Książki, język polski i liturgia od lat fascynują o. Wojciecha Trzcielińskiego OMI. Choć przed wstąpieniem do seminarium zastanawiał się, czy będzie mógł rozwijać swoje zainteresowania, szybko przekonał się, że życie zakonne nie tylko ich nie ogranicza, ale potrafi je twórczo wykorzystać. Dziś podkreśla, że pasja pomaga odkrywać własną wyjątkowość, rozwija człowieczeństwo i może stać się drogą do głębszej relacji z Bogiem.
– Jest sporo rzeczy, które lubię. Mogę powiedzieć, że należę do tej niestatystycznej części Polaków, która lubi czytać książki. W ogóle lubię język polski z jego brzmieniem, zawiłościami i ciekawostkami. No i liturgia. To też moja wielka pasja. Historia, różne tradycje, zgłębianie, co z czego wynika – opowiada o. Wojciech Trzcieliński OMI.
Obawy szybko okazały się niepotrzebne
Jak przyznaje, przed rozpoczęciem formacji zakonnej towarzyszyły mu wątpliwości. Zastanawiał się między innymi, czy będzie mógł nadal czytać ulubione książki.
– Były różne obawy. Co do czytania, to pojawiało się pytanie, czy dobry kryminał albo fantastyka będą akceptowalne w seminarium.

Zapamiętał także rozmowę ze swoją nauczycielką języka polskiego, która obawiała się, że jego zamiłowanie do polonistyki nie będzie miało szansy się rozwijać.
– Moja polonistka bardzo rozpaczała, że mój talent polonistyczny się zmarnuje, że nie będę miał go jak rozwijać. Po jakimś czasie okazało się jednak, że mieszkam w tych samych murach, w których powstawały największe zabytki języka polskiego: „Kazania Świętokrzyskie” czy „Lament Świętokrzyski”, a łatwość mówienia przydaje się przecież na ambonie – mówi oblat.
Również jego pasja do liturgii stała pod znakiem zapytania. Ojciec Wojciech wiedział, że oblaci jako zgromadzenie misyjne akcentują inne aspekty swojej działalności niż zakony, dla których liturgia stanowi centrum codziennego życia.
– Nie tyle miałem obawy, ile zastanawiałem się, na ile będzie można tę pasję rozwijać i czy będzie dobrze widziana. Nie mogłem się jednak doczekać wykładów z liturgiki. Później zostałem liturgistą seminaryjnym, więc ta moja pasja została dostrzeżona i wykorzystana przez przełożonych.

Jak dodaje, własne wyobrażenia o życiu zakonnym często nie mają wiele wspólnego z rzeczywistością.
– Własne wizje seminarium czy życia zakonnego rodzą pewną niepewność. Ale okazuje się, że pasje są bardzo pożądane i akceptowalne.
Codzienność daje przestrzeń do rozwoju
Dzisiaj ojciec Wojciech stara się każdego dnia znaleźć czas na czytanie, a swoją miłość do liturgii realizuje przede wszystkim podczas posługi kapłańskiej.
– Jeśli chodzi o liturgię, to po pierwsze mogę ją sprawować każdego dnia. Ale bardzo rozwijające jest także jej przygotowywanie
Szczególnym doświadczeniem było dla niego przygotowanie uroczystości poświęcenia kościoła parafialnego.
– Rok temu miało miejsce poświęcenie naszego kościoła parafialnego. Bardzo dużo radości sprawiło mi zaplanowanie i przygotowanie tej ceremonii.
Swoją wiedzą dzieli się także z młodymi ludźmi.
– Cieszę się, że niekiedy mogę poprowadzić zbiórkę dla ministrantów. Pokazuję im wtedy piękno liturgii, uczę miłości i szacunku do niej, zapoznaję z ciekawostkami. Dla mnie to również wyzwanie, by robić to w sposób ciekawy i dostosowany do młodego pokolenia.
Od kilku lat prowadzi również kurs dla kandydatów na ceremoniarzy w oblackich parafiach.
– To okazja, by odświeżyć swoją wiedzę, trochę ją usystematyzować i pogłębić. Polski internet jest bardzo bogaty w fora i portale o liturgii. Ukazuje się także wiele dobrych, fachowych książek, które bardzo pomagają w rozwoju.

Bóg nie tworzy kopii
Zdaniem oblata pasja nie jest jedynie sposobem na spędzanie wolnego czasu. Może stać się ważnym elementem dojrzewania człowieka i życia duchowego.
– Myślę, że odkrywanie swoich pasji pomaga zobaczyć swoją niezwykłość, którą otrzymujemy od Boga. On nie tworzy klonów czy fotokopii, ale ludzi wyjątkowych i niepowtarzalnych. Natomiast rozwój zainteresowań pomaga budować swoje człowieczeństwo, a ono zawsze jest bazą do rozwoju wiary i świętości. Na tych płaszczyznach oblaci nie są wyjątkiem. Dodatkowo pasja jest takim bezpiecznym schronieniem od nadmiaru obowiązków i sposobem odpoczynku – podkreśla misjonarz.
W przypadku o. Wojciecha Trzcielińskiego OMI fascynacja liturgią przekłada się bezpośrednio na modlitwę i posługę wobec innych.
– Odkrywanie i poznawanie liturgii pomaga mi w modlitwie, bo lepiej rozumiem znaki i gesty. Łatwiej przez to uwielbiać Boga. Wydaje mi się, że im lepiej rozumiem liturgię, tym łatwiej prowadzić przez nią innych, pomagać im modlić się nią i budować jedność wspólnoty.
Tekst: Karolina Binek
Fot. arch. prywatne o. Wojciecha Trzcielińskiego OMI
Za: oblaci.pl
