Home OpinieWywiady Służba Ojcu Świętemu

Służba Ojcu Świętemu

Redakcja

Wywiad o. Zdzisława Klafki CSsR z okazji Roku Wiary z JE ks. abp. Gerhardem L. Müllerem, prefektem Kongregacji Nauki Wiary. Przeprowadzony dnia 4 czerwca 2013 roku, dla Radia Maryja i TV Trwam.

1. ZK. Na samym początku pragnąłbym zapytać Prefekta Kongregacji Nauki Wiary, jakie główne zadania dzisiaj stoją przed Kongregacją Nauki Wiary?

GM. Podstawowym zadaniem Kongregacji Doktryny Wiary jest służba Ojcu Świętemu, gdyż to właśnie Papież został przez samego Chrystusa ustanowiony najwyższym nauczycielem wiary. Zadaniem Papieskiego Urzędu Nauczycielskiego, w łączności z biskupami, jest zachowanie depositum fidei, czyli dziedzictwa wiary. Ojciec Święty nie jest oczywiście w stanie sam podołać tym obowiązkom. Dlatego potrzebuje współpracowników, którzy wszystko przygotowują. Temu zaś służy po Soborze Watykańskim II Kongregacja Nauki Wiary. Jej zadaniem jest szerzenie wiary katolickiej oraz ochrona przed błędnymi naukami i fałszywymi kierunkami. To jest właśnie podstawowe zadanie naszej Kongregacji: wspierać Ojca Świętego, następcę św. Piotra, i pomagać mu, Namiestnikowi Chrystusa w Kościele powszechnym, w jego misji nauczycielskiej.

2. ZK. Przeżywamy w Kościele Rok Wiary. Jakie są główne kierunki czy nurty zagrażające wierze chrześcijańskiej?

Zagrożenia wiary chrześcijańskiej? Mogą one pojawić się już w samym Kościele, jeśli zamiast treści wiary głoszona będzie jakaś ideologia. Przeciwstawiać można jej różnego rodzaju ideologie. Istnieją również zagrożenia z zewnątrz: ze strony sekularyzmu, relatywizmu i agnostycyzmu. Te ideologie twierdzą przykładowo, że nie może istnieć Boże Objawienie. „Czy Bóg istnieje? Tego nie wiemy. Czy Bóg może i chce się objawić? – tego jako ludzie nie jesteśmy w stanie rozpoznać” – przekonują. Przy takich założeniach nie musimy spełniać woli Bożej ani okazywać posłuszeństwa wiary. Wszystkie te zagrożenia nie są naturalnie czymś nowym; są one znane od początku chrześcijaństwa. Już w historii zbawienia Starego Testamentu istnieli wrogowie ludu Bożego. Ze strony politeizmu istniało w tamtych czasach niebezpieczeństwo pomieszania wiary z innymi wierzeniami lub też oparcia się na władzy świeckiej zamiast zaufania Bożej pomocy. W całej historii chrześcijaństwa dochodziło do wielkich prześladowań wyznawców Chrystusa: już u samych jego początków w Jerozolimie, przez Nerona w Cesarstwie Rzymskim, aż do czasów współczesnych.

Najokrutniejsze prześladowania chrześcijan miały miejsce w XX wieku w systemach totalitarnych. One to próbowały budować świat bez Boga, bez naturalnego prawa moralnego, bez szacunku dla życia i ludzkiej godności. Niech to będzie dla nas nauką, że Bóg w swojej miłości i prawdzie prowadzi nas dobrą drogą. Wszyscy razem, nie tylko Kongregacja Nauki Wiary, lecz także biskupi, kapłani, osoby zakonne, nauczyciele religii, wszyscy, którzy zajmują się katechezą lub przepowiadaniem słowa Bożego, wszyscy musimy dawać świadectwo Bożej miłości. W szczególności zaś w działalności charytatywnej Kościoła. O tym się często zapomina, myśląc, że nie jest to takie ważne. Miłość Boża musi jednak być okazywana bardzo konkretnie. Mówił o tym Papież Benedykt XVI w swojej encyklice „Deus Caritas est”, że nie da się rozdzielić miłości Bożej od miłości ludzkiej.

