Papież o doświadczeniu wizyty w domu Matki Teresy

Można powiedzieć, że wielka święta zadziałała w czasie wizyty papieża Franciszka w jej domu. Zobaczcie, czego doświadczył Ojciec święty.

Publikujemy fragment wypowiedzi Franciszka z konferencji prasowej na pokładzie samolotu ze Skopje do Rzymu. Papież zaskoczył zgromadzonych dziennikarzy dłuższym komentarzem wypowiedzianym na końcu konferencji. Widać, że bardzo zależało mu na tym, by wszyscy usłyszeli, o tym, co stało się w domu rodzinnym Matki Teresy, który znajduje się w stolicy Macedonii Północnej.

Przeczytajcie, co powiedział Franciszek:

Alessandro Gisotti: Ojcze Święty, dziękuję za twoją dyspozycyjność: konferencja w tym punkcie się kończy, właśnie dlatego, że lot jest krótki, a wkrótce będzie podawana kolacja. Dziękuję zatem wszystkim za wspaniałą pracę wykonaną w tych dniach, z budzeniem się w nocy z powodu różnych transferów. Dziękuję, Ojcze Święty.

Papież Franciszek: Ale chciałbym wam jeszcze coś powiedzieć o podróży: o tym, co mnie najbardziej pocieszyło, i tym, co mnie głęboko poruszyło w tej podróży. Dwa doświadczenia „graniczne”. Jedno to doświadczenie z ubogimi dzisiaj tutaj, w Macedonii, w Domu Pamięci Matki Teresy. Było wielu ubogich, ale trzeba było zobaczyć łagodność tych sióstr: traktowały ubogich bez paternalizmu, jak gdyby byli dziećmi. Łagodność, a także zdolność okazania ubogim czułości. Czułość, wspaniała czułość tych sióstr!

Jesteśmy dziś przyzwyczajeni do obrażania się nawzajem: polityk obraża drugiego, jeden sąsiad obraża drugiego, również w rodzinach ludzie obrażają się nawzajem.

Nie ośmielę się powiedzieć, że istnieje kultura zniewagi, ale zniewaga jest bronią w zasięgu ręki, również obmawianie innych, oszczerstwo, zniesławienie … I byłem poruszony, gdy zobaczyłem te siostry, które traktowały każdą osobę jak Jezusa. Podszedł pewien młodzieniec, dzielny, a przełożona mi powiedziała: „Jest świetny”, uczyniła miły gest i powiedziała w jego obecności: „Módl się za niego, bo za dużo pije!”. Ale z czułością matki, a to sprawiło, że poczułem macierzyństwo Kościoła.

To jedna z najpiękniejszych rzeczy, odnalezienie macierzyństwa Kościoła. Dzisiaj to odczułem tam i dziękuję Macedończykom, że mają ten skarb w mieście Skopje.

A kolejnym doświadczeniem „granicznym” były pierwsze Komunie św. w Bułgarii. To prawda, wzruszyłem się, bo cofnąłem się pamięcią do 8 października 1944 r., do mojej pierwszej Komunii św., kiedy wchodziliśmy śpiewając „O święty ołtarzu, strzeżony przez aniołów”, tę starą pieśń, którą z pewnością niektórzy z was pamiętają. Widziałem te dzieci, które otwierają się na życie poprzez decyzję sakramentalną. Kościół strzeże dzieci, są one ograniczeniem [są małe], muszą urosnąć, są obietnicą, a to przeżyłem bardzo mocno.

Poczułem, że w tej chwili te 245 dzieci były przyszłością Kościoła, były przyszłością Bułgarii.