Home WiadomościZ kraju 10. rocznica konsekracji Sanktuarium Najświętszej Maryi Panny Gwiazdy Nowej Ewangelizacji i św. Jana Pawła II w Toruniu

10. rocznica konsekracji Sanktuarium Najświętszej Maryi Panny Gwiazdy Nowej Ewangelizacji i św. Jana Pawła II w Toruniu

Redakcja

Naszą powinnością jest – zgodnie ze słowami Ojca Świętego – budowanie społeczeństwa właśnie w oparciu o ten dar Ducha Świętego, w oparciu o pietas – w oparciu o działanie po Bożemu, czyli pobożność. To sanktuarium jest niejako ucieleśnieniem tej idei, poczynając od architektury poprzez wyposażenie wnętrza, które stara się ukazać i przypomnieć historię zbawienia oraz wpisującą się w nią historię Polski. Zaznacza się tu szczególna obecność Maryi – tej, u której pietas – działanie po Bożemu – znajduje najdoskonalszy wyraz i spełnienie – mówił ks. abp Mieczysław Mokrzycki w homilii wygłoszonej z okazji 10. rocznicy konsekracji Sanktuarium Najświętszej Maryi Panny Gwiazdy Nowej Ewangelizacji i św. Jana Pawła II w Toruniu i 106. rocznicy narodzin św. Jana Pawła II.

W poniedziałek minęło 10 lat od konsekracji Sanktuarium Najświętszej Maryi Panny Gwiazdy Nowej Ewangelizacji i św. Jana Pawła II w Toruniu. 18 maja to także dzień rocznicy urodzin Papieża Polaka. Z tej okazji w toruńskim sanktuarium sprawowane były uroczystości rocznicowe. Mszy świętej przewodniczył i homilię wygłosił były metropolita lwowski, ks. abp Mieczysław Mokrzycki.


Poniżej zamieszczamy pełną treść homilii ks. abp. Mieczysława Mokrzyckiego wygłoszonej podczas uroczystości 10. rocznicy od konsekracji Sanktuarium Najświętszej Maryi Panny Gwiazdy Nowej Ewangelizacji i św. Jana Pawła II w Toruniu.

Dziś przypada 106 rocznica urodzin Ojca Świętego Jana Pawła II. W tym roku jest to dzień, w którym świętujemy również 10 rocznicę konsekracji sanktuarium Matki Bożej Gwiazdy Nowej Ewangelizacji, dokonaną przez kardynała Zenona Grocholewskiego, bliskiego współpracownika papieża. Kościół ten wzniesiony trudem wielu rąk ludzkich z inicjatywy Ojca Dyrektora jest świadectwem pobożności fundatorów i budowniczych, wielu wiernych na całym świecie, a także przybywających tu pielgrzymów. Należymy do nich i my.

Dom Boży – kościół – budowany jest w szczególności jako dom modlitwy, w którym Bóg udziela nam hojnie swoich darów. W widzialny sposób jest on miejscem, w którym mieszka Boża chwała, siedzibą niezmiennej prawdy, sanktuarium nieustającej miłości. Prefacja mówi o nim, że jest arką wiodącą nas pośród fal potopu zalewających świat do portu zbawienia. Jak Maryja porównany jest do jedynej Oblubienicy Chrystusa, którą On nabył swoją własną krwią i ożywia swoim Duchem. W jego wnętrzu odrodzeni przez łaskę Chrystusa, żywimy się mlekiem słowa, umacniani jesteśmy chlebem życia i wspierani darami Bożego miłosierdzia. Umacniany wreszcie przez Chrystusa Kościół, który się tu gromadzi, wiernie toczy walkę na ziemi, a w niebie otrzymuje od Oblubieńca koronę chwały i wiecznie tryumfuje.

