Niedziela Misyjna. Świadectwo oblata z Korei

Rozpoczynając Tydzień Misyjny w Kościele, dzielimy się z Wami świadectwem o. Kim Ha Jong OMI – jego wcześniejsze imię: Vincenzo Bordo. Pochodzi z prowincji włoskiej, od kilkudziesięciu lat pracuje w Korei, żyjąc z ubogimi. Doceniając jego posługę, rząd tego kraju ofiarował mu obywatelstwo koreańskie, a jego nowe imię oznacza: “sługa Pana”.

“Wielkim marzeniem misjonarza jest udanie się do dalekiego kraju. Żyć tak, jak ludzie żyją, mówić ich językiem, nosić te same ubrania, jeść posiłki przy tym samym stole, uczyć się i doceniać ich kulturę oraz z pokorą i poświęceniem służyć ubogim tego narodu. Stać się jednym z nich. A potem spocząć w pokoju w tym zakątku świata.

Wracając do mojego życia, myślę, że mogę powiedzieć, iż dzięki Jezusowi zrealizowało się wiele z tych ideałów: żyję w kraju, który doceniam i kocham, w którym pracuję dla potrzebujących. Mówię ich językiem, dzielę te same posiłki, ubieram się jak oni. Być może z tego powodu rząd, widząc tę ​​szczerą, długą i żmudną drogę dzielenia się, zdecydował dekretem prezydenckim, o uhonorowaniu mnie obywatelstwem koreańskim. Podczas ceremonii wręczenia paszportu, po złożeniu przysięgi lojalności wobec republiki; kiedy minister wręczył mi flagę Korei, słodkie łzy szczęścia popłynęły z moich oczu. Tak, jestem teraz obywatelem koreańskim pod każdym względem. Moje marzenie się spełniło.

Tak więc, gdybyś tu przyjechał i chciał mnie odwiedzić, nie szukaj Vincenzo Bordo, ponieważ osoba o takim imieniu nie figuruje już w koreańskim urzędzie stanu cywilnego. Zamiast tego szukaj KIM HA JONG. To jest moje nowe imię w dokumentach. “Kim” to nazwisko pierwszego koreańskiego księdza. Wspaniały i entuzjastyczny młody człowiek życia. Zakochany w Bogu i Jego ludzie. Zmarł jako męczennik, gdy miał zaledwie 25 lat! “Ha Jong” oznacza: “sługa Boży”. Tak, idąc śladami Jezusa, nauczyłem się wybierać ubogich i być sługą tych najbardziej poszkodowanych braci i sióstr. Tak, małe marzenie młodego chłopca przerodziło się we wspaniały projekt braterstwa i przyjaźni między dwoma narodami: Włochami i Koreą. Narody, które mogły się spotkać, poznać siebie nawzajem i cenić siebie nawzajem w bogactwie ich tysiącletnich kultur dzięki temu malutkiemu, delikatnemu i oszałamiającemu bambusowemu mostowi, który pomogłem zbudować…

Uświadomiłem sobie, że życie w gościnności, słuchaniu, dzieleniu się, dialogu prowadzi do otwarcia umysłu na nową i cudowną wiedzę, poszerzenia ducha do nieskończonych horyzontów i otwarcia serca na niesamowite uczucia, jakich nigdy wcześniej nie doświadczyliśmy.

Teraz przygotowuję się do dołożenia ostatniego kawałka do tej wspaniałej mozaiki, która jest moim życiem na Wschodzie: spocząć w pokoju pomiędzy pagórkami i pięknymi lasami tego Narodu. Z tego powodu dołączyłem do rejestru dawców narządów. To będzie, kiedy Bóg zechce, ostatnim fragmentem wspaniałego marzenia, które Pan osiągnął w tym zakątku świata”.

Za: oblaci.pl