Radomsko. 100-lecie odnowienia klasztoru

Świętując 100-lecie niepodległej Polski franciszkanie w Radomsku uczcili również 100-lecie powrotu do miasta. W dzień św. Franciszka z Asyżu uroczystej koncelebrze przewodniczył ks. bp Andrzej Przybylski, który dziękował Braciom na wierną służbę miastu i Kościołowi. Obszerny tekst poświęcony tym wydarzeniom ukazał się w tygodniku Niedziela nr 44/2018. Prezentujemy go również Czytelnikom naszego portalu.

Dwustronicowy materiał przygotowany przez o. Stanisława Jaromiego, zawierał relację z wydarzeń rocznicowych, wywiad nt. dziejów klasztoru z o. Jackiem Bieleckim oraz wstęp pokazujący historyczny kontekst wydarzeń.

Świętując 100-lecie odzyskania niepodległości przez Polskę warto pamiętać o sytuacji polskiego Kościoła w tym czasie. Oto on po latach prześladowań i fizycznej eksterminacji powraca do służby Polakom. Sytuację dobrze ilustruje kondycja zakonów po zaborach. Np. franciszkanie (o których mówimy szerzej w poniższym wywiadzie) stracili wszystkie swoje klasztory w zaborze rosyjskim i pruskim, zaś w zaborze austriackim przeżyło jedynie 8 z nich. Ich majątek został w większości zrabowany przez zaborców a zakonnicy byli w różny sposób szykanowani, więzieni, zsyłani na zesłanie, przymusowo osiedlani w wybranych miejscach. Niezwykłe odrodzenie życia zakonnego 100 lat temu było wielkim błogosławieństwem dla niepodległej Polski. Tu najbardziej znany jest św. Maksymilian Kolbe i założony przez niego w 1927 r. Niepokalanów, który szybko stał się największym katolickim klasztorem świata oraz niezwykle aktywnym duchowym, misyjnym i medialnym ośrodkiem franciszkanów i polskiego Kościoła.

Wywiad z o. Jackiem Bieleckim OFMConv

Ojcze Jacku, badałeś historię franciszkańskiego klasztoru w Radomsku. Celebrując w tym roku odzyskanie niepodległości przez Polskę mamy też 100-lecie powrotu Braci do Radomska. Jak to się dokonało?

Dokonało się to staraniem ówczesnego prowincjała krakowskiej prowincji o. Mariana Sobolewskiego, a później o. Alojzego Karwackiego, gdy ordynariuszem diecezji włocławsko – kaliskiej był biskup Stanisław Zdzitowiecki. We wcześniejszych wiekach na terenie tej diecezji było kilka klasztorów franciszkańskich, oprócz tego w Radomsku, m.in. w Kaliszu, Nieszawie, Smardzewicach, Piotrkowie Trybunalskim, Bełchatowie. Jednak to właśnie Radomsko było pierwszym z miast, gdzie franciszkanie zaistnieli ponownie po odzyskaniu przez Polskę niepodległości. Prowincjał o. Marian Sobolewski, mając zgodę biskupa, skierował do klasztoru trzech zakonników. Byli nimi: mianowany gwardianem o. Romuald Wojtal, o. Augustyn Hamielec i o. Korneli Czupryk. Niestety, z powodu trudności paszportowych ze strony władzy austriacko – węgierskiej, gdyż trwała jeszcze wojna, pierwotnie przybyło tylko dwóch franciszkanów: o. Romuald i o. Korneli.

Wcześniej jednak dekretem carskim franciszkanie musieli opuścić swój klasztor. Dlaczego?

