Droga Krzyżowa ze Świętymi Karmelu

Wprowadzenie

Panie Jezu, nasz Zbawicielu, pragniemy podjąć rozważanie Twojej męki. Chcemy, aby w tym podążaniu za Tobą, obciążonym krzyżem, towarzyszyli nam święci, błogosławieni i kandydaci na ołtarze z Rodziny Karmelu, którzy w tym życiu, zgodne z nakazem swej reguły zakonnej, „żyli w posłuszeństwie Tobie samemu i Tobie służyli z czystego serca i prawego sumienia”. Ich życie ukazuje nam, jak w swej drodze na Górę Karmel jednoczyli się z Twoim chwalebnym krzyżem, a dzisiaj cieszą się Twoim na krzyżu zwycięstwem.  

Stacja I: ze sługą Bożą Kunegundą Siwiec

„Gdybyś wiedziała, jak pragnę zbawienia dusz! Okrutne cierpienia zniosłem i życie oddałem, aby Mnie miłowano. Gdyby było potrzeba, gotów byłbym za jedną duszę ponownie to wycierpieć, co wycierpiałem”.

Słowa te, o Panie, znajdujemy w „Nadprzyrodzonych oświeceniach” Kunegundy Siwiec, świeckiej karmelitanki, której pozwoliłeś doświadczyć szczególnego zjednoczenia z Tobą w cierpieniu. Panie Jezu, mimo że byłeś na śmierć niesłusznie osądzony, jesteś gotów na nowo podjąć ogromne cierpienie, by zbawić choćby jedną duszę. Wspomagaj nas w trosce o zbawienie nasze i bliźnich oraz spraw byśmy nigdy ich nie osądzali.

Któryś za nas cierpiał rany…

Służebnico Boża Kunegundo – przyczyń się za nami.

 

Stacja II: ze św. Rafałem Kalinowskim

„Chryste szukałem tylko słodyczy płynących z Twej bliskości, ale dalekom odpędzał od siebie cierpienie! Mówię, że Cię miłuję (…), ale czy pamiętam, że dla otrzymania Twej miłości trzeba iść tą drogą, jakąś Sam obrał, a od tej drogi krzyżowej oczy odwracam. Czyż spotkać Cię potrafię na innej? Dobry Jezu, sam mnie wprowadź do bolejącego Serca Twego”.

Panie Jezu obarczony ciężarem krzyża, św. Rafał Kalinowski, odnowiciel życia karmelitańskiego na ziemiach polskich, uświadamia nam, że winniśmy w naszym życiu przyjmować nie tylko radości, ale i krzyże. Inaczej bowiem, nie spotkamy się z Tobą. Spraw, by każdy z nas dzielnie dźwigał swój codzienny krzyż, czyniąc zeń narzędzie zbawienia.

Któryś za nas cierpiał rany…

Święty Rafale Kalinowski – módl się za nami.  

 

Stacja III: z bł. Alfonsem Mazurkiem

„Przez cierpienie jedynie i przez krzyże, a nie inną drogą można dojść do wielkiej miłości Boga i do prawdziwego z Nim zjednoczenia. Krzyż więc nie jest karą, ale największą łaską Bożą, której Pan tylko miłośnikom swoim udziela”.

Panie Jezu, patrząc jak upadasz pod ciężarem krzyża, czerpiąc natchnienie z myśli bł. Alfonsa, karmelity bosego który śmiercią męczennika przypieczętował swoją wiarę w Ciebie, zdajemy sobie sprawę, że krzyż nie jest karą, ale narzędziem zbawienia. Nie wolno przed nim uciekać, choćby nawet się upadało pod jego ciężarem. Naucz nas Panie właśnie takiego przyjmowania Twego krzyża w naszym życiu.

Któryś za nas cierpiał rany…

Błogosławiony o. Alfonsie – módl się za nami.

 

Stacja IV: ze św. Teresą z Los Andes

„Jestem niejako zanurzona w agonii naszego Pana; jawi mi się On z twarzą powaloną na ziemię, z włosami czerwonymi od krwi, z posiniaczonymi oczyma. A przy Nim Jego Matka, Najświętsza Dziewica, stojąca i płacząca. Czuję wielką gorycz i nie potrafię czynić nic innego, jak tylko dotrzymywać Im mojego towarzystwa”. 

Panie Jezu, Twoja Matka nie opuściła Cię nigdy, była także na Twej krzyżowej drodze. Św. Teresa, młoda chilijska karmelitanka bosa, postanowiła towarzyszyć na tej drodze Tobie i Twej bolejącej Matce. A my ileż to razy, o Panie, zapomnieliśmy o tym, że możemy w Niej, Twojej Matce, znaleźć najdoskonalszy wzór do postępowania za Tobą? Panie Jezu, spraw, byśmy Ją bardziej ukochali i byśmy zgodnie z Jej zachętą czynili wszystko, co nam mówisz (por. J 2, 5).