Znak Kościoła zbudowanego na fundamencie Apostołów jest jednocześnie znakiem naszego życia. W nim toczy się walka o prawdę, o miłość, o cześć, jaką winno oddawać się Bogu, o uczciwość w stosunkach między ludźmi, o to, aby móc kształtować w sobie prawe sumienie…

Jednym ze sposobów prowadzenia tej walki jest korzystanie z darów Ducha Świętego, które są szczególnym uzdolnieniem nas do odpowiedniej oceny rzeczywistości i natychmiastowego działania, kiedy zajdzie taka potrzeba. Dziś chciałbym powiedzieć o darze, który jest ściśle związany z obchodem konsekracji tego sanktuarium jak i z osobą Ojca Świętego Jana Pawła II. Chodzi o dar pobożności.

To właśnie pobożność chciałbym uczynić przedmiotem naszej dzisiejszej refleksji. Czynię to ze świadomością, że mamy wiele w naszej Ojczyźnie takich materialnych pomników – kościołów, stanowiących zewnętrzny wyraz naszej wiary. Obok nich mamy też do czynienia z innymi, osobistymi budowlami własnej pobożności, które wznosimy naszym życiem. Tym chętniej podejmuję temat pobożności, że miałem tę łaskę – z bliska przyglądać się, jak papież budował siebie i innych, i cały Kościół praktyką wiary wyrażającą się w pobożności.

Może od tego warto zacząć, że ten dar Ducha Świętego jest nam dany nie tylko ku naszemu osobistemu zbudowaniu, ale również ku zbudowaniu innych. Ma on głęboki wymiar społeczny. Tak jak sama wiara. Trzeba jednak najpierw zrozumieć znaczenie, jakie niesie ta nazwa daru Ducha Świętego w języku łacińskim. Chodzi o słowo pietas. Nie oznacza ono pobożności w takim rozumieniu, jak powszechnie się ją rozumie. Można powiedzieć, że polskie słowo „pobożność”, chociaż poprawne, tylko w części oddaje treść tego, co wyraża język łaciński. Nie chodzi tu bowiem tylko o uczęszczanie na Mszę Świętą, na nabożeństwa czy odmawianie modlitw. Pietas jest to najpierw synowskie oddanie względem Boga jako Ojca. Święty Paweł mówi w Liście do Rzymian: Otrzymaliście ducha przybrania za synów, w którym wołamy Abba, Ojcze.[1] W tym sensie „pobożność” oznacza obowiązek oddawania czci Bogu, a spełniamy go dzięki darowi i działaniu w nas Ducha Świętego[2]. Boga czcić można jako Stworzyciela i Pana. Ale można też czcić go jako Ojca – i w tym właśnie wyraża się „pobożność” jako dar Ducha. W konsekwencji pietas rozciąga się również na cześć oddawaną świętym i niesprzeciwianie się temu, co mówi Pismo Święte[3].

W szerszym znaczeniu pobożność dotyczy najpierw Boga jako źródła wszelkiego życia i ojcostwa, ale też i tych, którzy w ojcostwie wobec nas uczestniczą. W pierwszym rzędzie to rodzice, dziadkowie i krewni, ale również Ojczyzna, która jak często mówimy jest naszą matką.

Karol Wojtyła rodziców stracił wcześnie. Synowski szacunek i miłość, których nie mógł im już okazać, przelewał na Boga i Ojczyznę. Wielokrotnie miałem okazję przyglądać się jego prywatnym praktykom pobożności. Przede wszystkim odprawianiu Mszy Świętej poprzedzonemu rozmyślaniem, a nierzadko śpiewaniem pieśni eucharystycznych i godzinek. Głęboko przeżywał Mszę Świętą i to tak, że miało to zawsze ogromny wpływ na otoczenie. Msza Święta była fundamentem jego pobożności. Zaraz za tym codzienna i długa adoracja Przenajświętszego Sakramentu. Ojciec Święty miał szczególne nabożeństwo do Najświętszej Maryi Panny – także jako swojej Matki. Wpisywał się w nie codzienny Różaniec, który odmawiał w każdej wolnej chwili, a nawet wówczas, kiedy wśród zajęć mógł sobie pozwolić, żeby umysł skierować ku Matce Bożej. Nabożeństwa majowe, chętne udawanie się do sanktuariów maryjnych, co praktykował również, kiedy był papieżem. Szczególnym przejawem pobożności było codzienne rozważanie Męki Pańskiej i medytacja Drogi Krzyżowej.

