Polski katolicyzm wobec epidemii koronawirusa

Wybuch epidemii koronawirusa był wstrząsem, który uruchomił nowe procesy w polskim społeczeństwie. Antypandemiczne restrykcje mocno wpłynęły na przeżywane wspólnotowo praktyki religijne.

Ograniczając swobodę organizowania duszpasterstwa, epidemia wzmocniła też obserwowany od 20 lat proces zanikania więzi z parafiami, a przy tym stworzyła zagrożenie dla ich finansowej płynności. Z drugiej strony, pandemia zmotywowała Polaków do skupienia się na relacjach rodzinnych – zauważa ks. dr Wojciech Sadłoń, dyrektor Instytutu Statystyki Kościoła Katolickiego w udostępnionej KAI analizie „Polski katolicyzm wobec epidemii koronawirusa”.

Artykuł powstał we współpracy z Instytutem Wsi i Rolnictwa Polskiej Akademii Nauk. Publikujemy w serwisie KAI jego skróconą wersję. Śródtytuły pochodzą od redakcji:

Wybuch epidemii koronawirusa była wstrząsem, który uruchomił nowe procesy w społeczeństwie polskim. Wpływ epidemii dotyczy bez wątpienia również religii. Oddziaływanie epidemii na religijność zależy nie tylko od samych ograniczeń i restrykcji związanych z epidemią ale również od dynamiki samej religijności, a ta w polskim społeczeństwie jest bardzo specyficznie ukształtowana przez historyczne procesy.

W niniejszym artykule nie chcę badać wpływu religijności na zachowania związane z epidemią lecz raczej zmianę wewnętrznej dynamiki (morfogenezy) katolicyzmu w sytuacji pandemii. Moim celem nie jest dokonywanie porównywania religijności Polaków z innymi społeczeństwami, lecz raczej ukazanie wewnętrznej dynamiki. Zatem niniejszy artykuł jest próbą ukazania wpływ epidemii koronawirusa na dynamizm katolicyzmu w Polsce.

Kronika działania

Zanim jeszcze wirus fizycznie został przeniesiony do Polski przez wracającego z Niemiec pracownika, czyli przed 4 marca, Konferencja Episkopatu Polski zareagowała na epidemię 28 lutego. W opublikowanym dokumencie przewodniczący KEP abp Stanisław Gądecki zwrócił uwagę na „zasady higieny” oraz przypomniał, że dopuszczalne jest przyjmowanie Komunii Świętej na rękę. Jednocześnie biskupi opublikowali informację dotyczącą zagrożenia Covid-19 sformułowaną przez ministra zdrowia Łukasza Szumowskiego. Już po wybuchu epidemii, 10 marca przewodniczący Episkopatu w specjalnym komunikacie zachęcał do modlitwy w intencji ustania epidemii oraz do zastosowania szczególnych środków bezpieczeństwa w kościołach poprzez zwiększenie liczby Mszy św. tak, aby liczba wiernych była dostosowana do wprowadzonych limitów oraz do uczestniczenia w liturgii poprzez środki masowego przekazu.

Dwa dni później, 12 marca, Rada Stała Konferencji Episkopatu Polski zarekomendowała biskupom w poszczególnych diecezjach wprowadzenie tzw. dyspens od obowiązku uczestnictwa w niedzielnej Mszy św. dla osób starszych, chorych, dzieci oraz osób, „które czują obawę przed zarażeniem”. Ponadto w wystosowanym dokumencie biskupi wprowadzili również zasady higieny dla księży sprawujących liturgię, przyjmowania Komunii na rękę, niepodawania ręki w czasie znaku pokoju, zrezygnowania z napełniania kropielnic wodą święconą, nałożenia specjalnych folii na kratki konfesjonałów oraz zawieszenia pielgrzymek oraz rekolekcji szkolnych.

13 marca Minister Zdrowia ogłosił w swoim rozporządzeniu stan zagrożenia epidemicznego oraz wprowadził ograniczenie “sprawowania kultu religijnego w miejscach publicznych, w tym w budynkach i innych obiektach kultu religijnego” (par. 5. Pkt. 4) do 50 osób. Tego samego dnia przewodniczący Episkopatu w specjalnym komunikacie poprosił biskupów diecezjalnych, aby ograniczyli liczbę osób na Mszach św. również do 50 osób oraz zachęcił do codziennej modlitwy różańcowej w intencji ustania epidemii o godz. 20.30. W związku z tym, że za organizację życia religijnego na terenie diecezji odpowiada biskup diecezjalny, jeszcze tego samego dnia, w piątek 13 marca, wszyscy biskupi diecezjalni wydali dekrety nakazujące ograniczenie uczestnictwa we Mszach św. już w najbliższą niedzielę.

Przeprowadzona przeze mnie analiza tych dekretów wykazała, że różnice występowały jedynie na poziomie praktycznych rozwiązań dotyczących sposób metody praktycznego ograniczenia liczby osób na Mszy św. Niektóre diecezje wprowadziły konkretne zalecenia, inne ograniczyły się tylko do wprowadzenia dyspensy, niejako przenosząc na proboszczów obowiązek zadośćuczynienia zakazowi większych zebrań zgromadzeń. Kolejne restrykcje dotyczące liturgii wynikały z rozporządzenia Ministra Zdrowia z dnia 24 marca, w którym ograniczono liczbę osób uczestniczących w wydarzeniach o charakterze religijnym do 5 osób, nie licząc osób sprawujących liturgię, w ślad za którymi biskupi diecezjalni również nakazali w swoich diecezjach ograniczenie liczby uczestników liturgii do 5.

