Tunezja: Bp Lahham wspomina ks. Rybińskiego

W dniu wczorajszym bp Maroun Lahham, arcybiskup Tunisu, wystosował list w związku ze śmiercią ks. Marka Rybińskiego, zamordowanego w Manouba w piątek, 18 lutego. Sekretarz Stanu Watykanu, kard. Bertone, skierował do arcybiskupa list z kondolencjami od Papieża. Uroczystości pogrzebowe odbędą się w poniedziałek, po południu.

 

Bp Lahham, prywołując oficjalne wyniki dochodzenia, przypomina osobę ks. Rybińskiego i zwraca się do jego zabójcy, wzywając go do skruchy.

Cóż powiedzieć? Przerażenie, smutek, oburzenie, bunt, zatroskanie, strach, wątpliwość… to wszystko jest wymieszane. Dlaczego ks. Marek został zamordowany? Dla tych dwóch tysięcy dinarów! Zaczyna się w to dopiero wierzyć. Z pewnością są szczegóły, których nie znam". Biskup mówi w liście o niektórych cechach ks. Rybińskiego: jego miłości do ziemi i narodu tunezyjskiego.

"Z jakiego powodu tak naprawdę zabiłeś ks. Marka?" – tym pytaniem biskup rozpoczyna wyimaginowany dialog z zabójcą. "Jak godzisz tę zbrodnię ze swoją wiarą? Odpowiedz na te pytania, uspokój nas, uspokój nasze serca ojców i braci… Później, obiecuję ci przebaczenie. Najpierw jednak musisz prosić o nie Boga, a dopiero potem dostąpisz przebaczenia Kościoła Katolickiego w Tunezji".

Bp Lahham wspomina, wyrażając podziękowanie, o dowodach współczucia i miłości ludzi i przedstawicieli władz. "Czy było konieczne zabójstwo kapłana, aby zdać sobie sprawę z tego całego współczucia i miłości? Cena jest bardzo wysoka. Niezmiernie doceniamy wszystkie te wyrazy przyjaźni, ale te nie dorównują nawet jednej kropli krwi naszego Marka".

Kończąc, arcybiskup Tunisu potwierdza zaangażowanie katolików na rzecz Tunezji: "I co teraz? No cóż, idziemy do przodu. To nie czas paniki, ale – wiary, cierpliwości, zatroskania… Pozostajemy w tym Kraju, który nas przyjął, który nas kocha, i który my kochamy".

W poniedziałek, 21 lutego, kard. Bertone przesłał na ręce bpa Lahhama list kondolencyjny od Papieża dla rodziny ks. Rybińskiego oraz salezjanów, kapłanów, zakonników i zakonnic w Tunezji. Zwraca się w nim z prośbą do "Ojca wszelkiego miłosierdzia, aby przyjął zmarłego do swojego Królestwa miłości i pokoju, prosząc Pana o zachowanie wspólnoty katolickiej w Tunezji w jedności i nadziei".

Pogrzeb ks. Rybińskiego odbędzie się w katedrze w Tunisie w poniedziałek, 28 lutego, o godz. 17.00 miejscowego czasu. Potem ciało zostanie przewiezione do Polski. W środę, 2 marca, przewidziana jest kolejna uroczystość pogrzebowa w Warszawie, gdzie mieści się siedziba Inspektorii Warszawskiej, do której należał ks. Rybiński.

ANS – Tunis

Za: www.infoans.org

 



LIST BISKUPA MAROUNA LAHHAMA, ARCYBISKUPA TUNISU
Drodzy,
nie przestajemy żyć wydarzeniami (pozostawiam to słowo bez przymiotnika). Teraz ks. Marek, 34-letni salezjanin, przebywający w Tunezji od 2007 r., został znaleziony z poderżniętym gardłem w magazynie szkoły salezjańskiej w Manouba.

Ministerstwo Spraw Wewnętrznych wydało komunikat, w którym stwierdza, że zabójca jest stolarzem w tej szkole. Księża salezjanie utrzymują, że zabójca poprosił zeszłego Eid (trzy miesiące temu), o pożyczkę 2.000 dinarów tunezyjskich w celu nabycia materiału do swojej pracy. Wydaje się, że wydał te pieniądze na inne rzeczy, dostawca nie chciał dostarczyć mu materiału, bo ten nie był zapłacony, a ks. Marek nalegał na zwrot pieniędzy szkolnych. Spanikowany, bojąc się, że to wszystko zostanie odkryte – jak czytamy w komunikacie MSW – "zabójca zaatakował znienacka kapłana, zadając mu silne ciosy tępym narzędziem w kark i szyję, powodując jego zgon. Mordertwo zostało dokonane z obawy, że wszystko wyjdzie na jaw".

Jak tylko wszelkie formalności prawne zostaną załatwione, odprawimy wielką Mszę św. w Katedrze, przed wysłaniem jego ciała do Polski. Dzień i godzina celebracji zostaną ogłoszone.

