XVI Sympozjum Teologii Życia Konsekrowanego. Do jakiego Emaus uciekamy?

Mszą św. pod przewodnictwem bp. Jacka Kicińskiego rozpoczęło się w Krzydlinie Małej k. Wołowa XVI Ogólnopolskie Sympozjum Teologii Życia Konsekrowanego „Perspektywy odzyskanej nadziei. W drodze do współczesnego Emaus”.

Emaus to jest pokusa odejścia od tego, co jest istotą powołania, co stanowi istotę bycia uczniem Jezusa. Jerozolima to „miasto na górze”, Emaus – „miasto na dole” – wyjaśniał na początku spotkania.

Podczas homilii wskazał na istnienie dwóch tylko dróg: Bożej i ludzkiej. – Jezus Chrystus przychodzi z wysoka i uczy nas patrzeć po Bożemu, z perspektywy życia wiecznego. Gdy człowiek patrzy z wysoka na to, co na ziemi, ma inną perspektywę. Na ziemi wszystko wydaje się duże, przekraczające nasze możliwości; gdy wzniesiemy się w górę, inaczej patrzymy na problemy, jakie przeżywamy; gdy patrzymy tylko „po ludzku” – wszystko nas przerasta.

Tak było ze św. Piotrem – bał się przyznać wobec służącej, że jest uczniem Jezusa, a potem, po Zesłaniu Ducha Świętego, śmiało głosił Ewangelię, aż po męczeństwo.

– Osoby konsekrowane są powołane w dzisiejszym świecie, by głosić „naukę z wysoka” – nie w sensie wywyższania się, ale głoszenia nauki „z góry”, od Boga – mówił biskup.

Czemu nie zawsze to czynią? Powodem jest odejście od słowa Bożego – twierdził bp Jacek. – Mamy dziś idealnie wypełniony dzień. Zły działa w naszym życiu przez organizację czasu – tak, byśmy nie mieli ani chwili na refleksję nad życiem, na spotkanie ze słowem Bożym. Co się stało, że straciliśmy radość, entuzjazm na twarzach? – Ojciec pewnej zakonnicy stwierdził kiedyś: „Co się z wami, córko, porobiło? Jesteście smutne, nieobecne…”. Brakuje nam zaufania, radykalizmu, patrzenia ku górze. Tymczasem papież Franciszek mówi: macie nieść dzisiejszemu człowiekowi uścisk Boga, czułość Boga, który jest miłością… Nie dzieje się tak, gdy utracimy kontakt z głosem Boga w naszym sercu. Wtedy uciekamy do naszego Emaus.

Czym jest owo Emaus, jak na tej drodze zwracać się ku Chrystusowi? – prelekcje, rozważania i debaty na ten temat trwają w Centrum Spotkań i Dialogu w Krzydlinie Małej do 5 maja.

– Będziemy pochylać się nad zagadnieniami dotyczącymi dokumentu końcowego Synodu Biskupów nt. „Młodzi, wiara, rozeznawanie powołania”, który odbył się w Rzymie w 2018 r. Pomoże nam tekst z Ewangelii według św. Łukasza na temat uczniów z Emaus  (Łk 24,13-35) – mówił o. Aleksander Bober CMF, dyrektor Instytutu Teologii Życia Konsekrowanego prowadzonego przez Misjonarzy Klaretynów we Wrocławiu. ITŻK jest organizatorem dorocznego sympozjum, nad którym honorowy patronat objął bp Jacek Kiciński CMF, przewodniczący Komisji ds. Życia Konsekrowanego i Stowarzyszeń Życia Apostolskiego KEP.

Wśród uczestników ogólnopolskiego sympozjum są 72 osoby z całej Polski – z wielu zgromadzeń zakonnych, świeckich instytutów życia konsekrowanego, a także z grona przedstawicielek indywidualnych form życia konsekrowanego – wraz z eremitką z diecezji legnickiej. Szczególnie licznie przybyli w tym roku filipini – (Kongregacja Oratorium św. Filipa Neri).

Wśród prelegentów są: bp Jacek Kiciński CMF, bp Andrzej Siemieniewski, o. Jerzy Gogola OCD, o. Piotr Liszka CMF, s. Jolanta Hernik RMI, s. Joanna Pępkowska MC, ks. Mirosław Smyrak, o. Krzysztof Piskorz OCD, o. Wojciech Delik OP.

Za: www.gosc.pl


Sympozjum w Krzydlinie Małej. Siedem Kościołów jest w tobie

Jak to się dzieje, że na drodze powołania odchodzimy z Jerozolimy, „miasta na górze”, do Emaus – „miasta na dole”? Mówił o tym bp Jacek Kiciński podczas pierwszej prelekcji XVI Ogólnopolskiego Sympozjum Teologii Życia Konsekrowanego w Krzydlinie Małej.

– Każde nasze Emaus to odejście od słowa Bożego. Gdy człowiek od niego odchodzi, tworzy sobie własny świat – mówił w wykładzie „Do jakiego Emaus prowadzą nas rozczarowania w życiu konsekrowanym?”. – Pokusy współczesnego Emaus zawarte są między innymi w Apokalipsie. Siedem Kościołów Apokalipsy to siedem przestrzeni naszego życia.

