OBIETNICA VI Grzesznicy znajdą w mym Sercu źródło i morze niewyczerpanego miłosierdzia

W Sercu mym źródło grzesznikom otworzę, z którego spłynie miłosierdzia morze.

Kolejny pierwszy piątek miesiąca i kolejna obietnica, która ma być dla nas źródłem modlitwy, zastanowienia i refleksji. A wszystko to w tym celu, by jeszcze bardziej poznać i zbliżyć się do Najświętszego Serca Pana Jezusa.

Jak w każdym miesiącu, tak i teraz kolejną obietnicę rozważamy w dwóch odsłonach. Najpierw tło teologiczne a w drugiej części za miesiąc treści praktyczne, które każdy czciciel Serca Bożego powinien wprowadzić w swoje religijne życie.

W tym miesiącu Pan Jezus mówi nam o grzechu, o grzeszniku i o miłosierdziu.   

Grzech, to nieposłuszeństwo Bogu, to sprzeciw Jego Miłości.

Swój początek tragedia nieposłuszeństwa, grzechu ma w historii pierwszego człowieka, który postanowił za podszeptem złego że będzie realizował swoją wizję szczęścia. Złamał zakaz Boga uwierzył, że może być szczęśliwym poza miłością Stwórcy.

Ta decyzja skończyła się tragedią. Człowiek znalazł się poza rajem. Jego codziennością stało się cierpienie, zmaganie ze swymi słabościami. Towarzyszyła mu słabość ciała i ducha. Człowiek  stał się bardziej skłonny do zła niż do dobra.

Bóg jest Ojcem. Kocha sercem. Ubolewa mówiąc po ludzku, nad tym, że człowiek o Nim zapomniał, odszedł, odwrócił się od źródła miłości. Ale ponieważ kocha, Bóg podaje człowiekowi rękę, składa obietnicę, że z Niewiasty zrodzi się Ten, który zdepcze węża symbol szatana, grzechu i zła.

Darem Miłującego Ojca jest Jezus Chrystus, Syn Boży, którego Serce ukształtowane pod Sercem Maryi rodzi się w Betlejem, by poprzez życie w ukryciu, poprzez apostolski trud głoszenia Ewangelii i nawoływania do nawrócenia, by wreszcie poprzez śmierć i mękę na Krzyżu, poprzez Zmartwychwstanie – odkupić człowieka, wyzwolić z grzechu popełnionego w raju, by dać człowiekowi zbawienie.

Oto streszczenie historii zbawienia. Oto historii grzechu, zła, nieposłuszeństwa i niewdzięczności człowieka, a zarazem historia Serca, które tak bardzo nas umiłowało. Serca Ojca, który nie zostawia człowieka na potępienie i Serca Jezusa, który oddaje Swe życie, umiera na Krzyżu i Zmartwychwstaje aby nas odkupić.

Warto dziś w Pierwszy Piątek uświadomić sobie fakt, że odkupiony człowiek, któremu Bóg okazał miłosierdzie żyje na ziemi ze skazą grzechu pierworodnego. Grzech pierworodny, gładzi sakrament chrztu świętego na mocy Jezusowej śmierci, ale towarzyszy nam słabość, rana, która skłania nas ciągle do grzechu. A grzech, to odwrócenie się od niezmiennego dobra, którym jest Bóg, a zwrócenie się do dobra zmiennego, do dóbr tego świata. My wszyscy doświadczamy tego pożądania. Idąc za tym podszeptem tracimy jedność z Bogiem. Dobrowolnie odwracamy się wtedy od Boga. Tracimy łaskę uświęcającą, tracimy szansę wiecznego zbawienia.

Grzech to dramat człowieka. Dramat coraz mniej dostrzegany. Co więcej lekceważony, a nawet negowany przez wielu.

Grzech to utrata łaski uświęcającej, czyli bliskości z Bogiem, zjednoczenia z Jego kochającym Sercem. Grzech ciężki, to zamkniecie nieba, to skazanie siebie na dramat piekła. To utrata tego przymierza miłości, jakie Bóg zawarł z człowiekiem.

Warto pomyśleć o tych konsekwencjach naszego nieposłuszeństwa, gdyż tak wielu przez brak refleksji, tak łatwo przekreśla to co w naszym życiu najcenniejsze i najpiękniejsze, a mianowicie zjednoczenie z Bogiem, bliskość ze źródłem prawdziwej Miłości. Przekreśla szansę na niebo, czyli na szczęście, które Bóg przygotował dla miłujących Go.

Jakże ważna jest świadomość wielkości każdego grzechu i zła jakie mieści się w ludzkim nieposłuszeństwie. Im bardziej bowiem czujemy dramat odejścia od Boga, tym bardziej na adoracji przywoływać będziemy na pamięć nasze zło, nieposłuszeństwo i grzech. Każdy bowiem w mniejszy czy większy sposób popełnia grzech. A skoro tak, to zaraz po uświadomieniu sobie ogromu zła jaki płynie z naszego nieposłuszeństwa, szukać będziemy drogi powrotu do łaski, do bliskości z Bogiem, do pierwotnej miłości.

Świadomość całej historii zbawienia opisanej wyżej nie pozwala nam na smutek, rozpacz, beznadzieję. Wprost przeciwnie, natychmiast każe nam Czcicielom Serca Jezusowego szukać przebaczenia w sakramencie spowiedzi, każe nam zbliżać się do źródła miłosierdzia, którym jest Serce przebite na Krzyżu za nasze grzechy.

Grzech nie może nas paraliżować.  Poprzez doświadczenie nieposłuszeństwa, słabości naszego ducha, tym bardziej trzeba nam, praktykować spotkania z Jezusem na Mszy św. na adoracji w Pierwszy Piątek, bo to czas i miejsce gdzie oczyszczamy się przez spowiedź, gdzie umacniamy się przez przyjętą Komunię świętą, gdzie nabywamy nowej mocy ducha poprzez trwanie na adoracji sam na sam z Jezusem, który nie potępia słabych i grzesznych, ale właśnie dla nich otwiera Swoje Miłosierne Serce.

Mówił św. Paweł: „…tam gdzie grzech, tam jeszcze obficiej rozlewa się łaska”… Te słowa wypełniają się właśnie wtedy, gdy ufając w obietnice dane św. Małgorzacie Marii z pokorą stajemy przed Sercem Boga, aby odkryć naszą słabość i z nadzieją błagamy aby na nas grzesznych i słabych spłynęło w ten Pierwszy Piątek miłosierdzia morze. Amen

Ks. Wiesław Pietrzak scj