Papież kanonizował cztery zakonnice, w tym palestyńską mistyczkę

RVTrwać w Bogu i Jego miłości, aby głosić słowem i życiem zmartwychwstanie Jezusa, świadcząc o jedności między nami i miłości wzajemnej wobec wszystkich – w tych słowach Papież podsumował życie czterech zakonnic, które zaliczył dziś poczet świętych. Wszystkie one żyły w XIX w. Trzy z nich to założycielki nowych zgromadzeń zakonnych.

Joanna Emilia de Villeneuve była francuską arystokratką, która włączyła się w bardzo dynamiczny nurt odnowy Kościoła we Francji po rewolucji. Maria Krystyna od Niepokalanego Poczęcia to Włoszka z Neapolu. Szczególnie mocno odczuwała potrzebę wynagradzania Jezusowi w Najświętszym Sakramencie za grzechy ludzkości. W tym celu założyła nowe zgromadzenie, które zajmowało się ponadto działalnością oświatową i charytatywną.

Pozostałe dwie święte pochodziły z Palestyny, z Jerozolimy i okolic Nazaretu. Maria Alfonsa Danil Ghattas założyła zgromadzenie zajmujące się działalnością oświatową. Natomiast Maria od Jezusa ukrzyżowanego Baouardy była mistyczką i stygmatyczką. Choć zmarła w wieku zaledwie 32 lat miała bardzo burzliwe życie, naznaczone zarówno cierpieniem, jak i nadzwyczajnymi interwencjami Boga.

W homilii Mszy kanonizacyjnej Franciszek nawiązał do dzisiejszej Ewangelii, opisującej, jak Maciej zajął miejsce Judasza w kolegium apostolskim. Podobnie jak pozostali apostołowie był on świadkiem zmartwychwstania.

„Apostołowie zaznali osobiście tego zdumiewającego doświadczenia zmartwychwstania; byli naocznymi świadkami tego wydarzenia – mówił Ojciec Święty. – Dzięki ich wiarygodnemu świadectwu wielu uwierzyło, a z wiary w zmartwychwstałego Chrystusa zrodziły się i nieustanne się rodzą wspólnoty chrześcijańskie. Również my opieramy dzisiaj naszą wiarę w zmartwychwstałego Pana na świadectwie apostołów, które dotarło do nas za pośrednictwem misji Kościoła. Nasza wiara jest mocno związana z ich świadectwem, jak nieprzerwany łańcuch rozwinięty na przestrzeni wieków nie tylko przez następców apostołów, ale także przez liczne pokolenia chrześcijan. Bowiem każdy uczeń Chrystusa jest na wzór apostołów powołany, by być świadkiem Jego zmartwychwstania, szczególnie w tych środowiskach, gdzie silnie dostrzegamy zapomnienie o Bogu i zagubienie człowieka”.
Franciszek zaznaczył, że aby dawać świadectwo o Chrystusie trzeba być z Nim zjednoczonym.

„To jest tajemnica świętych: trwać w Chrystusie, jak latorośl w winnym krzewie, aby przynieść owoc obfity. A tym owocem jest nic innego jak miłość – mówił Papież. – Ta miłość jaśnieje w świadectwie s. Joanny Emilii de Villeneuve, która poświęciła swoje życie dla Boga i dla biednych, chorych, więźniów, wyzyskiwanych, stając się dla nich i dla wszystkich konkretnym znakiem miłości miłosiernej Pana. Trwać w miłości: to także czyniła siostra Maria Krystyna Brando. Była całkowicie owładnięta żarliwą miłością Pana. Z modlitwy, ze spotkania serca w serce ze Zmartwychwstałym Chrystusem, obecnym w Eucharystii, otrzymała moc przetrwania cierpień oraz dawania siebie, jak chleb łamany, tak wielu ludziom oddalonym od Boga i głodnym prawdziwej miłości”.

Ojciec Święty zauważył, że istotnym elementem chrześcijańskiego świadectwa jest trwanie w jedności. Jej wzorem jest jedność Trójcy Świętej, z której rozlewa się miłość również na nas, zachęcając do modlitwy kontemplacyjnej.

„Wybitnie doświadczyła tego s. Maria Baouardy – mówił Papież. – Ta pokorna i niepiśmienna kobieta umiała udzielać porad i wyjaśnień teologicznych z niezwykłą jasnością – co było owocem jej nieustannego dialogu z Duchem Świętym. Posłuszeństwo Duchowi Świętemu uczyniło ją także narzędziem spotkania i komunii ze światem muzułmańskim. Podobnie, s. Maria Alfonsa Danil Ghattas dobrze zrozumiała, co to znaczy jaśnieć miłością Boga w apostolstwie, stając się świadkiem łagodności i jedności. Daje nam ona jasny wzór, jak bardzo ważne jest branie odpowiedzialności jedni za drugich, służąc jedni drugim”.

