Misjonarz w Nigrze: Bez pieniędzy nie ma leczenia

O. Mauro Armanino od lat jest misjonarzem w Nigrze. W rozmowie z Radiem Watykańskim bardzo krytycznie ocenił niepewną sytuację w kraju. „Bez pieniędzy na leczenie ludzie umrą przed szpitalami” – stwierdził i zaznaczył, że ludzie religijni postrzegają politykę w kategoriach odpowiedzialności. Przypomniał, że Kościół katolicki, będący mniejszością religijną w Nigrze, “robi co może, aby pomóc” jego mieszkańcom.

Niger to jeden z najbiedniejszych krajów na świecie. Pandemia koronawirusa pogarsza sytuację kraju położonego w Afryce Zachodniej, bez dostępu do morza, szczególnie wśród biednych i chorych. W sąsiedniej Burkina Faso miały już miejsce pierwsze zgony z powodu koronawirusa, a od minionego piątku pojawiły się doniesienia o pierwszych osobach zarażonych wirusem w Nigrze. Kraj zamknął granice i wprowadził godzinę policyjną, aby ograniczyć rozprzestrzenianie się wirusa. O. Mauro Armanino ze Stowarzyszenia Misji Afrykańskich jest szczególnie zaniepokojony i tak już niewydolnym systemem opieki zdrowotnej.
„Opieka zdrowotna jest już i tak wyjątkowo słaba. Istnieje kilka szpitali rządowych, kilka prywatnych klinik i chiński szpital mobilny, ale można z nich korzystać tylko w szczególnych przypadkach. Wszystkie te struktury są niewystarczające, ponieważ mieszkańcy Nigru cierpią na wiele innych chorób, które niszczą populację. Pierwszą chorobą jest głód. Potem jest malaria, która w znacznym stopniu dotyka młodych ludzi i wreszcie wszystkie choroby oraz problemy spowodowane brakiem wody i higieny. Zawsze żyliśmy tutaj w krytycznych warunkach” – powiedział o. Armanino.

Według włoskiego misjonarza w Nigrze nie ma czegoś takiego jak system opieki zdrowotnej dla wszystkich, a politycy po prostu nie dbają o ludzkie życie.

„Jeśli pójdziesz na izbę przyjęć do szpitala w stolicy kraju Niamey a nie masz pieniędzy na lekarstwa, rękawiczki i inne niezbędne środki do leczenia, to możesz umrzeć, nie zauważony, przed wejściem. Oznacza to: pandemia wirusa jeszcze bardziej narusza i tak już bardzo kruchy system, kierowany przez politykę wyzysku i rabunku, która ma za nic dobro ludzi” – zaznaczył o. Armanino.

Godzina policyjna oczywiście dotyczy także stolicy Niamey. “Przez co najmniej dwa tygodnie żaden środek transportu, do lub z miasta, nie jest dopuszczony do ruchu” – powiedział o. Mauro. Wszystkie szkoły są zamknięte, zgromadzenia religijne w meczetach i kościołach są zabronione. “Nie jest to łatwa sytuacja dla Kościoła katolickiego, który jest mniejszością w kraju i jest również celem ataków terrorystycznych” – zaznaczył misjonarz.

Przypomniał, że w 2015 r. zostało zniszczonych prawie 70 kościołów, a w 2018 r. jego współbrat, o. Luigi Maccalli, został uprowadzony. “Dwie z naszych wspólnot nie ma kierownictwa ponieważ ze względu na bezpieczeństwo nie ma tam żadnego z naszych braci. A teraz jeszcze jesteśmy zagrożeni wirusem. Jesteśmy religijną mniejszością. Katolicy i protestanci to łącznie ok. 70 tys. wiernych w liczącym ok. 20 mln. mieszkańców Nigrze. Staramy się robić, co jest tylko możliwe” – zapewnił o. Armanino.

Niger po Burkina Faso i Mali jest krajem, w którym w siłę rosną islamscy fundamentaliści. Stąd region nazywany jest „trójkątem dżihadu”, który przez Nigerię, Czad i Republikę Środkowoafrykańską dociera swymi wpływami aż do Sudanu. Pięć lata temu przez Niger przetoczyła się fala antychrześcijańskiej przemocy. Zniszczono wówczas 69 kościołów.

Jego zakon bierze udział w ogólnoświatowych modlitwach zainicjowanych przez papieża Franciszka o zakończenie pandemii koronawirusa. „Po pierwsze, modlimy się. I oczywiście, jako kapłani, jesteśmy tu dla ludzi. Nasze wspólnoty starają się przetrwać w takich warunkach, a dzięki codziennym zmaganiom nadal istniejemy pomimo bolesnej rzeczywistości” – powiedział włoski misjonarz.

Za: www.ekai.pl