Pallotyni: Radio Maryja i Telewizja Trwam w Sanktuarium w Hodyszewie

Nie ma większego znaku pojednania niż krzyż Chrystusowy – podkreślał wczoraj ks. abp Henryk Hoser. Pasterz Kościoła warszawsko-praskiego przewodniczył Eucharystii w sanktuarium Matki Bożej Pojednania – Królowej Podlasia w Hodyszewie w diecezji łomżyńskiej. Właśnie tam przybyły w swojej pielgrzymce po Polsce Radio Maryja i Telewizja Trwam.


Wczorajsze spotkanie rozpoczęło się modlitwą „Anioł Pański" i programem słowno-muzycznym przygotowanym przez miejscową młodzież. Obecny w sanktuarium o. Tadeusz Rydzyk, dyrektor Radia Maryja, mówił, że Matka Boża potrzebuje dziś naszej pomocy. – Zły wścieka się, gdyż to Radio poświęcone jest Matce Bożej. Gdybyśmy nie służyli dobrej sprawie, dostawalibyśmy medale, a teraz jesteśmy prześladowani – mówił. Przestrzegał też, że idą takie czasy, iż wszystko może być przegrane. – Polska może być przegrana. Dlatego chwytajmy za różaniec i módlmy się. Od dziś apostołujmy. W każdym domu choć jedno pismo katolickie – zachęcał dyrektor Radia Maryja.

– Stając dziś przed Maryją, wzywajmy obecności Maryi w naszym życiu, która jest Matką zgody, pojednania i przebaczenia. Jej obecność zapobiega konfliktom i pretensjom w naszym życiu. Prośmy więc dziś: Matko Pojednania, módl się za nami – mówił w kazaniu ks. abp Henryk Hoser. Ordynariusz warszawsko-praski zastanawiał się, skąd biorą się dziś spory i kłótnie oraz czego trzeba, by one ustały. – Pojednania, które jest wymagające. Pojednania, które jest trudne, ale i wielkoduszne. Ma bliski związek z przebaczeniem. Zakłada wyzbycie się gniewu, urazu – wskazywał ksiądz arcybiskup. Podkreślił też, że przyczyną wszelkich sporów jest grzech, który można zmyć w sakramentach Kościoła. Mówiąc o licznych objawieniach Matki Bożej w świecie, zwracał uwagę, iż wszędzie Maryja przypomina o wielkiej roli Ewangelii w naszym życiu.

Małgorzata Pabis [Nasz Dziennik, Wtorek, 24 sierpnia 2010, Nr 197 (3823)]

 

 
Homilia ks. abp. Henryka Hosera SAC z sanktuarium Matki Bożej Pojednania

[Transmisja Mszy św. z Hodyszewa – 23 sierpnia 2010 r.]

Ekscelencjo, Księże Biskupie Ordynariuszu,
Czcigodni kapłani,
Księże kustoszu i współbracia, z Księdzem Wiceprowincjałem,
Wielebne Siostry i Bracia zakonni,
Drodzy pielgrzymi i parafianie,
Widzowie Telewizji Trwam i słuchacze Radia Maryja,
Księże Dyrektorze
Bracia i Siostry,


Są miejsca na świecie, gdzie niebo śle na ziemię uśmiech, gdzie światło nie gaśnie, gdzie radość rozprasza smutek i gdzie cudownie dokonuje się misja Zbawiciela: gdzie niewidomi wzrok odzyskują, chromi chodzą, trędowaci doznają oczyszczenia i głusi słyszą; umarli zmartwychwstają, ubogim głosi się Ewangelię (Łk 7, 22).

Tymi miejscami są te, gdzie stanęła stopa Matki Bożej i naszej, niosącej Dziecię, które nam się narodziło, Syna, który został nam dany (por. Iz 9,5).

Sanktuaria maryjne są rozproszone po świecie jak piękne klejnoty, jak drogocenne perły, jak skarb ukryty w ziemi, mające wartość Królestwa Niebieskiego, które już jest. Dla wielu, inicjatywa przyszła z góry, przez objawienia Matki naszego Pana, inne wyrosły z modlitwy i długiej tradycji, głoszącej o wysłuchanych modlitwach, o nadzwyczajnych dokonaniach Łaski o przemianach serc wielu.

