Świadectwo ks. Miguela Company: „Kościół w Chimbote to Kościół umęczony”

meczennicy.franciszkanie.plKs. Miguel pochodzący z Hiszpanii pracował w latach terroru „Świetlistego Szlaku” w parafii San Pablo w Chimbote. Dwa tygodnie przed męczeństwem o. Michała Tomaszka i o. Zbigniewa Strzałkowskiego sam stał się obiektem ataku senderystów.

W perspektywie nadchodzącej beatyfikacji męczenników z Peru opowiada o pracy duszpasterskiej w tamtym czasie.

Ks. Miguel został postrzelony przed plebanią, ale przeżył zamach. Wydarzenie to przerwało jednak jego pracę w Chimbote. Misjonarz wrócił do rodzinnego kraju, gdzie pracuje do dziś. Kapłan często jednak odwiedza Peru i wraca wspomnieniami do czasu, gdy służył w tym kraju.

Kościół blisko ludzi

Jak wspomina ks. Miguel Company w roku 1990, w czasie święta Wyzwolenia Peru, ważnej uroczystości państwowej obchodzonej w lipcu, rządy w kraju przejął Alberto Fujimori. Wówczas Peru dotknęła ogromna inflacja i dewaluacja, które wymknęły się spod jakiejkolwiek kontroli. „Wprowadzone reformy spowodowały katastrofę ekonomiczną, która najbardziej dotknęła najuboższych. Dlatego przy parafiach i różnych ośrodkach z pomocą Unicefu i Caritasu zaczęły powstawać jadalnie dla dzieci i kluby matek”. – mówi ks. Miguel.

„To, że Kościół zaangażował się w łagodzenie skutków kryzysu zostało przyjęte negatywnie przez Sendero Luminoso. W tamtym czasie wielu kapłanów, zakonników i zakonnic, ale także ludzi świeckich angażowało się w pomoc ubogim w Chimbote. Bardzo często parafie były miejscem, gdzie przygotowywano wspólne posiłki dla strajkujących związkowców, domagających się swoich praw.” Ks. Miguel wspomina także duże zaangażowanie ludzi młodych, którzy również podejmowali prace na rzecz społeczeństwa. „Mimo tego trudnego czasu w diecezji Chimbote zaczęły pojawiać się pierwsze powołania kapłańskie. Wówczas w diecezji pracowało 35 kapłanów, w tym 20 ze Stanów Zjednoczonych i 5 z Europy. Byli to misjonarze, którzy zdecydowali się podjąć ewangelizacji i służby dla ubogich w Peru.”

Parafia San Pablo dzięki pomocy materialnej pozyskanej przez pośrednictwo ks. Miguela zaczęła budowę kościoła w lipcu 1987 roku, i zakończyła ją rok później. „Ludzie wypełniali  cały kościół. W tę noc, kiedy przeżyłem zamach, odprawiłem wcześniej cztery msze: jedną pogrzebową, ślubną, nowennową do Matki Bożej Nieustającej Pomocy, a później mszę z okazji 50 –lecia małżeństwa w jednej z dzielnic.”

Wieczorem tego dnia przy wejściu na plebanię ks. Miguel został postrzelony przez dwóch terrorystów, którzy przepłoszeni krzykami sąsiadów, uciekli z miejsca zdarzenia.

Kilka tygodni wcześniej bp Luis Bambarén zwołał zebranie kapłanów swojej diecezji, podczas którego uprzedzał ich, że nadchodzą bardzo trudne czasy. Na spotkaniu mówiono również o żądaniach terrorystów, którzy chcieli, aby wszyscy księża obcokrajowcy opuścili diecezję Chimbote, ponieważ byli oni uznawani jako sprzymierzeńcy imperializmu. Wbrew temu duszpasterze zdecydowali się pozostać w Peru, aby dalej ewangelizować i pomagać potrzebującym.

Po próbie zamachu na ks. Miguela Sendero Luminoso w sierpniu 1991 zabiło trzech misjonarzy – o. Michała i o. Zbigniewa z Pariacoto oraz ks. Alessandra z Santa. Podobne zamachy miały miejsce w innych diecezjach. „Oni jednak z pewnością byli nasionami dla zakwitnięcia Kościoła w Chimbote. Ich męczeństwo ma wielką wartość. Ta śmierć, po ludzku patrząc, nieszczęście, była budująca dla Kościoła, ponieważ oni dali życie za wiarę” – mówi ks. Miguel.

„Z wielką radością przyjąłem wiadomość o beatyfikacji Michała, Zbigniewa i Alessandra, bo jest to łaska dla Kościoła w Chimbote, Kościoła umęczonego, który zawsze popierał sprawiedliwość społeczną i pokój.”

Ks. Miguel obecnie pracuje w parafii w Palma de Mallorca, w Hiszpanii, w swoim rodzinnym mieście.

Za: www.meczennicy.franciszkanie.pl