W grudniowym ‚W drodze’: Nieoczywiste Taizé

taize_logo.jpg Na przełomie starego i nowego roku zawita do Poznania kilkadziesiąt tysięcy młodych ludzi. Przyjadą na Europejskie Spotkanie Młodzieży. Korzystając z okazji, że siedziba dominikańskiego „W drodze” mieści się w stolicy Wielkopolski, redaktorzy miesięcznika głównym tematem grudniowego numeru uczynili spotkanie organizowane przez ekumeniczną wspólnotę braci z Taizé.

„Byłem w Taizé dwukrotnie. Doświadczyłem tam piękna i powszechności
Kościoła. Tam rozpoznałem powołanie do życia konsekrowanego” – pisze
Michał Gołubiewski OP. W podobnym duchu wypowiada się Tomasz P.
Terlikowski: to na spotkaniach Taizé zagłębił się w świat ikon, to tam
poznał inspirowane muzyką prawosławną śpiewy, tam też spotkał swoją
żonę.

Myliłby się jednak ten, kto by sądził, że grudniowy
numer „W drodze” to hymn pochwalny na cześć Taizé. Obaj wymienieni
przed chwilą autorzy – mimo że widzą pozytywne elementy działania
ekumenicznej wspólnoty – zgłaszają wobec niej zastrzeżenia. Dominikanin
o. Michał Gołubiewski zajął się kontrowersjami wokół przyjmowania
komunii św. podczas katolickiej Eucharystii przez protestanta brata
Rogera, innych braci oraz tych chrześcijan, biorących udział w
spotkaniach ekumenicznych, którzy nie są katolikami. Kościół katolicki
dopuszcza do Eucharystii chrześcijan reformowanych czy prawosławnych
tylko pod pewnymi warunkami, na zasadzie wyjątku. Czy Taizé jest takim
wyjątkiem? Z kolei Tomasz P. Terlikowski zwrócił uwagę na to, że na
Europejskich Spotkaniach Młodzieży więcej jest „emocji niż doktryny”.
Dogmatyka katolicka ma ogromne znaczenie praktyczne, tymczasem bracia
uprawiają „chrześcijaństwo po prostu”, „wykastrowane z wyznaniowej
specyfiki”. Prawda, że pokazują młodym ludziom Chrystusa i pozwalają im
poznać się z innymi Jego wyznawcami, jednak wielu uczestnikom spotkań
trudno potem odnaleźć się we wspólnotach parafialnych, i to nie tylko
dlatego, że „proboszczom brakuje charyzmatu brata Rogera czy innych
członków wspólnoty, ale również dlatego, że pełne przeżycie,
zrozumienie i wejście w katolicyzm, prawosławie czy luteranizm jest o
wiele bardziej wymagające i trudne niż uczestnictwo w spotkaniach
Taizé”.

Przygotowania w Poznaniu trwają. Już zjeżdżają tu pełni
zapału wolontariusze. To oni są bohaterami reportażu Dainy
Kolbuszewskiej. W miesięczniku znalazła się też rozmowa z zaangażowanym
w organizację spotkania ks. Janem Ostrykiem z Kościoła
ewangelicko-metodystycznego.

Poza tekstami dotyczącymi Taizé „W
drodze” poruszyło również bulwersujący temat zabierania rodzicom
dzieci. „Bardzo nie lubię, gdy się atakuje rodziców. To prawda, że
część z nich to ludzie podli i nikczemni. (…) Jednak wielu rodziców to
ludzie, którzy nadają się do recyklingu, do odzyskania. Mają słabości,
ale otoczenie ich opieką może sprawić, że będą w stanie zaopiekować się
swoimi dziećmi” – mówi Marek Andrzejewski, który przez kilka lat
pracował w domach dziecka. Obala on mit o tym, że placówki te są
sierocińcami – rodzice większości podopiecznych żyją, tyle że odebrano
im (bądź ograniczono) prawa rodzicielskie.
„Zapytaliśmy studentów
[nauk politycznych uniwersytetu w Grenadzie], jak powinno się zachować
państwo w stosunku do rodzica, który uczy własne dziecko, że normalna
rodzina składa się z ojca i matki, a nie z dwóch ojców czy dwóch matek.
Wszyscy bez wyjątku uznali takie postępowanie za straszliwą
dyskryminację, padło nawet oskarżenie o rasizm” – to z kolei porażający
fragment felietonu Grzegorza Górnego.

W dominikańskim piśmie
nie zabrakło też odniesienia do głośnej sprawy Romana Polańskiego
(Bartłomiej Dobroczyński) oraz recenzji czasopism i książek (Lekcji
ciemności Dariusza Czai i W świecie wszechmogącym Zbigniewa Mikołajki).
„W drodze” zamieściło również fragment świetnej książki Philipa Yanceya
Modlitwa. Czy to działa?, a także refleksje Romana Bieleckiego OP z
podróży na Chorwację.

Jacek Salij w „Szukającym drogi” poruszył
zagadnienie stosunku starożytnego Kościoła do niewolników. Jego zakonni
bracia dali zaś inspirujące omówienia niedzielnych i świątecznych
czytań. „»I wszystkie krańce ziemi zobaczą zbawienie Boga naszego« – to
dobra nowina dla każdego, bo dzisiaj objawił się współczujący Bóg,
który zna nasz los. Dzisiaj też stał się bliski, tak bliski, że prawie
można Go dotknąć, a na pewno można w Niego uwierzyć” (Tomasz Zamorski
OP, w Uroczystość Narodzenia Pańskiego).