Są to: Kościół w Efezie – który porzucił swoją pierwotną miłość, Kościół w Smyrnie – który cierpi prześladowania i zmaga się z pokusą porzucenia krzyża; Kościół w Pergamonie – który potrzebuje nawrócenia; Kościół w Tiatyrze, który miał fałszywą prorokinię i któremu groziła pokusa niewiary; Kościół w Sardes – który „zasnął”, stracił czujność; Kościół w Laodycei – letni; Kościół w Filadelfii – który wytrwał.

Pierwszy z nich zmaga się z groźbą odejścia od radykalizmu ewangelicznego – do którego może prowadzić ulegnięcie pokusom, na jakie wystawiony był sam Chrystus: zamień kamienie w chleb (pokusa przyjemności, zatopienia w doczesności – gdy zamiast serce kamienne zamieniać w serce z ciała, chcemy zmieniać kamienie w chleb), oddaj mi (szatanowi) pokłon, rzuć się w dół (pokusa wygodnictwa).

– Owo „oddanie pokłonu” oznacza pokusę wejścia w zależność [od kogoś innego niż Bóg], zatratę swej tożsamości. Bywa, że przez takie niezdrowe zależności wchodzi się w zakonach na przykład przy okazji różnych inwestycji – mówił biskup.

Kościół w Smyrnie lęka się krzyża, zmaga z brakiem zaufania do Boga. – Po ludzku krzyż zawsze będzie nas przerastał… Krzyż, na którym zawisł Jezus, też był ponad Jego [ludzkie] możliwości – zauważył bp Jacek, zwracając jednak uwagę, że On, pogrążony w Ogrójcu w udręce, jeszcze usilniej się modlił. – Nieustannie będą nas przerastać posługi, obowiązki, zadania, będzie nas nękał lęk przed odpowiedzialnością. Ale przecież Jezus mówi: „Będę z wami aż do skończenia świata”.

Kościół w Pergamonie, potrzebujący nawrócenia, zagrożony jest pokusą słuchania bożków tego świata. – To jest pokusa Piotra, który upomina Jezusa, gdy Ten mówi o swojej śmierci. To chęć narzucenia Bogu własnego stylu, próba „wyprzedzenia Jezusa”. On wówczas wzywa: „wróć do szeregu”, „Ja wiem lepiej” – mówił prelegent.

Wskazał na kryzys słuchania, na jaki cierpi współczesny człowiek („Jakie masz zdanie? Bo ja mam przeciwne”). Jeśli Bóg jest pośrodku, wszystko jest na swoim miejscu. Jeśli w centrum jestem ja, panuje chaos.

Kościół w Tiatyrze przypomina o pokusie niewiary, zachwycania się wszystkim, tylko nie Bogiem. – Gorszymy się, że ktoś „w świecie” jest wierzący, a nie praktykujący, tymczasem w zakonie może zdarzyć się coś gorszego: można być praktykującym, a niewierzącym – zauważył biskup.

Kościół w Sardes uległ pokusie uśpienia – co wiąże się z pokusą zbytniej pewności siebie, letargu duchowego. A taki nieco zaspany człowiek traci czujność, pójdzie tam, gdzie się go zaprowadzi.

Kościół w Laodycei – letni, ani zimny, ani gorący – to obraz pójścia za pokusą bezpiecznego, letniego życia, w którym „budujemy spichlerze”, tworzymy zabezpieczenia, przestrzenie niezależności, koncentrujemy się na inwestycjach, kontach. Członkowie zakonów w zachodniej Europie, zauważył prelegent, mają zabezpieczenia materialne choćby i na 50 lat, ale wydaje się, że za 10-20 lat nie będzie komu z tego korzystać, o to dbać. Brakuje powołań…

Kościół w Filadelfii to ten, który wytrwał, jest wierny. W Kościele Chrystusa, mimo różnych zawirowań, pozostaje ta przestrzeń wierności.

Biskup Jacek Kiciński zwrócił uwagę na zjawisko ustabilizowanych wspólnot zakonnych, świętujących różne jubileusze, które jednak pełne są przygnębienia, narzekania; gdzie uprawia się „psychologię grobu” – skutek odejścia od słowa Bożego. Czasem obok wyrastają nowe wspólnoty – gdzie jest entuzjazm, radykalizm, dzielenie się słowem Bożym. I to one cieszą się nowymi powołaniami.

Przypomniał wezwanie papieża Franciszka do „przyjmowania niespodzianek Boga” i groźbę „gromadzenia uświęconych ‚pamiątek’, które utrudniają wyjście z jaskini ludzkich zabezpieczeń”, oraz uprawiania „psychologii grobu, która zmienia chrześcijan w muzealne mumie” („Evangelii gaudium”).

– Źródłem tego wszystkiego jest odejście od słowa Bożego – powtarzał prelegent. – Ulegamy pokusom tworzenia sobie „przystani spokojności”, a tymczasem Duch Święty zawsze powoduje „Boży niepokój”. Czasem mówi się o „wypaleniu” w życiu zakonnym – tymczasem to słowo odnosi się do życia zawodowego, ale nie do powołania. Jeśli ktoś mówi o „wypaleniu” w życiu zakonnym, to znaczy, że pomylił je z zawodem. W życiu zakonnym może natomiast zaistnieć kryzys – a to jest okazja do refleksji, do rozeznania. Do wzrostu.

Za: wroclaw.gosc.pl