Cała homilia papieża Franciszka w Palermo: „Nawróćcie się do prawdziwego Boga Jezusa Chrystusa!”

O niemożliwości pogodzenia przynależności do mafii z wiarą chrześcijańską mówił papież podczas Mszy św. sprawowanej we wspomnienie bł. Józefa Puglisi w Palermo. Przed 25 laty ten kapłan męczennik został zabity z powodu swego zdecydowanego sprzeciwu wobec działań mafii.

Dzisiaj Bóg mówi nam o zwycięstwie i o klęsce. W pierwszym czytaniu święty Jan przedstawia wiarę jako „zwycięstwo, które zwyciężyło świat” (1 J 5,4), podczas gdy w Ewangelii przytacza zdanie Jezusa: „Ten, kto kocha swoje życie, traci je” (J 12,25).

To jest klęska: przegrywa, ten kto kocha swoje życie. Dlaczego? Z pewnością nie dlatego, że musimy nienawidzić życia: życie musi być kochane i bronione, to pierwszy dar Boży! To, co prowadzi do klęski, to miłowanie swego życia, to znaczy kochanie swojego. Ci, którzy żyją dla siebie, tracą – to egoiści jak mówimy. Wydawałoby się odwrotnie. Ci, którzy żyją dla siebie ci, którzy pomnażają swoje dochody ci, którzy odnoszą sukces ci, którzy w pełni zaspakajają swoje potrzeby, wydają się wygrywać w oczach świata. Reklama wali w nas tą ideą, ale Jezus nie zgadza się z nią i ją potępia. Według Niego, ten kto żyje dla siebie, nie tylko traci coś, ale wręcz całe życie; podczas gdy ci, którzy dają siebie, odnajdują sens życia i wygrywają.

Musimy zatem wybierać: miłość lub samolubstwo. Egoista myśli, by troszczyć się o swoje życie i jest przywiązany do rzeczy, pieniędzy, władzy, przyjemności. Wtedy diabeł ma drzwi otwarte. Diabeł wchodzi przez kieszeń. Jeśli jesteś przywiązany do pieniędzy – wchodzi diabeł. Diabeł sprawia, iż mylimy, że wszystko jest w porządku, ale w istocie serce jest znieczulone egoizmem. Egoizm jest bardzo silnym środkiem znieczulającym. Ta droga zawsze kończy się źle: w końcu zostajemy sami, z pustką wewnątrz. Koniec egoistów jest smutny: puści, samotni. Otoczeni jedynie przez tych, którzy chcą otrzymać spadek. Jest to jak z ewangelicznym ziarnem: jeśli pozostaje zamknięte w sobie, pozostaje jedynie pod ziemią. Jeśli natomiast otwiera się i umiera, przynosi owoce na powierzchni.

Ale możecie mi powiedzieć: dawać siebie, żyć dla Boga i dla innych to wielki trud na nic, świat tak się nie kręci: aby iść do przodu, nie potrzeba ziarna pszenicy, potrzebne są pieniądze i władza. Jest to jednak wielka iluzja: pieniądze i władza nie wyzwalają człowieka – czynią go niewolnikiem. Zobaczcie: Bóg nie używa władzy, aby rozwiązać bolączki nasze i świata. Jego droga jest zawsze drogą pokornej miłości: tylko miłość wyzwala wewnątrz, daje pokój i radość. Dlatego prawdziwa władza, władza według Boga, jest służbą. Tak mówi Jezus A najsilniejszym głosem nie jest ten, który bardziej krzyczy, ale modlitwa. A największym sukcesem nie jest własna sława, jak puszący się paw, lecz własne świadectwo.

