Nowa Sól: życzenia i tort dla o. Medarda

Niezwykły człowiek, zwyczajny zakonnik, skromny franciszkanin, ojciec Medard Parysz 17 grudnia skończył 95 lat. Przyjaciele świętowali tę uroczystość podczas uroczystej mszy w kościele pw. św. Antoniego. Poseł Bogdan Bojko przedstawił sylwetkę o. Medarda w Sejmie.

Któż z nas nie zna o. Medarda? W Nowej Soli chyba każdy. We wtorek mogli poznać go ci, którzy do tej pory o nim nie słyszeli.

– Żyje wśród nas, mieszkańców Nowej Soli, 95 letni zakonnik. Ojciec Medard Stanisław Parysz od 25 lat pełni posługę kapłańską w kościele p.w. św. Antoniego – tak opowiadał o nim we wtorek 16 grudnia z trybuny sejmowej poseł Bogdan Bojko. – Nowosolanie mają w nim oddanego kapłana, spowiednika, nauczyciela duchowego, inicjatora wielu działań społecznych i patriotycznych. Niewielu jednak wie, iż ojciec Medard jest ostatnim żyjącym kapelanem powstania warszawskiego. W 1944 roku został skierowany do Warszawy, by zastąpić aresztowanych księży. W dniach walki niósł posługę kapłańską, opatrywał ludność cywilną i walczących sakramentami, namaszczał chorych, umierających i zabitych
– opowiadał w sejmowym wystąpieniu posłom nowosolski parlamentarzysta.

Dzień później w kościele św. Antoniego odprawiono mszę św., podczas której modlono się w intencji o. Medarda. Po jej zakończeniu asystent posła, Mariusz Stokłosa, odczytał ten sam list. Potem życzenia składali liczni nowosolanie. Wśród nich między innymi Kamil Ast. – Życzę ojcu dużo zdrowia. Normalny człowiek żyje jakieś 80 lat, więc ojciec jest chyba „nienormalny” – mówił z rozbrajającą szczerością kilkunastolatek, którego trudno było oderwać od mikrofonu, bo jego życzeń dla o. Medarda nie było końca.

– A teraz z życzeniami podchodzi Jan Jerzy Karp, nowosolski gawędziarz – mówił ojciec Medard. Swoje życzenia przedstawił, jakże by inaczej, w formie wiersza. Do wielu lat życia w zdrowiu dołączyli się także starosta powiatu nowosolskiego Małgorzata Lachowicz-Murawska i przewodniczący rady miejskiej Piotr Szyszko.

Jeden z prezentów podanych w dużej, wąskiej torbie o. Medard skwitował z charakterystycznym dla siebie humorem. – Otworzę to dopiero jak będę sam w celi – mówił z uśmiechem. nowosolskiej Solidarności ojciec Medard dostał okolicznościowy tort, na którym były świeczki pokazujące ile kończy lat. Zdmuchnął je jednym tchem. Nie mogło zabraknąć także tradycyjnego „Sto lat”, które odśpiewano solenizantowi. – A nawet dwieście – można było usłyszeć w kościele.

– Jest kapłanem dwa razy dłużej niż ja żyje – powiedział na koniec koncelebrujący środową eucharystię o. Grzegorz Romanowicz, proboszcz parafii p.w. św. Antoniego. – Dziękuję wam wszystkich za życzenia i zapraszam wszystkich na 1 maja, na obchody siedemdziesięciolecia mojego kapłaństwa – zasygnalizował na koniec uroczystości o. Medard.
– Zwyczajny zakonnik, skromny franciszkanin – ecce homo – oto człowiek – w taki sposób na Wiejskiej w Warszawie o solenizancie opowiadał B. Bojko. Nie sposób się z nim nie zgodzić.

Mariusz Pojnar, www.tygodnikkrag.pl/