W związku ze zbliżającymi się Świętami Wielkanocnymi w dniu 19 marca Kongregacja ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów opublikowała wytyczne dotyczące liturgii wielkanocnej, które zostało zaktualizowane 25 marca. Określały one, że czas świętowania Wielkanocy nie może być zmieniony, liturgia Wielkanocy powinna być sprawowana bez udziału wiernych, ci zaś powinni mieć możliwość uczestniczenia w liturgii poprzez transmisje. W Wielki Czwartek powinien zostać pominięty gest umycia nóg, w Wielką Sobotę liturgia nie powinna zawierać rozpalenia ogniska ani procesji.

W ślad za tym dokumentem Prezydium Konferencji Episkopatu Polski wydało “Wskazania dla biskupów odnośnie do sprawowania czynności liturgicznych w najbliższych tygodniach”, załączając w nim tekst “Modlitwy błogosławieństwa stołu przed uroczystym posiłkiem w niedzielę Zmartwychwstania Pańskiego”. Przewodniczący Episkopatu poprosił również wszystkie parafie w Polsce, aby 25 marca w Uroczystość Zwiastowania Pańskiego włączyły się w modlitwę z papieżem Franciszkiem w intencji ustania epidemii, za chorych, za służby medyczne oraz za zmarłych oraz zaproponował tekst modlitwy do odmówienia tego dnia. 26 marca Rada KEP ds. Społecznych wydała oświadczenie, w którym zachęciła do solidarności oraz do ograniczenia sporu politycznego.

12 marca odwołana została również narodowa pielgrzymka do Rzymu z okazji 100-lecia urodzin Jana Pawła II. Na poziomie poszczególnych diecezji zawieszone zostało udzielanie sakramentów, rekolekcji szkolnych, spotkań grup duszpasterskich oraz pielgrzymek. Biskupi wzywali przede wszystkim do modlitwy w intencji służby zdrowia, ustania epidemii oraz solidarności z osobami starszymi. Apele biskupów zwracały uwagę z jednej strony na moralne zobowiązanie do stosowania się do obostrzeń sanitarnych, a z drugiej motywowały do większej duchowej i modlitewnej aktywności, zaś duszpasterzy do większej dyspozycyjności. Również charytatywne instytucje katolickie podjęły przede wszystkim akcję organizowania pomocy osobom starszym w czasie epidemii. W niektórych parafiach podejmowane były różnego rodzaju specjalne formy modlitwy, jak procesja księdza z Najświętszym Sakramentem po ulicach parafii. 19 marca media poinformowały o pierwszym przypadku zakażenia koronawirusem księdza katolickiego.

Limity w kościołach

Kolejny etap oddziaływania epidemii na funkcjonowanie polskiego katolicyzmu rozpoczął się 20 kwietnia, gdy Minister Zdrowia zwiększył limit osób mogących uczestniczyć w kulcie religijnym do 1 osoby na 15 m2. Już wcześniej, 15 kwietnia, przewodniczący Episkopatu zaapelował w opublikowanym liście do Premiera o „potrzebę bardziej spójnego, proporcjonalnego i sprawiedliwego kryterium ograniczania dopuszczalnej liczby wiernych w kościołach, podobnie jak to ma miejsce w przypadku innych podmiotów”. Zwracał uwagę, że “restrykcje nie powinny obejmować osób znajdujących się poza budynkiem sakralnym, do których stosują się ogólne przepisy o zachowaniu bezpiecznej odległości” oraz zasugerował, aby od dnia 20 kwietnia limit osób uczestniczących w liturgii został zwiększony do 9 osób na 1 m2. Dopiero od 17 maja rząd zwiększył limity osób uczestniczących w liturgii do 1 osoby na 10 m2, a od 30 maja całkowicie zniesiono limit osób uczestniczących w liturgii. Zachowany został obowiązek zakrywania ust i nosa oraz dystansu 2 metrów. W dniu 27 maja przewodniczący Episkopatu zachęcił biskupów diecezjalnych do zniesienia dyspensy od uczestniczenia w niedzielnej mszy św. z wyjątkiem osób starszych, chorych oraz tych, “które czują obawę przed zarażeniem”.

Na początku epidemii pojawiały się kolejne zakażenia księży, zakonników oraz sióstr zakonnych w różnych diecezjach. Przykładowo wikary z Łabuni (diecezja zamojsko-lubaczowska), proboszcz z Niskowa w diecezji tarnowskiej, ksiądz z diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej, dominikanie w Rzeszowie – 22 marca. Nieco później skutki epidemii odczuły m.in. również takie instytucje jak pallotyńskie seminarium w Ołtarzewie, w którym 7 kwietnia stwierdzono 6 zakażeń, na początku maja – liczący 50 sióstr klasztor sióstr szarytek w Chełmnie, a na początku czerwca 134 redemptorystów oraz 12 czerwca Sekretariat Episkopatu Polski, który został zamknięty ze względu na zakażenie 5 pracujących tam sióstr zakonnych. W wielu przypadkach wykrycie koronawirusa u księdza skutkowało zamykaniem kościołów oraz zakazem odprawiania Mszy św.

Ograniczenie liczby osób uczestniczących w nabożeństwach stanowiło wyzwanie również z punktu widzenia prawnego. Artykuł 53 konstytucji Rzeczpospolitej stwierdza, że (1) każdemu zapewnia się wolność sumienia i religii; (2) wolność religii obejmuje wolność wyznawania lub przyjmowania religii według własnego wyboru oraz uzewnętrzniania indywidualnie lub z innymi, publicznie lub prywatnie, swojej religii przez uprawianie kultu, modlitwę, uczestniczenie w obrzędach, praktykowanie i nauczanie. Wolność religii obejmuje także posiadanie świątyń i innych miejsc kultu w zależności od potrzeb ludzi wierzących oraz prawo osób do korzystania z pomocy religijnej tam, gdzie się znajdują. Ponadto (3) Nikt nie może być zmuszany do uczestniczenia, ani do nieuczestniczenia w praktykach religijnych. Zgodnie z tymi zasadami, organizacja praktyk religijnych należy do autonomicznej sfery wolności religijnej. Limity dotyczące praktyk religijnych nie były wyższe niż w innych miejscach takich jak sklepy czy restauracje. W niektórych przypadkach naruszanie limitu osób obecnych w kościołach skutkowało nakładaniem na proboszczów mandatów. Wyjątkowa sytuacja miała również miejsce w Łowiczu 25 maja. Policja zatrzymała pielgrzymów zdążających pieszo na Jasną Górę. Odwołana została również zaplanowana na 6 czerwca w Warszawie ceremonia beatyfikacji kard. Stefana Wyszyńskiego.