Myślę, że ta pobożność względem Boga odbijała się w pietas względem człowieka, czyli traktowaniem go po Bożemu. Do każdego odnosił się z należnym szacunkiem starając się odkryć w nim to, co szlachetne, wydobyć na jaw, co Boże. Dlatego pisał w Redemptor hominis (14), że człowiek jest pierwszą i podstawową drogą Kościoła. Nie chodziło w tym o stawianie człowieka w centrum i w oderwaniu od Boga. Człowiek jest drogą Kościoła dlatego, że drogą Boga ku człowiekowi stał się Chrystus. Było w tym jakby echo słów przebijających się u Ojców Kościoła: Bóg stał się człowiekiem, aby człowiek mógł się stać Bogiem[4]. To dążenie według Papieża wyraża się w naszej historii. Jest ono też wpisane w naszą pobożność Maryjną. Wyraził to papież na Jasnej Górze, mówiąc:

„Można na różne sposoby pisać dzieje Polski, zwłaszcza ostatnich stuleci, można je interpretować wedle wielorakiego klucza. Jeśli jednakże chcemy dowiedzieć się, jak płyną te dzieje w sercach Polaków, trzeba przyjść tutaj, na Jasną Górę. Trzeba przykładać ucho do tego świętego Miejsca, aby czuć, jak bije serce Narodu w Sercu Matki. Bije zaś ono, jak wiemy, wszystkimi tonami dziejów, wszystkimi odgłosami życia. Ileż razy biło jękiem polskich cierpień dziejowych! Ale również okrzykami radości i zwycięstwa[5].”

Tak mówił Papież w 1979 r. na Jasnej Górze. A co możemy powiedzieć w Toruniu o naszej pobożności prawie pół wieku później? Jak ta nasza pietas, nasza pobożność, czyli nasze postępowanie po Bożemu, została zmieniona? Co się z nią stało?

Jakim sposobem to, co niegdyś było radością serca, dziś odczuwane jest jako obciążenie? Przecież czcić Boga to radość; kochać rodziców – wielkie dobro, a miłować Ojczyznę to zaszczyt. Dzisiaj zaś to wszystko postrzegane jest jak kula u nogi. Kim właściwie się staliśmy? To niezwykle istotne pytanie. Jeśli to, co szlachetne nie budzi naszego pragnienia, a to, co dobre i piękne nas nie pociąga, to jak nas opisać?

Przecież odpowiedzi na te pytania nas określają. To one mówią o tym, kim my jesteśmy. Dziś wielu nie dba o to, żeby okazać się człowiekiem szlachetnym, mądrym, światłym, prawym. Wystarczy mu widzieć takie świata koło, jakie tępymi zakreśli oczy. A jednak ci, którzy odznaczają się pobożnością ratowani są przez łaskę Bożą z tego przewrotnego pokolenia. I choćby mała reszta została, to pozostanie ona resztą wybraną, świętą, Bożą…

Papież potrafił dostrzec człowieka, zarówno tego szlachetnego jak i tego słabego. Ale papież nie był kimś, kogo cudza słabość ciągnęła w dół czy skłaniała ku ziemi. Papież był człowiekiem ducha wielkiego i wolnego; ducha osadzonego w Bogu, w pobożności. W ten sposób ze swego życia zbudował świątynię i oddawał w niej cześć Bogu, miłował Ojczyznę i ludzi. Fakt, że tu przychodzimy, aby go wspominać, aby pamiętać o nim, ma sens wtedy, kiedy uczymy się tego samego – kiedy uczymy się tego budowania z własnego życia przybytku, w którym mieszka Bóg.

Potrzeba nam przepoić obecnością Boga swoje życie. Znamienitym tego przykładem są ludzie chorzy, którzy nierzadko nie są w stanie odpowiedzieć na żadne nasze pytanie ani nie są w stanie nawiązać z nami kontaktu, a jednak gdy słyszą modlitwę poruszają wargami, ronią łzy, włączają się w nią. Pobożność, którą się praktykuje, kształtuje życie i je ocala przez ufność względem Pana Boga. Człowiek może nie wiedzieć ani dlaczego, ani po co ma działać; ale pobożność zachęca go i uzdalnia do wytrwania przy Panu Bogu i w dobrem.