Drodzy bracia i siostry, dzisiaj jesteśmy wezwani, aby wybrać, po której stronie stanąć: żyć dla siebie z zamkniętymi rękoma, czy dać życie, z otwartymi rękami. Tylko dając życie pokonuje się zło. To wysoka cena, ale tylko w ten sposób. Tego uczy ksiądz Pino: nie żył, po to, aby go widziano, nie żył, aby wznosić apele przeciwko mafii, nie zadowalał się też nie czyniąc nic złego, ale zasiewał dobro, wiele dobra. Jego logika zdawała się tracić, podczas gdy zdawała się zwyciężać logika portfela. Ale ksiądz Pino miał rację: logika bożka-pieniądza zawsze przegrywa. Spójrzmy do wnętrza. Posiadanie zawsze popycha do chcenia: mam jedną rzecz i natychmiast chcę inną, a potem jeszcze inną, coraz więcej, bez końca. Im więcej masz, tym więcej chcesz: to złe uzależnienie. Ten kto się pyszni rzeczami, wybucha. Natomiast ten, kto miłuje odnajduje siebie i odkrywa, jak wspaniale jest pomagać i służyć; znajduje radość we wnętrzu a uśmiech na zewnątrz, jak to było w przypadku księdza Pino.

Dziś mija dwadzieścia pięć lat, gdy zmarł w dniu swoich urodzin, ukoronował swoje zwycięstwo uśmiechem, z tym uśmiechem, nie pozwalającym jego zabójcy spać w nocy, który powiedział: „w tym uśmiechu był pewien rodzaj światła”. Ksiądz Pino był bezbronny, ale jego uśmiech wyrażał siłę Boga: nie była to oślepiająca błyskawica, ale delikatne światło, które wdziera się do wnętrza i oczyszcza serce. Jest to światło miłości, daru, służby. Potrzebujemy wielu kapłanów uśmiechu, uśmiechniętych chrześcijan, nie dlatego, że traktują sprawy lekko, ale dlatego, że są bogaci jedynie radością Boga, ponieważ wierzą w miłość i żyją, aby służyć. Dając życie, znajdujemy radość, bo więcej radości jest w dawaniu aniżeli w braniu (por. Dz 20, 35). Chciałbym was zatem zapytać: czy chcecie tak żyć? Czy chcecie dawać swoje życie, nie czekając, aż inni uczynią pierwszy krok? Czy chcecie czynić dobro, nie czekając na odwzajemnienie, nie czekając, aż świat stanie się lepszy? Drodzy bracia i siostry, czy chcecie podjąć ryzyko na tej drodze, zaryzykować dla Pana?

Ksiądz Pino wiedział, że jest w niebezpieczeństwie, ale wiedział przede wszystkim, że prawdziwym niebezpieczeństwem w życiu jest nie podejmowanie ryzyka, jest wegetowanie pośród wygody, ciosów poniżej pasa i pójścia na skróty. Niech Bóg nas uwolni od równania w dół, zadowalając się półprawdami. Półprawdy nie zaspokajają serca, nie czynią dobra. Niech Bóg nas uwolni od życia nijakiego, które obraca się wokół grosza. Niech nas uwolni od myślenia, że wszystko jest w porządku, jeśli mnie jest dobrze, a inny niech sobie poradzi sam. Niech nas uwolni od przekonania, że jesteśmy sprawiedliwi, jeśli nic nie czynimy, aby przeciwdziałać niesprawiedliwości. Kto nic nie czyni, aby przeciwdziałać niesprawiedliwości nie jest osobą sprawiedliwą. Niech nas uwolni od przekonania, że jesteśmy dobrzy tylko dlatego, że nie robimy nic złego. Pewien święty mawiał, że dobrze nie czynić nic złego, ale czymś strasznym jest nie czynienie dobra. Panie, daj nam pragnienie czynienia dobra; szukania prawdy mając obrzydzenia do fałszu; wybrania poświęcenia a nie lenistwa; miłości, a nie nienawiści; przebaczenia, a nie zemsty.