Od 30 maja Minister Zdrowia zniósł limity osób przebywających w świątyniach, pozostawiając jedynie obowiązek noszenia maseczek. Podczas gdy w sierpniu liczba nowych zakażeń w Polsce zaczęła osiągać rekordy, propozycja ograniczenia osób uczestniczących w liturgii nie była już brana pod uwagę przez rząd.

Religijność Polaków

W ciągu 30 ostatnich lat polskie społeczeństwo podąża nieco odmiennym torem niż kraje zachodnie. Jeśli procesy religijne na zachodzie można określić jako sekularyzację, to w Polsce przez ostatnie 30 lat mamy bardziej do czynienia z procesem, który można określić jako indywidualizacja religijności. Nie oznacza ona prostego trendu osłabienia religijnego, ale raczej złożony proces dynamicznego kształtowania się tożsamości religijnej Polaków w zmieniających się warunkach kulturowych. W polskim społeczeństwie przez ostatnie 20 lat niemal nie zmienił się odsetek Polaków, którzy uważają się za wierzących oraz nieznacznie wzrósł (do 8%) odsetek deklarujących się jako niewierzący. Polacy deklarują się jako osoby wierzące, jako katolicy. Jednocześnie religijność Polaków dynamicznie się zmienia. Zmiany te dotyczą przede wszystkim chodzenia co niedzielę do kościoła i przyjmowania Komunii św.

Z niemal 60% do 47% zmniejszył się odsetek osób deklarujących regularne praktykowanie swojej wiary. Spadek następuje głównie od roku 2005. W tym też czasie odsetek osób deklarujących się jako niepraktykujący wzrósł do 15%. Jak pokazują prowadzone od 40 lat regularne badania w tym zakresie, od lat 80., gdy wskaźnik dominicantes przekraczał 50% obserwujemy do początku lat 90. jego wyraźny spadek nawet o kilkanaście punktów procentowych. W kolejnej dekadzie, czyli do początku XXI wieku, poziom niedzielnych praktyk Polaków utrzymywał się na względnie stabilnym poziomie – nieco ponad 45%. Od ok. 2005 r. wskaźnik dominicantes regularnie spada. Spadek ten w ostatnich latach dotyczy całego kraju, zarówno parafii miejskich, jak i wiejskich.

Te wskaźniki mają odzwierciedlenie w deklaracjach Polaków. Masowy charakter katolicyzmu w Polsce przejawia się również w przyjmowaniu sakramentów chrztu, Komunii św., bierzmowania oraz ruchu pielgrzymkowym, który angażuje nawet kilkanaście procent Polaków. Badania stylów życia oraz praktyki spędzania wolnego czasu wskazują, że zanik praktyk religijnych Polaków wiąże się z zanikaniem więzi z parafią, spędzania większej ilości czasu wśród przyjaciół oraz przed telewizorem. Mamy do czynienia z erozją tradycyjnych, szczególnie związanych z parafią, rytuałów religijnych. W latach 80. w parafiach wiejskich aż 35% mieszkańców uczęszczało na nabożeństwa majowe, 17% na nabożeństwa różańcowe, 34% na nabożeństwa drogi krzyżowej, a 20% na nabożeństwo Gorzkich Żali. Bez wątpienia w parafiach wiejskich w przeszłości uczestnictwo w odpustach i procesjach Bożego Ciała było znacznie bardziej popularne niż dzisiaj.

Mimo tych zmian, polski katolicyzm początku XX wieku cechuje wysoki poziom praktyk religijnych, co stanowi bez wątpienia przejaw ciągłości z tradycyjną pobożnością ludową. W zachowaniu Polaków wciąż żywe są jednak tradycyjne formy pobożności, a ponadto pojawiają się nowe formy praktyk religijnych, które bez wątpienia stanowią kontynuację tradycyjnej religijności. W 2016 r. we wszystkich katolickich parafiach organizowane były nabożeństwa różańcowe, w co czwartej parafii (23,4%) – każdego dnia. Aż 98% parafii organizowało nabożeństwa majowe. W ostatnich dekadach popularne stało się nabożeństwo do Matki Bożej Fatimskiej, które praktykowane jest w 72% parafii oraz Miłosierdzia Bożego, związane z objawieniami św. Siostry Faustyny, które swoim zasięgiem objęło niemal cały powszechny katolicyzm. Osobnym zagadnieniem jest dynamika ruchu pielgrzymkowego w Polsce, który, choć również bez wątpienia ulega zmianie w swoim natężeniu, kierunkach oraz charakterze, to jednak całkowicie nie zanika. Na poziomie jednostkowym, choć związane ze świętami praktyki typowo religijne słabną, to jednak wciąż utrzymują się na wysokim poziomie. Przykładowo zachowywanie postu w Wielki Piątek w 2018 r. deklarowało 85% Polaków (w 2006 r. 86%), spowiedź w czasie Wielkanocy 67% (w 2006 r. 79%), posypywanie głowy popiołem – 64% (w 2006 r. 71%), zaś uczestniczenie w liturgii Wielkanocnej 56% (w 2006 r. 65%).