Dlaczego Matka Boża tak często nas nawiedza, tak często przemawia, przypomina bez znużenia słowa najważniejsze, nieprzemijające, prorockie? Co jest wspólnego w objawieniach i upamiętniających je sanktuariach, świątyniach, i kapliczkach, skąd po górach, dolinach rozlega się głos?

To prawda, drodzy Bracia i Siostry, że objawienia maryjne, a nawet Pana Naszego Jezusa Chrystusa, jak w przypadku św. Faustyny, zwane objawieniami prywatnymi, niczego do Ewangelii nie dodają, nie uzupełniają objawienia Pisma św., które skończyło się wraz ze śmiercią ostatniego Apostoła. Słowa przekazywane przez „widzących", jak św. Bernadetta Soubirous z Lourdes, czy dzieci fatimskie, czy w sanktuarium Kibeho w Afryce przypominają nam, czego nasze zaćmione oczy nie widzą i czego nasze głuche uszy nie słyszą. Te orędzia w nowych miejscach i kolejnych czasach uświadamiają ciągłą aktualność Ewangelii, jej żywotność i siłę, dają nam do zrozumienia, jak ogromne znaczenie ma Ewangelia chrystusowa dla każdego życia ludzkiego, dla każdego kraju i narodu.

Objawienia mniej dotyczą wiary, choć ją ożywiają, gdy ta zanika i więdnie, ale dotyczą przede wszystkim nadziei, jak zauważył już św. Tomasz z Akwinu. One nadają kierunek przyszłości. Ożywiają wśród wierzących Bożą Prawdę na sposób prorocki w nowych sytuacjach historycznych i geograficznych, na wszystkich kontynentach, gdziekolwiek ludzie żyją. I nasz kraj nie jest tu wyjątkiem. Liczne sanktuaria maryjne na polskiej ziemi, otaczające je kapliczki i krzyże przydrożne o tym świadczą.

Takim uprzywilejowanym miejscem na podlaskiej ziemi jest Hodyszewo. Przypomnijmy zatem jego wielkie chwile. Na początku było zjawienie się obrazu Matki Bożej w lesie na lipie. Przeniesiony do kapliczki w pobliskich Kiewłakach; tam znikł i znowu pojawił się na tej samej lipie. Lud wierny zrozumiał, że Matka Boska życzy sobie pozostać na miejscu zjawienia się. Od tamtego czasu wypływa również źródło krystalicznie czystej wody, mającej właściwości uzdrawiające. Tyle powiada najstarsza tradycja. Obraz od trzystu lat przyciąga przez pokolenia tysiące pielgrzymów.

Od trzydziestu czterech lat sanktuarium jest powierzone przez księdza biskupa Mikołaja Sasinowskiego opiece Stowarzyszeniu Księży Pallotynów., z ich maryjnym charyzmatem Królowej Apostołów i Matki Bożej Miłości. Dziś obchodzimy trzydziestą rocznicę koronacji obrazu przez Metropolitę Krakowskiego księdza kardynała Franciszka Macharskiego, a cała diecezja łomżyńska została zawierzona opiece Matce Bożej Królowej Podlasia – czczonej jako Matka Boża Pojednania.

W dniu jubileuszu dwudziestopięciolecia Pasterz Diecezji Ksiądz Biskup Stanisław Stefanek poświęcił i wręczył Matce Bożej symboliczną złotą różę, mówiąc Jej: Królowo Podlasia, jednaj nas z Bogiem i ludźmi!

Dzisiaj stajemy u stóp Hodyszewskiej Pani po kolejnych latach, ale zawsze z tą samą nadzieją, oddaniem i zaufaniem. Wypowiadamy przebogate wezwania i określenia Litanii Loretańskiej; kogo się kocha, tego obdarza się przecież czułymi słowami, wezwaniami płynącymi wprost z potrzeby serca. Podobnie wybrzmiewają rodzime pieśni maryjne: Gwiazdo jasności, śliczna Jutrzenko, Lekarko chrześcijańska, Lilio śnieżysta, najozdobniejsza Różo ogrodowa. Te i inne wezwania zrodziły się z miłości, zaufania i oddania. Są wyrazem zachwytu i wdzięczności.

