Książka o lubelskiej apostołce ekumenii

O niezwykłej lubelskiej szarytce traktuje równie niezwykła, bo zbierająca wspomnienia nierzymskokatolików, publikacja pt. „Siostra Stanisława Andronowska i jej ekumeniczne dzieło”. Redaktorzy – państwo Mariusz Orłowski i Monika Drozd-Orłowska – zadali sobie trud zebrania opinii, refleksji i wspomnień, które na użytek książeczki spisali świeccy i duchowni różnych wyznań, tworzących ekumeniczną wspólnotę Lublina.

 
I tak o niezmordowanym krzewieniu ekumenii przez s. Stanisławę opowiadają zielonoświątkowcy, polskokatolicy i ewangeliczni chrześcijanie. Obraz osoby otwartej na świat chrześcijańskiego Wschodu roztaczają prawosławne przyjaciółki s. Stanisławy i archimandryta Kościoła katolickiego rytu bizantyńsko-słowiańskiego. Ciepłe wspomnienia teologicznych dysput z s. Andronowską przytaczają pastorzy Adwentystów Dnia Siódmego i Zborów Ewangelicznych, a duchowny z Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego opowiada o tym, jak swoją dobroć i prostotę łączyła z nadzwyczajną gorliwością.
 
Stanisława Andronowska urodziła się w 1905 r. na pograniczu łotewsko-litewskim. Większość swego życia spędziła jednak w Lublinie. Do Zgromadzenia Sióstr Miłosierdzia św. Wincentego a Paulo wstąpiła w 1929 r. Jako siostra zakonna posługiwała chorym i ubogim, będąc także przez wiele lat referentką ds. ekumenizmu przy Kurii Biskupiej w Lublinie. Zmarła w 1999 r.
 
Książka „Siostra Stanisława Andronowska i jej ekumeniczne dzieło. Lubelska Szarytka we wspomnieniach nierzymskokatolików” (Podkowa Leśna 2010) była rozprowadzana w Lublinie po wszystkich nabożeństwach towarzyszących tegorocznemu Tygodniowi Modlitw o Jedność Chrześcijan. Jak piszą jej Redaktorzy: „Zebrane przez nas wspomnienia o siostrze Stanisławie Andronowskiej składają się na wielowątkowy i barwny portret pionierki lubelskiego ekumenizmu, który pragniemy przekazać przyszłym pokoleniom”. Jednak nie tylko przyszłe, ale i obecnie żyjące pokolenie nie zna dostatecznie tej niezwykłej zakonnicy, której ekumeniczna działalność należała do niepospolitych i pozostawiła piękne ślady po dziś dzień. Tym bardziej należą się słowa uznania za trud Redaktorów.
 
Krzysztof Trojan MIC