Nowy numer Głosu Ojca Pio

Najnowszy numer „Głosu Ojca Pio” zaprasza do rozważań na temat ludzkiej słabości, z której można jednak czerpać siłę.

Pokazują to przykłady: Andrzeja Sowy, byłego narkomana, a dzisiaj świeckiego ewangelizatora oraz ks. Jana Kaczkowskiego, założyciela Hospicjum im. Ojca Pio w Pucku. Ponadto autorzy zastanawiają się nad zagadnieniem, czy Bóg cierpi oraz czy słabi mogą przepasać się mocą. Warto także poświęcić czas na rozważanie słów z Księgi Koheleta o marności nad marnościami, a na koniec przeczytać artykuł o tym, jak stanąć oko w oko z własną słabością. W dziale poświęconym Ojcu Pio polecamy natomiast artykuł zatytułowany „Droga do duchowej mocy”. Ponadto w numerze przeczytamy m.in. o jubileuszu loretańskim, listach Ojca Pio i bezcennym skarbie wiary.

W Biblii wiele jest historii osób zwykłych, niepozornych, mierzących się ze słabością w rozmaity sposób, które jednak doświadczając spotkania z Bogiem, przemienione Jego łaską, dokonują rzeczy niezwykłych. Jakub był oszustem, Dawid cudzołożnikiem, Gedeon miał bardzo niskie mniemanie o sobie, Jonasz uciekał przed Bogiem, Eliasz doświadczył depresji, Piotr zaparł się trzykrotnie, Paweł zabijał chrześcijan… Można by wymieniać bardzo długo. Podobnie w historii Kościoła Bóg wybierał i powoływał słabych ludzi, a niekiedy i wielkich grzeszników: Augustyna, Pelagię, Bernarda z Corleone, Magdalenę z Cortony, Marię Egipcjankę.

Bóg najpełniej okazuje swoją wszechmoc przez miłosierdzie. Jego siłą odradza człowieka, oczyszcza go i uświęca. Przyciąga do swego serca i przemienia. Nikt tak nie zna naszych słabości, jak Bóg. Na dodatek nigdy się nimi nie zniechęca, nie poddaje się, nie przestaje kochać. I ofiaruje nam swoją moc. Czyni to delikatnie i nienachalnie – z krzyża i poprzez krzyż będący miejscem objawienia największej słabości i największej mocy. Jest to siła miłości, która dla ukochanej osoby pozwala się ze wszystkiego odrzeć, wyszydzić, a nawet zabić.

Moc miłości Boga została wlana w nasze serca przez Ducha, którego posyła nam Chrystus ukrzyżowany i zmartwychwstały. Namaszczeni Nim cierpimy, lecz nie umieramy; niesiemy krzyż, lecz nie upadamy na duchu; zostajemy zabici, lecz rodzimy się do życia wiecznego. Pan zmartwychwstał, więc cóż może nam grozić?! Czego może nam brakować, jeśli bramy do życia wiecznego są otwarte?!

Artykuły w tym numerze zachęcają nas do zaufania Bogu, byśmy na wzór świętych tylko na Nim oparli nasze życie, pozwalając Jego miłości i mocy nas przemieniać.

Br. Maciej Zinkiewicz OFMCap
Redaktor Naczelny

Więcej na: www.kapucyni.pl