Spójrzmy na Panią Hodyszewską: ukoronowana Monarchini urzeka macierzyńskim spojrzeniem i prawą ręką zapraszającym, przywołującym gestem. A lewą podtrzymuje na tronie, który sama stanowi, swego królewskiego Syna: Ten nas błogosławi w imię Trójcy Przenajświętszej trzyma Księgę Życia, Pismo święte. To On, Syn Maryi i Boga Przedwiecznego, jest Jej największym darem: Bóg daje się człowiekowi. A cały obraz tchnie spokojem, harmonią, głębią, obietnicą i nadzieją.

Taką jest Matka Boża Pojednania. Wobec Niej i w Jej obecności pytamy słowami św. Jakuba Apostoła: Skąd się biorą wojny i skąd kłótnie między wami? (Jk 4,1). Czy nie spory i kłótnie są codzienną zmorą naszego życia rodzinnego i społecznego? Czy nie one wyczerpują nasze siły i energie, czy nie one sieją zniszczenie i wywołują morze cierpień? Czy nie konflikty prowadzą do niewierności i zdrady? Św. Paweł ostrzega: A jeśli jeden drugiego kąsa i pożera, baczcie, byście się wzajemnie nie zjedli. (Gal 5, 15). Czego zatem potrzeba, by antagonizmy, oskarżenia i rozdźwięki ustały?

Potrzeba jednego: pojednania. Pojednanie jest wymagające. W potocznym rozumieniu, to pogodzenie się zwaśnionych stron, to kończąca kłótnię i spór zgoda. Pojednanie jest trudne: w przypadku doznanej krzywdy, zakłada także darowanie win, jest wielkoduszne. Pojednanie ma bliski związek z przebaczeniem, a ono samo nie przychodzi. Zakłada przecież wyzbycie się słusznego gniewu, żalu, urazy do kogoś, odpuszczenie, darowanie komuś winy. Pojednanie to wielka mobilizacja i wysiłek. Szukamy usprawiedliwień i winy w innych, w warunkach, środowisku: zło to inni! Obłudniku, wyrzuć najpierw belkę ze swego oka, a wtedy przejrzysz, ażeby usunąć drzazgę z oka twego brata (Mt 7,5).

Uczył nas pojednania, cierpliwie i długo, Jan Paweł II. Mówił, że zakłócenia równowagi, na które cierpi dzisiejszy świat, tak jak zawsze, wiążą się z zachwianiem równowagi, mającym miejsce w sercu człowieka. Mówił, że podstawową przyczyną każdego rozłamu czy podziału między ludźmi, a przede wszystkim między człowiekiem i Bogiem – jest grzech. Najpierw, mój własny grzech.

Sami jesteśmy za słabi, by z grzechem skutecznie walczyć. Bez Bożej pomocy giniemy. Pojednanie jest również łaską i darem Boga. By je otrzymać, konieczne jest nawrócenie Mówił Sługa Boży: ścisła, wewnętrzna więź głęboko łączy nawrócenie i pojednanie: niemożliwe jest rozdzielenie tych dwóch rzeczywistości czy też mówienie o jednej a przemilczanie drugiej (RP 4). Nie ma pojednania bez nawrócenia!
Stwórca człowieka zna ludzkie serce, wie że jest ono chore i skomplikowane. W swym miłosierdziu pozostawił nam i powierzył Kościołowi sakramenty uzdrowienia a na pierwszym miejscu sakrament pokuty i pojednania. Drogi pojednania to nawrócenie serca, by stało się nowe, nie to kamienne, ale to żywe – z ciała, to pokonanie grzechu egoizmu, niesprawiedliwości, dominowania nad innymi. Środkami zaś pojednania będzie wierne i pełne miłości słuchanie słowa Bożego, osobista i wspólnotowa modlitwa, a nade wszystko sakramenty a zwłaszcza ten sakrament uzdrowienia, sakrament pokuty.