Wpływ restrykcji

Epidemia bez wątpienia dotyka tego jednego z najważniejszych aspektów polskiego katolicyzmu – związanego z praktykami religijnymi. Restrykcje wywołane zagrożeniem epidemicznym mocno ograniczyły tę formę aktywności polskiego katolicyzmu, polegającą na wspólnotowych i masowych praktykach religijnych. Wyjście do kościoła pod koniec maja budziło obawę 38% Polaków, czyli mniejszej części społeczeństwa niż na przykład wizyta w szpitalu (53%) czy korzystanie z komunikacji zbiorowej (47%), ale jednocześnie większej niż powrót do miejsca pracy (24%) czy wizyta w sklepie (24%). Częściej lęk przed przebywaniem wśród innych ludzi deklarowały kobiety, osoby młodsze oraz z wyższym wykształceniem. Szacunkowe dane wskazują, że udział katolików we Mszy św. w pierwszą niedzielę po wprowadzeniu ograniczeń (15 marca) nie osiągał średnio nawet limitu 50 osób na kościół. 15 marca szacunkowy wskaźnik dominicantes wyniósł zaledwie 4%. W czasie ograniczenia liczby osób w kościele do pięciu, 27% badanych deklarowała, że uczestniczyła w Mszy św., przy czym 18% kilka razy, 8% tylko raz, zaś 1% choć próbował, to „nie zmieścił się w dozwolonym limicie osób”. Wśród tych, którzy nie byli w trakcie najbardziej restrykcyjnych ograniczeń w kościele, 27% planowało pójść do kościoła w najbliższym czasie (w tym 15% w najbliższą niedzielę a 12% w ciągu 2-3 tygodni), zaś 28% dopiero po ustaniu epidemii (w tym 17% po oficjalnym ogłoszeniu ustania epidemii, zaś 11% po całkowitym zdjęciu ograniczeń dotyczących liczby osób).

Epidemia wtłoczyła przede wszystkim życie parafialne w swoisty gorset. Ograniczając swobodę interakcji oraz organizowania duszpasterstwa, niejako wzmocniła obserwowany od roku 2000 proces zanikania więzi z parafią. W dalszej perspektywie, epidemia bez wątpienia ograniczy swobodę prowadzenia wizyty duszpasterskiej, czyli tzw. kolędy, która stanowiła istotny przejaw budowania więzi z parafią szczególnie w społecznościach wiejskich. Przykładowo w 2006 r. jedynie 2% badanych mieszkańców diecezji radomskiej deklarowała, że nie przyjmuje kolędy. W diecezji bydgoskiej w 2008 aż 83% mieszkańców deklarowała, że przyjmuje księdza ,,po kolędzie” co roku. Epidemia ogranicza nagromadzony wokół parafii kapitał społeczny. Już wcześniej miał on charakter przede wszystkim „wsobny” (bonding), czyli w pewnym sensie zamknięty, nie zaś „pomostowy” (bridging), który byłby w stanie łączyć ludność ponad podziałami społecznymi. Epidemia mocno ogranicza tzw. behawioralną więź katolików ze swoją parafią, która szczególnie na wsi stanowiła istotny aspekt funkcjonowania społeczności lokalnej. Ograniczenie interakcji w parafii stwarza również zagrożenie dla finansowej płynności parafii, bowiem jej przychody opierają się w zdecydowanej części na dobrowolnych ofiarach wiernych, w tym za sprawowane sakramenty.

Z duszpasterskich zapisków

Jak wynika z zapisków osób prowadzących dzienniki, epidemia wzbudziła poczucie niepokoju wśród duszpasterzy w parafiach. Zrodziło się przekonanie o wyjątkowości sytuacji. Szczególnie świadomość przeżywania zbliżających się Świąt Wielkanocnych w rygorze sanitarnym budziła szczególnie emocje. Księża z lękiem obserwowali, jak bardzo wierni ograniczyli przychodzenie do kościoła. W zapiskach duszpasterzy przebija się zdziwienie, że na Mszę św. przychodzą niemal wyłącznie osoby, które zamówiły intencję, a czasem nawet i one się nie zjawiają. W późniejszym czasie duszpasterze zaczęli dostrzegać, że do kościoła chodzą osoby najbardziej zaangażowane. W miastach troską duszpasterzy było również zapewnienie, aby w kościele nie przebywało więcej osób niż określają to przepisy. Dlatego np. kościelny po prostu zamykał drzwi świątyni, gdy w kościele znalazła się już dopuszczalna liczba osób. Zdziwienie budziło również wymaganie noszenia maseczki w kościele, o czym świadczy poniższa wypowiedź zapisana 16 kwietnia w dzienniku duszpasterza z archidiecezji łódzkiej:

„To naprawdę przedziwne, że trzeba jednak nosić te maseczki. Nie jest to ani specjalnie wygodne, ani komfortowe. Poza tym, w przestrzeni sakralnej wygląda to doprawdy dziwnie. A przecież trzeba też wziąć pod uwagę fakt, że nikt dzisiaj nie umie przewidzieć, jak długo będzie trzeba je na sobie mieć… Musimy się jednak podporządkować”.

Relacje księży z wiejskich parafii wskazują na znacznie większy spokój i opanowanie, z czym kontrastuje zmęczenie i chaos panujący w miastach. Świadczy o tym przykładowo krótka charakterystyka poszczególnych wydarzeń w życia duszpasterza wiejskiej parafii z diecezji tarnowskiej:

“Po Jutrzni idę do sklepu po pieczywo. Sklep blisko naszego domu 2 min. na pieszo. W sklepie obecni tylko właściciele, pan N z żoną oraz jedna pani kupująca przede mną. Krótka rozmowa z panem N, który stwierdza że inne to będą Święta w tym roku”. (10.04. 2020 r., duszpasterz z diecezji tarnowskiej, parafia wiejska).