Dzisiaj zaś młody człowiek słyszy zachętę „ucz się”, żebyś miał dobrą pracę; żebyś był kimś, a tymczasem tylko pobożność pozwala ocalić to, kim jest jako dziecko Boże. To ona uzdalnia, by zachować twarz w każdych okolicznościach. Czy zatem dziś w rocznicę urodzin Ojca Świętego i w rocznicę konsekracji tego sanktuarium poświęconego Niepokalanej Dziewicy – Gwieździe Nowej Ewangelizacji – nie powinniśmy zrobić rachunku sumienia i zapytać siebie nie tylko o własną pietas, ale może przede wszystkim o to, do czego wychowujemy i czy uczymy korzystać z tego daru Ducha Świętego?

W latach 60 i 70 na czele wychowania młodych pokoleń w Kościele i w narodzie stał swoisty duet. Z jednej strony bł. kard. Stefan Wyszyński, z drugiej zaś kard. Karol Wojtyła, późniejszy św. Jan Paweł II. Wielu zarzucało prymasowi Wyszyńskiemu, że stawia na pobożność zamiast na intelektualizm, choć nikt nie wątpił w przymioty jego umysłu. Prymas doceniał tak zwaną pobożność ludową, prawdopodobnie w przekonaniu, że zmysł wiary Ludu Bożego lepiej chwyta, lepiej ujmuje istotę rzeczy – to, co teraz jest istotne; co teraz trzeba zrobić. To jest istota pietas – działania po Bożemu – jako daru Ducha Świętego, który pokazuje ci, co jest teraz ważne i co należy w danej chwili czynić.

Kardynał Karol Wojtyła również łączył w sobie te dwa aspekty intelektualizm i pobożność. On nosił w sobie pobożność wyniesioną z domu, pobożność ludową – prostą a jednocześnie bardzo głęboką. Głęboką nie tylko w wymiarze intelektualnym, ale głęboką pobożność objawiającą się w uczuciach względem Pana Boga i odpowiadających temu praktykach. Na zewnątrz przebijał raczej jego intelektualizm, umysł filozofa, ale wewnątrz żyła prostota gorliwej modlitwy. Mam ciągle przed oczami ten obraz, jak kiedyś przechodząc nocą obok kaplicy w domu papieskim zobaczyłem Ojca Świętego leżącego krzyżem w koszuli nocnej przed Przenajświętszym Sakramentem. Nie było to jednorazowe wydarzenie. Ja nie mam wątpliwości, że ta modlitwa podtrzymywała Kościół, Ojczyznę i świat.

Bez wątpienia kardynał Wyszyński i kardynał Wojtyła wyznaczali kierunek Kościołowi i narodowi. Ta postawa pobożności, jaką w sobie mieli ona uzdalniała ich do tego, żeby mówić prawdę jasno, w oczy i rządzącym i rządzonym; żeby wskazywać na to, co jest ważne i konieczne w życiu, a przestrzegać przed tym, co życie niszczy i sprowadza na bezdroża. Naczelną zasadą organizującą odbudowę państwa powinna być właśnie pietas – działanie po Bożemu – przez to, co oddaje cześć Bogu, szanuje rodziców, Ojczyznę i bliźnich, skoro należą do Boga. Fundamentalnym grzechem wymierzonym w to budowanie jest to, co kard. Wyszyński uświadamiał, a Papież podsumował jednym zdaniem: „naród, który zabija własne dzieci, staje się narodem bez przyszłości.” Dziś z jeszcze większą mocą objawia się ideologia aborcyjna i antykoncepcyjna. Czcigodne rodzicielstwo, które z natury rzeczy wiąże się z poświęceniem; z ofiarą z siebie, ale też z radością udziału w Bożym darze przekazywania życia i rodzicielstwa, dziś jest deprecjonowane, wyśmiewane i zwalczane. Promuje się natomiast postawy egoistyczne, konsumpcyjne i hedonistyczne. A taka postawa jest całkowitym zaprzeczeniem czcigodnej pietas, ponieważ ubliża Bogu, godzi w dobro Ojczyzny i w szacunek do rodzicielstwa. Pobożność kazała papieżowi wykrzyczeć ból i stanąć w obronie Ojczyzny – gdy ważyła się jej przyszłość polityczna i prawna. Papież nie pozostawał obojętny, gdy na drogę upadku kierowały ją jej własne dzieci przez usiłowanie legalizacji zabijania swoich własnych dzieci.

