Papież do kenijskich księży i zakonników

RVDo życia konsekrowanego i do kapłaństwa nie wchodzi się inaczej, jak tylko przez Chrystusa, to On jest bramą i to On nas wybiera. Jeśli ktoś wchodzi przez okno, a nie przez Chrystusa i dla Chrystusa, to trzeba mu to odradzić – mówił Papież w stolicy Kenii podczas spotkania z duchowieństwem i osobami konsekrowanymi.

Franciszek zrezygnował z wcześniej przygotowanego przemówienia. Zamiast tego w spontanicznych słowach, wypowiadanych po hiszpańsku i tłumaczonych symultanicznie na angielski, podzielił się refleksjami o naśladowaniu Chrystusa.

Franciszek zachęcił na wstępie zebranych do zaufania Panu. Jeśli On ich wybrał, to sam dokończy też rozpoczętego w nich dzieła. Trzeba jednak iść za Nim, a nie za innymi sprawami.

„W naśladowaniu Chrystusa nie ma miejsca na ambicje, na dążenie do bogactw czy chęć bycia kimś ważnym w tym świecie. Idziemy za Jezusem aż po ostatni krok Jego ziemskiego życia, na Krzyż. Troszczcie się tylko o to, by iść na Krzyż. Troskę o wasze zmartwychwstanie pozostawcie Jemu”.

Franciszek zastrzegł jednak, że samo powołanie nie jest równoznaczne z kanonizacją. Wszyscy jesteśmy grzesznikami – podkreślił. W Ewangelii jedynym apostołem, który płakał, jest Piotr, kiedy zdał sobie sprawę, że jest grzesznikiem, i to właśnie jego wybrał Pan Jezus na pierwszego papieża.

„Nigdy nie przestawajcie płakać! Kiedy w oczach jakiegoś kapłana, zakonnika czy zakonnicy wysychają łzy, oznacza to, że coś jest nie tak. Płaczcie nad własną niewiernością! Płaczcie nad cierpieniem świata. Płaczcie nad odrzuconymi! Płaczcie nad opuszczonymi starcami! Płaczcie nad zamordowanymi dziećmi! Płaczcie nad tym, czego nie rozumiemy! Płaczcie, kiedy ludzie nas pytają: Dlaczego? Nikt z nas nie zna odpowiedzi na wszystkie te pytania”.

W tym kontekście Franciszek przywołał Fiodora Dostojewskiego i jego rozważania nad cierpieniem dziecka. Franciszek wyznał, że i on nie zna wszystkich odpowiedzi. Jednak kiedy staje wobec takich pytań, patrzy na Chrystusa Ukrzyżowanego, który jest jedyną odpowiedzią.

„Biada zakonnicy, zakonnikowi czy księdzu, który by zapomniał o Chrystusie ukrzyżowanym. Popada bowiem w piekielny grzech, grzech, którego Bóg nie znosi, który przyprawia Boga o wymioty. Jest to grzech obojętności, oziębłości. Drogi bracie zakonniku i kapłanie, droga siostro zakonnico, uważaj, aby nie popaść w grzech oziębłości”.

Ojciec Święty wskazał też kenijskim kapłanom i zakonnikom na znaczenie codziennej modlitwy.

„Nigdy nie oddalajcie się od Jezusa, to znaczy nigdy nie przestawajcie się modlić. Powie ktoś: ależ Ojcze, czasami jest tak ciężko, jestem zmęczony, chce mi się spać. A zatem zaśnijcie przed Panem. To też jest jakaś forma modlitwy. Ale zostań tam, przed Panem. Módl się, nie opuszczaj miejsca modlitwy. Jeśli osoba konsekrowana opuszcza modlitwę, jej dusza staje się oschła jak suszone figi. Staje się brzydki, nie pociąga. Dusza kapłana czy zakonnika, który się nie modli, jest po prostu brzydka. Przepraszam za te słowa, ale tak to właśnie wygląda. Zadam wam tylko jedno pytanie: Kiedy ograniczacie czas na sen, to czynicie to dla telewizji, radia, prasy czy dla modlitwy? Stawajcie przed Bogiem, który rozpoczął w was swoje dzieło i chce je dokończyć”.

Franciszek przypomniał też, że powołanie do naśladowania Chrystusa jest równoznaczne z ustanowieniem do służby.

„Macie służyć ludowi Bożemu, najuboższym, najbardziej odrzuconym, ludziom z marginesu społecznego. Macie służyć dzieciom i starcom, a także tym, którzy niekiedy nie zdają sobie sprawy z własnej pychy. Macie służyć Jezusowi. Godząc się na wybranie przez Jezusa, godzimy się na to, by służyć, a nie, by nam służono. Stało się gdzieś przed rokiem, że kapłani byli rekolekcjach i każdy miał swoją turę w służeniu do stołu. Ale jeden z nich narzekał, mówiąc, że można było opłacić kogoś, kto by im służył do stołu. Proszę was, niech takie rzeczy nie dzieją się w Kościele. Nie dozwólcie, aby wam służono”.