Któryś za nas cierpiał rany…

Święta Tereso z Los Andes – módl się za nami.

 

Stacja V: ze św. Teresą od Jezusa

„Jak niezmiernie wiele na tym zależy, by dusza wstępująca na drogę modlitwy od samego początku oderwała się sercem od wszelkich przyjemności i podjęła postanowienie, że chce Chrystusowi Panu pomagać w noszeniu krzyża Jego, jak mężny rycerz, który bez żołdu chce służyć królowi wiedząc, że go nagroda nie minie”.

Panie Jezu, takim „rycerzem”, o jakim mówi św. Teresa, reformatorka Karmelu, był na Twej krzyżowej drodze Szymon z Cyreny. W rozważaniach ascetycznych czytamy, że początkowo buntował się on, ale gdy jego wzrok spotkał się z Twoim wzrokiem, z którego biła niewymowna dobroć, chętnie wspomagał Cię w Twoim trudzie. A czy my, o Panie, potrafimy przynosić ulgę Twojemu cierpieniu i czy wspomagamy w potrzebie naszych bliźnich?

Któryś za nas cierpiał rany…

Święta Tereso od Jezusa – módl się za nami.

 

Stacja VI: z czcigodną sługą Bożą Teresą Kierocińską

„Stójmy wiernie przy boku Jezusa wpatrzone w Jego Przenajświętsze Oblicze, krwią zbryzgane, sponiewierane, splugawione. Porównajmy nasze przeciwności i cierpienia z cierpieniem tego naszego Oblubieńca. (…) Sprostujmy się i z obliczem uśmiechniętym idźmy za Panem Jezusem aż na Kalwarię, (…), znosząc wszystko co nas spotka z pogodnym obliczem”.

Panie Jezu, jakże hojnie wynagrodziłeś odważny gest św. Weroniki, która na Twej krzyżowej drodze otarła Twoją twarz. Twoje najświętsze, sponiewierane oblicze odbiło się na jej chuście! Ilekroć na to oblicze spojrzała, znajdowała pociechę i umocnienie. Podobnie znajdowała je Twoja służebnica, Teresa Kierocińska, założycielka nowej latorośli Karmelu w naszej ojczyźnie, jak to wynika z jej słów. Niechaj owocem naszego dzisiejszego rozpamiętywania Twojej męki, o Panie, będzie postanowienie większej troski o to, abyśmy potrafili naszymi życiowymi postawami ukazywać innym Twoje pogodne Oblicze (por. NMI, 16).

Któryś za nas cierpiał rany…

Czcigodna służebnico Boża m. Tereso – przyczyń się za nami.

 

Stacja VII: ze sługą Bożym Rudolfem Warzechą

„Oczom naszym jawi się, zbolały, upadający pod krzyżem Jezus, ale patrząc jak się dźwiga, nabieramy przekonania, że tłem Jego męki nie była gorzka rozpacz i ponury pesymizm, (…) ale nadzieja, że w trudzie po­siane ziarno już kiełkuje, by przynieść obfity plon królestwa Bożego w duszach. Wlewa to w nasze serca nadzieję, że właśnie przez krzyż idzie się do zmartwychwstania”.

Już po raz drugi, o Chryste upadasz pod ciężarem krzyża, ale równocześnie rychło powstajesz, bo wiesz, że poprzez Twoją mękę dokonuje się odkupienie ludzkości. Za przykładem o. Rudolfa, współczesnego nam karmelitańskiego kapłana, zmierzającego do chwały ołtarzy, pragniemy nieść nadzieję wszystkim cierpiącym, tak właśnie jak on to czynił.

Któryś za nas cierpiał rany…

Sługo Boży o. Rudolfie – przyczyń się za nami.

 

Stacja VIII: ze św. Janem od Krzyża

„Służcie Panu, moje kochane córki w Chrystusie, naśladujcie Go w umartwieniu, we wszelkiej cierpliwości, w milczeniu i pożądaniu cierpień. Bądźcie katami dla przyjemności ziemskich, a jeśli jest w was jeszcze  przypadkiem jaka przeszkoda do wewnętrznego zmartwychwstania w duchu, śmierć jej zadajcie. Oby ten duch mieszkał zawsze w waszych duszach!”.

