Zmarła dominikanka s. Rafaela Olek

W wieku 97 lat w domu Zgromadzenia Sióstr Dominikanek Misjonarek Jezusa i Maryi w Zielonce zmarła s. Rafaela (Cecylia) Olek, animatorka misyjna, krzewicielka różańca.

– Była wybitną osobowością, gromadziłyśmy się wokół niej żeby porozmawiać, poradzić się, żeby dodała otuchy – wspominała Zmarłą w rozmowie z KAI s. Gabriela Wistuba z klasztoru w Zielonce. Opowiedziała, że do końca życia s. Rafaela troszczyła się o misjonarzy, kwestowała, a przekazane fundusze wysyłała do najbardziej odległych zakątków świata.

W Zielonce była znana, ponieważ, gdy chciała coś załatwić, zatrzymywała na ulicy przejeżdżające samochody i prosiła kierowców, by zawieźli ją pod wskazany adres. Kiedyś pojechała do Warszawy na spotkanie z byłymi więźniarkami Pawiaka, a wróciła… miejskim autobusem, tak zachwyciła swą osobowością i dowcipem kierowcę. Słynęła z wspaniałego poczucia humoru. Każdej współsiostrze zakonnej wymyślała sympatyczne przezwiska.

Cecylia Olek urodziła się 30 października 1914 r. przy ul. Chmielnej w Warszawie. Była córką szewca, który nie był w stanie wyżywić swej licznej rodziny. Dlatego po ukończeniu 7 klas szkoły powszechnej, mimo zdolności, Cecylia musiała zarabiać na utrzymanie. Pracowała w zakładzie fotograficznym przy ul. Chłodnej, później wstąpiła do służby więzienniczej i pracowała w więzieniu dla kobiet w Fordonie pod Bydgoszczą. Tu zastał ją wybuch wojny. Do Warszawy wracała pieszo, a gdy zupełnie straciła siły, pomógł jej nieznajomy, jak później opowiadała „anioł z walizką”, który odprowadził ją pod same drzwi mieszkania jej rodziców.

W Warszawie podjęła pracę w więzieniu dla kobiet na Pawiaku, tzw. Serbii. Jako strażniczka pomagała więźniarkom, przekazywała im żywność i grypsy, które przemycała pod plombą i które w każdej chwili mogła połknąć.

Od wczesnej młodości marzyła o życiu zakonnym, ale jej ojciec stanowczo się temu sprzeciwiał. W końcu w 1943 r. wstąpiła do Karmelu przy ul. Wolskiej. Tu przeżyła Powstanie Warszawskie. Jednak jej przełożone uznały, że nie ma powołania kontemplacyjnego, więc klasztor opuściła.

Po wojnie pracowała jako analityk medyczny w szpitalu na Płockiej w Warszawie. Któregoś dnia spotkała Marię Wielowieyską, współzałożycielkę Zgromadzenia Sióstr Dominikanek Misjonarek Jezusa i Maryi. To dzięki niej wstąpiła do tej wspólnoty zakonnej, która powstała z myślą o ewangelizacji zateizowanego Wschodu.
W Zgromadzeniu robiła wiele rzeczy – zdobyła uprawnienia hafciarskie i była mistrzem mereżkarstwa, wyszywania na tkaninach, miała kartę rzemieślniczą i została przyjęta do cechu. Później pracowała jako katechetka w parafii św. Jakuba na pl. Narutowicza w Warszawie. Tu rozpoczęła intensywny apostolat misyjny, w który angażowała nie tylko dzieci, ale i dorosłych. Pomagali modlitwą, wysyłali listy, leki, pieniądze. Troszczyła się o misjonarzy na całym świecie, a informacje o nich przechowywała w teczkach – każdy kontynent miał osobną teczkę.

Gdy została znowu przeniesiona do klasztoru w Zielonce rozwinęła działalność misyjną, tworząc Koła Żywego Różańca. Jednocześnie wspierała modlitwą oraz fundowała stypendia alumnom Wyższego Seminarium Duchownego, najpierw archidiecezji warszawskiej, a od 1992 – diecezji warszawsko-praskiej.

„S. Rafaela do końca zachowała młodość ducha i żywe zainteresowanie sprawami drugiego człowieka” – napisały jej współsiostry we wspomnieniu pośmiertnym. – Nigdy nie zaniechała żadnej okazji żeby ludziom pomóc – dodaje s. Gabriela.

Pogrzeb s. Rafaeli Olek odbędzie się 14 marca w Zielonce. O godz. 9 zaczną się modlitwy przy trumnie Zmarłej, o godz. 11 – Msza św. pogrzebowa.

Za: www.ekai.pl