Wołał w 1991 r. w czasie pielgrzymki do Polski: „To jest moja matka, ta ziemia! To jest moja matka, ta Ojczyzna! To są moi bracia i siostry! I zrozumcie, wy wszyscy, którzy lekkomyślnie podchodzicie do tych spraw, zrozumcie, że te sprawy nie mogą mnie nie obchodzić, nie mogą mnie nie boleć! Was też powinny boleć! Łatwo jest zniszczyć, trudniej odbudować. Zbyt długo niszczono! Trzeba intensywnie odbudowywać! Nie można dalej lekkomyślnie niszczyć!”[6]

Naszą powinnością jest – zgodnie ze słowami Ojca Świętego – budowanie społeczeństwa właśnie w oparciu o ten dar Ducha Świętego, w oparciu o pietas – w oparciu o działanie po Bożemu, czyli pobożność. To sanktuarium jest niejako ucieleśnieniem tej idei, poczynając od architektury poprzez wyposażenie wnętrza, które stara się ukazać i przypomnieć historię zbawienia oraz wpisującą się w nią historię Polski. Zaznacza się tu szczególna obecność Maryi – tej, u której pietas – działanie po Bożemu – znajduje najdoskonalszy wyraz i spełnienie. Są tu również pamiątki po Ojcu Świętym, wśród których znajduje się pas – znak siły duchowej. Postać zaś Ojca Świętego przypomina o pobożności maryjnej tak drogiej naszemu narodowi. To przecież Maryja jest Przewodniczką i Gwiazdą; Królową i Hetmanką. Znakomicie to rozumiał i przeżywał Ojciec Święty. Patrząc na Nią, znajdował drogę ku Chrystusowi, bo Ona zawsze do Niego prowadzi; Jego zapowiada; na Niego wskazuje; Jego wielbi. To Ona mówi „zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie”. Z jej ust płyną słowa „wielbi dusza moja Pana i raduje się duch mój w Bogu Zbawicielu moim”. Ci, którzy usłuchali Jej i przyłączyli się do Jej słów, budowali i dalej budują historię naszej Ojczyzny. Świadectwem tego są znajdujące się tu tablice upamiętniające znaczące osoby i ważne wydarzenia. Dzięki tym pamiątkom oddaje się tu cześć i Bogu, i Ojczyźnie – a to jest właśnie pietas. Niech zatem Niepokalana Dziewica Bogarodzica Maryja, Gwiazda Nowej Ewangelizacji, będzie nam przewodniczką i nauczycielką na tej drodze pobożności.

Potrzeba również tutaj wyrazić wdzięczność tym, którzy o tę pamięć zadbali: Ojcu Dyrektorowi, ojcom redemptorystom, księżom, braciom i siostrom zakonnym, wszystkim współpracownikom i licznie przybywającym pielgrzymom. Niech Bóg im błogosławi i ma w opiece Radio Maryja i Telewizję Trwam. Niech ich dzieło rozwija się na chwałę Bożą i dla naszego pożytku. Amen.

[1] Rz. 8,15.

[2] S. Thom. Aquin., IIª-IIae q. 121 a. 1 co.

[3] IIª-IIae q. 121 a. 1 ad 3.

[4] Ireneusz z Lyonu, Grzegorz z Nazjanzu, Augustyn z Hippony, Leon Wielki, Maksym Wyznawca.

[5] Jasna Góra, 4 czerwca 1979 r.

[6] Fragment homilii wygłoszonej w Masłowie k. Kielc 3 czerwca 1991 r.

Za: Radio Maryja

SERWIS INFORMACYJNY KONFERENCJI WYŻSZYCH PRZEŁOŻONYCH ZAKONÓW MĘSKICH W POLSCE

Ta strona korzysta z ciasteczek aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie. Zgoda