3. ZK. Jakie metody stosuje dziś Kościół w szerzeniu ortodoksji?

Od czasów Soboru Watykańskiego II istnieje Międzynarodowa Komisja Teologiczna oraz Papieska Komisja Biblijna. Wspieramy więc teologię, gdyż jest to naszym zadaniem. Sobór Watykański II zrezygnował z kolejnego potępienia błędnych nauk, ukazując w sposób systematyczny całość doktryny wiary. Papież Benedykt XVI często mówił o pięknie wiary, o jej wewnętrznej harmonii, która jest tak urzekająca i pociągająca. Piękno i prawda wiary są ze sobą ściśle związane. Niewiara ze swą brzydotą często idzie w parze ze złem. Widać to np. w stylu budowania nazistów i komunistów, gdyż zła ideologia nie może stworzyć pięknej i zachwycającej sztuki.

4. Jak Ekscelencja ocenia stan wiary chrześcijańskiej w Europie i na świecie?

Istnieją bardzo różnorodne kierunki w poszczególnych krajach w Europie i w Ameryce. Tradycje chrześcijańskie mają wiele cech pozytywnych, ale zawierają też w sobie zjawiska negatywne. Z jednej strony tradycje jakiejś wielkiej grupy chrześcijan mogą wspierać danego człowieka w jego osobistym życiu wiary. Z drugiej zaś istnieje niebezpieczeństwo, że człowiek osiądzie na laurach, stanie się zmęczony i ospały, i nie przyswoi sobie zbyt głęboko owych tradycji. W takim wypadku tradycje mogą stać się zwyczajnym tradycjonalizmem. Wprawdzie obchodzi się uroczystości chrześcijańskie, takie jak pierwsza komunia, bierzmowanie, idzie się do spowiedzi, obchodzi się święta, lecz wewnętrznie nie znajduje to pogłębienia. Jeśli w takim wypadku powieje silny wiatr z przeciwnej strony, jeśli nasili się propaganda antyklerykalna, wtedy łatwo obrać kurs w innym kierunku. Istnieją również kraje na świecie, w których chrześcijanie są mniejszością. W takich krajach, jak np. Korea Południowa czy Indie, chrześcijaństwo rozwija się w godny podziwu sposób. Wszędzie tam, gdzie ludzie odkrywają chrześcijaństwo, w tych właśnie krajach chrześcijaństwo nie jest jedynie towarem importowanym z Europy, lecz spotkaniem z Jezusem Chrystusem, Synem Bożym. Bóg stworzył wszystkich ludzi, wszyscy też są Mu jednakowo bliscy. Stąd zawsze istnieją ludzie, którzy spotykają Chrystusa, niezależnie od historii czy kultury. Jesteśmy przekonani, że wszystkie kultury mogą włączyć się w wielki nurt życia Kościoła. Obserwujemy to najlepiej w uroczystość Zesłania Ducha Świętego. Zbierają się przedstawiciele różnych kultur i języków, a mimo to wszyscy rozumieją przepowiadane Słowo Boże, które przecież skierowane jest do wszystkich. Wszyscy też doświadczają, że są złączeni w Chrystusie, że istnieje tylko jedna rodzina Boża, jeden Kościół, który obejmuje wszystkich ludzi.

5. Polacy są bardzo wdzięczni Panu Bogu nie tylko za błogosławionego Jana Pawła II, ale i za jego następcę Benedykta XVI. Co szczególnego – zdaniem Prefekta Kongregacji Wiary – wniósł papież Benedykt XVI do współczesnego zrozumienia wiary i teologii?

GM. Uważam, że jest to bardzo wielki wkład, którego nie da się wyrazić w kilku słowach. Był on przede wszystkim teologiem i profesorem. Kontynuował tę pasję również już jako biskup Monachium, później zaś jako prefekt Kongregacji Nauki Wiary. Następnie jego udziałem stał się posługa Piotrowa. Benedykt XVI przejdzie do historii Kościoła jako wielki teolog na tronie papieskim właśnie dzięki swoim olbrzymim walorom teologicznym, głębokim perspektywom myślowym, jasności analizy sytuacji, a także dzięki bezgranicznemu zaufaniu Bogu. To ktoś, kto wbrew wszelkim dziejowym upadkom i wzlotom ostatecznie okaże się zwycięzcą. Uważam, że już teraz jest kimś w rodzaju doktora Kościoła, nauczyciela wiary. To oczywiste, że każdy papież ma swoją niepowtarzalną osobowość. Jeśli ktoś zostaje wybrany papieżem, nie może zrezygnować ze swojej osobowości. Nie powinien i nie może pozbyć się swojej osobistej historii, swojego charakteru, swojej formacji. Każdy winien wypełniać ten urząd, wykorzystując wszystkie swoje umiejętności oraz charakter, jaki dał mu Bóg. Każdy papież jest oczywiście następcą swojego poprzednika, jednakże w pierwszym rzędzie jest następcą apostoła Piotra. Jako jego następca ma obowiązek pójść jego śladami. Piotr przemawia do nas w ciągu wieków przez kolejnych papieży. Biskupi zgromadzeni na Soborze w Chalcedonie zakrzyknęli po otrzymaniu listu od Leona Wielkiego: „Piotr przemówił do nas”, a mianowicie przez Leona, jego następcę. Benedykt jest również taką wyróżniającą się postacią na urzędzie Piotrowym, na Catedra Petri.