Cóż powiedzieć? Przerażenie, smutek, oburzenie, bunt, zatroskanie, strach, wątpliwość… to wszystko jest wymieszane. Dlaczego ks. Marek został zamordowany? Dla tych dwóch tysięcy dinarów! Zaczyna się w to dopiero wierzyć. Z pewnością są szczegóły, których nie znam. Ale i przeciwnie, są także rzeczy, o których wiem:

– Wiem, że ks. Marek napisał, dwa tygodnie przed swoją śmiercią, w ten sposób o narodzie tunezyjskim: "jest to naród młody, mądry, niezdolny do przemocy (sic!), dogłębnie dobry i nieumiejący nienawidzić".

– Wiem, że dopiero co napisał swoją pierwszą książkę o Tunezji, w której twierdzi m.in.: "w czasie pobytu w Tunezji mój stosunek do moich braci muzułmańskich bardzo się zmienił. Ten lęk przed terrozyzmem i ekstremizmem całkowicie zniknął. Tunezyjczycy są bardzo gościnni, przyjacielscy i serdeczni. Uczą mnie takiej postawy".

– Wiem, że jako ochotnik wyjechał do Tunezji cztery lata temu, niedługo po przyjęciu święceń kapłańskich.

– Wiem, że wszędzie zabiegał o pieniądze na budowę nowych pomieszczeń w szkole, którą bardzo kochał, i w której był ekonomem.

Wyobrażam sobie, że stoję przed jego zabójcą i zadaję mu pewne pytania: Z jakiego powodu tak naprawdę zabiłeś ks. Marka? I dlaczego w tak okrutny sposób? Jego młody wiek i jego niewinność nie wzbudziły w tobie żadnego uczucia litości? Ani jego delikatna budowa ciała? Zamordowałeś go ciosami noża, to nie wystarczyło? Czy było doprawdy konieczne podżynać mu gardło i pozostawić go w swojej krwi? Jak mogłeś spać po dokonaniu tego? Jaki pokarm sobie zgotowałeś? Jaką ty religię wyznajesz? Czy nie należysz do tych, którzy wierzą w Boga współczującego i miłosiernego (Al Rahman Al Rahim)? Jak godzisz tę zbrodnię ze swoją wiarą?
 
Odpowiedz na te pytania, uspokój nas, uspokój nasze serca ojców i braci… Potem, udzielę ci przebaczenia. Musisz jednak najpierw prosić o nie Boga, a dopiero potem dostąpisz przebaczenia Kościoła Katolickiego w Tunezji.

"Jeżeli ziarno wpadłszy w ziemię nie obumrze…". To padło, jest martwe, a idąc za przykładem Chrystusa, któremu ks. Marek się poświęcił, wydało owoc. Świadczą o tym wszystkie przesłania solidarności, wszystkie wyrazy uczestnictwa w żałobie, kwiaty, złożone przy drzwiach Katedry, Tunezyjczycy i Tunezyjki, którzy manifestowali przed Katedrą z okrzykami "Marek, przebacz", młodzi Tunezyjczycy, którzy przybyli do Katedry w niedzielę, 20 lutego, z kwiatami, mając oczy pełne łez… "Nie zabiliśmy go – mówili – Tunezja nie jest taka… Przebaczcie nam"; i odchodzili obejmując siostry.

Oficjalne reakcje były w podobnym tonie: Premier, Ministrowie Spraw Wewnętrznych, Spraw Zagranicznych, Pracy, Szkolnictwa, Spraw Religijnych, Turystyki; ambasadorowie i obcokrajowcy, także islamska partia Al Nahds… Czy było konieczne zabójstwo kapłana, aby zdać sobie sprawę z całego tego współczucia i miłości? Cena jest bardzo wysoka. Niezmiernie doceniamy wszystkie te wyrazy przyjaźni, ale te nie dorównują nawet jednej kropli krwi naszego Marka.

I co teraz? No cóż, idziemy do przodu. To nie czas paniki, ale – wiary, cierpliwości, zatroskania. Uciec? Nie ma o tym mowy, trudne czasy nie są czasami ucieczki. Mówię o tym przede wszystkim w swoim imieniu i myślę, że mogę to powiedzieć także w imieniu całej społeczności religijnej Kościoła w Tunezji i w imieniu chrześcijan obecnych w tym Kraju. Mówię to także pod adresem naszych braci muzułmanów i Żydów. My pozostajemy w tym Kraju, który nas przyjął, który nas kocha, i który my kochamy. Pozostajemy także dla was, ponieważ chcemy ubogacić się waszą obecnością i waszą odmiennością, i proponujemy wam także wartości, w które wierzymy, i którymi staramy się żyć pomimo naszych słabości; wartości, które mogą być dla was dopełnieniem wiary, nadziei i ufności.
 
Życie jest silniejsze od śmierci, MIŁOŚĆ także.

+ Maroun Lahham, Arcybiskup

Tłumaczenie Redakcji ANS (oryginał w języku francuskim)