Panie Jezu, Ty do użalających się na krzyżowej drodze niewiast mówisz, by płakały nie nad Tobą, ale nad samymi sobą i nad swymi dziećmi. Podobnie Twój wierny wyznawca i miłośnik Twego krzyża, św. Jan od Krzyża, reformator Karmelu, jakkolwiek sam bardzo cierpiący, kieruje do swych duchowych córek karmelitanek słowa zachęty do wytrwałości przy Tobie i pracy nad sobą. Spraw o Panie, abyśmy żywili podobne postawy w naszym postępowaniu za Tobą i osiągnęli szczyt góry Karmel, gdzie panuje tylko Twoja cześć i chwała.

Któryś za nas cierpiał rany…

Św. Janie od Krzyża – módl się za nami. 

 

Stacja IX: ze sługą Bożym Anzelmem Gądkiem

„Każde wesele rodzi się z krzyża, czy on będzie wewnętrzny czy zewnętrzny. Niosąc go, nie rozczulaj się nad sobą, ale płacz i poprawiaj siebie (…). Wtedy wiara się umocni, nadzieja się podniesie, a miłość poprowadzi do tego, co doskonalsze i milsze Bogu”.

Ten kolejny, trzeci już Twój, o Panie, upadek na kalwaryjskiej drodze i kolejne Twoje podźwignięcie się, aby do końca wypełnić wolę Ojca dla naszego odkupienia, zaprasza do szczególnej refleksji. Jej owocem nie może być nic innego, jak tylko przekonanie, że chociażby spotkały nas największe trudności, nie wolno się poddawać, ale zawsze trzeba powstawać, iść dalej i wytrwać do końca. Wtedy – jak słusznie uczył o. Anzelm, syn Karmelu i ojciec nowej wspólnoty zakonnej w Polsce – umacniają się cnoty teologalne wiary, nadziei i miłości, i rodzi się prawdziwa, paschalna, nie mająca końca radość.

Któryś za nas cierpiał rany…

Sługo Boży o. Anzelmie – przyczyń się za nami. 

 

Stacja X: ze sługą Bożą Teresą Marchocką

„Stawiałam sobie przed oczy Chrystusa Pana Ukrzy­żowanego, a u nóg Jego opłakiwałam grzechy moje, które mi dawał poznawać. (…) Prosiłam Pana o czystość, żebym w niej zawsze żyła. (…). A druga prośba moja była ta: „Krzyż, Panie Jezu, Twój, niech będzie żywot mój”.

Panie Jezu, Ty, odwieczny Syn Boga Ojca, który wszystko stworzył i wszystko przyodział (por. Mt 6, 25-30), zostałeś obnażony z szat, stając przed ludźmi okryty jedynie ranami. My wszyscy, nosząc w ciele konsekwencje grzechu pierworodnego, jakkolwiek uleczeni przez Twoją łaskę, często doświadczamy tego, że dźwigamy skarb wielki, ale w naczyniach glinianych (por. 2 Kor 4, 7). Jak służebnica Boża Teresa Marchocka z pierwszego pokolenia karmelitanek bosych w Polsce, prosimy Cię o dar czystości i pokładamy nadzieję w Twoim Krzyżu. Każdy z nas powtarza za tą polską karmelitańską Teresą: „Krzyż, Panie Jezu, Twój, niech będzie żywot mój”.

Któryś za nas cierpiał rany…

Służebnico Boża m. Tereso – przyczyń się za nami.

 

Stacja XI: ze św. Teresą Benedyktą od Krzyża (Edytą Stein)

„Prawdziwą wiedzę krzyża zdobywa się tylko wtedy, gdy się samemu doświadczy krzyża. Powiedziałam więc z całego serca: witaj Krzyżu, nadziejo jedyna! (…). Gdybym nie podzieliła losu mych braci, moje życie byłoby zmarnowane. (…) Twój lud, Panie, Twego Izraela biorę głęboko w moje własne serce. (…) Chcę go doprowadzić do Serca Zbawiciela”.

Panie Jezu, po dojściu na Kalwarię Twoje ręce i nogi zostały przygwożdżone do krzyża. Wielu pisarzy ascetycznych stwierdza, że przybiły Cię do krzyża nie tyle gwoździe, ile nasze grzechy. Wielka córa Izraela, a także córka Twojego Kościoła, Edyta Stein, w Karmelu Teresa Benedykta od Krzyża, daje nam przykład całkowitego przylgnięcia do Twego Krzyża i wiary w jego zbawczą moc dla wszystkich. Oby nikt z ludzi nie zlekceważył owoców Twej zbawczej Męki. 

Któryś za nas cierpiał rany…

Święta Tereso Benedykto – módl się za nami.

 

Stacja XII: ze św. Teresą od Dzieciątka Jezus

„Pan nasz umarł na krzyżu w udręczeniu, a przecież była to najpiękniejsza śmierć z miłości. Umierać z miłości, to nie znaczy umierać w porywie zachwytu. I wydaje mi się, że to jest właśnie to, czego doświadczam”.

