Dwie Drogi krzyżowe od Michalitów

Matka Teresa z Kalkuty powiedziała kiedyś, że „Wielu ludzi umiera z braku chleba, a jeszcze więcej z braku Miłości”. Niech miłość w tej Drodze Krzyżowej będzie nam przewodniczką. Pozwól nam Boże zrozumieć, czym jest miłość, bo tak łatwo jest zgubić jej właściwe rozumienie.

 

Stacja I

Jezus skazany na śmierć. Miłość skazana na śmierć. 

Co dla Miłości jest najtrudniejsze? To że nie chce się jej przyjąć. W każdym grzechu jest powiedzenie Bogu „Nie chcę Twojej miłości”. Tak łatwo odrzucać dar Miłości Boga, który przychodzi przez drugiego człowieka w drobnych gestach. Wzgardzenie Miłością boli najbardziej.

Naucz mnie Boże przyjmować Miłość Twoją i człowieka. 

 

Stacja II

Jezus bierze Krzyż. Miłość dźwiga Krzyż. 

Nieść można wiele: obowiązki, swoją historię życia, słabości, zranienia, żal, urazę. Ale można też nieść strzępy życia drugiego człowieka. Można je wziąć we własne dłonie i troszczyć się o nie każdego dnia poprzez dobre słowo, uśmiech, pamięć.

Naucz mnie Boże w swoich dłoniach nieść innych, tych szczególnie spragnionych miłości. 

 

Stacja III

Jezus upada. Miłość upada. 

Paradoksalnie im człowiek bardziej spragniony miłości, tym częściej zdarza mu się grzech. Pod warstwą grzechu jest pragnienie miłości Boga i drugiego człowieka. Jezus jako jedyny to rozumie. I przyjmuje ze wszystkim. Zerwanie więzi z Bogiem i człowiekiem oraz zamknięcie się w sobie po grzechu jest największą głupotą.

Naucz mnie Boże odkrywać swoje najgłębsze pragnienie. Pragnienie Miłości. 

 

Stacja IV

Jezus spotyka swoją Matkę. Miłość spotyka się z czułością Matki. 

Nie pozwoliła na to by Jezus był sam. Krok w krok podążała za Ukrzyżowanym. Bo miłość taka jest. Współcierpi, odczuwa to, co czuje ukochany. Niektórzy uciekają od smutku i bólu drugiego człowieka, dystansują się, nie chcą widzieć. Bo to za trudne. Ale są też tacy, którzy są obok całym sobą. Współcierpią.

Naucz mnie Boże być przy kimś kto przeżywa ból i cierpienie. Nie pozwól bym odszedł, jakby nic się nie stało. 

 

Stacja V

Jezus spotyka na swoje drodze Szymona. Miłość spotka się z człowiekiem. 

Czyjaś obecność w doświadczeniu cierpienia przynosi ulgę. Jezus też jej doświadczył. Ani Jezus ani Szymon nie pytał dlaczego. W doświadczeniu bólu słowa są za trudne. Milczenie                    i obecność są wtedy jedyną formą dialogu. Prawdziwego dialogu, pozbawionego pustych słów. Milczenia Boga nigdy nie są milczeniem odrzucenia. Milczenie Boga mówi o tym, co najważniejsze.

Naucz mnie Boże przyjmować życzliwość drugiego człowieka. 

 

Stacja VI

Weronika ociera twarz Jezusa. Miłość ociera twarz drugiego. 

Weronika dostrzegła Jezusa przeciskając się przez tłum. Jako jedyna miała odwagę by tak się do Niego zbliżyć. Dotykając Jego twarzy była najbliżej Jego oczu w których zobaczyła ból i miłość. Potrzeba ogromnej odwagi i dużej pokory by zbliżyć się do drugiego człowieka. Czasami łatwiej spuścić wzrok, odwrócić głowę jakby drugiego człowieka nie było. Trudno jest patrzeć komuś w oczy wiedząc że nie byłem wystarczająco dobry wobec niego.

Naucz mnie Boże pokonywać lęk przed bliskością z człowiekiem. Naucz mnie dostrzegać w oczach drugiego to, co czuje jego serce. 

 

Stacja VII

Jezus upada drugi raz. Miłość upada drugi raz. 

Czasami można pomyśleć: „Jak dobrze, że nie grzeszę tak mocno jak mój kolega czy koleżanka”. I w tym samym momencie upadam niżej niż oni. Nie mam prawa osądzać drugiego człowieka. Wydając wyrok skazuję siebie na upadek. Dopiero z perspektywy leżącego obok w upadku mogę z pokorą przyznać, że nie znam historii człowieka, która doprowadziła go do grzechu. Wtedy prościej o pokorne milczenie wobec tajemnicy grzechu.

Naucz mnie Boże być przy kimś kto zgrzeszył. Po prostu być. 

 

Stacja VIII

Jezus pociesza płaczące niewiasty. Miłość pociesza. 

