Wkrótce beatyfikacja męczenników z Algierii

Tyle uwagi polskie media poświęcają terroryzmowi islamskiemu. Z powodów politycznych w przekazie medialnym, polskie serca wypełniają się strachem przed Islamem i muzułmanami. Czy można jeszcze zrozumieć duchową postawę misjonarza, który wybiera kraj muzułmański na teren swojej misji. Nie chce go opuścić, mimo ryzyka śmierci. Zatwierdzenie przez papieża Franciszka męczeństwa 19 męczenników, którzy oddali swoje życie dla Chrystusa w Algierii, stawia polskim katolikom, wiele ważnych pytań, dotyczących naszej postawy w stosunku do naszych braci i sióstr muzułmanów.

26 stycznia 2018 roku, papież Franciszek zatwierdził akt męczeństwa 19 zakonników i zakonnic, misjonarzy pracujących w Algierii, zamordowanych w czasie wojny domowej w latach 1994-1996. W ten sposób otworzył drogę do ich beatyfikacji. Pomiędzy nimi, śmierć męczeńską ponieśli biskup Oranu, Jego Ekscelencja Pierre Claverie i znani nam bliżej z filmu „Ludzie Boga”, mnisi Trapiści z Tibhirine.

W tym chwalebnym orszaku, niosącym palmy zwycięstwa Chrystusa nad śmiercią, są także nasi współbracia służący ludziom w rejonie Kabylii ze wspólnoty w Tizi-Ouzou. To z nimi odbył swój staż apostolski nasz współbrat Darek Zieliński. Ich akt męczeństwa dokonał się po jego wyjeździe na studia teologiczne do Francji.

Cała 19 nowych męczenników zginęła podczas krwawych potyczek pomiędzy wojskowym rządem algierskim i bojówkami fundamentalistów islamskich, szczególnie Islamskiej Armii Ocalenia (GIA), która była zbrojnym ramieniem partii Islamskiego Frontu Ocalenia (FIS). Wojna ta pochłonęła dziesiątki tysięcy niewinnych istnień ludzkich, wśród których 99 % stanowili muzułmanie i Algierczycy. Pierwsza fala przemocy była skierowana przeciwko obcokrajowcom i misjonarzom, którym GIA zagroziła śmiercią, jeśli nie opuszczą terytorium Algierii. Sytuacja misji Kościoła Katolickiego stała sie dramatyczna. Niektóre zakony nakazały lub prosiły swoich członków, aby wyjechać dla bezpieczeństwa. Wielu opuściło Algierię, inni trwali na swoich posterunkach, chcąc do końca dzielić los ludzi, którym sie poświęcili. Naszych 19 męczenników w swoich sumieniach podjęło decyzję o pozostaniu i zapłaciło za to najwyższą cenę.

Papież Franciszek uznając ich męczeństwo stwierdził, że zostali oni zamordowani z powodu „nienawiści do wiary”, ponieważ byli chrześcijanami. Jak mówi komentarz obecnego biskupa Algieru, Paul’a Desfarges,: „Umarli, ponieważ pod przymusem odmówili zaparcia się wiary.” Wybrali nowa drogę do świętości – wolność zaakceptowania „pewnej śmierci w najbliższym czasie” ze względu na miłość do innych. Z tych 19 męczenników, 16 to Francuzi, 2 Hiszpanki i 1 Belg. Niektórzy z nich nawet przyjęli algierskie obywatelstwo.

Pierwszą dwójką tych męczenników są brat Henri Vergès, ze Zgromadzenia Braci Szkolnych Marystów i siostra Paul-Hélène Saint-Raymond ze Zgromadzenia Małych Sióstr od Wniebowzięcia NMP. Zginęli 8 maja 1994 roku w Algierze w bibliotece, którą odwiedzało ponad 100 uczniów i studentów. Trzech młodych zamachowców przebranych za policjantów, wtargnęło do budynku i dokonało egzekucji pracujących w tym czasie brata i siostry zakonnej. Ówczesny biskup Algieru, Ojciec Biały mówił do wiernych: Nasz drogi brat Henri był autentycznym świadkiem miłości Chrystusa, bezinteresownie służąc Kościołowi i dochowując wierności ludziom Algierii.”

Sześć miesięcy później, 23 października 1994 roku na przedmieściach Algieru, zamordowano dwie mniszki Augustianki z Hiszpanii: siostrę Esther Paniagua Alonso i siostrę Caridad Alvarez Martín.

27 grudnia tego samego roku, w okresie świąt Bożego Narodzenia, zginęło czterech naszych współbraci, Misjonarzy Afryki Ojców Białych: trzech Francuzów: o. Jean Chevillard, o. Alain Dieulangard, o Christian Chessel i Belg, o. Charles Deckers W południe na podwórko domu naszych ojców zajechała furgonetka z ludźmi podającymi się za policjantów. Terroryzują pracowników i nakazują o. Chevillard wsiąść do samochodu ze względu na bezpieczeństwo. Ojciec żąda, aby zadzwonić do komendanta, którego zna osobiście. Terroryści otwierają do niego serie z kałasznikowa. Później giną kolejno o. Charles Deckers i dwaj pozostali misjonarze.

