Franciszkanie – Montero: Świąteczne spotkanie

Na zakończenie okresu bożonarodzeniowego, po raz szósty, franciszkanie z Montero zorganizowali spotkanie dzieci z rodzicami, czasowo odosobnionymi w miejscowym więzieniu.

– W pierwszych latach lista dzieci, którą otrzymywaliśmy z więzienia, nie przekraczała 80 dzieci, w tym roku podniosła się do 140 – opowiada o. Jan Kukla, duszpasterz więźniów i wieloletni misjonarz w Boliwii. – Naturalnie oznacza to, że również liczba osądzonych i oczekujących na wyrok się zwiększyła, osiągając rekordową liczbę 220 więźniów – dodaje franciszkanin. Więźniowie przebywają w zakładzie karnym, który budowany był jako tymczasowy areszt dla maksymalnie 30 zatrzymanych.

– Powody dla których skazani znajdują się w więzieniu rozkładają się równomiernie – wylicza o. Jan. – 30% za handel narkotykami, 30% stanowią ci, którzy mieli problemy z siódmym przykazaniem, następne 30% to sprawy rodzinne, niepłacenie alimentów, oraz inne grzeszki związane z szóstym przykazaniem. Pozostałe 10% to „niewinne” ofiary ósmego przykazania. Być może wielu z nich zostanie objętych prawem amnestii, które jest w ostatniej fazie przygotowawczej i ma niedługo wejść w życie. Problem jest jednak w tym, że aby skorzystać z tego „przywileju” trzeba się przyznać do winy – tłumaczy misjonarz.

Obecnie duszpasterstwo parafialne, w ramach resocjalizacji oferuje więźniom zajęcia na kursie kroju i szycia (12 uczestników), zajęcia z zakresu szkoły podstawowej (30 uczestników), rękodzielnictwa (15 osób). Według prawa „dzień redukuje dzień”, uczestnicząc w zajęciach można zmniejszyć wyrok więzienia.

W grudniu ubiegłego roku, na obrzeżach Montero, zostało otwarte nowoczesne więzienie dla 300 osób. W ubiegłym tygodniu zamieszkało tam pierwszych 18 „ochotników” z Montero. – Okazało sie, że otwarcie było czystą fikcją w ramach wykonania rocznego planu, a wiadomości, które podała prasa są ekstremalnie sprzeczne z rzeczywistością – opowiada o. Jan. Pawilon nie posiada energii elektrycznej i tylko jedną butlę gazową, która w dzień wykorzystywana jest do przygotowania posiłku, a w nocy z zamontowaną lampą oświetla korytarz. Więzienie ma studnię z mulista wodą, która po odstaniu służy jedynie do mycia. – Jak zawsze, jedyna ścieżka nadziei na rozwiązanie problemu prowadzi do franciszkańskiej parafii – mówi misjonarz. – Tym razem było podobnie i zakupiliśmy podwójny lastrykowy zlewozmywak, który posłuży, jako „podręczna” pralka, dużą butlę gazową, kilka garnków, talerzy i sztućców. Na jakiś czas wystarczy – dodaje z troską franciszkanin.

red./o. Jan Kukla

Za: www.zakonfranciszkanow.pl