Jeden z Psalmów mówi: „Ty o Panie zbierałeś moje łzy do swoich bukłaków i każdą z nich zapisałeś w księdze”. Jezus wychodzi poza własny ból, by zająć się tymi, którzy płaczą. Iluż uszu potrzebuje człowiek, by usłyszeć tych, którzy cierpią? Wobec własnego bólu nie można nie płakać. Wiara i przekonanie w to, że Jezus widzi każdą łzę, umacnia na tyle, bym mimo własnej słabości wyszedł ku drugiemu.

Naucz mnie Boże mądrej równowagi między moimi łzami, a łzami drugiego człowieka. 

 

Stacja IX

Jezus upada trzeci raz. Miłość upada kolejny raz. 

Można zadawać Jezusowi pytania o sens trudnych wydarzeń. Można myśleć, że pomylił się dopuszczając do niektórych prób. I to wszystko jest takie ludzkie. Jezus potrafi zrozumieć to, że człowiek nie rozumie sensu cierpienia. Dlatego jako jedyny bierze je w całości na siebie. By było lżej. By było do uniesienia. W tym ostatnim upadku jest najbliżej tych, którzy nie widzą sensu swojego życia, którzy stracili wszystko. Miłość od nich nie odchodzi. Miłość nie porzuca. Miłość nie zostawia.

Naucz mnie Boże towarzyszyć osobom, które nie widzą sensu. Nie pozwól mi odejść od nich mówiąc: „Nie przejmuj się, to minie”. 

 

Stacja X

Jezus z szat obnażony. Miłość z szat obnażona. 

Odwaga odsłonięcia, niesie ze sobą ryzyko zranienia. Jezus jako pierwszy pozwolił się całkowicie obnażyć, wiedząc że zostanie odrzucony. W tej stacji jest On najbliżej tych, którzy zostali zranieni, bo okazali swoją wrażliwość. Tak łatwo czasami jest wykorzystać to, że ktoś jest dobry i otwarty dla innych. Zachłanność niestety nie stawia granic.

Naucz mnie Boże szacunku wobec czyjeś wrażliwości, szczególnie wtedy kiedy jest ona zupełnie inna niż moja. 

 

Stacja XI

Jezus przybity do Krzyża. Miłość zostaje przybita do Krzyża. 

Jezus jako jedyny doświadczył bólu grzechu wszystkich ludzi. Każdy z nas zmaga się z jakąś cząstką tego bólu. Jak często zdarza się, że przybijamy kogoś do Krzyża złym słowem, oskarżeniem, nieprawdą, odrzuceniem. Fizycznie nie widać tych gwoździ, ale ciało czuje. Ciało czuje ból odrzucenia, samotności, niezrozumienia. Ten ból zostaje najdłużej.

Naucz mnie Boże nie wbijać gwoździ w drugiego człowieka. Nie dopuść do tego, by przeze mnie bolało ciało drugiego człowieka. 

 

Stacja XII

Jezus oddaje życie. Miłość oddaje życie. 

Taka jest Miłość. Oddaje siebie do końca. Wpatrzona w tego kogo kocha, potrafi zapomnieć o swoich potrzebach i poczuciu bezpieczeństwa. Miłość nie zna słowa przypadek. Wyznaje zasadę, że każdy człowiek jest postawiony na drodze bliźniego przez Boga. A Pan Bóg posługuje się człowiekiem, by przez niego okazywać miłość bliźniemu.

Naucz mnie Boże wierzyć, że każdy człowiek którego postawiłeś na moje drodze pochodzi od Ciebie. 

 

Stacja XIII

Zdjęcie z Krzyża. Miłość zostaje zdjęta z Krzyża. 

Niektórzy myślą, że Jezus przegrał, skoro poniósł śmierć. Jednak w tej pozornej przegranej jest zwycięstwo Życia, bo Jego życie było Miłością. To nadzieja dla każdego z nas, że wiele z naszych walk zakończy się przegraną, ale jeśli jest to walka o Miłość i z Miłością – to zawsze doprowadzi do zwycięstwa. Do Boga należy ostatnie Słowo.

Naucz mnie Boże nigdy nie poddawać się, nawet jeśli nie widzę nadziei. 

 

Stacja XIV

Złożenie Jezusa do grobu. Złożenie Miłości do grobu. 

Kiedy już mogło się wydawać, że nastąpił koniec ostateczny, kiedy już wszystko ucichło a Miłość została złożona w grobie, dopiero wtedy wszystko się zaczęło. Moc Miłości pokonała grób i ciszę. Niektórzy boją się ciszy, uciekają od ciszy, by nie usłyszeć tego, co jest w sercu.

Ale to w ciszy dokonują się największe wydarzania świata, również ta największa tajemnica – tajemnica Miłości.

Naucz mnie Boże w milczeniu odczytywać Twoje pragnienia względem mojego życia. 

 

Postawy Miłości nie da się nauczyć z dnia na dzień i raz na całe życie. To droga złożona z małych, codziennych kroków które prowadzą od siebie samego do serca drugiego. Każdy z nas może brać udział w zaspokajaniu największego głodu ludzkości – pragnienia miłości. 