Kontrastuje z tym wypowiedź duszpasterza parafii miejskiej, z archidiecezji łódzkiej:

„Wieczorem byłem zaś bardzo zmęczony całym dniem: właściwie cały czas byłem na nogach, i pod koniec dnia ‘odłączyło mi prąd’. Jednak odprawienie kilku Mszy Świętych jednego dnia, do tego udzielanie sakramentu spowiedzi, nagrywanie nabożeństw plus ‘zwykłe’ codzienne modlitwy kapłana, potrafi wyssać z człowieka wiele sił…” (19.04., duszpasterz z archidiecezji łódzkiej).

Zmęczenie duszpasterzy wynikało z nowych wyzwań duszpasterskich, jakie się pojawiły. Księża uruchamiali transmisje Mszy św. w internecie, poprawiali nagłośnienie wokół kościoła, aby wierni mogli uczestniczyć we Mszy św., nie wchodząc do świątyni. Ponadto wyzwaniem było też podejmowanie decyzji związanych z dostosowaniem sprawowania liturgii do aktualnej sytuacji i wymogów sanitarnych. Przejawem takiego dostosowania było rozdawanie Komunii św. w drzwiach wejściowych do kościoła i umożliwienie indywidualnej spowiedzi wiernym. Niektórzy duszpasterze dodatkowo nagrywali swoje wypowiedzi i komentarze oraz umieszczali nagrania w internecie. W poszukiwaniu kontaktu z wiernymi dostrzegali wyraźnie rolę internetu oraz innych mediów.

W ten sposób epidemia wyraźnie zmieniła relacje pomiędzy księżmi i wiernymi. Niektórzy duszpasterze starali się nawiązać bardziej bezpośredni kontakt z wiernymi, podając im na przykład swój prywatny numer telefonu czy też zapraszając do korzystania ze spowiedzi na plebanii. Z lektury uzyskanych dzienników wyłania się obraz, jakoby w czasie epidemii na wsi duszpasterze mogli liczyć na większą pomoc wiernych. Świadczy o tym choćby takie wspomnienie z dziennika duszpasterza z wiejskiej parafii diecezji tarnowskiej:

“Piszę dalej relację, następny telefon, od pani N z Rady Parafialnej, czy zgadzam się, aby jeszcze dzisiaj przeciągnąć kabel z Routera na plebanii do zakrystii w kościele, aby poprawić jakość transmisji na stronie parafialnej, Zgadzam się. Za chwilę kolejny telefon od pani, która pomaga nam w sprawach ZUS, aby złożyć wniosek o zwolnienie ze składek dla Księży i pracowników. Złożymy”. (10.04.2020).

Z takiej perspektywy reżim społeczny związany z epidemią bez wątpienia wtłoczył polski katolicyzm w dodatkową ramę, która wzmacnia procesy obserwowane na zachodzie Europy. Z drugiej jednak strony dynamika polskiego katolicyzmu nie ogranicza się wyłącznie do zbiorowych praktyk religijnych w świątyniach. Najważniejszą wartością w życiu Polaków jest rodzina. Ponad 80% deklaruje przywiązanie do rodziny. Rodzina stanowi podstawowe źródło szczęścia Polaków. W 2013 r. 85% Polaków deklarowała, że “każdy potrzebuje rodziny”, aby być szczęśliwym. W funkcjonowaniu rodziny coraz większe znaczenie zajmuje czas wolny, osobiste zainteresowania oraz potrzeby jednostkowe, a tracą na znaczeniu wartości związane z zaangażowaniem społecznym.

Nastawienie względem rodziny wyraźnie koreluje z religijnością. Tradycyjne praktyki o charakterze religijnym mocno wpisane są w funkcjonowanie gospodarstw domowych (katolickich rodzin). Ponad 90% Polaków deklaruje kultywowanie tradycji Bożego Narodzenia oraz Wielkanocy, takich jak tzw. opłatek czy święconka. Jednocześnie wyraźnie zmienia się charakter przeżywania świąt. Jak wskazują wyniki badań, przede wszystkim święta Bożego Narodzenia i Wielkanocy tracą charakter religijny, a jednocześnie stają się coraz bardziej świętami rodzinnymi. Polacy traktują tradycyjne religijne święta coraz częściej jako okazję do spotkania w rodzinie, a coraz rzadziej jako manifestację religijnej wiary.

Sondaż przeprowadzony przez ISKK we współpracy z portalem Onet.pl wykazał, że w czasie epidemii czytelnicy tego medium najczęściej mogą liczyć na pomoc rodziny. Aż 81% deklaruje, że może liczyć na taką pomoc. Jedynie 36% zadeklarowało, że może liczyć na pomoc sąsiedzką, 15% na pomoc lokalnych władz, 17% służb publicznych, 8% organizacji kościelnych. Z kolei dzienniki ukazały, że chociaż epidemia bez wątpienia osłabiła zwykłe interakcje w parafiach, to jednak wzmocniła interakcje w obrębie gospodarstw domowych. W tym czasie rodziny podejmowały więcej wspólnej aktywności i szczególnie święta wielkanocne zmotywowały do skupienia się na relacjach rodzinnych. Wskazuje na to decyzja rodziny z archidiecezji krakowskiej:

“Wspólnie z [żoną] postanowiliśmy, że dla właściwego przeżycia Triduum Paschalnego rezygnujemy z korzystania z mediów elektronicznych z wyjątkiem udziału w uroczystościach religijnych, rekolekcjach, działaniach zawodowych lub modlitwach. Mimo wszystko będzie to wyzwanie. Szczególnie teraz odczuwamy, jak mocno nasza rzeczywistość przesiąknięta jest elektroniką i mediami”. [09.04.2020. osoba świecka, archidiecezja krakowska]