Kościół Chrystusowy był jest i będzie środowiskiem, miejscem i czasem pojednania. Przypomina nam, że [cytuję św. Pawła] Wszystko to pochodzi od Boga, który pojednał nas ze sobą przez Chrystusa i zlecił nam posługę jednania. (…) Tak więc w imieniu Chrystusa spełniamy posłannictwo jakby Boga samego, który przez nas udziela napomnień. (2 Kor 5,18. 20).

Nie ma większego znaku pojednania niż krzyż Chrystusowy: Jezus dał życie, by z dwóch rodzajów ludzi, skłóconych , powaśnionych i wrogich stworzyć w sobie jednego nowego człowieka, wprowadzając pokój i jednych jak, i drugich znów pojednać z Bogiem, w jednym Ciele przez krzyż, w sobie zadawszy śmierć wrogości (Ef 2, 14a-16).

Krzyż jest znakiem, symbolem i narzędziem naszego uzdrowienia i pojednania. Jego dłuższa pionowa belka wskazuje na pojednanie z Bogiem, krótsza, pozioma – to wezwanie do pojednania z bliźnimi. Jest one możliwe tylko i wyłącznie w czystości serca, wyzbytego z zaciekłości i złych intencji, serca podobnego do Najczystszego Serca Maryi.

Stając dzisiaj przed Nią, wzywamy Jej obecności w naszym codziennym życiu. Ucieczka grzeszników, Uzdrowienie chorych, Pocieszycielka strapionych, Wspomożenie wiernych jest Matką Pojednania, zgody i przebaczenia. Jej obecność nie tylko do jedności zaprasza i skłania, lecz i zapobiega konfliktom i ciągłym pretensjom, winem wesela rozprasza nasz smutek, rozbraja wrogość, do zgody prowadzi.

Matko Pojednania, módl się za nami! Amen

+ Henryk Hoser SAC 
 

 
Pani Hodyszewska, Królowo Pojednania i Pani apostolskich dróg

[Ks. wiceprowincjał Czesław Parzyszek SAC – Apel Maryjny z Hodyszewa, 23 sierpnia 2010 r.]

Maryjo, Królowo Polski, Pani Hodyszewska, Matko Pojednania i Królowo apostolskich dróg jestem przy Tobie, pamiętam, czuwam. Te słowa wypowiadamy już od ponad 50.ciu lat. W czasie II wojny światowej praktykę Apelu szerzą wśród młodzieży akademickiej w Warszawie moderatorzy Sodalicji Mariańskiej oraz ks. Leon Cieślak, pallotyn, który nazwał go „Wielkim Raportem Rycerstwa Narodu Polskiego Chrystusowi na ręce Maryi". Od ponad 50 lat co dzień stajemy do Apelu. Trudno dziś zliczyć ile razy zabrzmiały te słowa Apelowe. Niektóre z nich wpisały się w sposób szczególny w dzieje Narodu, m.in. Apel podczas obchodów Millennium Polski, prowadzony przez Prymasa Tysiąclecia, Apel z racji 600.lecia Jasnej Góry, czy wreszcie Apel prowadzony przez sługę Bożego Jana Pawła II podczas Światowych Dni Młodzieży w 1991 roku, który włożył w te trzy słowa: jestem, pamiętam, czuwam cały program, który chciał przekazać młodzieży świata. Od 25 marca 1995 poprzez Radio Maryja – a obecnie i telewizję Trwam – Apel Jasnogórski jest codziennie transmitowany i dociera na krańce ziemi. Również staje codziennie do Apelu.