kb/ rv

Za: Radio Watykańskie


Homilia Ojca Świętego w czasie kanonizacji: 17.05.2015

W Dziejach Apostolskich ujrzeliśmy pierwotny Kościół, w chwili kiedy wybiera tego, którego powołał Bóg, aby w kolegium apostołów zajął miejsce Judasza. Nie chodzi o objęcie urzędu, lecz o posługę. Rzeczywiście Maciej, na którego pada wybór otrzymuje misję, którą Piotr definiuje w następujący sposób: „Trzeba więc, aby jeden […] stał się razem z nami świadkiem Jego zmartwychwstania” – zmartwychwstania Chrystusa (Dz 1,21-22). Słowami tymi podsumował   znaczenie przynależności do grona Dwunastu: oznacza to bycie świadkiem zmartwychwstania Jezusa. Natomiast fakt, że mówi on „razem z nami” pozwala zrozumieć, że misja głoszenia zmartwychwstałego Chrystusa nie jest zadaniem indywidualnym: trzeba ją przeżywać wspólnotowo, z kolegium apostolskim i ze wspólnotą. Apostołowie przeżyli bezpośrednie i zadziwiające doświadczenie zmartwychwstania; byli naocznymi świadkami tego wydarzenia. Dzięki ich autorytatywnemu świadectwu wielu uwierzyło, a z wiary w zmartwychwstałego Chrystusa zrodziły się i nieustanne się rodzą wspólnoty chrześcijańskie. Również my opieramy dzisiaj naszą wiarę w zmartwychwstałego Pana na świadectwie apostołów, która dotarła do nas za pośrednictwem misji Kościoła. Nasza wiara jest mocno związana z ich świadectwem, jak nieprzerwany łańcuch rozwinięty na przestrzeni wieków nie tylko przez następców apostołów, ale także przez liczne pokolenia chrześcijan. Bowiem każdy uczeń Chrystusa jest na wzór apostołów powołany, by być świadkiem Jego zmartwychwstania, szczególnie w tych środowiskach, gdzie silnie dostrzegamy zapomnienie o Bogu i zagubienie człowieka.

Aby tak się stało, musimy trwać w Chrystusie zmartwychwstałym i w Jego miłości, jak nam to przypomniał Pierwszy List św. Jana: „kto trwa w miłości, trwa w Bogu, a Bóg trwa w nim” (1 J 4,16). Jezus powtórzył to z naciskiem swoim uczniom: „Wytrwajcie we Mnie … Wytrwajcie w miłości mojej” (J 15,4.9). To jest tajemnica świętych: przebywać w Chrystusie, zjednoczeni z Nim, jak latorośl z krzewem winnym, aby przynieść owoc obfity (J 15,1-8). A tym owocem jest nic innego jak miłość. Ta miłość jaśnieje w świadectwie siostry Joanny Emilii de Villeneuve, która poświęciła swoje życie dla Boga i dla biednych, chorych, więźniów, wyzyskiwanych, stając się dla nich i dla wszystkich konkretnym znakiem miłości miłosiernej Pana.

Relacja z Jezusem zmartwychwstałym jest „atmosferą”, w jakiej żyje chrześcijanin i w której odnajduje siłę, by pozostać wiernym Ewangelii, nawet pośród trudności i nieporozumień. „Trwanie w miłości”: to także czyniła siostra Maria Krystyna Brando. Była całkowicie owładnięta żarliwą miłością Pana. Z modlitwy, ze spotkania serca w serce ze Zmartwychwstałym Chrystusem, obecnym w Eucharystii, otrzymała moc przetrwania cierpień oraz dawania siebie, jak chleb łamany tak wielu ludziom oddalonym od Boga i głodnym prawdziwej miłości.

Istotnym spektem świadectwa, jakie należy składać zmartwychwstałemu Panu, jest jedność między nami, Jego uczniami, na obraz tej jedności jaka istnieje między nim a Ojcem. Również dziś w Ewangelii usłyszeliśmy modlitwę Jezusa w przeddzień męki: „aby tak jak My stanowili jedno” (J 17,11). Z tej odwiecznej miłości między Ojcem a Synem, która rozlewa się w sercach naszych przez Ducha Świętego (por. Rz 5,5), czerpie swoją moc nasza misja i komunia braterska. Z niej wypływa nieustannie na nowo radość naśladowania Pana na drodze Jego ubóstwa, Jego dziewictwa i posłuszeństwa. Ta sama miłość wzywa nas do kultywowania modlitwy kontemplacyjnej. Wybitnie doświadczyła tego siostra Maria Bauardi. Ta kobieta pokorna i niepiśmienna umiała udzielić porad i wyjaśnień teologicznych z niezwykłą jasnością – co było owocem jej nieustannego dialogu z Duchem Świętym. Posłuszeństwo Duchowi Świętemu uczyniło ją także narzędziem spotkania i komunii ze światem muzułmańskim. Podobnie, siostra Maria Alfonsyna Danil Ghattas dobrze zrozumiała, co to znaczy jaśnieć miłością Boga w apostolstwie, stając się świadkiem łagodności i jedności. Daje nam ona jasny wzór, jak bardzo ważne jest branie odpowiedzialności jedni za drugich, życie służąc jedni drugim.

Trwanie w Bogu i Jego miłości, aby głosić słowem i życiem zmartwychwstanie Jezusa, świadcząc jedność między nami i miłość wobec wszystkich. To czyniły cztery ogłoszone dziś święte. Ich jaśniejący wzór jest także wyzwaniem dla naszego życia chrześcijańskiego: jak ja jestem świadkiem zmartwychwstałego Chrystusa? Jak trwam w Nim, jak trwam w Jego miłości? Czy jestem zdolny, by w mojej rodzinie, środowisku pracy, w mojej wspólnocie rzucać ziarno tej jedności, jaką On nas obdarzył, czyniąc nas uczestnikami życia trynitarnego?

Wracając do domu, nieśmy ze sobą radość tego spotkania ze Zmartwychwstałym Panem. Pielęgnujmy w sercu dążenie, by trwać w miłości Bożej, trwać zjednoczeni w Nim i między sobą nawzajem i iść śladami tych czterech kobiet, wzorów świętości, jakie Kościół nas zachęca, byśmy naśladowali.