Najmłodsi europejscy karmelici bosi w Fatimie

Co robią w Portugalii Francuz i Polak rozmawiający po niemiecku? Choć brzmi to jak początek żartu, odpowiedź jest inna – spotkali się na zjeździe kleryków karmelitańskich z Europy, które w tym roku odbyło się w Fatimie.

Spotkania karmelitańskich kleryków odbywają się co kilka lat. Ostatnie (w 2013 roku) odbyło się w Ávila. Tegoroczne zgromadziło kilkudziesięciu kleryków i ponad dwudziestu ojców ze wszystkich krajów Europy i nie tylko. Mogliśmy spotkać braci z Włoch, Chorwacji, Francji, Hiszpanii, Portugalii, Austrii, a nawet Libanu i Egiptu. Naszą prowincję reprezentowało trzech braci oraz o. Jakub. Przyjechali także bracia z prowincji warszawskiej razem z prowincjałem – o. Janem Malickim.

By ułatwić komunikację, zostaliśmy podzieleni na cztery grupy językowe: angielską, włoską, hiszpańską i francuską. Codzienne kontakty i tak wymagały jednak wykorzystania wszystkich swoich możliwości lingwistycznych. W najgorszym razie można było dogadać się bardziej lub mniej łamaną angielszczyzną lub bliżej nieokreśloną mieszanką języków romańskich (sytuacja z pierwszego akapitu także jest autentyczna).

Spotkanie trwało zaledwie cztery dni (nie licząc dni przyjazdu i odjazdu), program był więc intensywny. Nie licząc konferencji i spotkań w grupach, udało nam się odwiedzić karmel w Coimbrze, gdzie siostra Łucja spędziła większość swojego życia, dawny erem w Buçaco, rodzinne strony Franciszka, Hiacyntu i Łucji, a także Siostry z karmelu w Fatimie. Nie zabrakło oczywiście czasu na modlitwę w sanktuarium.

Przede wszystkim był to jednak czas spotkania i budowania międzynarodowych więzi, a także wymiany doświadczeń życia zakonnego w różnych częściach Europy i w odmiennych warunkach kulturowych. Sporo czasu poświęciliśmy więc na spotkania w grupach, a także na integrację – w dużej mierze przy stole, jak przystało na kraje śródziemnomorskie.

W ostatnich dniach odwiedził nas o. Saverio Cannistra, generał naszego zakonu. Podczas spotkania odpowiadał na pytania kleryków, a potem spędził z nami „pogodny wieczór”, na który każda z grup narodowościowych miała przygotować „coś od siebie”.

Choć rozjechaliśmy się już w różne części Europy, pozostały w nas wspomnienia wspólnie spędzonego czasu oraz nawiązane znajomości. Mieliśmy okazję przynajmniej na chwilę spojrzeć na życie w Karmelu z innej perspektywy. To z pewnością nie pozostanie bez oddźwięku i w takiej, czy innej formie wyda owoc po powrocie do kraju.

Za: karmel.pl.