Młodym się chce!

logo_niniwaTrwają energiczne przygotowania do jednego z największych wydarzeń dekady w Polsce. Światowe Dni Młodzieży w Krakowie w 2016 r. to nie tylko ogromna inwestycja, szansa i inicjatywa gospodarcza oraz kulturalno-religijna. To też świetna okazja do aktywizowania młodych!

Narzekasz, że twój syn siedzi całymi dniami przed komputerem? Twoja córka ślęczy na Facebooku? A może bijesz się w pierś, że tyle pracujesz, że nie masz dla nich czasu? Nie chcesz, żeby marnowali swój najlepszy czas. Jesteś pedagogiem, wychowawcą, katechetą? Troszczysz się o młodych ludzi i widzisz, że „żyją” coraz bardziej wirtualnie? Nie zawiązują naturalnych relacji? Spotkania „w realu” to głównie imprezy, picie, używki?

To bardzo pesymistyczny obraz, ale czy tak daleki od rzeczywistości? Z jednej strony nie uciekniemy od tych współczesnych problemów. To m.in. kryzys rodziny sprawia, że cierpią najmłodsi i uciekają do miejsc, w których czują się bezpieczni, może trochę bardziej anonimowi. Z drugiej jednak strony w młodzieży tkwi ogromny potencjał! To chyba jedyna grupa społeczna, która nadąża za współczesnym pędem zmian. Fakt, i tak łatwo się w nim zagubić, ale i tak radzą sobie z tym bardzo dobrze. Czy my, dorośli lub starsze pokolenie, w ich wieku doświadczaliśmy podobnych zagrożeń? Były z pewnością inne, ale jak my byśmy poradzili sobie w skórze współczesnych młodych?

Gdzie ten potencjał?

Podczas, gdy pesymista i maruda położył już krzyżyk na tym młodym pokoleniu, wizjoner i optymista poszukuje iskierki nadziei. I bardzo dobrze, że to robi. Nie jest to poszukiwanie bezowocne. Jest sporo dobrych inicjatyw, które przynosi współczesność. Cały tzw. „trzeci sektor”, czyli inicjatywy społeczne, działanie organizacji pozarządowych i non profit w ogromnej mierze zasilane są mocą młodzieńczego zapału. Dużo tu młodych wolontariuszy, zapalonych ideałami, chęcią pomagania innym. Pól do popisu nie brakuje… Kultura, współpraca i wymiana zagraniczna, opieka nad chorymi, niepełnosprawnymi, ekologia, sport i… Kościół.

Tak. To obszar w którym jest w co się angażować, pomijając już sam wątek religijny. Zauważyć można dwie tendencje. Negatywna jest taka, że kto przyjrzy się uczestnikom liturgii w kościołach, nie znajdzie tam zbyt wielu młodych. Społeczeństwo się starzeje, a sama tradycja, która niegdyś napędzała wiarę ludzi, dziś już nie wystarcza. Dlatego, żeby zobaczyć młodych w Kościele trzeba przespacerować się dalej, do salek parafialnych, gdzie organizowane są ciekawe spotkania i warsztaty, na boiska, gdzie aktywni duszpasterze grają z młodymi w piłkę popołudniami itd. Takim sposobem często udaje się zdobyć serca młodych i przyprowadzić na Mszę świętą. Czy jest to metoda dalece inna od tej, którą stosował Jezus przemierzając Ziemię Świętą?

Do dzieła!

Istnieje ogromna potrzeba ożywienia młodzieżowych wspólnot w Polsce. Wydaje się, że skumulowana w młodzieży energia jakoś wyparowuje często w próżnię, gdy ich nadzieje na zaangażowanie w Kościele nie mogą być w pełni zrealizowane. Młodzi to świetni obserwatorzy. Natychmiast wychwycą czy ksiądz chce z nimi być naprawdę, czy trochę z musu. Na szczęście jest wielu świetnych kapłanów, którzy oddają całe swoje serce młodym. Dla takich opiekunów nadarza się świetna okazja, by poruszyć ręce i serca swoich podopiecznych. Wielu młodych angażuje się wolontaryjnie i organizacyjnie w ŚDM w Krakowie. To zresztą świetna okazja i dla tych, którzy „nie czują” młodzieży. Pracy w przygotowaniach jest bowiem tak dużo, że stosunkowo łatwo zaktywizować młodych. Młodzi za taką szansę oddadzą wiernie swoje serce. Przy okazji nauczą się współdziałać w grupie, nabędą praktycznych umiejętności jak przygotowywanie plakatów, grafik komputerowych, obsługi stron internetowych czy nawet oswoją się z przemawianiem przed dużym audytorium np. w czasie ogłoszeń w kościele. Warto wykorzystać tę okazję i zaangażować młodzież w stałą formację przez życie we wspólnocie młodzieżowej. Jeśli tego nie zrobimy, może czekać nas pewne rozczarowanie, gdy już opadnie kurz po wielkim wydarzeniu przyszłego roku i okaże się, że młodzi bez nowego zaangażowania powrócili do swoich dawnych, mało rozwijających zajęć.

Jak pracować?

Niektórzy jednak narzekają, że że brak nam środków, możliwości, albo że młodzi są tak daleko od Kościoła, że nie sposób do nich dotrzeć. Różne duszpasterstwa próbują wychodzić naprzeciw takim wyzwaniom. Jednym z nich jest oblackie duszpasterstwo NINIWA, które na swoją 10. rocznicę istnienia przygotowało i wydało Podręcznik Niniwity, który jest narzędziem do prowadzenia przyparafialnych wspólnot młodzieżowych – nie tylko oblackich!

Młodzi, aby mogli realizować starotestamentalne wezwanie „Wstań i idź do Niniwy”, potrzebują przewodnika, przywódcy, który da im doświadczenie uczestnictwa w życiu Jezusa. Młodym często dziś brakuje poczucia własnej wartości, a przecież powołani są do pięknego życia! To Ty, Duszpasterzu, Animatorze, masz być dla nich liderem i pierwszą Ewangelią, która zadziwia niesamowitą rzeczywistością Kościoła – mówi wydawca Podręcznika – Jesteśmy narzędziami w rękach Boga, a Podręcznik Niniwity jest naszą pomocą, służącą głoszeniu Dobrej Nowiny w sposób świadomy, konkretny i zdecydowany.

Projekt ten dojrzewał przez lata, a wydany zawiera dostosowaną do współczesnych realiów metodę całościowego rozwoju człowieka. To efekt kilkuletniej pracy ponad 40 autorów, zawarty na 450 stronach kolorowego druku A4, z przejrzystym układem treści i grafikami ułatwiającymi nawigację! Książka zawiera ogólne założenia prowadzenia wspólnot NINIWY, a także praktyczne konspekty cotygodniowych spotkań młodzieży.

Oblaci nie zamykają tej propozycji w swoim środowisku, ale chcą dzielić się przygotowanym uniwersalnie materiałem z różnymi duszpasterstwami. Wydawca przekonuje, że program może być realizowany w każdej polskiej parafii! Bez względu jednak na to czy skorzystamy z tej propozycji, jedno jest pewne. Warto integrować młodych dla ich własnego dobra, stawiać wymagania i powierzać wyzwania. Wdzięczni za tę możliwość nie tylko zrealizują powierzone im odpowiedzialności, ale jeszcze zarażą swoim entuzjazmem wszystkich wkoło. Być może dzięki temu zmienimy negatywny obraz młodzieży w naszych głowach.

Krzysztof Zieliński