– Kiedy jestem przed Bogiem jak małe dziecko, to On ma możliwość podarowania mi wszystkiego – mówił kard. Grzegorz Ryś w uroczystość odpustową Najświętszego Serca Jezusowego w kościele przy ul. Garncarskiej w Krakowie, która jest równocześnie tytularnym świętem Zgromadzenia Sióstr Sercanek.
Na początku Mszy św., w imieniu Sióstr Sercanek, kard. Grzegorza Rysia powitał kapelan o. Radosław Kramarski OFMConv. Poprosił metropolitę krakowskiego, by w czasie liturgii modlił się w intencji Zgromadzenia Służebnic Najświętszego Serca Jezusowego, aby „przez wierność charyzmatowi i pełnione dzieła przyczyniały się do rozszerzania królestwa Serca Pana Jezusa w świecie”.
W czasie homilii kardynał zwrócił uwagę na pewien paradoks w odczytanym fragmencie z Księgi Powtórzonego Prawa, gdyż Mojżesz uświadamia Izraelitów, że zostali przez Boga wybrani, bo są najmniejszym spośród narodów, a przecież wielokrotnie słyszeli obietnicę, że będą wielkim narodem. – Wielkość Izraela okaże się tylko wtedy, kiedy się odważy być najmniejszym, kiedy się odważy być małym – mówił metropolita. Przywołał przykład z Księgi Sędziów, gdy Gedeon musiał zredukować liczbę wojsk, żeby wygrać z Madianitami. Zaznaczył, że to jest decyzja duchowa, w której wielkość nie zależy od liczby czy siły. – Wielkość zależy od tego, czy potrafimy się zdobyć na taką decyzję, żeby być – jak mawiał ksiądz Tischner – maleńcy. Czytał Faustynę i odkrywał maleńkość Boga – dodawał kardynał.
Zwrócił uwagę na fragment Ewangelii, gdy Jezus modlił się do Ojca: „zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom”. Zauważył, że „prostaczkowie” w greckim tekście to po prostu „dzieci”. – Kiedy jestem przed Bogiem jak małe dziecko, to On ma możliwość podarowania mi wszystkiego – mówił metropolita. Zaznaczył, że Jezus jest mistrzem tej postawy i uczy dziecięctwa przed Bogiem. Tuż przed swoją męką i śmiercią mówi do uczniów: „Ja zwyciężyłem świat”. Robi to w momencie totalnego uniżenia. Ale może powiedzieć, że zwyciężył świat „nie tym, kim jest sam z siebie, tylko kim jest w Bogu, kim jest w Ojcu”. Do takiej postawy potrzeba „maleńkości”, która polega na pokorze serca. Podkreślił, że tego nie widać, bo to prawda wewnętrzna. – Jak tacy stajemy przed Bogiem, to On daje wszystko, bo Bóg jest miłością – jak słyszeliśmy w drugim czytaniu – a miłość idzie na całość, nie zadawala się minimalnymi darami – mówił kardynał.
Zauważył, że o tym jest też najnowsza encyklika „Magnifica humanitas”, w której papież Leon pochwala kruchość człowieka i przestrzega przed tym, że człowiek nie chce zaakceptować tej swojej kruchości, ale za wszelką cenę chce być potężny, co zwalnia go z moralności. Metropolita krakowski zaznaczył, że Ojciec święty powtarza, że ta wola siły, władzy i wielkości dehumanizuje człowieka, a człowieczeństwo rozwija się w doświadczeniu kruchości, cierpienia, bólu, ograniczenia, słabości. – Dzisiejsze słowo tłumaczy, dlaczego. Dlatego, że to otwiera na ogromną przestrzeń działania Boga. Bo Bóg da ci wszystko przy twojej maleńkości – podsumował kard. Grzegorz Ryś.
– Życzę, aby Serce Boże sprawiło, abyście zawsze mieli pogodę ducha i radosny uśmiech od ucha do ucha. Żyjcie sto lat bez wad – mówił na zakończenie liturgii o. Radosław Kramarski OFMConv dziękując wszystkim za wspólną modlitwę. Kardynał podziękował jeszcze chórowi za piękny śpiew i przypomniał słowa papieża Franciszka, który napisał w „Dilexit nos”, że „bez serca nie byłoby sztuki”. – Trzeba mieć serce, żeby tak śpiewać. Bardzo to było piękne – stwierdził metropolita.
