Prezentujemy: Głos Ojca Pio nr 5 (65) wrzesień/październik 2010

Kiedy mówimy o powołaniu człowieka, najczęściej na pierwszy plan wysuwa się misja czy zadanie, jakie jest z nim związane. Mówimy zatem o powołaniu kapłańskim, zakonnym, powołaniu do życia w małżeństwie i rodzinie. Często też kategoria powołania jest obecna w sferze życia zawodowego czy w przestrzeni różnych zadań społecznych, jakie człowiek podejmuje w swoim życiu.

 
Zanim jednak dojdziemy do tego poziomu, który można by nazwać poziomem realizacji, spotykamy się z tym, co jest u początku każdego powołania. Tym pierwszym momentem jest  spotkanie człowieka z Bogiem, który go powołuje. To moment sam w sobie niezwykły, a jego siła zupełnie nie zależy od konkretnego wymiaru powołania w przyszłości. Liczy się, że oto sam Bóg, Najwyższy i Wszechmogący, spogląda na mnie z miłością i z wielkim zaufaniem mówi mi, jak ważne jest dla Niego moje życie i to, w jaki sposób je przeżyję.
 
Powołanie to w najgłębszej warstwie przeżycie spotkania z darmową miłością Boga, który objawia mi wartość mojego życia. Jeśli Bóg przychodzi do mnie z propozycją powołania, to znaczy, że mi ufa i zależy Mu na mnie. To trochę jak uczucie, gdy ktoś ważny, na przykład dyrektor w pracy czy nauczyciel w szkole, wzywa nas i mówi, że pragnie powierzyć nam ważną misję. Jest to dla nas znaczące dowartościowanie, które mile łechta naszą ambicję. W przypadku spotkania z powołującym Bogiem jest to doświadczenie fundamentalne, które buduje nasze człowieczeństwo, naszą wewnętrzną wolność i zdolność wchodzenia w relacje, zdolność kochania. Gdy to pierwotne doświadczenie miłości jest zachwiane, chwieje się każde powołanie, jakie próbujemy realizować. Gdy jest mocne i wyraźne, wypełnianie zadań związanych z konkretnym powołaniem staje się przede wszystkim odpowiedzią dawaną na miłość Boga, która jest u początku wszystkiego.
 
Ta obecność Boga, tak mocno zaznaczona w pierwszym momencie powołania, jest czymś stałym. Bóg zawsze jest obecny przy powołanym i nieprzerwanie udziela mu pomocy – swojej łaski. Warto sobie tę prawdę na nowo uświadomić, zwłaszcza gdy już jakiś czas próbujemy wypełniać nasze „zadanie" i może trochę zatarła się w nas pamięć o miłości i obecności Tego, który nas powołał.
 
Zapraszając do lektury najnowszego numeru „Głosu Ojca Pio", mam w sercu pragnienie i modlitwę, by każdy potrafił spojrzeć na swoje życie jako na powołanie i mógł z nową siłą odkryć, jak bardzo jest kochany przez Boga. Niech pomaga nam w tym wstawiennictwo Świętego z Pietrelciny, którego Bóg powołał, by – zjednoczony z Męką Chrystusa – umacniał swoich braci.
 
o. Tomasz Duszyc OFMCap, redaktor naczelny


 
TEMAT NUMERU – POWOŁANIE

Na drodze powołania – Cezary Sękalski
Wytańczyliśmy sobie małżeństwo – Lidia i Grzegorz Mikutowie
Nigdy nie lubiłam zakonnic – świadectwo
Byłem prawą ręką szefa – Czesław Mauer
Niebo w jej oczach. O Stanisławie Leszczyńskiej – Iwona Szkudelska
Każdy z nas jest niezbędny – Antoni Skowroński
 
OJCIEC PIO
Kapłaństwo, które przemawia. 100-lecie święceń kapłańskich Ojca Pio z Pietrelciny – Luciano Lotti OFMCap
Kiedy serce bać się nie będzie. Korespondencja Ojca Pio z Raffaeliną Cerase
Powszechne kapłaństwo serca – Cezary Sękalski
Polak w Radzie Generalnej Grup Modlitwy Ojca Pio
Pius XII (cz.3). Ojciec Pio i papieże – Stefano Campanella
Enrico Medi. Uczniowie Ojca Pio – Stefano Campanella
Intencje modlitewne
 
AKTUALNOŚCI
Jestem od wątpliwości i paradoksów. Opowiada Adam Nowak, lider zespołu Raz Dwa Trzy
Kardynał John Henry Newman. Sylwetka – Joanna Piestrak
Pokorny spryciarz. Stulecie urodzin sługi Bożego Serafina Kaszuby (3) – Agata Rajwa
Dobre i złe dodawanie. Felieton – Piotr Jordan Śliwiński OFMCap