Franciszek ostrzega kapłanów

Przed nadmiarem uniformizmu i relatywizmem, które próbują usunąć jedność z różności w społeczeństwie wielokulturowym, wieloreligijnym i wieloetnicznym przestrzegł Franciszek podczas spotkania z kapłanami i osobami konsekrowanymi w mediolańskiej katedrze.

Papież przypomniał, że jednym z zadań kapłana jest kształtowanie do rozeznania we współczesnej „kulturze obfitości”. Zwracając się do diakonów stałych przypomniał, że nie są oni pół-księżmi i pół-świeckimi co oznaczałoby „funkcjonalizację” diakonatu ale są „sakramentem służby Bogu i braciom”. Zakony zachęcił do wyjścia na peryferie egzystencjalne.

„Wybierzcie obrzeża, rozbudzajcie procesy, rozpalajcie na nowo nadzieję zgaszoną i stłumioną przez społeczeństwo, które stało się niewrażliwe na ból innych” – powiedział.

Zwracając się do papieża ks. Gabriele Gioia zwrócił uwagę, że w trakcie sprawowania tradycyjnych form posługi, księża doświadczają wyzwań zeświecczenia i przemiany społeczeństwa mediolańskiego, społeczeństwa pluralistycznego, wieloetnicznego, wieloreligijnego i wielokulturowego. Ks. Gioia zapytał: „Jakich oczyszczeń i jakich decyzji priorytetowych mamy dokonywać, aby nie zagubić radości ewangelizacji i nie utracić radości bycia ludem wierzącym w sercu historii?”

Odpowiadając Franciszek przypomniał, że każda epoka historyczna, od pierwszych wieków chrześcijaństwa, stawała nieustannie w obliczu wielorakich wyzwań i dlatego nie powinniśmy się obawiać wyzwań. „Są one znakiem żywej wiary, żywej wspólnoty, szukającej swego Pana, mającej otwarte oczy i serca” – zaznaczył papież. Jego zdaniem wyzwania pomagają w tym, aby nasza wiara nie stała się ideologiczna i ratują od myśli zamkniętej i zdefiniowanej oraz otwierają nas na pełniejsze zrozumienie objawionego dziedzictwa.

Odnosząc się do wyzwań jakie stawia społeczeństwie wielokulturowe, wieloreligijne i wieloetniczne przypomniał, że Kościół przez całe swoje dzieje, wiele razy może nas wiele nauczyć i pomóc nam w zakresie budowania kultury różności. „Duch Święty jest Nauczycielem różnorodności” – podkreślił papież i w tym kontekście wskazał na diecezje, kapłanów i wspólnoty. „Jakże wiele charyzmatów, ileż sposobów urzeczywistniania doświadczenia człowieka wierzącego” – powiedział Franciszek i przypomniał, że tradycja kościelna ma wielkie doświadczenie „zarządzania” wielorakością w ciągu swych dziejów. „Widzieliśmy i widzimy wiele bogactw oraz wiele błędów i okrucieństw. I znajdujemy tu dobry klucz, który pomaga nam odczytać świat współczesny, bez potępiania, ale też bez uświęcenia go, uznając aspekty światłe i aspekty mroczne” – mówił papież.

Przestrzegł przed nadmiarem uniformizmu i relatywizmu, dwóch tendencji, które próbują usunąć jedność z różności, współzależność. W obu przypadkach dąży się do zmniejszenia napięcia i do usunięcia konfliktu lub dwuznaczności, której podlegamy jako istoty ludzkie. „Wszystko to, co nie zawiera w sobie dramatu ludzkiego, może być teorią bardzo jasną i wyrazistą, która jednak nie jest spójna z Objawieniem i tym samym jest ideologiczna” – powiedział Franciszek i zaapelował: „Aby wiara była chrześcijańską a nie iluzoryczną, musi kształtować się w toku procesów ludzkich, nie sprowadzając się do nich samych”.

Franciszek przypomniał, że jednym z zadań kapłana jest kształtowanie do rozeznania we współczesnej „kulturze obfitości”, gdy młodzież jest narażona na nieustanny „zapping”. „Czy nam się to podoba, czy nie, taki jest świat, w który zostaliśmy wpisani i naszym obowiązkiem jako duszpasterzy jest pomaganie im w przemierzaniu tego świata” – zaznaczył Franciszek . Zachęcił, aby jako wspólnota kościelna umacniać „habitus” [sprawność] rozeznawania, i to od małych dzieci aż po dorosłych.