W Kaplicy u sióstr Misjonarek Miłości, które zajmują się służbą bezdomnym obok Krzyża widać duży napis: PRAGNĘ. W tym miejscu spotykają się najważniejsze pragnienia: Jezusa, Miłości i chleba. Pozwól sobie na to, by przez Twoje serce przeszła Miłość do drugiego człowieka. Taka na jaką Cię dzisiaj stać. 

Amen. 

Autor: Daria Pietrzak – psycholog w Katolickim Gimnazjum w Markach


Bardzo krótka Droga krzyżowa

Pan Jezus na śmierć skazany

Kiedy człowiek słyszy, że ma ponieść karę pyta: „za co”. Szczególnie wtedy gdy jest bez winy. Jeden raz Człowiek – Bóg wiedział DLA KOGO i nie musiał pytać.
Odpowiedź należy do mnie.

 

Pan Jezus bierze krzyż na ramiona swoje.

Iść do przodu kiedy się nie chce, kiedy leń wyznacza kierunki i drogi. To prawdziwe wyzwanie. Kiedy moje: „nie chce mi się” jest silniejsze niż poczucie obowiązku. Targanie każdego dnia bez słuchania wewnętrznego lenia to pewien krzyż, ale bez niego życie jest niemożliwe.

 

Pierwszy upadek Pana Jezusa.

Kiedy zawalę obowiązek, upadnę w moim „powinienem” albo albo mogę się przyznać: „schrzaniłem”, albo udać, że nic się nie stało. Pierwszy raz jest trudny, ale później jakoś idzie. Jak? Z kłamstwem jako filarem życia. Ot tak dla świętego spokoju.

 

Pan Jezus spotyka swą matkę.

Są ludzie, którym ode mnie się więcej należy. Rodzice, nauczyciele, ci, którzy troszczyli się o mnie. Jak się odwdzięczyć? Chociażby modlitwą.

 

Szymon Cyrenejczyk pomaga nieść krzyż Jezusowi.

Pomoc często przychodzi z mało spodziewanej strony. Są ludzie, którzy nie chcą niczyjej pomocy – sami, jak twierdzą – dadzą radę. Jak długo? Odrzucanie pomocy to egoizm.

 

Święta Weronika ociera twarz Pana Jezusa.

Krótka chwila i ktoś czuje ulgę. Dobre słowo, bycie obok, konkretna pomoc. Współczesne Weroniki są obok nas z chustą dobra, która budzi nadzieję, że żadna droga nie jest zbyt trudna.

 

Pan Jezus upada pod krzyżem po raz drugi.

Każdy z nas upada, ale nie każdy chce powstać. Nie można pomóc temu, kto nie chce pomocy. Ci, którzy pozwalają sobie pomóc dowiadują się, że chcącemu nie dzieje się krzywda.

 

Pan Jezus pociesza płaczące niewiasty.

Dlaczego płaczą? Tam z obowiązku, bo wypada. Jezus pokazuje im, ze kierunek płaczu nie ten. Nie tam. Nie za tego, którego powinny. Łatwo swoją litość wylać na drzewa i zwierzęta. Trudniej na drugiego człowieka. Szczególnie tego, który nie może się bronić.

 

Trzeci upadek Pana Jezusa.

Tłum ma uciechę jak na meczu. Znowu na glebie. Może szły zakłady: „podniesie się, czy już nie da rady”. Kiedy oglądam telewizję to widzę, ze najlepiej się sprzedaje cierpienie, patologia. Najmniej kibicuje się normalności.

 

Pan Jezus z szat obnażony.

Trudna chwila, trwoga powoduje, że doświadczamy nicości. Czujemy się nadzy wobec świata, innych, samych siebie. Ubrać się w nadzieję wiarę i miłość to trudne, ale wykonalne zadanie.

 

Pan Jezus przybity do krzyża.

Kiedy boli człowiek czeka na ulgę. Przerwę w bólu. Dlaczego miałby cierpieć? Cierpienie odkrywa w człowieku nieznane pokłady. Jezus wtedy modli się za tych, którzy mu zadają cierpienie. Nie wiem czy bym tak potrafił.

 

Pan Jezus umiera na krzyżu.

Śmierć jest naszą starszą siostrą. Rodziny się nie wybiera. Nie muszę jej kochać, ale muszę zaakceptować. Po prostu kiedyś umrę. I nie ma co rozpaczać z tego powodu, tylko przyjąć na klatę. Niestety wielu prowokuje starszą siostrę Śmierć (np. przez styl życia) do wcześniejszych odwiedzin.

 

Pan Jezus zdjęty z krzyża.

Są miejsca gdzie człowiek źle się czuję, mówi, że już nie chce nie może. Kiedy go stamtąd zdejmą znowu narzeka. Nigdzie nie jest mu dobrze. Nigdzie nie jest u siebie, zawsze chce być gdzieś indziej. W każdym dniu szuka jutra. Męczy siebie i innych.

 

Pan Jezus złożony do grobu.

I ja tam trafię. Nawet nie muszę w to wierzyć. Wiem. Wierzę, że to nie jest kres mojego życia, tylko przejście. Ten, Który był na krzyżu i był tam mi powiedział. Jemu wierzę.

 

Za: www.michalici.pl