Wydaje się, że dynamika polskiego katolicyzmu nie opiera się wyłącznie na swoistym społecznym habitusie, czyli powtarzalnych zachowaniach, które ogranicza w sposób niemal mechaniczny epidemia. Poziom oglądalności transmisji nabożeństw w mediach dowodzi, że w znacznej mierze praktyki religijne w czasie kwarantanny przeniosły się z kościołów do domów. W niedzielę 15 marca, czyli w pierwszą niedzielę po wprowadzeniu restrykcji dotyczących obecności w kościołach, Mszę św. o godz. 7.00 oglądało 1,438 mln widzów na kanale TVP1 oraz 0,452 mln na kanale TVP Info. Mszę o godz. 11.00 na kanale TVP1 oglądało 2,265 mln widzów, zaś o godz. 9.00 na kanale Polsat News 0,731 mln. Msze św. transmitowane były również w internecie oraz poprzez radio. W kolejnych tygodniach epidemii poszczególne parafie uruchamiały również własne transmisję Mszy św. w sieci. Przykładowo poprzez kanał Youtube Archidiecezji Warszawskiej z kościoła seminaryjnego Wniebowzięcia NMP i św. Józefa Oblubieńca w Warszawie Mszę św. 15 marca o godz. 11.00 oglądały 43 664 osoby. Tydzień później, czyli 22 marca – 23 482, zaś 29 marca 36 701. W kolejne niedziele transmisja internetowa Mszy św. o godz. 11.00 z tego kościoła przyciągała kolejno: 35 598 (5 kwietnia), 25 267 (12 kwietnia), 45 247 (19 kwietnia) oraz 30 593 (26 kwietnia).

Wiara młodych

Transformacja polskiego społeczeństwa w ciągu ostatnich 30 lat przejawia się m.in. w poprawie jakości życia Polaków. Od 1990 r. stopniowo wzrastają subiektywne wskaźniki jakości życia. Od 2003 r. stopniowo mniej Polaków deklaruje problemy zdrowotne. Wzrasta również satysfakcja z własnego zdrowia. Mimo, że przy kontroli wieku poziom zaangażowania religijnego oraz poczucie satysfakcji z życia są pozytywnie ze sobą skorelowane, to subiektywna jakość życia Polaków związana jest raczej ze zdrowiem i jakością relacji międzyludzkich niż z religią. Ponadto traktowanie pieniędzy oraz Boga jako wartości w życiu wyraźnie kontrastują ze sobą. Świadczy to o swoistym wzrastającej „immanentnej” orientacji polskiego społeczeństwa.

Jednocześnie w ramach takiego ogólnego procesu ujawniają się dynamizmy, które mają znacznie węższy zasięg, ale które w sposób wyraźny oddziałują na polski katolicyzm. Polskie społeczeństwo, w tym również katolicyzm, podlega nie tylko jednowymiarowym procesom indywidualizacji, lecz również wyrazistym procesom wewnętrznej dyferencjacji. Podczas gdy wyraźnie rośnie dystans do instytucji Kościoła mierzony m.in. poziomem zaufania, które po 2010 r. osiąga najniższe od 1990 r. poziomy, można mówić o rosnącej “katolickiej integralności” pewnej części polskiego społeczeństwa.

Jednym z najbardziej istotnych procesów zachodzącej w ostatniej dekadzie w polskim katolicyzmie jest spadek religijności najmłodszego pokolenia. W roku 2018 polskie społeczeństwo na tle 44 innych krajów Europy świata charakteryzowało się najwyższym „rozstępem” pomiędzy religijnością starszego i młodszego pokolenia. Podczas gdy średnia różnica pomiędzy religijnością osób poniżej i powyżej 40. roku życia w Europie wynosiła 7 punktów procentowych, to w Polsce osiągała poziom 16 punktów. Począwszy od 1988 r. w młodszym pokoleniu obserwuje się niezmienne przekonanie, że ich religijność słabnie. Podczas gdy w pierwszych dekadach po 1989 r. odsetek osób uczestniczących w lekcjach religii wzrastał: od 81% w 1991 r. do 93% w 2010, to od 2010 wyraźnie zmniejsza się odsetek młodzieży uczestniczącej w lekcjach religii w szkole. W 2018 r. 70% młodzieży uczestniczyło w publicznych lekcjach religii. Zróżnicowanie pod tym względem widać również na wsi i w miastach. W Warszawie już w 2003 r. nie więcej niż 75% młodzieży deklarowało udział w lekcjach religii. Chociaż środowisko wiejskie bez wątpienia charakteryzuje się wyższą religijnością, to młodzież pochodząca ze wsi, gdy trafia do miasta, nie różni się pod względem religijnym od swoich rówieśników pochodzących z miasta. Dowodzi to znów roli rodziny oraz faktu, że socjalizacja religijna w Polsce realizuje się przede wszystkim w rodzinie. Ta dynamika religijności najmłodszego pokolenia wskazuje już na daleko posunięte zróżnicowanie religijności polskiego społeczeństwa oraz bardziej złożone dynamizmy kształtujące polski katolicyzm niż tylko „globalne” i jednokierunkowe procesy.

Z drugiej strony, od 20 lat nie zmniejszył się odsetek młodzieży deklarującej się jako głęboko wierzący. Od roku 1980 do 2000 odsetek osób przyjmujących Komunię św. regularnie wzrastał z niespełna 8% do 17%, a w ostatnich dwóch dekadach utrzymuje się na względnie stabilnym poziomie. W ostatnich dekadach wzrastał również odsetek katolików przynależących do przyparafialnych małych grup religijnych (tzw. wskaźnik participantes). W 1993 jedynie 4,3% katolików przynależało do takich grup, a po 20 latach niemal dwukrotnie więcej – 8%. Oznacza to, że niemal 2,7 mln katolików aktywnie uczestniczy w grupach modlitewnych, formacyjnych lub charytatywnych.