Stajemy i dziś w godzinie Apelu Jasnogórskiego w szczególnym miejscu, w Sanktuarium Matki Bożej Pojednania, zwaną Jasna Górą Podlasia, gdzie od wielu lat posługują Księża Pallotyni łącząc się z Jasną Górą, z pallotyńskimi Sanktuariami w Polsce i za granicą, Z Episkopatem Polski, z całym Narodem, z pielgrzymami i całym światem. Stajemy w przededniu Jubileuszu 30.lecia koronacji tego cudownego wizerunku Maryi, którego dokonał w zastępstwie sługi Bożego Stefana Kardynała Wyszyńskiego metropolita Krakowski Franciszek Kardynał Macharski. Przyszliśmy z naszych codziennych dróg usłanych bojowaniem o jedność polskiego narodu, polskich rodzin i serc, z bogatymi owocami apostolskich dokonań, ale i z tym, co boli, zniechęca, co krwawi. Przybyliśmy z całym naszym polskim światem, z tym co w nim dobre i nie… Przybyliśmy do Matki, która wszystko rozumie i sercem ogarnia każdego z nas. Przybyliśmy do Matki Bożej Pojednania, zatroskanej o jedność Kościoła i świata. Przybyliśmy na podlaską ziemię, miejsce duchowych spotkań tysięcy pielgrzymów, Solidarności tego Regionu. Stoimy na miejscu, gdzie dokonują się zawierzenia osobiste, rodzinne, czy poszczególnych wspólnot i grup, społeczności miast, wsi, narodów i ludów. Stajemy w Sanktuarium naznaczonym modlitwą o pojednanie ludów i narodów, o pojednanie w naszej Ojczyźnie, o pojednanie w naszych rodzinach i naszych sercach…

Przybyliśmy na to święte miejsce, do domu Matki, aby się zatrzymać, spotkać, odetchnąć bogactwem tego miejsca. Stajemy, aby dziękować Bogu za dar Pojednania Kościoła w Polsce z Kościołem na Wschodzie. Chcemy dziękować za to Sanktuarium, za ludzi, którzy go wznosili i Współbraci-Pallotynów, którzy tu przez ponad 30 lat wiernie i z poświęceniem służyli pielgrzymom, za tyle łask i oświeceń, które odbieramy codzienne od Boga.

Stajemy – jak co dzień – ze szczególną modlitwą dziękczynną za sługę Bożego Ojca Św. Jana Pawła II – Apostoła Jedności prosząc o dar rychłej jego beatyfikacji i kanonizacji. Tyle dobra otrzymał świat cały, a szczególnie nasza Matka – Polska przez ponad 26 lat jego pontyfikatu. Tyle w tym czasie padło jasnych wskazań, tyle przemian, tyle zatroskania i tyle cierpienia Jan Paweł II ofiarowanego także za Polskę. Oby choć cząstka jego programu została przez nas zrealizowana na polskiej ziemi, w polskich sercach i w polskich rodzinach.

Przybywamy też, aby Jej – Matce Pojednania zawierzyć: Ojca Św. Benedykta XVI, Kościół w Polsce, cały Episkopat Polski, wszystkie rodziny, w tym także Rodzinę Zjednoczenia i Stowarzyszenia Apostolstwa Katolickiego w Polsce, pallotyńskie Seminarium Duchowne w Ołtarzewie i we Lwowie, domy formacyjne w Kolumbii i w Afryce, nasze Nowicjaty w Wadowicach i Ząbkowicach Śląskich, Postulantów odbywających czas przygotowania, misjonarzy, wszystkie pallotyńskie instytucje i dzieła, podejmowane prace, za naszych dobroczyńców, zwłaszcza tego miejsca. Będziemy prosić Matkę Bożą Pojednania o łaskę dynamicznej wierności Bogu, Kościołowi, Krzyżowi i Ewangelii, o łaskę naśladowania Chrystusa i twórcze zaangażowanie w apostolską służbę jednoczenia ludzi i narodów, o nowe powołania dla pallotyńskiej Rodziny.

Stajemy dziś, by na nowo odczytać orędzie pojednania dla przemiany polskich rodzin i polskich serc. Tak wiele jest rozdarcia i braku zrozumienia na polskiej ziemi po smoleńskiej tragedii czy fali powodzi. Tak wiele płynie łez z racji walki o krzyż, terroryzmu, zabójstw, nieporozumień i podziałów. Chcemy błagać Matkę Pojednania o jedność naszych serc. Takie jest też orędzie, które z tego miejsca kieruje do nas Maryja, Matka Boga i ludzi. Orędzie to przypomina nam pallotynom – stróżom tego miejsca zadanie, zlecone przez św. W. Pallottiego, aby ożywiać wiarę, pogłębiać ją, dawać Boga innym i jednoczyć ludzkie serca, aby byli jedno.