6. Kościół w Polsce, a szczególnie Katolicki Uniwersytet Jana Pawła II w Lublinie podjął się wydania dzieł Josepha Ratzingera. A jak się przedstawia wydawanie Dzieł Zebranych Josepha Ratzingera, jakie kraje przekładają je na swoje języki i jaki uzyskuje to oddźwięk w teologii i w życiu Kościoła?

GM. U nas w tym celu powołany został specjalny Instytut. Jest to Instytut, który można by określić mianem Papieża-Benedykta XVI, który zajmuje się wydawaniem jego dzieł. Język niemiecki jest językiem ojczystym Benedykta XVI. Jest to więc editio princeps, która przez tenże Instytut jest tłumaczona na inne języki. W Polsce przetłumaczono już wiele jego tekstów. KUL wydał już cztery tomy. Jest rzeczą oczywistą, że język ojczysty autora jest bardzo ważny. On wyznacza kierunek. Aby coś zostało rozpowszechnione, musi zostać przetłumaczone na języki obce. Pozostają jeszcze inne języki, jak np. hiszpański, włoski, angielski, francuski. W ten sposób jego dzieła przekroczą językowe granice. Sporo jego dzieł przetłumaczono już na wiele języków. Całość pism, które teraz mają zostać wydane, nie jest jedynie ciągiem chronologicznym, lecz systematycznym uporządkowaniem wszystkich jego dzieł z różnych okresów oraz tematów. Mamy szczęście, że autor jeszcze żyje i wspiera plany całościowej edycji, towarzysząc wydawaniu poszczególnych tomów. Dzięki temu możemy powiedzieć, że jest to wydanie „z pierwszej ręki”, pod nadzorem samego autora. Synteza całej teologii opracowana przez Benedykta XVI, Josepha Ratzingera, jest punktem wyjścia szerokiej recepcji, gdyż teologia ta jest czymś aktualnym, egzystencjalnym, poruszającym ludzkie serca. Pomimo, że jest ona wysoce intelektualna i doskonale przemyślana, to potrafi zainteresować każdego człowieka. Wiele z jego dzieł jest napisanych w taki sposób, że nawet ludzie, którzy interesują się wiarą, rozważaniem o niej, a którzy nie studiowali teologii czy filozofii, są  w stanie zrozumieć, a nawet wcielać  w życie jego pedagogiczny zamysł.

7. Bardzo nas raduje fakt, że nie po raz pierwszy gościmy Ekscelencję w Polsce. Odnajdujemy Ekscelencję jako przyjaciela naszego Narodu, bo uczy się języka polskiego, a nawet głosi kazania po polsku, jak ostatnio tego doświadczyliśmy. Jaką rolę przewiduje Ekscelencja Kościołowi Polskiemu we współczesnej Europie?