W tym czasie prawie podwoiła się liczba małych grup duszpasterskich w polskich parafiach katolickich z 39,6 tys. do ponad 60 tys. Dyferencjacja polskiego katolicyzmu przejawia się również w mobilizacji związanej z koncepcją tzw. nowej ewangelizacji. Pomiędzy rokiem 2003 a 2016 liczba tzw. szkół nowej ewangelizacji zwiększyła się z 50 do 360, zaś liczba osób w nich zaangażowanych wzrosła z 5 tys. do 60 tys. Badanie Budżetu Czasu Głównego Urzędu Statystycznego wykazało, że chociaż pomiędzy 2003 a 2013 odsetek osób deklarujących praktyki religijne zmniejszył się z 19,7% do 16,2%, to średni czas przeznaczany na ich wykonywanie zwiększył się. O swoistym krystalizowaniu się “integralnej” mniejszości katolików w Polsce może świadczyć również rosnące sprzężenie religijności z akceptacją katolickiego nauczania moralnego w kwestii aborcji. Od 1989 r. również wzrasta statyczna zależność pomiędzy religijnością a poglądami politycznymi.

Pandemia a społeczny lęk

W takiej perspektywie dyferencjacji, epidemia koronawirusa oddziałuje więc nie tylko globalnie na polskie społeczeństwo, ale również na wewnętrzne zróżnicowanie katolicyzmu jako systemu społeczno-kulturowego. Dostrzec to można już na poziomie samych instytucjonalnych reakcji biskupów na epidemię. We wspomnianym już dokumencie z dnia 28 lutego przewodniczący KEP abp Stanisław Gądecki przypomniał, że w tradycję katolicką wpisana jest praktyka przyjmowania Komunii Świętej w sposób mistyczno-duchowy. Rada Stała KEP w dokumencie z 12 marca wprowadzającym ograniczenia w liturgii bardzo wyraźnie podkreśliła, że nie oznaczają one zawieszenia życia religijnego w parafiach: „tak jak szpitale leczą choroby ciała, tak kościoły służą m.in. leczeniu chorób ducha, dlatego jest niewyobrażalne, abyśmy nie modlili się w naszych kościołach” oraz: “Kościół od dwóch tysiącleci służy osobom chorym i potrzebującym, nawet w czasach epidemii, nie rezygnując z głoszenia Ewangelii oraz sprawowania sakramentów świętych”.

Biskupi zachęcali również do solidarności szczególnie z osobami starszymi. W ten sposób wyraźnie starali się dostosować zachowania religijne do wymogów bezpieczeństwa, jednocześnie zapewniając ciągłość życia modlitewnego i duchowego. W zaleceniach biskupów nie brakło więc apelu o żarliwą modlitwę: „Prosimy wszystkich ludzi wierzących o modlitwę w intencji ochrony przed chorobami, a także o pokój serc i łaskę głębokiego nawrócenia dla każdego z nas. Dobremu Bogu polecajmy wszystkich zmarłych na skutek koronawirusa. Módlmy się o zdrowie dla chorych, tych, którzy się nimi opiekują, lekarzy i personelu medycznego oraz wszystkich służb sanitarnych. Módlmy się o wygaśnięcie epidemii. Zgodnie z Tradycją Kościoła zachęcamy do śpiewania w naszych kościołach suplikacji „Święty Boże, Święty Mocny… Od powietrza, głodu, ognia i wojny, zachowaj nas Panie”.

Instytucjonalna reakcja Kościoła katolickiego na epidemię zawierała również próbę interpretacji epidemii w kategoriach teologicznych oraz umożliwienia przeżywania zbliżającej się Wielkanocy w duchu katolickim. W sobotę 14 marca abp Stanisław Gądecki wygłosił orędzie telewizyjne transmitowane przez TVP1, TVP Info, TVN24, Polsat News, TV Trwam oraz Onet, w którym nawiązał do trwającego Wielkiego Postu oraz zwrócił uwagę na przygodność oraz bezsilność człowieka: “Do niedawna wydawało się nam, iż postęp techniczny, wiara w nieograniczoną ludzką wolność, w nieomylność demokracji zbuduje nowy raj na ziemi, w którym nie będzie ani chorób ani cierpienia. A oto z pokorą odkrywamy, że wystarczy jedna pandemia, by okazało się jak bezbronnym i przerażonym wobec niej staje się człowiek”. 16 marca bp Romuald Kamiński, przewodniczący Zespołu ds. Służby Zdrowia KEP podziękował pracownikom służby zdrowia oraz zapewnił o solidarności oraz duchowym wsparciu dla personelu medycznego.

1 kwietnia Komisja Nauki Wiary Konferencji Episkopatu Polski wydała notę, w której podjęła się interpretacji duchowej sytuacji w czasie epidemii. W dokumencie zwrócono uwagę na doświadczenie lęku, jakie wywołuje epidemia, na rolę wiary w rozbudzaniu nadziei, na teologiczną interpretację historii w kategorii znaków czasu oraz na duchową solidarność w obliczu epidemii. Dokument przestrzega również przed propagowaniem „fałszywej historiozofii, powoływanie[m] się na prywatne pseudoobjawienia i sny” oraz lekceważeniem zasad bezpieczeństwa w kościołach i krytykuje „magiczne traktowanie sakramentów i sakramentaliów, promowanie wizji Kościoła jako bezpiecznej arki, przeznaczonej wyłącznie dla świętych i sprawiedliwych”. 2 kwietnia Komisja ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów Konferencji Episkopatu Polski wydała komunikat, w którym wyjaśniła, że duchowe owoce praktyki pierwszych piątków oraz pierwszych sobót miesiąca ze względu na fizyczną niemożliwość spowiedzi oraz przyjmowania Komunii Świętej “nie zostają przerwane”.

