Jezuici napisali list otwarty do Donalda Trumpa

„Proszę o tym pamiętać” – jezuici napisali otwarty list, w którym apelują do Donalda Trumpa – Nasz naród i nasz świat patrzą na pana”. Wskazują też, w jaki sposób może uczynić Amerykę „na nowo wielką”.

Publikujemy w całości list Leo J. O’Donovana SJ, byłego rektora jezuickiego uniwersytetu Georgetown i obecnego dyrektora amerykańskiej sekcji Jezuickiej Służby Uchodźcom. Oryginalnie ukazał się on na łamach jezuickiego czasopisma „America Magazine”.

List otwarty dyrektora amerykańskiej sekcji Jezuickiej Służby Uchodźcom do Prezydenta Donalda Trumpa:

Szanowny Panie Prezydencie,

gratuluję inauguracji. Wszyscy Amerykanie, bez względu na to, czy Pana popierają, czy też nie, wiedzą, że w ciągu najbliższych kilku dni będzie Pan musiał stanąć oko w oko z wieloma wyzwaniami, które wpłyną nie tylko na warunki życia w Stanach Zjednoczonych, ale także na sytuację życiową ludzi na całym świecie. Wszyscy Amerykanie mają nadzieję, że podejmie Pan te wyzwania efektywnie i w zgodzie z fundamentalnymi wartościami naszego kraju.

Wiele z wyzwań, którymi Ameryka musi się zająć, dotyczy naszej odpowiedzi na kwestie migracji. Współcześnie ludzie są w ruchu na nieporównywalną dotąd skalę.

Niektórzy przemieszczają się z własnej woli, motywowani lepszymi możliwościami ekonomicznymi lub więzami rodzinnymi. Inni zaś – obecnie szacuje się, że dotyczy to 65 milionów osób i ta liczba ciągle wzrasta – zostali przymusowo wykorzenieni na skutek wojen, prześladowań, walk etnicznych i religijnych, głębokiej biedy, katastrof naturalnych i degradacji środowiska. Takich osób jest tyle, ile mieszkańców Wielkiej Brytanii.

Nasza organizacja, Jesuit Refugee Service, zna dobrze doświadczenia, z którymi zmagają się uchodźcy. Wiemy, jak bardzo chcą oni żyć bezpiecznie, jak bardzo pragną używać swoich zdolności i umiejętności do odzyskania samowystarczalności i jak bardzo chcą zapewnić swoim dzieciom lepszą przyszłość.

Uchodźcy to ci, którzy przetrwali. Jako Amerykanie dzielimy z nimi wspólne wartości: gotowość do pokonywania przeszkód, dążenie do niepodległości, do obrony ciężko zdobytych swobód i osiągnięcia sukcesu dzięki wielkiej determinacji.

To nie powinno nikogo dziwić, ponieważ tak wielu Amerykanów przybyło do naszego kraju jako uchodźcy. Dawniej byli to Irlandczycy uchodzący przed wyniszczającym głodem, Szkoci pozbawieni swojej ziemi, żydzi i ewangelicy uciekający przed sowieckimi represjami. W ostatnich latach natomiast to Wietnamczycy uwięzieni przez wojnę, pracownicy i tłumacze, którzy współpracowali z siłami amerykańskimi podczas wojny w Iraku, a także ci, którzy przetrwali konflikty w Somalii, Myanmarze i Syrii.

W ciągu ostatnich czterech dekad około trzem milionom takich uchodźców zaoferowano nowe życie w Stanach Zjednoczonych w ramach amerykańskiego programu relokacyjnego. Ci uchodźcy wytrwałą pracą swoich rąk utkali swoje życie na nowo na kanwie naszego kraju.

Otwartość naszego kraju na tych przybyszów pokazuje, kim jesteśmy jako ludzie. To znak naszego oddania dla sprawy praw uchodźców, ich poszukiwań azylu oraz radości z odnalezienia schronienia przed prześladowaniem. Nasza otwartość odzwierciedla naszą odpowiedź na wezwanie zawarte w żydowskich i chrześcijańskich świętych pismach o przyjmowanie pod swój dach przybyszów, zwłaszcza tych w niebezpieczeństwie czy potrzebie. Jest ona zakorzeniona w rozeznaniu, że wszyscy mężczyźni i kobiety mają tę samą godność ludzką, a w oczach wiary są synami i córkami Stwórcy, który wzywa nas do bycia jedną, wielką ludzką rodziną.

Co najważniejsze z perspektywy tych najbardziej potrzebujących, na azyl i relokację może liczyć mniej niż jeden procent uchodźców na świecie. Większość pozostanie na tymczasowym wygnaniu do momentu, w którym będą mogli bezpiecznie wrócić do domów. Ta rzeczywistość nakłada ogromne obciążenia na ubogie kraje, które przyjmują do siebie przeważającą większość uchodźców. Dlatego jest sprawą kluczową, aby Stany Zjednoczone nie tylko kontynuowały swoją pomoc dla takich krajów, ale także zwiększały ją.

Ameryka powinna również umocnić swoje przywództwo w staraniach dyplomatycznych na rzecz zlikwidowania przyczyn przymusowej migracji i zapewniania bezpiecznego powrotu uchodźcom, kiedy już warunki na to pozwolą.

Jak powiedział papież Franciszek podczas swojej wizyty w Stanach Zjednoczonych przed spotkaniem w Kongresie: „Krótko mówiąc, jeśli chcemy bezpieczeństwa, zaprowadzajmy bezpieczeństwo; jeśli chcemy życia, dawajmy życie; jeśli chcemy możliwości, zapewniajmy możliwości”.

Szanowny Panie Prezydencie, hojność Stanów Zjednoczonych w odpowiedzi na potrzeby uchodźców jest źródłem naszej reputacji jako „ostatniej nadziei dla ludzkości” i wyraża nasze najwyższe wartości moralne. Nasze przywództwo w podejmowaniu tego wysiłku zaprocentuje także dla naszego kraju w wymiarze ekonomicznym i politycznym poprzez zaprowadzanie pokoju i stabilności na świecie.

W dzisiejszej niepewnej sytuacji międzynarodowej powinniśmy poszukiwać szansy podnoszenia ludzkiej godności poprzez ciągłe odpowiadanie na głos uchodźców. Kiedy będzie Pan rozważał podejmowanie działań, które mają na celu spełnienie obietnicy uczynienia Ameryki na nowo wielką, proszę pamiętać o wielkim sercu, które stało się fundamentem sprawiedliwego i ludzkiego podejścia Ameryki do pomocy uchodźcom. Nasz naród i nasz świat patrzą na Pana w oczekiwaniu na udzielenie odpowiedzi tym, którzy zostali zmuszeni do opuszczenia swoich domów.

Z wyrazami szacunku
Leo J. O’Donovan SJ

Za: www.deon.pl