Misjonarze Werbiści: Rozważanie do Papieskiej Intencji Misyjnej na wrzesień

Papieska intencja misyjna na miesiąc wrzesień: Aby dzięki otwarciu serc na miłość udało się położyć kres licznym wojnom i konfliktom na świecie, powodującym rozlew krwi. Zapraszamy do zapoznania się z treścią rozważania nad intencją przepisaną na bieżący miesiąc.

 
„W każdym regionie, na każdym kontynencie codziennie toczą się wojny, w których giną tysiące ludzi. Konflikty są nieuniknione, ale zbyt często ogień i miecz zastępują lekarstwo. Czy żyć to znaczy walczyć, jak twierdził Seneka Młodszy? Historia stosunków międzynarodowych pokrywa się w dużej mierze z historią wojen. Do niedawna to właśnie stan wojny był stanem naturalnym – wielokrotnie rzeczywistość była opisywana jako okres walki przerywany jedynie momentami pokoju. Współcześnie sytuacja się zmieniła – żyjemy w epoce, w której względny pokój przerywany jest konfliktami toczącymi się zazwyczaj gdzieś daleko od europejskich granic. Innymi słowy, stan braku realnego zagrożenia międzynarodowym konfliktem zaczęliśmy traktować jako coś oczywistego, naturalnego i niezmiennego. Czy rzeczywiście tak już pozostanie? Czy wkroczyliśmy właśnie w epokę pokoju? Dużo do myślenia daje nam okres pierwszej dekady XXI w.: 11 września 2001 r. nastąpił atak na World Trade Center; z kolei 8 sierpnia 2008 r. rozpoczęły się Igrzyska Olimpijskie w Pekinie i tego samego dnia wybuchła wojna rosyjsko-gruzińska.

Na początku XX w. na świat wpływało 55 państw, natomiast w XXI w. świat został podzielony na blisko 200 krajów. Dwie daty mogą symbolizować zwiększanie się liczby państw na mapie świata: rok 1960, w którym nastąpiło apogeum procesu dekolonizacyjnego w Afryce, oraz rok 1989, w którym rozpoczęła się Jesień Narodów i rozpad Związku Sowieckiego. Efektem obu procesów było pojawienie się na mapie świata nowych państw. Już sama statystyka zdaje się podpowiadać, że wraz ze wzrostem ich liczby wzrośnie liczba konfliktów. Jeśli obserwację tę uzupełni się o fakt, że część nowo powstałych granic, szczególnie tych na Czarnym Lądzie i na Bliskim Wschodzie, została wyznaczona w sposób arbitralny, nieuwzględniający podziałów etnicznych i plemiennych, jasne staną się powody trwających tam napięć.

Obecnie na świecie toczy się aż 6 dużych zorganizowanych konfliktów zbrojnych, czyli takich, w których życie traci ponad 1000 osób rocznie. Aby dopełnić ten ponury obraz, warto zauważyć, że z wyjątkiem Antarktydy (co do której, jak dotąd, pokojowe roszczenia wysuwa kilkanaście państw) nie ma na Ziemi kontynentu, na którym nie występował przynajmniej jeden konflikt o podłożu zbrojnym.

Sytuacja na Bliskim Wschodzie jest jednym z motorów współczesnej polityki międzynarodowej. Problemy w tym rejonie nie zmieniają się – od ponad pół wieku jest to kwestia bezpieczeństwa Izraela, od kilkunastu lat stabilizacja Iraku. Mozaikę problemów uzupełnia jeszcze fakt, że jest to region zasobny w ropę i gaz ziemny, a zarazem położony blisko Europy. Splot tych dwóch czynników powoduje, że oprócz interesów działających globalnie Stanów Zjednoczonych w regionie tym krzyżują się dodatkowo interesy największych państw tworzących Unię Europejską.

Kontynentem zalanym największą liczbą konfliktów zbrojnych jest Afryka. Mają one charakter nie tylko międzypaństwowy, ale także wewnętrzny. Obecnie większość wojen w Afryce bierze swój początek w dążeniu do zdobycia władzy albo opanowania terytorium. W minionych latach zbrojne konflikty toczyły się w takich państwach, jak Angola, Burundi, Czad, Etiopia, Demokratyczna Republika Konga, Liberia, Ruanda, Republika Konga, Somalia, Sudan, Sierra Leone, Senegal, Sahara Zachodnia oraz Uganda. Podstawowymi przyczynami wojen afrykańskich są: bardzo duże zróżnicowanie religijne i etniczne na małych obszarach, sztucznie wytyczone granice przez byłych kolonizatorów, bardzo niskie poczucie przynależności państwowej i znacznie bardziej rozwinięta przynależność etniczna, problem głodu oraz ogromna bieda, despotyzm przywódców i niestabilność polityczna.

Kiedy więc usłyszycie o wojnach i pogłoskach wojennych, nie trwóżcie się! To się musi stać, ale to jeszcze nie koniec. Powstanie bowiem naród przeciw narodowi i królestwo przeciw królestwu (Mk 13,7-8). Trwały pokój ma swe źródło w uznaniu, że świat ostatecznie nie jest naszą własnością, lecz raczej horyzontem, w obrębie którego jesteśmy zaproszeni do uczestnictwa w miłości Bożej oraz współpracy w kierowaniu światem i historią pod Jego natchnieniem. „Serce Jezusa, pokoju i pojednanie nasze", otwórz ludzkie serca na miłość, aby ludzie dobrej woli położyli kres wojnom, konfliktom i niezgodzie na świecie.
 
Dominika Jasińska SSpS – Za: Misjonarz 9/2010