GM. Polska widziana z daleka jest jednolitym katolickim krajem. Z Polską wiąże się katolicka tożsamość – tysiąc lat chrześcijaństwa. Każdy, kto ma choć trochę rozumu w głowie, zdaje sobie sprawę, że bez wiary katolickiej Polska jako naród rozpadłaby się, pogrążyła w nihilizmie. Stąd należy zachęcać wszystkich Polaków do tego, aby przypominali sobie nieustannie tę wielką tradycję własnej tożsamości. Tożsamość ta sprawdziła się w wielu konfliktach i walkach, zwłaszcza w nowszej historii Polski. Tożsamość ta wszystko to przetrwała. Dzięki niej nie można obrać fałszywej tonacji, czy pójść za głosem syren, bądź Skylli z Kalipso i ponieść klęskę. To wszystko jest możliwe, bo jak uczy historia, że całe narody ponoszą klęskę, gdy zapominają o swoim powołaniu i misji. Polska jest ważnym krajem w sercu Europy. Niemcy, Polska i Francja nawet od strony geograficznej stanowią centrum Europy. Polska jest ponadto pomostem łączącym Europę ze Wschodem, z owymi wielkimi kulturami Rosji czy innych krajów słowiańskich, toteż uważam, że Polska odgrywa wielką rolę nawet na polu ekumenizmu, dialogu z prawosławiem, gdyż na szczęście również Rosja wyzwoliła się z narzuconego systemu. Biskupi mają do odegrania wielką rolę w procesie pojednania. Stąd również i dzisiaj winny angażować się zarówno katolicki Episkopat Polski, jak i prawosławny Episkopat Rosji. W duchu chrześcijańskim winny zachęcać i być aktywne na rzecz pojednania, głębokiego wewnętrznego pojednania. Na tym polu Polska jeszcze nie do końca wypełniła swoją historyczną misję i nadal musi w tej dziedzinie aktywnie działać na rzecz zarówno odnowy i żywotności wiary katolickiej, jak również pojednania narodów. Jest to zgodne z tak ważną dogmatycznie Konstytucją Soboru Watykańskiego II Lumen Gentium, która już na początku stwierdza, że „Chrystus jest światłością narodów”, która „jaśnieje na obliczu Kościoła”. W ten sposób Kościół staje się w Chrystusie [niejako] sakramentem, „znakiem i narzędziem wewnętrznego zjednoczenia człowieka z Bogiem”. Kościół wnosi również swój wkład na rzecz jedności poszczególnych ludzi oraz całych narodów. Polska w tej historycznej oraz geograficznej przestrzeni może spełnić wyjątkową misję, ale może ją również zaniedbać, jeśli pójdzie za metafizycznym relatywizmem oraz praktycznym materializmem. Zobrazujmy to pewnym przykładem. Jeśli organizm jakiegoś narodu lub ciało Kościoła nie jest wypełnione żywymi komórkami, rozpada się. Podstawową komórką wspólnoty Kościoła, społeczeństwa i państwa może być jedynie rodzina. Ta zaś jest oparta na wzajemnej małżeńskiej miłości między mężczyzną i kobietą. Dobrze, że Polska sprzeciwia się pewnym tendencjom Europy Zachodniej, uważając, że nie jest postępem, jeśli małżeństwo zostaje sprowadzone do dowolnej formy ludzkiego współżycia, a jego specyficzna rola zostaje pominięta. Jeśli mówi się o postępie i tradycji, to małżeństwo jest taką postępową formą, gdyż jest to jedyna droga, która zapewnia przyszłość.

8. ZK. W tych ostatnich tygodniach Pan Bóg obdarował Kościół Papieżem Franciszkiem z Argentyny. Jakie Ekscelencja widzi szczególne elementy Kościoła latyno-amerykańskiego, które dziś  szczególnie mogą ubogacić Kościół Powszechny?

GM. Wybór Papieża nie jest jedynie czysto widowiskowym wydarzeniem, w którym decyduje większość, lecz poprzez tę decyzję większości, działa Duch Święty. To sam Duch św., sam Chrystus jest tym, który wybraną osobę czyni papieżem, pierwszym nauczycielem całego chrześcijaństwa.

Było to szczególnym znakiem, że nagle, po długim czasie, w którym papieżami byli jedynie Włosi, wybrano Jana Pawła II. Nagle zostaje wybrany papież, który pochodzi z Polski, a Polska była wtedy jeszcze w bloku wschodnim, za żelazną kurtyną. Bez Jana Pawła II, bez Solidarności, której inspiratorem był również on, nie doszłoby do rozwiązania tego bloku. Konflikt Wschód – Zachód mógłby doprowadzić do krwawej, niszczącej wojny. Musimy być wdzięczni, że poprzez działania Jana Pawła II możliwe było owo pokojowe przejście, bez brutalnej katastrofy, ku której zmierza ludzkość. Następnym papieżem był Benedykt XVI z Niemiec. Wiemy, że II wojnę światową rozpętali Niemcy. Benedykt XVI jest znakiem od Boga na rzecz pojednania pomiędzy Wschodem i Zachodem. Przeszłość i teraźniejszość prowadzą ku przyszłości, która jest w stanie zabliźnić rany II wojny światowej, a Kościół może rzeczywiście stać się narzędziem na rzecz pokoju ludzi z Bogiem i pomiędzy sobą. Obecnie papieżem wybrano Franciszka z dalekiego kraju, odległego od Rzymu, z kraju, który większość Europejczyków zna jedynie powierzchownie – z telewizji albo doniesień prasowych. Ponieważ większość tutejszych ludzi tak mało wie o tym południowoamerykańskim kraju, wybór ten może stać się wielkim krokiem, który zbliży ze sobą całe kontynenty. Krokiem, dzięki któremu my sami w naszym myśleniu uświadomimy sobie, że w Beunos Aires istnieje także Kościół katolicki, podobnie jak w Białymstoku, na biegunie południowym, w Kapsztadzie czy Minnesocie. Wszędzie tam jest Kościół, wszędzie tam jesteśmy u siebie, wszędzie tam znajdziemy ojczyznę. Uważam to za wielki znak, że został nam ofiarowany papież Franciszek. Fakt ten nie tylko poszerza nasze horyzonty, lecz również łączy ze sobą narody i poszczególnych ludzi, również z Południowej Ameryki. Nie jesteśmy przecież obrzeżem dziejów świata czy Kościoła. Każdy z nas może stać się centrum Kościoła.

