Portryko: Gorszymi od huraganu okazały się powodzie, zniszczenie i brak komunikacji

Kilka dni po przejściu huraganu “Maria” wiadomości dotyczące Portoryko nie przestają obiegać cały świat, informując o katastroficznej sytuacji, jaką wywołał ten kataklizm. Najgorszą rzeczą okazał się nie być sam huragan, ale powodzie, destrukcja i brak komunikacji. Władze oświadczyły, że potrzeba wielu miesięcy, aby przywrócić całą sieć elektryczną, i wielu kolejnych miesięcy, aby odbudować infrastrukturę.

W kontekście rozpoczęcia kampanii “Caritas Internationalis” pod nazwą “Share the Journey – Podzielamy Drogę”, ukierunkowanej na wzmocnienie relacji z uchodźcami i imigrantami, papież Franciszek stwierdził: “Proszę was, byście dzisiaj w sposób szczególny w swojej modlitwie pamiętali o ofiarach i osobach, które poniosły szkody z powodu huraganu, który nawiedził w tych dniach Karaiby, a zwłaszcza Portoryko. Niech Bóg wam błogosławi”.

Z Aibonito dotarły skąpe, ale cenne informacje. W tym mieście salezjanie mają dom rekolekcyjny. “Salezjanie nie ucierpieli” – przekazują. “Dyrektor domu, ks. Juan Martinez, upadł i uderzył głową w czasie gdy oglądał szkody, ale bez większego uszczerbku dla zdrowia. Dom w Aibonito był otoczony licznymi drzewami, teraz prawie wszystkie są powalone. Dach altany i okno w jadalni domowej zostały wyrwane”.

W domu salezjańskim w dzielnicy Cantera w mieście San Juan zostały powolone słupy elektryczne i lampy, i w ogóle cała struktura doznała zniszczeń. Wystąpiły powodzie na obszarze w pobliżu sanktuarium Maryi Wspomożycielki, również w San Juan.

Ks. Francisco Batista, inspektor Antyli, w swoim komunikacie przekazał, że ten kataklizm został wywołany dwoma huraganami: “Irmą” i “Marią”, i że największe zniszczenia wystąpiły właśnie w Portoryko. “Nie istnieje żadnego rodzaju komunikacja telefoniczna. Mamy częściową łączność z trzema domami, sześcioma wspólnotami. Ludzie starają się zdobyć najpotrzebniejsze rzeczy, które nabywają, z wielkimi ograniczeniami, w wyznaczonych ośrodkach. Nie ma elektryczności, pożywienia, a wody i lekarstw zaczyna brakować”.

Również ks. Batista stwierdza, że nie jest w stanie dotrzeć do Portoryko, jako że jest to teraz niemożliwe, ale dodaje: “Nie mogę się doczekać chwili, kiedy będę mógł odbyć podróż i spotkać się z moimi braćmi. Mam nadzieję, że uda mi się zabrać ze sobą na Santo Domingo czterech salezjanów w podeszłym wieku”.

ANS – Aibonito

Za: www.infoans.org