Gdy w 1863 roku rozpoczęło się Powstanie Styczniowe to od początku klasztor franciszkanów radomszczańskich był otwarty dla powstańców, a zakonnicy służyli im pomocą. Niejednokrotnie miejsce to było dla nich bezpiecznym schronieniem. W czasie działań zbrojnych to właśnie m.in. w klasztorze ukrywano broń, a powstańcy mieli tam miejsce, w którym mogli spotykać się na narady dotyczące planów działań wyzwoleńczych. Wszystkie te działania były wspierane i ożywiane przez patriotyczne kazania zakonników. To duże zaangażowanie franciszkanów radomszczańskich w walce o wolność narodu polskiego stało się przyczyną prześladowań ze strony rządu carskiego. Aż w 1864 roku w ramach represji po Powstaniu Styczniowym klasztor w Radomsku został przez władze carskie zniesiony. Franciszkanie pod nadzorem Kozaków zostali wywiezieni do klasztoru w Kaliszu, gdzie wówczas znajdował się tzw. klasztor etatowy, w którym zakonnicy mieli przebywać aż do śmierci. W zniesionym klasztorze radomszczańskim mógł pozostać tylko jeden zakonnik. Był to o. Antoni Gąsiorowski, który miał pieczę nad całym konwentem aż do swojej śmierci, tj. do 1 marca 1874 roku. Od tamtego czasu kościołem franciszkańskim opiekowali się księża diecezjalni.

Historia franciszkańskiej obecności w Radomsku liczy wiele wieków… Co z niej szczególnie zapamiętaliśmy?

Pamiętamy przede wszystkim ogromne oddanie się zakonników posłudze duszpasterskiej i katechetycznej. Ponadto odważne działania patriotyczne, które zresztą były u podstaw kasaty klasztoru w 1864 roku. Warta podkreślenia jest dyspozycyjność i otwartość zakonników, które sprawiały, iż wielu mieszkańców Radomska i okolic miało możliwość skorzystania z sakramentu pokuty i pojednania na każdą indywidualną prośbę. Pomoc sąsiedzka w okolicznych parafiach, posługa siostrom zakonnym oraz głoszenie wielu misji i rekolekcji ludowych rozszerzało ich działalność duszpasterską. Utworzenie Sanktuarium Matki Bożej Bolesnej w 1991 roku uczyniło kościół przyklasztorny ośrodkiem kultu maryjnego oraz gromadziło nowych czcicieli Matki Bożej we franciszkańskiej świątyni.

Historię tworzą ludzie. W radomszczańskim klasztorze było wielu wybitnych franciszkanów. Kogo szczególnie zapamiętali mieszkańcy?

Szczególną postacią dla franciszkanów radomszczańskich i mieszkańców Radomska był pierwszy Gwardian klasztoru po powrocie do Radomska w 1918 roku o. Romuald Wojtal. Funkcję przełożonego pełnił przez dwie kadencje. Troszczył się on o usystematyzowanie życia zakonnego i rozwój pracy duszpasterskiej. Swoją otwartością i życzliwością ujmował mieszkańców Radomska. Głosił wiele serii rekolekcji w mieście i okolicach. Wspierał działalność charytatywną klasztoru na rzecz ubogich. Pełnił funkcję kapelana Ochotniczej Straży Pożarnej oraz był członkiem jej zarządu. Przyczynił się do zało­żenia Towarzystwa Śpiewaczego im. Stanisława Moniuszki, działającego przy kościele franciszkańskim od 1912 roku.

Drugim niezapomnianym zakonnikiem był o. Augustyn Hamielec, który w radomszczańskim klasztorze przebywał łącznie przez 38 lat, czyli zdecydowanie większą część swojego życia franciszkańskiego. W pamięci radomszczan po o. Augustynie pozostały niezliczone godziny spędzone w konfesjonale, wiele wygłoszonych kazań, gorliwe prowadzenie
grupy Żywego Różańca oraz katechezy, przez które kształcił młodzież jako prefekt miejscowych szkół. Poza tym był on kapelanem Ochotniczej Straży Pożarnej. Świadectwo jego powołania zakonnego i kapłańskiego pozostało do dziś w pamięci społeczeństwa miasta Radomska. Ojciec Augustyn Hamielec zmarł w Radomsku w maju 1956 roku, w wieku 68 lat. Bez wątpienia był to jeden z najwybitniejszych zakonników, którzy w XX wieku przebywali w Radomsku.