9. ZK. Benedykt XVI z odwagą mówił, że grozi nam dyktatura relatywizmu. Jak Ekscelencja ocenia system i ideologię liberalizmu. Jaką Kościół powinien zajmować postawę: dialogu, obrony; na jakich płaszczyznach i jakimi środkami?

GM. To, co dziś nazywamy liberalizmem, ma swoją długą historię. Taki sposób myślenia funkcjonował już w filozofii Oświecenia, z której to zrodziła się Wielka Rewolucja oraz dziewiętnastowieczny liberalizm. Był on liberalny w stosunku do samego siebie. Jednakże w wielu krajach, takich jak Włochy, Niemcy czy Francja kierował się mocno w stronę zwalczania Kościoła. Podejmowano próby wyparcia Kościoła z życia publicznego. Szafowano hasłami przekonującymi jakoby religia była sprawą prywatną. Zapominano o tym, że poszczególny człowiek jest wolny w wyborze oraz publicznym okazywaniu swoich przekonań religijnych. Hasło to było jedynie zamiennikiem mniemania, jakoby to do nas należała sfera życia publicznego, jakoby to było nasze poletko. Jakaś grupka zacofanych osób, które nie zrozumiały, o co chodzi, może sobie w domu powiesić obraz Matki Bożej, lecz poza tym nie ma nic do powiedzenia w życiu publicznym, podobnie jak i w prawodawstwie, w parlamentach, w szkołach, w instytucjach wychowawczych, na uniwersytetach. My jednak widzieliśmy, co było owocem powstałego wtedy nihilizmu. Wielkie ideologie polityczne XX wieku mają swoją genealogię, która bynajmniej nie wynikała z pobożności jednostek. Dla Europy było to katastrofą, ciosem, że owym libertyńskim siłom, które w żaden sposób nie są liberalne, gdyż nie chcą uznać wolności religijnej, udało się wyrwać z istoty prawodawstwa europejskiego odniesienie do Boga. Przez to przyczyniły się one do upadku idei Konstytucji Europejskiej. Obecnie nie chcą nawet wspomnieć, że Europa ukształtowana jest przez chrześcijaństwo, że jest ono łączącą ją klamrą. Na bazie XIX-wiecznej ideologii próbowano natomiast stworzyć społeczeństwo zsekularyzowane, które miałoby służyć interesom pewnych grup.