Szczególnie boleśnie odczuliśmy stratę o. Christiana Chessel, utalentowany naukowo, młody, bo 36 letni misjonarz, przepowiedział swoją śmierć prorockim gestem. Dla swoich wieczystych ślubów w Rzymie w 1991 roku użył kopii Pisma Świętego po arabsku, której używał inny męczennik o. Richard, Misjonarz Afryki, przekraczający Saharę, aby nieść Ewangelię, zamordowany w karawanie w 1881 roku. O. Christian przyjął święcenia kapłańskie w 28 czerwca 1992 roku i przybył do Algierii we wrześniu 1993 roku, gdzie dołączył do trzech współbraci, znacznie starszych od niego. W Tizi-Ouzou zaangażował się mocno w projekt nowej biblioteki dla studentów tego mocno zaludnionego miasta. Był także przyjacielem trapistów z opactwa Matki Bożej Atlasu, męczenników mnichów – Tibhirine. Uczestniczył w spotkaniach grupy „Więzi Pokoju” (RiBat es Salaam ), która miała promować dialog pomiędzy zwaśnionymi Algierczykami.

Na parę miesięcy nasza wspólnota w Tizi-Ouzou została zamknięta. Nasze władze zakonne z O. Generałem zastanawiały się czy się nie wycofać na dobre i zakończyć naszą obecność w Tizi-Ouzu trwającą ponad 100 lat. Odpowiedzią na te wątpliwości był pogrzeb męczenników, na który przyszło prawie całe miasto. Wspólnota była lubiana i kochana przez lokalną społeczność. Wszyscy biegle mówili nie tylko po arabsku ale i w lokalnym berberskim języku. To muzułmanie z Tizi-Ouzou powiedzieli, że potępiają zabójstwo ojców, że się nie zgadzają z tym co ci ludzie zaślepieni nienawiścią, robią. Poproszono, aby Ojcowie Biali nie zamykali tej misji w Tizi-Ouzou. Tym, który otwierał na nowo wspólnotę w Tizi-Ouzou był nowo wyświęcony polski Ojciec Biały Dariusz Zieliński.

Kolejne ofiary fanatyzmu religijnego to dwie siostry misjonarki ze Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Kólowej Apostołów. 3 września 1995 roku siostra Angele-Marie Littlejohn i siostra Bibiane Leclercq dwie nauczycielki w szkole dla dziewcząt, zostały zamordowane w Belcourt podczas powrotu do domu z Eucharystii. 10 listopada zginęła siostra Odette Prévost, od Małych Sióstr Najświętszego Serca Jezusa.

21 maja 1996 roku, giną znani nam z francuskiego filmu „Ludzie Boga”, zostaje zamordowanych siedmiu mnichów trapistów z opactwa Matki Boskiej Atlasu w Tibhirine: przeor brat Christian de Chergé, brat Luc Dochier, brat Christophe Lebreton, brat Michel Fleury, brat Bruno Lemarchand, brat Célestin Ringeard i brat Paul Favre-Miville.

Kilka miesięcy później, 1 sierpnia 1996 roku, zabity zostaje ostatni z męczenników z Algierii i jedyny biskup: biskup Pierre Claverie, Dominikanin i biskup Oranu, został zamordowany w Tizi-Ouzou (Algieria) 27 grudnia 1994 r.

„Algierscy męczennicy oddali życie przede wszystkim Bogu i Chrystusowi. Oddali swoje życie, poświęcając się mieszkańcom Algierii. Nawiązali z nimi więzi braterstwa, bliskości, przyjaźni. I kiedy ten lud przechodził przez bardzo ciężką próbę dziejów, oni podjęli decyzję, że nie wyjadą, nie wycofają się stamtąd, lecz pozostaną obecni, by dać świadectwo, że miłość i przebaczenie jest silniejsze, i że miłość bliźniego, bez względu na to, kim jest, może doprowadzić do ofiary ze swego życia. To jest to główne przesłanie, które oni nam dają. Dla mnie, który prowadziłem tę sprawę, jest to sprawa głęboko eucharystyczna, bo pokazuje nam, że dar z siebie wiedzie aż do daru największego. Nie wiemy, czy do takiego daru zostaliśmy powołani, ale jeśli nasze oddanie Chrystusowi jest autentyczne i prawdziwe, to może nas ono doprowadzić aż do takiej ofiary i powinna być ona naszą radością” – powiedział Radiu Watykańskiemu o. Thomas Georgeon, trapista, postulator sprawy algierskich męczenników.