Po pandemii świat nie będzie taki sam

Udostępniamy tekst rozmowy redaktor Doroty Kułaga z dziennika „Echo Dnia” z Kielc z o. dr. hab. Szczepanem Praśkiewiczem OCD, relatorem Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych w Rzymie, z dnia 27 marca 2020 r.

Jak teraz wygląda życie we Włoszech? 

Włochy stały się po Chinach krajem najbardziej dotkniętym pandemią koronawirusa, ale to chyba dlatego, że Włosi w swej wrodzonej spontaniczności najpierw nie rozeznali do końca powagi sytuacji, a później nie wzięli na serio ograniczeń, jakie, acz stopniowo, wprowadzały władze państwowe, a w dialogu z nimi władze kościelne. Lombardia, ze swoimi dwoma lotniskami mediolańskimi Malpensa i Linate, które praktycznie są punktem odniesienia w relacjach gospodarczych i handlowych Europy z resztą świata, stała się niejako centrum rozprzestrzeniania się wirusa i zachorowań. A pierwsze decyzje władz, jak chociażby zamkniecie szkół i uniwersytetów, nie wpłynęło na ograniczenie kontaktów, bo mało zdyscyplinowani Włosi, zwłaszcza młodsze pokolenie, nie pozostało w domach, ale wypełniło dyskoteki, bary, plaże. Kontakty ludzkie nie zmniejszyły się, przybrały jedynie inną formę, a wirus się rozprzestrzeniał. Dopiero gdy liczba zarażonych, a nadto zmarłych z każdym dniem drastycznie wzrastała, wprowadzono i zaczęto respektować bardziej restrykcyjne zakazy, karząc mandatami za ich przekraczanie. I dziś ulice włoskich miast są puste. Wiele osób przeżywa kwarantannę wykorzystując czas na lekturę i refleksję, pogłębienie – jak same wyznają –  wiedzy religijnej, modlitwę, a niektórzy przeżywają prawdziwe nawrócenie, jak głośny przypadek lekarza Bergamo, o którym masowo informowały media także w Polsce.

Pusty Plac Św. Piotra, grób Jana Pawła II, przy którym nikt się nie modli… Jeszcze kilka tygodni temu wydawało się to niemożliwe…

Tak, to widok jedyny! Nie wierzy się własnym oczom. Otuchą napawa fakt, że mimo pustego Placu Św. Piotra, papież Franciszek nie zawiesił audiencji i niedzielnej modlitwy „Anioł Pański”, na które wierni przychodzili na tenże plac. Modlitwa papieska, jakkolwiek odmawiana samotnie, jest transmitowana przez media na cały świat i dodaje otuchy ludziom ogarniętym lękiem i cierpieniem.

We Włoszech nie są już odprawiane msze święte z wiernymi, ale czy kościoły są zamknięte, czy można wejść i pomodlić się?

Kościoły, zwłaszcza bazylika św. Piotra i inne bazyliki papieskie, są zamknięte dla grup turystycznych i nie sprawuje się w kościołach publicznej liturgii. Większość świątyń, zwłaszcza parafialnych, jest w ciągu dnia otwarta i można nawiedzić Najświętszy Sakrament oraz pomodlić się indywidualnie. Podobnie jak w Polsce, zachęca się wiernych do uczestnictwa w liturgiach transmitowanych przez media i do komunii św. duchowej. Zawieszone są do odwołania wszelkie spotkania duszpasterskie.

 W wyniku koronawirusa we Włoszech zmarło już ponad 50 kapłanów. Do końca byli przy chorych, a Giuseppe Bernardelli oddał swój respirator ratując młodszą osobę. Dał piękne świadectwo. 

Duchowieństwo zawsze było z dotkniętymi zarazami. Iluż to naszym rodaczkom i rodakom przyszło ponieść śmierć świadcząc pomoc ofiarom zarazy. Dzisiaj takimi kapłanami są liczni, pozostający blisko zarażonych koronawirusem i posługujący im, mimo świadomości, że sami mogą się zarazić i ponieść śmierć. Czynią to jednak w imię Ewangelii i kiedyś także oni zostaną przyozdobieni w Kościele aureolą świętości…

Miał ojciec okazję rozmawiać z papieżem Franciszkiem? Dla niego to też jest zupełnie nowa sytuacja. 