4 kwietnia przewodniczący Episkopatu Polski wygłosił drugie przemówienie telewizyjne, w którym nawiązał do teologicznego znaczenia Wielkiego Tygodnia i w perspektywie paschalnej zinterpretował czas epidemii, zwracając uwagę na cierpienie oraz samotność wywołaną epidemią. Wyjaśnił również, w jaki sposób katolicy w Polsce mogą uczestniczyć w sakramentach w sposób duchowy oraz zachęcił do solidarności. Warto również dodać, że orędzie przewodniczącego Episkopatu w dniu 4 kwietnia było transmitowane przez kanały TVP1 oraz TVP Info i przyciągnęło widownię 3,9 mln osób.

Z zapisków w prowadzonych dziennikach wynika, że epidemia wzmaga refleksję nad życiem w kategoriach duchowych. Zarówno księża, jak i osoby świeckie, głęboko teologicznie interpretują wydarzenie epidemii. Odwołują się w tym szczególnie do objawień prywatnych. Świadczy o tym wypowiedź duszpasterza z archidiecezji łódzkiej:

“Im dłużej bowiem trwa epidemia, tym częściej słyszę od moich parafian: o tym, co teraz się dzieje, mówiła Matka Boża w objawieniach z Trevignano Romano. Jak wiadomo, objawienia te nie są uznane przez Kościół; podobnie jak szereg innych objawień i cudownych wizji. Jednak moi wierni – przynajmniej niektórzy – zdają się bardzo mocno wierzyć w treść rzekomych objawień np. właśnie z Trevignano”. (11.04.2020, duszpasterz z archidiecezji łódzkiej).

Osobną kwestią, która skupia uwagę, jest przyjmowanie Komunii św. w czasie epidemii. Zarówno wierni, jak i duszpasterze stanęli przed dylematem przyjmowania Komunii św. na rękę lub do ust. Duszpasterze zwracają uwagę, że znaczna część wiernych nie stosuje się do apelu księży biskupów i nie chce przyjmować Komunii św. na rękę.

Zgodnie z wynikami badania Centrum Badania Opinii Społecznej, pomiędzy 22 maja a 4 czerwca 75% Polaków oceniło, że ich zaangażowanie religijne nie zmieniło się w okresie społecznej kwarantanny. 12% wskazało, że więcej czasu poświęcili na modlitwę, medytację oraz inne praktyki religijne. Jedynie 3% nie potrafiło ocenić poziomu zmiany własnej religijności. Wyniki tego samego badania wskazują, że w czasie pandemii 60% badanych oglądało transmisję Mszy św. w telewizji, 21% przez internet a 17% w radiu. 20% badanych modliło się np. na różańcu, w łączności z innymi (przez internet, radio, telewizję). Z kolei 40% miało odczucie, że brakuje im wspólnotowej modlitwy w kościele a 11% chodziło do kościoła na modlitwę. Badanie przeprowadzone w dniach od 11 do 14 kwietnia wśród czytelników portalu Onet.pl po odpowiedniej kalibracji uwzględniającej rozkłady cech demograficznych dla ogółu polskiego społeczeństwa wykazało, że 16% z nich w czasie epidemii więcej się modli. 27% planowało oglądać transmisję nabożeństw religijnych w czasie epidemii, 32% wyraziło żal, że nie będzie mogło poświęcić pokarmów w kościele. 88% spośród czytelników Onet.pl uważa, że pandemia pokazała, że człowiek jest bezradny wobec natury, 50% zadeklarowała, że w czasie epidemii więcej myśli o sensie życia. Częściej o sensie życia w czasie epidemii myślą ludzie młodzi. Te dane mogą świadczyć o tym, że epidemia będzie pogłębiać proces wewnętrznego różnicowania się religijności w obrębie polskiego katolicyzmu. 37% czytelników Onet.pl twierdziło, że wiara w Boga pomaga przeżyć czas epidemii. Częściej ludzie młodzi oraz w dużych miastach.

Podsumowanie

Przeprowadzona powyżej wstępna i dość pobieżna analiza pozwala na wyciągnięcie kilku jednoznacznych wniosków. Epidemia nałożyła na polski katolicyzm swoistą formę, która ograniczyła zasięg interakcji oraz praktyk zbiorowych. W ten sposób epidemia stanowi swoistą ramę, która wzmacnia obserwowany przynajmniej od dwóch dekad proces słabnięcia religijnych praktyk zbiorowych oraz więzi z parafią. Tym samym epidemia zmniejsza systemową spójność polskiego katolicyzmu poprzez osłabienie masowych praktyk oraz aktywności zbiorowej, takich jak uroczystości religijne czy pielgrzymki.

Jednocześnie przedstawione wyniki badań na tle wiedzy o dynamice polskiego katolicyzmu pozwalają sądzić, że epidemia wzmacnia kluczowe dla polskiego katolicyzmu powiązanie więzi rodzinnych oraz religijności. Epidemia wyraźnie wzmacnia również inny proces obserwowany w obrębie polskiego katolicyzmu, mianowicie – proces dyferencjacji. Epidemia dla części społeczeństwa stanowi doświadczenie teologizujące, które otwiera na szukanie transcendencji i znajdowanie odpowiedzi na te duchowe potrzeby w katolicyzmie i w ten sposób może spotęgować proces różnicowania się postaw religijnych Polaków. Oznacza to, że chociaż epidemia jako forma społeczna jest swoistą ramą, która ogranicza polski katolicyzm to jednocześnie generuje reakcje, które uruchamiają dynamizmy przeciwne zamykaniu się w immanentnej ramie opisanej przez Charlesa Taylora.

Za: www.ekai.pl