczniejszych należała presja opinii sąsiedzkiej i wspólnoty parafialnej. Ci, którzy wpisywali się do bractwa, a nie dotrzymywali przyrzeczeń, byli piętnowali przez kapłanów z ambony. W niektórych parafiach organizowano nawet straż górniczą, mającą na celu patrolowanie ulic miast i miasteczek oraz wsi, przy których położone były karczmy. Tworzono też tzw. sądy obyczajowe, w skład których wchodzili: proboszcz, sołtys, przedstawiciel gminy i delegat właściciela wsi.

W trosce o trzeźwość narodu. Sylwetki trzeźwościowych działaczy XIX wieku oraz antologia ich pism, pod red. Mariana P. Romaniuka, Warszawa 1994, s. 118-123. Skróty w kwadratowych nawiasach pochodzą od redakcji.

*) Nikt nie przeczy, że na Górnym Śląsku pije się wódkę i to dużo wódki. Skąd pochodzi, że wódka jest ulubionym napojem Górnoślązaków? Niezdrowe powietrze, wytężająca fizyczna praca, trudno strawne pożywienie, przeważnie roślinnego pochodzenia, wreszcie głód, wszystko to zachęca do wódki. Wódka uspokaja żołądek, wódka ożywia znikające siły… Wódka wyświadcza biednemu, nie mającemu chleba robotnikowi tę przysługę, że osłabia odczuwanie głodu… Jeszcze jeden powód silnego używania wódki… Czy nie jest powszechnie wiadomo, że wódka jest dobrym środkiem oszałamiającym, pozwalającym przynajmniej na pewien czas zapomnieć o swojej nędzy… (J. G. Schummel, Reise durch Schlesien im Juli – August 1791).

Eleuteria nr 47, lipiec – wrzesień 2001
 
Za: Biuro Prasowe Jasnek Góry.