Ojciec Święty w tym szczególnym czasie, gdy ta odległość pomiędzy wiernymi a świątyniami się powiększyła, bo nie wolno im przyjść na niedzielą Mszę, ogłosił specjalny odpust, innymi słowy, skoro ograniczony jest dostęp do normalnej posługi sakramentalnej i utrudniony jest dostęp do świątyń, Papież otworzył duchowy skarbiec Kościoła, skarbiec odpustów i ułatwia czerpanie z tego skarbca w tych nowych okolicznościach spowodowanych epidemią i restrykcjami, jakie z jej powodu zostały nałożone na społeczeństwo. Ten dar odpustu ukazuje ludziom, jak Kościół chce być blisko nich, blisko każdego człowieka, w tej szczególnej sytuacji pandemii. Za św. Janem Pawłem II papież Franciszek przypomniał, że człowiek właśnie w cierpieniu najbardziej odnajduje siebie samego, swoją kruchość, ale i swoją godność, swoje posłannictwo do solidarności z innymi. Dlatego nadzwyczajny dar odpustu w czasie pandemii wyczula niejako na modlitwę przebłagalną przed Bogiem o koniec epidemii, ulgę dla tych, którzy cierpią, o siłę i moc dla lekarzy i służby zdrowia, którzy im posługują i zbawienie wieczne dla tych, których Pan powołał do siebie.

Ma ojciec kontakt z ks. Adamem Dalachem z diecezji kieleckiej czy z innymi kapłanami, którzy są we Włoszech?

Kontakt jest bardzo ograniczony, utrudniony z powodu zakazu poruszania się. Ks. Adam Dalach, mój kuzyn, przebywa u siebie w Torvajanica, „uziemiony”, bo do Ostii nie wolno mu jechać i celebrować dla Polaków, wśród których duszpasterzuje. Musiał zawiesić zarówno przygotowanie młodzieży do bierzmowania jak i dzieci do pierwszej komunii św., i boleje z tego powodu, tym bardziej, że z jego posługi korzystało wiele polskich rodzin z Wybrzeża Tyreńskiego.

Kiedy Ojciec wróci do Polski? Czy uda się na święta, czy Wielkanoc będzie w Watykanie?

O przyjeździe do Polski nikt z pracujących w Rzymie polskich kapłanów czy sióstr zakonnych teraz nie mówi. Łączymy się duchowo z naszymi krewnymi i omadlamy ich sprawy. Zostały przesunięte na późniejsze, bliżej nieokreślone daty wszelkiego rodzaju spotkania formacyjne, sympozja, kapituły prowincjalne czy generalne zgromadzeń zakonnych. Wszystko w rękach Pana Boga. Wielkanoc będziemy celebrować w Rzymie i to bez żadnych zewnętrznych oznak święta, w naszych wewnętrznych kaplicach klasztornych. Także Papież będzie sprawował ceremonie Niedzieli Palmowej i Triduum Paschalnego bez udziału wiernych, a tylko przed kamerami telewizji, by ludzie na całym świecie mogli łączyć się z nim duchowo.  Każdy człowiek wierzący, dzięki darowi odpustu może zyskać spokój sumienia i pokój ducha, a nadto siłę wewnętrzną, bardzo pomocną do wyzdrowienia w sensie fizycznym. Sami lekarze mówią, że chorzy, którzy się załamią moralnie, rzadko wracają do zdrowia.

Niespodziewanie cały świat zatrzymał się z powodu koronawirusa. Czego ta trudna lekcja może nas nauczyć?

Tak, wraz z pandemią pojawił się ogromny lęk, jaki ogarnął nasze zlaicyzowane społeczeństwa. Staropolskie przysłowie mówi: jak trwoga to do Boga! Takiej trwogi, jak obecna pandemia świat dawno już nie przeżywał. Otwarła więc ona oczy całym społeczeństwom, uświadamiając, że to nie człowiek jest panem tej ziemi, ale że jest Nim Ktoś inny, pisany wielką literą. Pandemia przeradza się więc w światowe specyficzne „rekolekcje” i świat po niej nie będzie już taki sam. Ale czy będzie lepszy? Módlmy się o to; zarówno o ustanie zarazy jak i o przemianę ludzkich serc i umysłów oraz ich wierność objawieniu biblijnemu i prawu naturalnemu, sprzeciwiając się wszelkim ideologiom ten odwieczny porządek kwestionującym i chcącym narzucić go światu.    

I na koniec – jakie słowa przekazałby ojciec naszym czytelnikom, swoim krajanom?  

Chciałbym nade wszystko przekazać słowo nadziei! Niech ona mimo wszystko napełnia nasze serca! Niech w naszym życiu stanie się tak, jak to było z Panem Jezusem: po tragedii Wielkiego Piątku nadszedł radosny poranek Wielkanocy! Niech tak będzie i naszym życiu. Niech po tym czasie panoszenia się śmiercionośnej pandemii koronawirusa nadejdzie

radosny dzień jej ustąpienia! I oby stało się to jak najrychlej. Tego Wam Wszystkim drodzy Karajanie życzę i o to się dla Was modlę. 

Źródło: echodnia.eu

Na zdjęciu: o. Szczepana na pustym Placu Św. Piotra na Watykanie (25.03.2020).

Za: www.karmel.pl