Beatyfikacja s. „Nyathaa” Ireny Stefani MC

consolata.plW sobotę, 23 maja, na stadionie Dedan Kimathi w Kenii w diecezji Nyeri, odbędzie się beatyfikacja s. Ireny Stefani ze Zgromadzenia Sióstr Misjonarek Konsolata (Matki Bożej Pocieszenia). To wydarzenie będzie miało charakter nie tylko kościelny, ale także historyczny, ponieważ będzie to pierwsza w historii beatyfikacja na kontynencie afrykańskim.
Na tę uroczystość, której w języku suahili przewodniczył będzie J.E Kard. John Njue z Nairobi, zaproszony jest Prezydent Kenii Uhuru Muigai Kenyatta. Natomiast przedstawicielem Papieża, który odczyta dekret beatyfikacji, będzie J.E Kard. Polikarp Pengo z Tanzanii.

Siostra Irena Stefani urodziła się 22 sierpnia 1891 roku w Anfo, wiosce u stóp Alp w prowincji Brescia na północy Włoch. Już następnego dnia po narodzinach została ochrzczona w kościele parafialnym w Anfo i otrzymała imię Aurelia Giacomina Mercedes Stefani. Była piątą córką Jana i Annuncjaty Massami. W domu nazywano ją Mercedes.
Już w wieku trzynastu lat słyszała w sercu w formie pragnienia powołanie misyjne. Stało się ono wręcz natrętne, kiedy jej rodak Bartolomeo Liberii w 1911 roku opuścił Anfo, by zostać bratem misjonarzem Matki Bożej Pocieszenia (Konsolata) i wyjechał później na misje do Mozambiku. Mercedes miała do spełnienia jeszcze tylko jedno bojowe zadanie: przekonać swojego ojca stawiającego opory ze względu na zbyt młody wiek córki. W końcu uzyskała ojcowskie „tak”. Była szczęśliwa. Nikt w Anfo nie dziwił się jej wyborowi i wszyscy byli głęboko wzruszeni jej wyjazdem. Ojciec i proboszcz towarzyszyli jej do Turynu. Miało to miejsce 19 czerwca 1911 roku w wigilię uroczystości Matki Bożej Pocieszenia, która jest patronką miasta turyńskiego. W Anfo nikt więcej jej nie zobaczył, ale w sercach i pamięci pozostanie na zawsze.

W roku 1913, podczas gdy w Europie i w Afryce rozprzestrzeniała się wojna, siostra Irena wraz z trzema współsiostrami wyruszyła do Kenii. Miała zaledwie 23 lata. Spotkała tam po raz pierwszy pogan z plemienia Kikuyu. Obserwowała ich, jak w jakimś fantastycznym, nierealnym śnie – śmiali się, coś mówili, wykonywali różne gesty, coś wykrzykiwali. Patrząc tak, przenosiła swoją myśl ku temu, co duchowe, co misyjne i mówiła sobie: „To są dusze, dla których od dzieciństwa czyniłam wiele drobnych ofiar i dla których opuściłam mój piękny dom nad jeziorem, ukochanego tatusia, ojczyznę…”.
W roku 1930 minęło dziewiętnaście lat od czasu, gdy siostra Irena wstąpiła do Zgromadzenia Sióstr Misjonarek Konsolata (M. B. Pocieszenia). Od szesnastu lat przebywała w Afryce, od dziesięciu lat w Gekondi. Zdobyła na swoje konto około cztery tysiące chrztów. Posiadała niezwykłe doświadczenie misyjne. Pozostała jednak tą samą pokorną, posłuszną siostrą, jak na początku swojego życia zakonnego. Dnia 26 października 1930 roku w Uroczystość Chrystusa Króla położyła się do łóżka z 40-stopniową gorączką. Jedyny lekarz, Indianin, który znajdował się w okolicy, zbadał ją i postawił diagnozę: „Ostre zapalenie płuc, stan fizyczny – bardzo słaby. Pewnie ta siostra zbyt dużo pracowała!”. W tych dniach miała możliwość częstego otrzymywania sakramentów świętych, tak jak tego gorąco pragnęła. Był piątek 31 października stan jej był bardzo ciężki. Zgasła lampa, która zbyt szybko wypaliła cały swój olej. Miała 39 lat. Wiadomość o jej śmierci w mig rozeszła się po wzgórzach Kikuyu. Rozległ się powszechny płacz, jakiego dotąd nie usłyszano, bo zmarła „Nyathaa”, mama pełna miłosierdzia i miłości – jak była nazywana przez ludzi tego plemienia.

Siostra „Nyathaa” Irena Stefani będzie beatyfikowana w Kenii 23 maja 2015 roku. Ciekawy jest cud, przez który Kościół uznaje jej zasługi. W Mozambiku w czasie wojny między Frelimo i Renamo, w parafii Nipepe, wiosce w diecezji Lichinga, w styczniu 1989 roku grupa ponad 260 osób wraz z dziećmi była zamknięta w kościele. Na zewnątrz trwały działania wojenne i było bardzo gorąco. Okazało się, że w kościele nie było wody, oprócz 4 – 5 litrów wody sakralnej. Grupa przebywała w kościele już trzy i pół dnia. Katechista Bernardo pozwolił na picie tej wody, bo bez tego pozwolenia nikt nie miał odwagi jej zaczerpnąć. Proboszcz parafii dostrzegł w pewnym momencie, że wokół naczynia z tą wodą podłoga jest zawsze mokra i nie wiadomo, skąd wypływa. Ludzie przez cały czas modlili się przez wstawiennictwo siostry Ireny i byli przekonani, że to ona wysłuchała ich i pomagała.

W języku polskim życiorys Siostry Ireny można znaleźć w małej książeczce pod tytułem „Płomień miłości”. Ta publikacja dostępna jest przez Zgromadzenie Misjonarzy M. B. Pocieszenia: www.consolata.pl

O. Luca Bovio IMC