List Prowincjała OFM z Poznania na Uroczystość Świętego Ojca Franciszka

Słowo Ministra Prowincjalnego, o. dra Bernarda Marciniaka na Uroczystość Świętego Franciszka z Asyżu:

Umiłowani, Siostry Klaryski i Współbracia w świętym Ojcu naszym Franciszku z Asyżu, jak co roku pragnę skierować do Każdej i Każdego z Was słowa serdecznych życzeń z okazji uroczystego wspomnienia naszego świętego Zakonodawcy.
Jan Bernardone – Franciszek z Asyżu, syn kupca sukna, beztroski młodzieniec, „król asyskiej młodzieży”, aspirant do rycerstwa, później więzień, włóczęga, w końcu człowiek Boży, diakon, mistyk i stygmatyk, założyciel naszej rodziny zakonnej, nazywany Biedaczyną – to kolejne odsłony jego życia. To, co wciąż w Nim uderza i ujmuje, wykracza jednak poza wymienione przymioty i znane nam fakty z Jego życia.

Święty Franciszek był wolny. Wolność zaś – wyniesiona we współczesnej kulturze na piedestał – to u Franciszka przede wszystkim pewien kształt ducha i jednocześnie pewna perspektywa Jego serca, Jego spojrzenia.

Narzucają się tu Chrystusowe słowa z Ewangelii, tak przez Franciszka umiłowane: Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie. (Mt 11, 25)

Wolność – najlepiej rozumiemy ją w zestawieniu z niewolą, z jakimś uwięzieniem, potrzaskiem, który nie pozwala nam żyć w zgodzie ze sobą; z niewolą, która uniemożliwia także realizację naszych zamierzeń czy planów. Wolność do niewoli ma się tak jak dzień do nocy. Pojmujemy wolność, kiedy spoglądamy na ptaki na niebie. 

Franciszek był właśnie tak wolny, nie znał granic, a przynajmniej nie chciał ich sobie narzucać, nie chciał się niewolić. I to jest wielki tytuł Jego wielkości, i to jest to, co nas od Niego często odróżnia i co nas w Nim ogromnie pociąga. 
Dotknięty miłością Chrystusa, wprost zakochany w Jezusie do szaleństwa, zdobył się na wolność, tzn. zapragnął żyć w Kościele tylko dla Chrystusa, już nie dla świata, nie dla sławy, nie dla ludzkiego poklasku, kariery czy pieniędzy; chciał bez reszty Chrystusem oddychać – pełną piersią. 

Istotą Jego wolności jest Chrystus, a w codziennej praktyce życia – danie pierwszeństwa sprawom duszy. 

Tak, w swej wolności Franciszek świadczy najpierw o tym, że człowiek ma duszę, która należy do innego świata. Człowiek należy do ludzkiej społeczności, jest zanurzony w materię i sprawy tego widzialnego świata, ale – dzięki Chrystusowi – żyje już tu na ziemi we wspólnocie z Trójcą Świętą. I to jest wielka sprawa.I to jest zasadniczy zrąb tej Franciszkowej wolności – przynależność do Chrystusa bardziej niż do świata, owszem prymat tej przynależności i rodząca się z niej synowska ufność, radość i siła. 

Drugim aspektem Franciszkowej wolności jest oddalenie uprzedzeń wobec innych, wyzwolenie się z błędnych założeń czy iluzorycznych marzeń, tzn. świeżość oczu i serca, które pozwalają oceniać i akceptować siebie samego, innych ludzi i świat w Bożej prawdzie – tzn. tak, jak je widzi Chrystus: bez naiwności, ale z cierpliwością. Franciszek mówi, że człowiek jest tylko tym, kim jest w oczach Boga i nikim więcej. 

Każdemu i Każdej z Was, Czcigodni i Umiłowani Siostry oraz Współbracia, składam serdeczne życzenia obfitych łask Bożych i radości z powołania do kroczenia za Chrystusem na wzór św. Franciszka.Ogarniam Wszystkich gorącą modlitwą.

Za: www.franciszkanie.net