U Redemptorystów: Gdy syn wstępuje do seminarium lub klasztoru…

Jezus odpowiedział: «Zaprawdę, powiadam wam: Nikt nie opuszcza domu, braci, sióstr, matki, ojca, dzieci i pól z powodu Mnie i z powodu Ewangelii, żeby nie otrzymał stokroć więcej teraz, w tym czasie, domów, braci, sióstr, matek, dzieci i pól, wśród prześladowań, a życia wiecznego w czasie przyszłym». Mk 10,29-30

Przytoczone wyżej słowa pochodzą z Ewangelii według św. Marka, a dotyczą sytuacji, w której uczniowie pytają Jezusa, cóż otrzymają w zamian za pozostawienie swoich rodzin i majątków. Jezus daje jasną, choć zaskakującą odpowiedź, która staje się również obietnicą.

Dla wielu rodziców decyzja o wstąpieniu ich syna czy córki do zgromadzenia zakonnego maluje przed oczami wizję samotności ich dziecka pozbawionego rodziny i dzieci, a w perspektywie szerszej i wnuków. I choć na pierwszy rzut oka decyzja ta rzeczywiście wiąże się z fizycznym brakiem małżonka czy potomstwa, to w szerszej, Bożej perspektywie nie do końca się ona sprawdza. Aby udowodnić rodzinom naszych seminarzystów, iż poprzez konsekrację swych synów stali się oni jak też ich rodziny członkami wielkiej rodziny redemptorystowskiej, przełożeni Wyższego Seminarium Duchownego w Tuchowie zaprosili rodziców i rodzeństwo kleryków na wspólny weekend do Lubaszowej.

W dniach 13 i 14 kwietnia br. w domu rekolekcyjnym na lubaszowskiej górce odbyło się spotkanie mające na celu integrację rodzin redemptorystowskich kleryków. Spotkanie to odbyło się po raz drugi, a uczestniczyli w nim przedstawiciele prawie wszystkich rodzin naszych współbraci. Program przewidywał obok Eucharystii, modlitwę liturgią godzin, adorację Najświętszego Sakramentu i konferencję, jak również wspólne spotkania przy kawie i ciastku, radosne grillowanie i spotkanie z misjonarzem z Brazylii.

Dla nas, kleryków, wspólna modlitwa jutrznią czy adoracja przeżyta u boku rodziców stała się niezwykłym doświadczeniem, próbą zabrania rodziny w nasz codzienny świat. Dla rodziców to samo doświadczenie miało charakter próby przeżycia tego, czego doświadcza syn każdego dnia. Niezwykle ubogacające stało się wspólne dzielenie świadectwami powołania, kiedy to każda rodzina opowiadała, jak w jej przypadku wyglądała droga syna do klasztoru. Elementami cennymi były oczywiście Eucharystie i słowa, które padały podczas homilii. W sobotę Mszy Świętej przewodniczył Wikariusz Prowincjała Prowincji Warszawskiej Redemptorystów o. Piotr Chyła, który podzielił się własną historią życia i podkreślił, jak ważne dla osoby powołanej jest przyjęcie przez jej rodziców tej decyzji i pogodzenie się z nią. Nazwał nas również Rodziną Odkupiciela. Eucharystia niedzielna była sprawowana przez rektora WSD Redemptorystów o. Janusza Urbana. Ojciec rektor nawiązując do Ewangelii podkreślił, jak wielkie znaczenie ma podjęcie wezwania Jezusa i jego woli, a nie własnych planów na życie.

Momentem najbardziej zbliżającym nas do siebie stały się liczne spotkania przy kawie i ciastku, podczas których nie zabrakło śmiechu, różnych opowieści i dzielenia się sobą wzajemnie. Dwa dni radosnego przeżywania wspólnego czasu były niezwykle budujące i odkrywcze. Każdy poczuł rodzinną atmosferę, która panowała wśród nas i pozwalała cieszyć się sobą nawzajem. Klimat ten sprawił, że nie czuliśmy się dla siebie obcymi.

To nasze spotkanie pozwoliło nam zrozumieć i na własnej skórze doświadczyć słów, które Jezus wypowiedział do swoich uczniów: Nikt nie opuszcza domu, braci, sióstr, matki, ojca, dzieci i pól z powodu Mnie i z powodu Ewangelii, żeby nie otrzymał stokroć więcej teraz, w tym czasie, domów, braci, sióstr, matek, dzieci. Każde takie spotkanie zbliża nas do siebie i uzmysławia nam, że jeżeli my dla siebie nawzajem jesteśmy braćmi, to dlaczego rodzice mojego współbrata nie mają być również dla mnie rodzicami?

br. Wacław Zyskowski CSsR

Za: www.redemptor.pl