Panie Jezu, u stóp krzyża obecną była tylko Twoja Matka, umiłowany uczeń i pobożne niewiasty. Umierałeś w osamotnieniu i udręczeniu, co zechciała przypomnieć młoda, ale dorównująca mądrością doktorom Twojego Kościoła i zaliczona do ich grona św. Teresa z Lisieux, karmelitanka bosa. Co więcej, przypomniała nam ona, że Twoja śmierć, mimo udręczeń, była śmiercią najpiękniejszą, bo śmiercią z miłości, owym „wykonało się” w wypełnieniu woli Ojca dla naszego zbawienia. Spraw o Panie, byśmy każdego dnia umierali dla naszych grzechów i zmartwychwstawali do życia w Twojej łasce.

Któryś za nas cierpiał rany…

Święta Tereso od Dzieciątka Jezus – módl się za nami.

 

Stacja XIII: ze św. Elżbietą od Przenajświętszej Trójcy

„Widzę Maryję kontemplującą swego martwego Syna. Ileż cierpi to Serce Matki! Czyż miałabym odwagę odmówić pociechy tej Matce najczulszej, jaką tylko można sobie wyobrazić? (…) Tam, pod krzyżem przybrała nas Ona za dzieci. Gdy więc podamy Jej rękę, zaprowadzi nas do bezpiecznej i szczęśliwej przystani Nieba”.

Panie Jezu, patrząc na zdejmowane z krzyża Twoje martwe, pełne śladów okropnej męki ciało, tak jak św. Elżbieta stawiamy sobie przed oczy Twoją stroskaną Matkę. Za karmelitańską duszą świętej, uświadamiamy sobie ogrom cierpień Jej matczynego serca. Czcimy Ją więc jako Współodkupicielkę i wiemy, że Ona zawsze prowadzi nas do Ciebie i pomaga nam żyć tak, jak Ty sam tego pragniesz.

Któryś za nas cierpiał rany…

Święta Elżbieto – módl się za nami.

 

Stacja XIV: ze sługą Bożym Franciszkiem Powiertowskim

„Jedynie w Bogu znajdziemy zaspokojenie naszych tęsknot i pragnień. (…) Śmierć jest bramą do niewysłowionego świata; tylko by się tam dostać, trzeba przyjąć rękę Boga wyciągniętą ku nam, dać się kierować Jego woli. (…) Tęsknię do Boga, do Jego obecności, czuję, że jest blisko mnie, tak jakby czekał. (…) Pragnę odejść z tego świata i być z Chrystusem”.

Panie Jezu, wpatrując się w Twój grób, z którego przecież wyjdziesz zwycięski, myślimy o tej gorzkiej prawdzie, że liczne systemy polityczne chcą niejako pogrzebać Ciebie, wymazać pamięć o Tobie, bo nie chcą przyjąć Twojej nauki. Jakże próżne są ich zabiegi! Jak nie zdołały Twemu zmartwychwstaniu przeszkodzić postawione u Twego grobu straże, tak moce tego świata nie odciągną nas od Ciebie. Podobnie jak br. Franciszek Powiertowski, nowicjusz karmelitański i męczennik, powtarzamy Ci dzisiaj, że tylko w Tobie znajdujemy zaspokojenie naszych pragnień. Tęsknimy więc do Ciebie i wiemy, że na nas czekasz. Spraw, abyśmy zawsze byli gotowi na spotkanie z Tobą.

Któryś za nas cierpiał rany…

Sługo Boży br. Franciszku – przyczyń się za nami.

 

Zakończenie

Panie Jezu, przeszliśmy w duchu Twoją drogą krzyżową, zatrzymując się nad poszczególnymi jej stacjami, tak jak przekazali to nam nasi praojcowie. Czerpaliśmy natchnienie z nauki błogosławionych, świętych i przyszłych świętych Karmelu. Obyśmy tak jak oni w każdym szarym dniu potrafili dochowywać wierności Twojej Ewangelii; obyśmy w ciele naszym dopełniali tego, czego nie dostaje Twoim cierpieniom dla zbawienia świata (por. Kol 1, 24); obyśmy za św. Rafałem Kalinowskim powtarzali: „Jezu do krzyża przybity, bądź w naszych sercach na zawsze wyryty!”. Przez Twój krzyż prowadź nas do zmartwychwstania. Amen.

o. Szczepan T. Praśkiewicz OCD

Wielki Post 2019

Tekst opublikowany w Naszym Dzienniku,

 29.03.2019, nr 75 (6431), s. 16-17.

Droga Krzyżowa ze Świętymi Karmelu (PDF – str. 1)

Droga Krzyżowa ze Świętymi Karmelu (PDF – str. 2)