Tylko Ona – Matka Pojednania i Jej Syn Jezus Chrystus może sprawić cud jedności w naszych sercach, rodzinach, narodach, na całym świecie Nie będzie w nas prawdziwego pokoju, gdy nie będzie przestrzeni dla Boga. Wszak wszyscy jesteśmy ojczyzną Boga i niespokojne będzie serce człowieka, dopóki nie spocznie w Bogu. Chrystusa bowiem nie można wyznawać po cichu, ostrożnie, dla siebie, czasami, gdzieniegdzie. On winien wypełnić całą naszą przestrzeń życia – do końca. Dlatego Pallotti chciał, abyśmy oddychali Bogiem, aby: jedynym celem naszego życia była chwała Boża, jedynym złem był grzech, jedynym dobrem – niebo, jedyny wzorem – życie Jezusa Chrystusa, jedyną miłością był Bóg. Wiara ma to do siebie, że nigdy nie można powiedzieć jestem już dość wierzącym. Boga trzeba ustawicznie szukać, zdobywać, wybierać… dokładać troski, aby był bardziej obecny w naszym życiu, aby wpływał na nasze wybory, myślenie, pragnienia i działania.    
 
I dziś, gdy stajemy przed Matką Bożą Pojednania przed jubileuszem 30.lecia koronacji Jej cudownego wizerunku, sprzęga się niejako nasz patriotyzm, nasza miłość Ojczyzny z widzeniem wszystkich narodów świata, a zwłaszcza tych, za które jesteśmy najbardziej odpowiedzialni i gdzie jest tyle podziałów i wojen. Matka Boża Pojednania, podobnie jak Królowa Apostołów prowadzi nas w świat i ukazuje naszą misję jednania – misję Polski wobec świata. Zawierzając Jej siebie, pozwalamy się prowadzić w ten świat, pozwalamy Jej użyć się dla realizacji planów Bożych w tym świecie, aby stać się apostołami jedności. Tu, przed Nią, nasze myślenie i nasze dążenia stają się, w pełnym tego słowa zwarte i naznaczone pragnieniem jedności.

Dlatego w ten wieczór niech dokona się cud pojednania ludzkich serc. Powiedzmy Jej, za św. W. Pallottim, że z Nią i pod Jej okiem chcemy jak najwięcej ludzi sprowadzić z drogi grzechu nienawiści na drogę miłości i świętości. Niech nas nie ogarnia lęk i obawa, że to przerasta nasze słabe siły. „Nie lękajcie się" – zachęcał nas tyle razy Ojciec Święty Jan Paweł II słowami samego Chrystusa. Bóg potrzebuje naszego poświęcenia, naszej bezinteresownej służby jednania i wielkodusznej miłości. Tego wysiłku nigdy nie będziemy żałować.

Popatrzmy na Nią, a wszystkie nasze wątpliwości rozwieją się. Zatrzymajmy ten wzrok i to spojrzenie, które bije z Jej postaci. To przecież wzrok, który kiedyś padł na Jana stojącego pod krzyżem, gdy Jej Syn powiedział: "Oto Matka Twoja". Jeżeli jest jakiś sens głęboki tego wieczoru, która gromadzi tak licznie na tym świętym miejscu, to polega on na tym, że tego wieczoru powinno się coś wydarzyć. A tym wydarzeniem jest nasze głębokie związanie się z Maryją Matką Pojednania, aby zawalczyć, by wszyscy stanowili jedno. Zabierzmy Ją – Matkę Pojednania w swoje życie narodowe, rodzinne, by naznaczone było treścią orędzia pojednania. Błagamy więc: „Pani Hodyszewska, Matko Pojednania i Królowo apostolskich dróg, rozpłomień serca żar, by wszędzie nam panował Bóg, jedności i miłości wiecznej żar". 
 
 
Za: InfoSAC 03/09/2010 [26]