Diakon stały Roberto Crespi pytał papieża do wnoszenia jakiego wkładu w są powołani diakoni stali, aby kształtować oblicze Kościoła błogosławionego, bezinteresownego i pokornego. Odpowiadając papież przestrzegł aby nie postrzegać diakonów jako w połowie księży i w połowie świeckich. „Ten sposób ich postrzegania osłabia silę charyzmatu właściwego diakonatowi w życiu Kościoła” – powiedział Franciszek i przypomniał, że diakon jest strażnikiem służby w Kościele, służby Słowu, służby ołtarzowi, służby ubogim. Jego misja polega na przypominaniu nam wszystkim, że wiara w swych różnych przejawach – liturgii wspólnotowej, modlitwy osobistej, różnych form miłosierdzia – i w swych różnych stanach życia – świeckiego, kapłańskiego, rodzinnego – ma zasadniczy wymiar służby, służby Bogu i braciom.

„Nie jesteście pół-księżmi i pół-świeckimi – oznaczałoby to `funkcjonalizację` diakonatu – jesteście sakramentem służby Bogu i braciom” – podkreślił i dodał: „Nie ma służby ołtarza ani liturgii, która nie otwiera się na służbę ubogim i nie ma służby ubogim, która nie prowadzi do liturgii. Nie ma powołania kościelnego, które nie jest rodzinne. Jesteście darem, którym obdarza nas Duch Święty, abyśmy zobaczyli, że słuszna droga prowadzi w przeciwnym kierunku: w modlitwie służę, we wspólnocie służę, swą solidarnością służę Bogu i bliźniemu”.

Matka Paola Paganoni, przełożona zakonu urszulanek od św. Karola pytała: „Jak być znakami proroctwa i `strażnikami zdumienia` w społeczeństwie `płynnym`, aby świadczyć dzisiejszemu człowiekowi o życiu ubogim, dziewiczym, posłusznym i braterskim? Jakie peryferie egzystencjalne i jakie środowiska wybierać naszymi skromnymi siłami, mając świadomość bycia mniejszością w naszych czasach?”

Odnosząc się do zawartego w pytaniu siostry słowa „mniejszość” Franciszek zwrócił uwagę, że towarzyszy mu pewne poczucie rezygnacji i przestrzegł przed nią gdyż prowadzi ona do zgnuśnienia. „Gdy ulegamy rezygnacji, żyjemy obrazami chwalebnej przeszłości, która – wcale nie rozbudzając pierwotnego charyzmatu – wciąga nas coraz bardziej w spiralę ociężałości egzystencjalnej. Wszystko to staje się jeszcze cięższe i trudniejsze do uniesienia” – mówił Ojciec Święty i zachęcił do ponownego przeanalizowania początków, sięgnięcia do pamięci, która „chroni nas od wszelkich chwalebnych lecz nierzeczywistych wyobrażeń z przeszłości”.

„Większość naszych ojców i matek założycieli nigdy nie myślała, że będą mnóstwem lub wielką większością. Nasi założyciele czuli się pobudzeni Duchem Świętym w konkretnej chwili historycznej, aby być radosną obecnością Ewangelii dla barci, oraz aby odnawiać i budować Kościół jako zaczyn w cieście, jako sól i światło świata” – mówił papież.

Podkreślił, że zgromadzenia zakonne narodziły się nie po to, aby „tworzyć ciasto, ale aby być trochę solą i trochę zaczynem, które wniosłyby swój wkład, aby to ciasto wzrastało; aby lud Boży miał ową `przyprawę`, której mu brakowało”.

Zwrócił też uwagę, że przez wiele lat uważano, że rodziny zakonne winny bardziej zajmować miejsce niż wdrażać procesy ale dziś rzeczywistość stawia zakonom wyzwanie i zachęca by były na nowo po trosze zaczynem i po trosze solą. „Dzisiejsza rzeczywistość wzywa nas bardziej do uruchamiania procesów niż do zajmowania miejsc, bardziej do walki o jedność niż przywiązywania się do minionych konfliktów, do wsłuchiwania się w rzeczywistość, do otwierania się na `ciasto`, na święty ludu Boży, na kościelną całość” – mówił Franciszek.

Zachęcił zakony do wyjścia na peryferie egzystencjalne. „Wybierzcie obrzeża, rozbudzajcie procesy, rozpalajcie na nowo nadzieję zgaszoną i stłumioną przez społeczeństwo, które stało się niewrażliwe na ból innych. W swej kruchości jako zgromadzenia zakonne możemy stawać się bardziej wyczulonymi na tak wiele kruchości, które nas otaczają i przemieniać je w przestrzeń błogosławieństwa. Idźcie i nieście `namaszczenie` Chrystusa, idźcie” – powiedział Franciszek i zachęcił do stawiania w centrum swojego życia Jezusa, który przywraca radość i nadzieję.

KAI/ed

Za: www.deon.pl