Życie innym się daje, a nie odbiera. Nie można wierzyć w Boga i nienawidzić swojego brata, odbierać życia nienawiścią. Przypomina to pierwsze czytanie: „Jeśliby ktoś mówił: «Miłuję Boga», a brata swego nienawidził, jest kłamcą” (1 J 4, 20). Kłamcą, ponieważ fałszuje wiarę, ten kto twierdzi, że posiada wiarę wyznającą Boga, który jest miłością. Bóg, który jest miłością odrzuca wszelką przemoc i miłuje wszystkich ludzi. Dlatego słowo „nienawiść” musi zostać usunięte z życia chrześcijańskiego; dlatego nie można wierzyć w Boga i uciskać brata. Nie można wierzyć w Boga i być mafioso. Kto jest mafioso, nie żyje po chrześcijańsku, ponieważ swoim życiem bluźni przeciw imieniu Boga, który jest miłością. Potrzebujemy dzisiaj ludzi miłości, a nie ludzi honoru; ludzi służby, a nie ucisku; Potrzebujemy dzisiaj ludzi podążania razem, a nie ubiegania się o władzę. Jeśli litania mafijna brzmi: „Nie wiesz, kim jestem”, to chrześcijańska mówi: „Potrzebuję ciebie”. Jeśli groźbą mafii brzmi: „Zapłacisz mi za to”, to modlitwa chrześcijańska brzmi: „Panie, pomóż mi miłować”. Dlatego mówię do mafiosów: zmieńcie się, bracia i siostry! Przestańcie myśleć o sobie i swoich pieniądzach. Wiecie, że w całunie nie ma kieszeni. Z tego świata nie będzie można niczego z sobą zabrać. Nawróćcie się do prawdziwego Boga Jezusa Chrystusa! Drodzy bracia i siostry, mówię to do was mafiosów: jeśli tego nie uczynicie, to wasze życie zostanie utracone i będzie to największa z porażek.

Dzisiaj Ewangelia kończy się zaproszeniem Jezusa: „Kto by chciał Mi służyć, niech idzie za Mną” (w. 26). Niech idzie za Mną, to znaczy niech wyruszy w drogę. Nie można iść za Jezusem z ideami, trzeba coś z siebie dać. „Jeśli każdy coś czyni, wiele można zrobić” – powtarzał ksiądz Pino. Jak wielu z nas stosuje te słowa w praktyce? Dziś wobec niego zadajmy sobie pytanie: „Co mogę zrobić? Co mogę zrobić dla innych, dla Kościoła, dla społeczeństwa?”. Nie czekaj, aż Kościół coś uczyni dla ciebie, zacznij działać. Nie czekaj na społeczeństwo, zacznij sam! Nie myśl o sobie, nie uciekaj od odpowiedzialności, wybierz miłość! Poczuj życie swoich rodaków potrzebujących, słuchaj swego ludu. Lękajcie się głuchoty, nie słuchania waszego ludu. Jest to jedyny możliwy populizm – słuchać twego ludu – jedyny „chrześcijański populizm”: słuchać i służyć ludowi, nie krzycząc, bez oskarżania i rozbudzania sporów.

Tak czynił ksiądz Pino, ubogi pośród ubogich swojej ziemi. W jego pokoju fotel, na którym studiował, był zepsuty. Ale fotel nie stanowił centrum jego życia, ponieważ nie siedział, by odpoczywać, ale żył w drodze, by miłować. Oto mentalność zwycięska. Oto zwycięstwo wiary, zrodzone z codziennego daru z siebie. Oto zwycięstwo wiary, która niesie uśmiech Boga na drogach świata. Oto zwycięstwo wiary, zrodzone ze skandalu męczeństwa. „Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich” (J 15, 13). Te słowa Jezusa napisane na grobie Księdza Puglisi, przypominają wszystkim, że oddanie życia było tajemnicą jego zwycięstwa, tajemnicą dobrego życia. Dzisiaj, drodzy bracia i siostry także i my wybierzmy piękne życie. Niech się tak stanie.

Za: deon.pl.