Pogrzeb śp. o. Augustyna odbył się 28 maja 1956 roku. Brała w nim udział rodzina zmarłego, licznie zebrani franciszkanie wraz z prowincjałem o. Ireneuszem Żołnierczykiem oraz prowincjałem prowincji Matki Bożej Niepokalanej o. Augustynem Rosińskim. Przybyli również księża diecezjalni na czele z miejscowym proboszczem, a zarazem dziekanem ks. Marianem Jankowskim. Pośród kilku tysięcy ludzi uczestniczących w pogrzebie byli członkowie Ochotniczej Straży Pożarnej, której o. Augustyn był kapelanem oraz uczniowie szkół radomszczańskich, których uczył jako katecheta. Należy zauważyć, że obecność podczas obrzędów pogrzebowych kilku tysięcy ludzi było bardzo dużą liczbą jak na trzydziestotysięczne wówczas miasto Radomsko. Pogrzeb stał się manifestacją wiary katolickiej oraz wielkim dziękczynieniem za piękne i pełne poświęcenia życie o. Augustyna.

Niezwykłą zakonnikiem przebywającym wiele lat w radomszczańskim klasztorze był o. Korneli Czupryk. Trudno jest opisać jak wielki wkład wniósł o. Korneli swoim posługiwaniem w życie zakonne i duszpasterskie w tym klasztorze, ale też w wielu innych franciszkańskich klasztorach i parafiach. W zakonie przeżył 79 lat, w tym czasie spełniając bardzo różne obowiązki, między innymi przez sześć lat był prowincjałem, przez cztery lata komisarzem generalnym, a przez szesnaście lat posługiwał jako gwardian w różnych klasztorach. Najdłużej, bo szesnaście lat, przebywał w klasztorze w Radomsku gdzie bezgranicznie oddawał się posłudze duszpasterskiej między innymi jako gorliwy spowiednik i kaznodzieja. Zmarł w Radomsku w czerwcu 1988 roku  w wieku 99 lat, dwa lata po swoim jubileuszu 70-lecia posługi kapłańskiej.

Mieszkałeś w radomszczańskim klasztorze 3 lata. Przez kilka lat badałeś archiwa i źródła historyczne pisząc swą monografię. Proszę spróbować odpowiedzieć na pytanie: czy można sobie to miasto i jego dzieje wyobrazić bez franciszkanów?

Dzieje franciszkanów na ziemi radomszczańskiej sięgają XIII wieku. Pierwsi zakonnicy przybyli do miejscowości Brzeźnica, a około 1297 roku przenieśli się do Radomska. Na przestrzeni ponad siedmiu wieków franciszkanie coraz bardziej wrastali w miejscową społeczność. Mieli oni ogromny wpływ na ludzi zamieszkujących nie tylko samo Radomsko ale także okoliczne miejscowości. Cała działalność zakonników jest trudna do przecenienia, a ich oddanie i poświęcenie dla ludzi, którym posługiwali tworzyło wyjątkową i piękna historię ziemi radomszczańskiej. Dlatego uważam, że bardzo trudno jest sobie dzisiaj wyobrazić Radomsko bez klasztoru i bez franciszkanów. Zwłaszcza, że gdy dziś papieże i cały Kościół wracają do idei franciszkańskich w rozwiązywaniu wielu trudnych wyzwań współczesności, oni są ich świadkami i głosicielami.

Warto zaznaczyć, że świętowanie stulecia powrotu zakonu do miasta miało miejsce na placu klasztornym, gdyż kościół jest obecne malowany a ołtarze przechodzą renowację pod nadzorem gwardiana klasztoru o. Zdzisława Tamioły. Była to też okazja do wdzięczności wyrażonej przez mieszkańców i władze miasta. Prezydent miasta napisał m. in. „Franciszkanie są z nami od setek lat. Przybyli do Radomska już w XIII wieku, a ich historia nierozerwalnie związana jest z dziejami miasta. Franciszkanie zawsze służyli mieszkańcom biorąc aktywny udział w życiu lokalnej społeczności, prowadząc działalność duszpasterską, charytatywną, kulturalną i edukacyjną…”.

Za: www.franciszkanie.pl