Salezjanie. “Co za radość, widzieć te wszystkie włączone komputery!”

Jak to było również w poprzednich latach, niektórzy byli wychowankowie z Ośrodka “Don Bosco” w Seulu pośpieszyli z pomocą salezjańskim ośrodkom kształcenia zawodowego w krajach rozwijających się. Tym razem zdecydowali się pomóc uczniom z ośrodków w Chartumie i El Obeid (Al-Ubajjid), w Sudanie. Pozostając w ścisłym kontakcie z byłym wychowankiem “Don Bosco” Lin Chanwoo i salezjaninem koadiutorem Marino Boisem, spędzili siedem tygodni w Sudanie, naprawiając sprzęt i szkoląc nauczycieli.

Wspólnie przeprowadzano, pod patronatem byłych wychowanków “Don Bosco” w Seulu, warsztaty projektowania wspomaganego komputerowo – CAD (Computer-Aided Design), wykorzystując do tego 15 komputerów. Następnie pan Bois miał zajęcia lekcyjne dla nauczycieli i szkolił ich w zakresie prowadzenia lekcji dla uczniów.

Także pewna dobrodziejka z Korei sfinasowała aulę i 20 komputerów, które mają służyć uczniom do pisania w języku angielskim i arabskim, przy wykorzystaniu programów do redagowania tekstów, a także do poznania podstawowych funkcji najbardziej używanych programów.

“Co za radość, widzieć te wszystkie włączone komputery” – oświadczył pan Bois.

Działalność misyjna, wspierana przez byłych wychowanków “Don Bosco”, z upływem lat jeszcze bardziej się rozwinęla i w ubiegłym roku salezjanie otrzymali dwie nowe tokarki, które dotąd nie były w użyciu w ośrodku kształcenia zawodowego w El Obeid. Istotnie, salezjański ośrodek wychowawczy – założony przez salezjanów: ks. Vincenzo Donatiego oraz koadiutorów Giacomo i Andreę Comino – funkcjonował dotąd, wykorzystując jedynie używane urządzenia.

Po szkoleniach w zakresie kształcenia zawodowego w El Obeid pan Bois i pan Chanwoo zatrzymali się na tydzień w salezjańskim ośrodku kształcenia zawodowego “St Joseph” w Chartumie. “Byłem tu w latach 1991-1992, kiedy to szkoła dysponowała jedynie małym budżetem, dzięki któremu mogliśmy kupić jedynie używane maszyny. Potem zastąpił mnie Giacomo ‘Jim’ Comino, który z ks. Donatim rozwinął szkołę, ta mogła przyjąć aż 300 uczniów. Także policja lokalna skierowała do nich prośbę, by podjęli się również uczenia młodych więźniów”. 

Ostatnio sytuacja dotycząca nauczania stała się trudna. Większa część dotychczasowych wychowawców to byli wychowankowie tegoż ośrodka zawodowego, wielu z nich zostało wziętych z obozów dla uchodźców; wszyscy oni pochodzili z obecnego Sudanu Południowego. Kiedy Sudan Południowy uzyskał niepodległość, wszyscy oni powrócili do ojczyzny. A poza tym, wiele urządzeń i maszyn po 25 latach prawie że nie nadaje się do użytku.

“Zobaczymy, co da się zrobić. Jeśli taka jest wola Boża, jesteśmy gotowi…” – powiedział na koniec pan Bois.

Za: infoans.org