Na zakończenie Papież podziękował zgromadzonym kapłanom i osobom konsekrowanym za ich wielkoduszną posługę. Przyznał, że zdaje sobie sprawę iż niektórzy, zwłaszcza ci, którzy pracują w trudnych warunkach, zasłużyliby sobie na kanonizację. Zgodnie ze swym zwyczajem Franciszek poprosił ich również o modlitwę w swojej intencji.

kb/ rv

Za: Radio Watykańskie



Przygotowane, ale nie wygłoszone przemówienie Ojca Świętego Franciszka

Bardzo się cieszę się, że jestem z wami, że widzę radość na waszych twarzach i że mogłem usłyszeć wasze słowa, wasze pieśni szczęścia i nadziei. Dziękuję biskupowi Mukobo, księdzu Phiri, i siostrze Micheal Marie za ich słowa powitania wypowiedziane w waszym imieniu. Dziękuję również siostrom Felicjankom za ich gościnność.

Nade wszystko dziękuję wam za czynny wkład, jaki wiele osób konsekrowanych i kapłanów wnosi w życie kenijskiego Kościoła i społeczeństwa. Proszę przekażcie moje serdeczne pozdrowienia waszym braciom i siostrom, którzy nie mogli tu być dziś z nami, zwłaszcza osobom starszym i chorym w waszych wspólnotach.

„[Bóg], który zapoczątkował w was dobre dzieło, dokończy go do dnia Chrystusa Jezusa” (Flp 1,6). Tego popołudnia chciałbym utożsamić się z tą żarliwą modlitwą wznoszoną przez Apostoła Pawła, z wdzięcznością za waszą wierną służbę Panu pośród Jego ludu.

Każdego dnia, udając się do szpitali i domów, między chorych, cierpiących, ubogich i zepchniętych na margines głosicie miłujące miłosierdzie i współczucie Boga. W parafiach, szkołach i placówkach oświatowych podejmujecie wysiłki, aby wychować ludzi młodych, jako chrześcijan i jako uczciwych obywateli. To dobrze spożytkowane wysiłki. Pomagacie w budowaniu życia duchowego i moralnego społeczeństwa na solidnych podstawach uczciwości, sprawiedliwości, solidarności i odpowiedzialnego korzystania z wolności. W sposób szczególny służycie jako żywe znaki komunii Kościoła, który obejmuje wszystkie ludy i języki, nikogo nie wyklucza i stara się o zbawienie wszystkich.

Proszę was wszystkich, abyście strzegli waszego powołania jako daru Boga i stale podtrzymywali płomień waszej gorliwości. Tę zachętę kieruję szczególnie do obecnych tutaj zakonników i osób konsekrowanych. Wasze młode serca zostały rozpalone pięknem życia przeżywanego na wzór Chrystusa, poświęconego Bogu i bliźnim. Ponawiając codziennie waszą odpowiedź na wezwanie Pana, by naśladować Go w ewangelicznej czystości, ubóstwie i posłuszeństwie, dajecie Jemu wszystko, co macie i czym jesteście. Choć żyjemy i wypełniamy nasze apostolstwo w świecie, nasze serce musi być zwrócone ku Niebu. Modlitwa – osobista, liturgiczna i wspólnotowa – niech będzie centrum waszego dnia. W tym miejscu chciałbym podziękować zakonnikom żyjącym za klauzurą za ich ukryty apostolat, który przyczynia się tak bardzo do płodności misji Kościoła w tym kraju.

Drodzy bracia kapłani, wasze powołanie wzywa was, abyście na wzór Chrystusa Dobrego Pasterza, szli i szukali ubogich, chorych i potrzebujących miłosierdzia Bożego. Źródłem naszej radości jest bycie głosicielami i sługami Jego współczucia i miłości do wszystkich bez różnicy. Wśród wielu trudów i zajęć posługi duszpasterskiej, modlitwa, braterstwo kapłańskie, jedność myśli i serca z waszymi biskupami oraz częste korzystanie z łaski sakramentu pokuty powinny być dla was źródłem męstwa i tarczą przeciwko subtelnym pokusom światowości duchowej. Pan wzywa nas, abyśmy byli sługami Jego łaski, pomimo naszych ograniczeń i naszych słabości. Jako nasz Odwieczny Kapłan, który udoskonalił się przez cierpienie (por. Hbr 2,10), umocni On wasze  świadectwo w przemieniającej mocy swego krzyża i w radości swego wiecznego zwycięstwa.

Drodzy młodzi seminarzyści, również wy jesteście bardzo blisko mego serca! Te lata przygotowań i rozeznania to czas pełen łaski, kiedy przekonujecie się o woli Bożej odnośnie do waszego życia. Z waszej strony wymaga to uczciwości, poznania siebie oraz czystości intencji. Ponadto czas ten musi być też wspierany modlitwą osobistą i wolnością wewnętrzną w odniesieniu do poszukiwania siebie samych czy też negatywnych przywiązań.  Niech to będzie przede wszystkim czas duchowej radości, radości, która ma swoje źródło w sercu otwartym na głos Boga i pokornie gotowym na poświęcenie wszystkiego dla służby Jego Świętemu Ludowi.

Drodzy przyjaciele, Ewangelia którą głosimy i staramy się żyć nie jest drogą łatwą. Jest to droga wąska, ale napełnia nasze serca niewymowną radością. Raz jeszcze przywołuję słowa Apostoła, zapewniając was, że zawsze modlę się za was z radością (por. Flp 1,4). Proszę was o modlitwę za mnie i powierzam was wszystkich wielkiej miłości, którą poznaliśmy w Jezusie Chrystusie. Wszystkim, z wielką miłością udzielam mego błogosławieństwa.

Mungu awabariki! (Niech was Bóg błogosławi!)

Tłumaczenie: Radio Watykańskie; za: RIRM