Wszytko to nie ma jednak nic wspólnego z prawdziwą wolnością. Wolność religijna w najgłębszym tego słowa znaczeniu nie oznacza, że tylko prywatnie cieszę się wolnością sumienia i wyznania. Takie prawo byli w stanie przyznać nawet komuniści w sowieckiej konstytucji. Wolność religijna oznacza możliwość pełnego praktykowania religii bez państwowego przymusu czy społecznego nacisku oraz możliwość pełnego uczestnictwa w życiu społecznym. Dlatego uważam, że to niesamowicie ważne, abyśmy jako chrześcijanie ze względu na demokrację nie pozwolili owym ideologiom zepchnąć się do jakiejś pustej przestrzeni, lecz abyśmy rzeczywiście współtworzyli bonum comune (dobro wspólne). My przecież szanujemy ludzi o innych przekonaniach. Możemy z nimi razem żyć i ich szanować. Musimy także respektować odmienne poglądy, inne religie, lecz to nie znaczy, że pozwolimy się wyprzeć z centrum życia społecznego. Dla dobra wspólnego niezbędny jest wkład wielu osób w duchu chrześcijańskim; jest on znaczący oraz skierowany ku przyszłości. Nie może być tak, że zarówno w obszarach kultury medialnej, w środkach masowej komunikacji, w uniwersyteckim życiu naukowym, jak również w systemach prawnych oraz w prawodawstwie dopuszczalne jest myślenie, iż jeśli ktoś popełnił jakieś przestępstwo, to z założenia zostanie inaczej potraktowany przez sąd tylko dlatego, że jest księdzem bądź przynależy do Kościoła. Tutaj obowiązuje jedna zasada, że wszyscy ludzie są równi wobec prawa. W tym względzie osoby odpowiedzialne za różnego rodzaju dziedziny życia muszą starać się unikać osądzania osób kościelnych na podstawie swoich uprzedzeń. W państwie prawa muszą być wydawane wyroki zgodne z prawem. Prawo nigdy nie może stać się środkiem jak w jakiejś ideologii XX wieku, w której manipulowano prawem. Podobna sytuacja panowała wtedy również na uniwersytetach. Tak było w Niemczech i krajach sowieckich. Jeśli ktoś na jakimś uniwersytecie nie odpowiadał ideologii, w najlepszym wypadku zostawał usunięty z uniwersytetu. Taka sytuacja nie może się powtórzyć, na to nie może być społecznej zgody, a my musimy słuchać przestróg i wyciągać wnioski z historii. Antyklerykalizmu, który częściowo do dzisiaj funkcjonuje, zwłaszcza we wpisach i komentarzach w internecie, nie można nazwać inaczej niż bandytyzmem. To zamach na wolność, równouprawnienie oraz godność osoby ludzkiej.

10. ZK. I jeszcze jedno pytanie Ks. Abpie: W tej chwili jesteśmy gośćmi ks. Bpa Henryka Tomasika w Radomiu. W tym miejscu dokładnie 22 lata temu obecny był Jan Paweł II. Jak ks. Abp osobiście wspomina Jana Pawła II?”

GM. Jakie wspomnienia mnie z nim łączą i co mam z nim wspólnego? Oczywiście, mam osobiste wspomnienia. To on przecież ustanowił mnie biskupem. Byłem też dosyć często zapraszany na śniadanie czy obiad. Już jako członek Międzynarodowej Komisji Teologicznej byłem zapraszany jako doradca na wiele Synodów. Cieszę się, że mogłem współpracować z błogosławionym, ze świętym. Oczywiście, że jesteśmy związani ze świętymi z przeszłości i ich czcimy. Czymś poruszającym jest jednak to, jeśli zna się kogoś takiego z osobistych doświadczeń. Jest on bardzo przekonującą osobowością nie tylko dla Polski, lecz także dla całego świata.

11.    ZK. Widzowie Tv Trwam i słuchacze Radia Maryja czują się bardzo  zaszczyceni  możliwością bliższego poznania Prefekta Kongregacji Nauki Wiary. Czy na zakończenie zechciałby Ksiądz Arcybiskup wypowiedzieć słowo, które mogłoby być rodzajem przesłania dla Polaków?

GM. Jest to niezwykle trudne zadanie, ponieważ trwa pewien proces. Mogę jedynie powtórzyć, że Polska nie może zagubić ani swojej tożsamości, ani wiary katolickiej. Rodzina jest najważniejsza. Dzieci i młodzież muszą nam leżeć szczególnie na sercu. Oni mają do tego prawo; troska o młodzież jest dla rodziców, wychowawczyń w przedszkolach, nauczycielek i nauczycieli w szkole, kapłanów i wychowawców rzeczą szczególnie piękną. To wyjątkowo doniosła i piękna rzeczywistość, bo to niezwykle ważne, aby młodzi ludzie byli szczęśliwi i wewnętrznie zadowoleni, aby wzrastali jako otwarci i ukierunkowani na przyszłość. Wiarę w żywego Boga powinni postrzegać jako dar, a nie jako jakąś ciążącą na nich spuściznę. Dziedzictwo wielkiej tradycji zobowiązuje, ono też obdarza siłą i ufnością w świetlaną przyszłość, która rysuje się przed nami wszystkimi, a którą przygotował nam dobry Bóg.

ZK. Księże arcybiskupie z całego serca dziękujemy.

GM. Dziękuję bardzo.

Z języka niemieckiego tłumaczył o. Witold Szamburski CSsR.

Wywiad w wersji audio dostępny na stronie Radia Maryja

SERWIS INFORMACYJNY KONFERENCJI WYŻSZYCH PRZEŁOŻONYCH ZAKONÓW MĘSKICH W POLSCE

Ta strona korzysta z ciasteczek aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie. Zgoda